„Amerykańska demokracja”

On 31 sierpnia 2019 by Drugi Obieg

Stany Zjednoczone są potęgą zarówno gospodarczą jak i militarną. Wykorzystując swój potencjał, nawołują do szerzenia na świecie wartości takich jak wolność, równość, a także demokracja. Jeśli jednak mowa o ostatnim czynniku, należy zastanowić się czy ów kraj rzeczywiście jest odpowiednim podmiotem, aby być wzorem w tej materii?

Stany Zjednoczone znane są ze swojego zamiłowania do przedstawiania się jako światowego promotora wartości, kluczowych dla współczesnych państw rozwiniętych. Pośród owych norm, jedną z najważniejszych jest demokracja. To ona ma na celu zapewnienie społeczeństwu udział w rządzeniu państwem oraz w wyborze swoich przedstawicieli w organach państwowych.

Cechy szczególne

Systemem rządów obowiązującym w Stanach Zjednoczonych jest model prezydencki. Jego charakterystyczną cechą jest monokratyczna egzekutywa. W związku z takim rozwiązaniem, osoba na stanowisku prezydenta kraju, pełni równocześnie funkcje szefa administracji federalnej. W obrębie władzy wykonawczej nie występuje osobny organ kolegialny pełniący funkcji rządu, lecz urzędnicy na stanowiskach sekretarzy stanu, których zadania wykonywane są zgodnie z wytycznymi prezydenta.

Pomimo zastosowania klasycznego trójpodziału władz, w wielu obszarach działalności kraju, pozycja Prezydenta Stanów Zjednoczonych odznacza się dominacją nad pozostałymi organami. Za przykład można wymienić tutaj sferę polityki zagranicznej, a także politykę militarną. Jednakże czy wybór osoby posiadającej tak istotny wpływ na kluczowe dla egzystencji państwa kwestie, rzeczywiście spełnia demokratyczne przesłanki?

Wybór prezydenta

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, iż wybory prezydenta mają charakter pośredni. Obywatele oddając swój głos, nie zobaczą na karcie nazwisk kandydatów na głowę państwa, lecz elektorów. Ci wybierani są zwykłą większością głosów w powszechnym głosowaniu. Obszar kraju podzielony jest na okręgi, do których przypisana jest określona liczba elektorów. Ilość urzędników przypadająca na dany stan, wyliczana jest poprzez zsumowanie liczby przedstawicieli w Izbie Reprezentantów oraz Senacie.

Zwycięzca wyłaniany jest w jednomandatowych okręgach wyborczych. Jednakże, dany elektor zdobywając przewagę, zyskuje także wszystkie głosy przypadające na cały stan. Obwody są zróżnicowane pod względem wielkości oraz liczby głosów. W związku z takim rozwiązaniem, poprzez osiągnięcie przewagi w największych okręgach możliwe jest wybranie na prezydenta osoby z mniejszym poparciem społecznym. Dodatkowo, ze względu na obowiązywanie zwykłej większości, wystarczy nawet jeden głos, aby osiągnąć sukces. Na zgromadzeniu urzędników, do wyboru prezydenta niezbędna jest absolutna większość. Warto również zauważyć, że w przypadku gdyby na Kolegium Elektorów żaden z kandydatów nie otrzymał wymaganego poparcia, odpowiedzialność ta przechodzi na Izbę Reprezentantów.

Praktyka a teoria

Z punktu widzenia prawnego, dany elektor nie jest zobowiązany do głosowania na kandydata, którego zdecydował się poprzeć podczas kampanii, jednak w praktyce stało się to normą. Pomimo braku odpowiednich przepisów, jest on zobowiązany przez partię, z której się wywodzi, do poparcia kandydata z tegoż ugrupowania. Dodatkowo, posiadanie mandatu elektora jest funkcją niezwykle prestiżową, więc można się spodziewać, że wybór innego pretendenta wiązałby się, z utratą reputacji działacza, a także zakończeniem jego kariery politycznej. Mimo to, w teorii dopuszczalna jest sytuacja, gdy po wybraniu, przedstawiciel zagłosuje wbrew swojej kampanijnej deklaracji.

