Drugi Obieg » Anna Grodzka: „Chcę współpracować z posłem Dudą”

Anna Grodzka: „Chcę współpracować z posłem Dudą”

On 13 maja 2012 by Sylwia Nowosińska, Kamil Popiela

Co politycznie łączy Annę Grodzką z Andrzejem Dudą? Jaki jest pomysł Ruchu Palikota na sukces polskiej lewicy? Sylwia Nowosińska i Kamil Popiela w wywiadzie z Anną Grodzką poznali odpowiedzi na te i wiele innych ciekawych pytań.

źródło: Drugi Obieg

źródło: Drugi Obieg

Kamil Popiela: Zacznijmy od incydentu, do którego doszło w Pani biurze, 26 kwietnia. Jak partia, którą Pani reprezentuje w parlamencie, zareagowała na to zdarzenie, przy ul. Brackiej i czy policja znalazła sprawców tego zdarzenia?

Sprawa została zgłoszona na policję, choć nawet nie wiem czy szukają sprawców tego zdarzenia. Przekazałam im informację o wcześniejszym zdarzeniu ? dwukrotnie zerwana została tabliczka poselska, a potem w sieci pojawiło się zdjęcie z postawionym na niej butem wojskowym wraz z napisem: „Falanga.org”. Wiadomo, jaka to organizacja. Policja jednak nie bardzo wiedziała. Jeśli chodzi o partię ? to jej działacze współczują, chcemy, by jakieś dochodzenie w tej sprawie zostało przeprowadzone.

źródło: PAP

źródło: PAP

Sylwia Nowosińska: Takie wydarzenie świadczy o dużej dozie nietolerancji wśród Polaków, co pokazuje, że walka o prawa mniejszości w Polsce jest trudna. Jak Pani to postrzega?

Ja myślę, że to wcale o tym nie świadczy. To pokazuje, iż w Polsce są bardzo spolaryzowane stanowiska polityczne. Są grupy polityków, którym zależy, aby prowadzić taką, swego rodzaju wojnę. Myślę, że to środowisko nazistów, czyli partii narodowo-socjalistycznej. Nazwę partii sobie sami Państwo dopiszą. Takie działanie po prostu pozwala im zaistnieć. Jest to element walki politycznej, a nie nietolerancji. Ja się spotykam z dużą dozą tolerancji, oczywiście nie zawsze i nie wszędzie, jednak w tym przypadku nie o brak tolerancji chodzi. Organizacja się przedstawiła jako Falanga. W związku z czym wiemy z kim mamy do czynienia. Mnie przeraża tylko to, że państwo polskie dopuszcza do tak agresywnych kroków. To mi przypomina lata 30. W Niemczech, kiedy rządziło NSDAP, gdzie agresja była usprawiedliwiana, a nawet wywoływana przez faszystowskich polityków.

SN & KP: A jak to jest na korytarzach sejmowych. Czy widać agresję i nienawiść między posłami różnych partii? Szczególnie, jeśli chodzi o polityków polskiej prawicy w stosunku do Ruchu Palikota.

Spodziewałam się, że to, co dzieje się na sali sejmowej będzie miało również odzwierciedlenie na korytarzach sejmowych. Otóż, co mnie zaskoczyło, tak wcale nie jest! Większość ludzi, albo nas (posłów LGBT- przyp. red.) po prostu nie zauważa i ignoruje, szczególnie mnie i Roberta Biedronia. Nastrój jednak wcale nie jest tam bojowy. Jest jednak pełen hipokryzji. To wszystko „wina” tego, że dzieje się to na oczach kamer- pełen Big Brother. Przed tymi kamerami posłowie zachowują się inaczej niż wtedy gdy ich nie ma -  robią politykę. A potem nagle zaczyna się dziwnie przyjazny klimat, są uprzejmi, podadzą rękę na przywitanie- to się zdarza dosyć często. Choć nie zawsze. Są oczywiście tacy ludzie, którzy tej dobrej atmosfery nie stworzą nigdy, choćby nawet tego bardzo chcieli. Warto być pozytywnie nastawionym w stosunku do innych ludzi.

KP: A proszę powiedzieć, czy Ruch Palikota podejmuje jakieś działania prawne, aby przeciwdziałać homofobii w Polsce? Czy złożono już jakieś projekty w Sejmie?