Demokratyczne (nie)konsekwencje

Z pośredniego wyboru prezydenta wynika fakt, iż niekoniecznie stanowisko zdobędzie kandydat, który cieszy się najwyższym poparciem społecznym. Taki system powoduje, że mandat społeczny prezydenta staje się słabszy. Sytuacja ta budzi szczególne kontrowersje ze względu na istotę posiadanych przez prezydenta kompetencji w całym systemie władzy.

Paradoksalnie w kraju uchodzącym za jeden z najbardziej demokratycznych na świecie, najważniejsze stanowisko może piastować osoba, ze słabszym poparciem społecznym.

Taka sytuacja miała miejsce w ostatnich wyborach prezydenckich. Donald Trump wygrał, uzyskując trzysta cztery głosy elektorskie i zdobywając przewagę nad Hillary Clinton, która zdobyła dwieście dwadzieścia siedem głosów. Jeśli jednak wziąć pod uwagę bezpośrednie głosy to wygrałaby Hillary Clinton z przewagą ponad 2,8 milionów głosów. Tenże przykład wyraźnie pokazuje możliwość zaistnienia poważnych deformacji w egzekwowaniu woli ludu.

Ostanie wybory są najlepszym przykładem na ułomność panującego w Stanach Zjednoczonych systemu. Pomimo oddawanych głosów, w praktyce wola większości wyborców nie jest szanowana. Za sprawą pośredniego wyboru głowy państwa dochodzi do deformacji, a także oddania odpowiedzialności za kraj, w ręce osoby cieszącej się mniejszym zaufaniem społecznym. Fakt ten budzi wiele kontrowersji ze względu zarówno na dominującą pozycje głowy państwa, jak i na rolę Stanów Zjednoczonych jako promotora demokracji wśród słabiej rozwiniętych państw. Dyskusja na temat ewentualnej reformy owego systemu nie zajmuje szczególnego miejsce w debacie publicznej i rozgrzewa przede wszystkim po ogłoszeniu wyników wyborów. Obecnie brak planów reformy powyższych mechanizmów.

Rządy ludu? 

Opisany w artykule system pokazuje specyficzny przykład na zastosowanie w praktyce sytemu demokratycznego, niejako sprzecznego z jego celem. Pomimo zachowania poszanowania zdanie większości na poszczególnych etapach wyborów, w praktyce istnieje duże ryzyko zniekształcenia woli wyborców. Pomimo wielu kontrowersji, i wspominanych zniekształceń wyborczych, brak faktów, wskazujących na nadchodzącą modernizację procesu wyborczego. Można domniemywać, że Amerykanie na swój sposób przywykli do obwiązujących mechanizmów, i pogodzili się z ich skutkami. W takiej sytuacji należy jednak zastanowić się czy amerykańskie ,,lekcje” demokracji na pewno wygłaszane są przez kompetentnego nauczyciela.  

//Dominika Tabis – autorka jest absolwentką III roku Stosunków Międzynarodowych oraz studentka I roku Bezpieczeństwa Narodowego, II stopnia.

Źródła:

Election 2016, Centrum analiz wyborczych 270 to win, https://www.270towin.com/2016_Election/ [ dostęp: 1.07.2019 r.]

Zych Radosław (red.), Wybory i pozycja ustrojowa prezydenta w wybranych państwach świata, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2011

Sokolewicz Wojciech (red.), Instytucje polityczno-prawne Stanów Zjednoczonych Ameryki, Zakład narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1977.

Zakrzewski Wojciech, Cechy amerykańskiego systemu partyjno-politycznego, [w:] Instytucje i doktryny polityczno- prawne Stanów Zjednoczonych Ameryki, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1974.

Podbielski Andrzej, Odpowiedzialność prezydenta w systemie konstytucyjnym Stanów Zjednoczonych, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Wrocław 1975.

Kiełmiński Zbigniew, Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 1994.

Jagielski Mariusz, Prezydent USA jako szef administracji, Kantor Wydawniczy, Zakamycze 2000.

Bożyk Stanisław, Grzybowski Marian. (red.), Systemy ustrojowe Państw Współczesnych, Temida 2, Białystok 2012.

Kuciński Jerzy., Podstawy wiedzy o państwie, Wydawnictwo C. H. Beck, Warszawa 2003.

Comments are closed.