Zostały zgłoszone dwa projekty ustaw, dotyczące związków partnerskich. Środowisko LGBT miało dwie różne wizje , dlatego też przekazaliśmy obie wersje do laski marszałkowskiej. Można powiedzieć, że zostały tam „przymrożone”. Zrobiliśmy konferencję prasową, składając te wnioski razem z SLD. Była to wspólna inicjatywa, przygotowana przez obie partie. A ja w ubiegłym tygodniu złożyłam ustawę o uzgodnieniu płci, taką, która cywilizuje polskie prawo. Została złożona, ale to nie oznacza, że zostanie uchwalona. O to trzeba się będzie bardzo starać w parlamencie.

SN: Pani należała kiedyś do SLD, teraz- po ostatnich wyborach ta partia jest mniejszym ugrupowaniem od Ruchu Palikota. Jak się Pani wydaje, czy jest w stanie być poważną konkurencją dla partii, , którą Pani reprezentuje w parlamencie, czy Ruchowi Palikota już nic nie zagraża i będzie partią sztandarową dla polskiej lewicy? Czy myśli Pani, że era SLD się już się skończyła?

Sama nie wiem, co się stanie. Nie mam zdolności przewidywania przyszłości, ale myślę, że to nie SLD jest problemem, tylko grupa działaczy, skupiona wokół Leszka Millera. W SLD niedawno odbył się zjazd, którego rozstrzygnięcie personalne nie spotkało się z entuzjazmem wśród polityków i wyborców tej partii. Ja na przykład, działałam w SLD na poziomie miejskim, można by powiedzieć podstawowym. Byłam delegatką na podobny zjazd, na ten, na którym po raz drugi wybrano Millera na funkcję przewodniczącego (w 2003 roku odbył się II kongres partii- przyp. red.). Dostał wtedy 20% podcięcia, 80% było za jego kandydaturą. Ja byłam w tej grupie, która wtedy głosowała przeciwko Millerowi.

Gdy dowiedziałam się o wynikach kongresu wygasiłam działalność w partii. Uważam, że to, co zrobił rząd Pana Leszka Millera nie ma prawie nic wspólnego z lewicowością. Zrobił kilka takich rzeczy, za które powinien się wstydzić. Na przykład kwestia podejścia do Kościoła, rozdawanie majątku państwa Kościołowi, wprowadzenie ustawy o „ochronie lokatorów”, która zezwoliła na wyrzucanie ich na bruk. Kombinowali z podatkiem liniowym w PIT-cie, ale później na szczęście się z tego wycofali. Nie spełnili oczekiwań, które ich elektorat wtedy miał. Uważam, że to, co teraz Leszek Miller głosi przeczy temu, co robił wtedy, gdy był premierem. Czepiają się Palikota o homofoniczne, prawicowe pismo „OZON”, a tak naprawdę przyjrzyjmy się, co robił Miller- wysłał choćby wojska do Iraku. Jedyne co za jego rządów zostało zrobione porządnie to wejście Polski do UE. Dzisiaj powrót Millera z Samoobrony do SLD, bo taka jest prawda, że i tam szukał szczęścia, źle wróży tej partii. Myślę, że to musi potrwać przez jakiś czas, ale niebawem się to zmieni. Elektorat lewicowy jest jeden i cała propaganda, walka, by świadomość ludzką zmieniać, co jest, tak naprawdę lewicą wygląda śmiesznie. Uważam, że trzeba mieć sporo odporności, aby zaufać jeszcze raz Panu Leszkowi Millerowi. Ja już wolę ufać Panu Palikotowi, ponieważ widzę, co robi. My składamy projekty ustaw, które w większości wyrażają myśl nowoczesnej lewicy. Nie próbujemy tworzyć systemu socjalistycznego, nie przychodzimy na manifestacje z sierpem i młotem, nasza propozycja to próba reformy kapitalizmu.

KP: Reforma kapitalizmu- to było hasło Ruchu Palikota podczas obchodów 1 maja. Ruch Palikota i SLD „świętowały” jednak osobno. Czy dla lewicy nie lepiej by było połączyć swe siły, chociaż z częścią polityków SLD, np. pod przywództwem Aleksandra Kwaśniewskiego? Taki podział nie wróży nic dobrego, jeśli myślicie o przyszłości, wystarczy spojrzeć na rozdrobnioną prawicę, która nie może od lat dojść do porozumienia.

Myślę, że tak będzie. Pytanie tylko: kiedy.

KP: A jeżeli chodzi o postulaty Ruchu Palikota, nie znaleźliśmy zbyt wielu informacji dotyczących programu polityki zagranicznej. Gdyby Janusz Palikot został premierem, to jak wyobrażałaby sobie Pani politykę zagraniczną przez niego prowadzoną?

Głównymi celami byłaby solidarność Europy i jej społeczeństw, a przede wszystkim integracja europejska. Stosunki społeczne muszą być silniej oparte na zasadach egalitaryzmu. Zjednoczona Europa będzie mieć większą szansę na opanowanie zglobalizowanych procesów ekonomicznych. Pojedyncze państwa mają władzę ograniczoną do procesów lokalnych. Trzeba, aby człowiek zaczął panować nad procesami zglobalizowanymi. Tylko postępująca integracja międzynarodowa i międzynarodowa współpraca na to pozwoli.

SN: A czy Ruch Palikota z optymizmem spogląda na przyjęcie w Polsce waluty euro?

Tak. Choć teraz mamy wyjątkowy czas. Zbliżaliśmy się do tego, aby euro przyjąć. Akurat, moim zdaniem dobrze się stało, że na razie nie wprowadziliśmy euro. Ale nie można z tego wyciągnąć wniosku, że zawsze będzie lepiej wtedy, gdy tego euro nie będziemy mieli. Na pewno wycofanie się z tego procesu byłoby dla Polski perspektywicznie niekorzystne.

SN: Kontynuując temat, dotyczący Europy. Jak Pani ocenia wybór Françoisa Hollande’a na urząd prezydenta Francji w kontekście stosunków Polski z tym krajem?

fot. Krzysztof Koch

fot. Krzysztof Koch

Oceniam bardzo dobrze. Kiedy słuchałam jego przemówienia w telewizji to w zasadzie można by było to włożyć w usta Palikota. Wydaje mi się, że jest z tej samej opcji, ma podobny punkt widzenia- chce stawiać na rozwój i równe szanse dla młodzieży. Najważniejszymi celami są: możliwość uzyskania dobrego wykształcenia, mieszkania, pracy. Mam nadzieję, że to, co słyszałam od Hollande’a to jest taki lewicowy punkt myślenia o zrównoważonym rozwoju. Jest to kwestia podnoszona w Europie również przez Zielonych. Jeśli chodzi o podwyższanie wieku emerytalnego w Polsce, ja byłam temu przeciwna jak postuluje Hollande. Tak zagłosuję.

SN: W tabloidach pojawiły się niedawno nagłówki: „Anna Grodzka zarobi na reformie emerytalnej 116 tys. złotych”. Jak się Pani odnosi do tych rewelacji?

Któregoś razu pewna dziennikarka podeszła do mnie i próbowała zagaić rozmowę: „Pani Aniu, jaka ładna wiosna, już się zielenić wszystko zaczyna. Co Pani robi, jak nie pracuje, czy umawia się Pani na randki?” Powiedziałam, że nie. Nie umawiam się na randki. Następnego dnia ukazał się artykuł: TRAGEDIA POSŁANKI GRODZKIEJ. NIKT NIE CHCE SIĘ Z NIĄ UMÓWIĆ NA RANDKĘ. (śmiech) Tamto potraktowałam w kategoriach żartu, ale to, co napisali o reformie emerytalnej, to jest moim zdaniem świństwo. Dlatego, że oni to powiązali z tym, że ja się wstrzymałam od głosu. Nie przeszłam na emeryturę i nie zamierzam na nią przechodzić. Chcę pracować jak najdłużej, a jak będę chora to przejdę na rentę. Był to skandaliczny tekst, ale z tabloidami to jest tak jakby się kopać z koniem.

SN: Ale wydaje się, że Ruch Palikota bardzo liczy na zainteresowanie tabloidów. Np. udział Janusza Palikota w programie Szymona Majewskiego, albo Robert Biedroń często występujący w tzw. prasie bulwarowej, bądź artykuły na Pani temat- to musi być czynnik wpływający na wzrost popularności partii.

Nie zabiegam o występowanie na łamach tabloidów. Ludzie, którzy je czytają nie są, mam nadzieję, moimi wyborcami. Po tym artykule, powiedziałam, że jak chcą to mogą sobie nasyłać paparazzich, ale wywiadu im już nie udzielę. Wtedy zaczęli mnie przepraszać. Tak naprawdę to im zależy bardziej niż mi na tego rodzaju popularności. Jestem w trochę innej sytuacji niż 40 innych posłów Ruchu Palikota, którzy chcą w jakiś sposób pokazać się w mediach. Moja odmienność ściąga media.

KP: Czyli oni nie potrafią zaistnieć?

Może i potrafią, tylko mimo wszystko mają trudniej. Ja mam dość łatwo, bo wielu dziennikarzy chce przeprowadzić właśnie ze mną wywiad, lecz może mniej mi na tym zależy. Tak naprawdę nie zastanawiałam się nad tym zbytnio. Ale żeby w tabloidach królować i być stale obecna- na tym mi nie zależy.

KP: A jaki ma Pani stosunek do EURO 2012, które już 8 czerwca rozpoczynają się w Polsce. Czy będzie Pani kibicowała polskiej reprezentacji, oglądała mecze?

Uważam, że EURO w Polsce to jest skandal, wyrzucone pieniądze, które w życiu nam się nie zwrócą. Popieranie piłki nożnej jest to zielone światło dla szowinizmu i ksenofobii. Są to męskie zabawy- nie dla mnie. Myślę że wbrew pozorom piłka nożna nie jest wentylem bezpieczeństwa dla agresji w życiu społecznym, ale jest szkołą tej agresji i ksenofobii. Wiem. To radykalny pogląd. Ale cóż… tak myślę. To źle wydane pieniądze przez Polskę. Nie interesują mnie w tym kontekście , mistrzostwa EURO i kto wygra.

SN: Zysków  z EURO będzie mniej, także ze względu na bojkot, do którego wzywa m.in. Jarosław Kaczyński.

Nie zgadzam się z tym. Uważam, że Ci, co kupili lub dostali bilety na mecze i tak na nie pójdą. Procent osób, których nie będzie z tego powodu jest wręcz nikły. Wiem, że żadna z drużyn się nie wycofa, z czym mieliśmy do czynienia podczas olimpiady w Moskwie. Tego nie ma. To też jest swego rodzaju zadyma, która ma wszystkim zamydlić oczy. Pan Kaczyński uznał, że przyniesie mu to korzyść medialną jako obrońca uciśnionych, praw człowieka.

KP: Odnośnie do Pana Kaczyńskiego. W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że z przyjemnością wybrałaby się z nim na kawę. Oczywiście jeśli zostanie Pani przez niego zaproszona.

On raczej mnie unika. Może mu się nie podobam. (śmiech) Jednak nie sądzę, żeby do tego doszło. W każdym razie, jeśli byłaby taka propozycja to z przyjemnością bym się zgodziła. Porozmawiałabym z nim na wszystkie te tematy, na które chciałby konwersować. Takie spotkanie mogłoby być zarówno dla niego jak i dla mnie twórcze. Jak konfrontacja dnia z nocą.

SN: A z kim jeszcze by Pani poszła na kawę z polityków konserwatywnych? Pani biuro poselskie znajduje się obok siedziby Andrzeja Dudy.

źródło: EastNews

źródło: EastNews

Andrzej Duda jest bardzo sympatycznym człowiekiem, mądrym prawnikiem, z którym chcę podejmować wspólne działania, dotyczące spraw mieszkaniowych w Krakowie i lokatorskich, chodzi o podnoszenie czynszów. Myślimy o nowelizacji ustawy o ochronie lokatorów. Bo ja jestem lewicowa. A ten element lewicowy w PiS-ie jest bardzo wyraźny, choć zauważalna jest u nich lekka nutka populizmu, to w tym przypadku dialog pomiędzy nami jest wskazany. Ja z posłem Dudą nie zamierzam mówić o kościele w Krakowie, ani o katolicyzmie czy związkach partnerskich. Natomiast możemy rozmawiać na tematy krakowskie.

SN: Na koniec mam jeszcze pytanie odnośnie do tego, co napisała Pani na swojej stronie internetowej. Tam jest postulat, aby wprowadzać do wszystkich szkół wychowanie seksualne. Czy ma Pani pomysł na to, aby zajęcia były prowadzone w sposób bardziej kompetentny niż ma to miejsce dzisiaj, np. lekcje prowadzone przez zakonnice?

W życiu społecznym i polityce nie powinniśmy wszystkiego robić w jednym momencie. Nawet jeślibyśmy uchwalili jutro takie prawo, że jest obowiązek lekcji wychowania seksualnego no to okazalibyśmy się głupcami, bo nie miałby kto tego uczyć. Jesteśmy daleko w tyle za krajami skandynawskimi. Jednak ta wiedza oczywiście w Polsce jest. Mamy fachowców, choćby w organizacji PONTON. Należałoby uruchomić program kształcenia nauczycieli w tym zakresie. Specyfiką Ruchu Palikota jest racjonalne myślenie. Trzeba działać odważnie, ale rozważnie.


Anna Grodzka – polska działaczka społeczna, współzałożycielka Fundacji Trans-Fuzja, posłanka na Sejm VII kadencji. Pierwsza w Polsce i Europie osobą publicznie ujawniającą swój transseksualizm, którą wybrano do parlamentu na szczeblu krajowym.

Dodaj komentarz