ARABSKA WIOSNA PO UKRAIŃSKU

On 1 grudnia 2013 by DO

W ciągu ostatnich kilku miesięcy prezydent Janukowycz ciągle karmił Ukraińców marzeniami o lepszej przyszłości w Unii Europejskiej. Robiąc to zaskoczył wszystkich, w tym swoich politycznych przeciwników. Poparcie dla prezydenta rosło do listopada. I rosłoby dalej, gdyby ukraińska głowa państwa nie zboczyła z tego kursu.

źródło: wikipedia

źródło: wikipedia

Tydzień przed szczytem w Wilnie

21 listopada był terminem przyjęcia ustawy w sprawie „leczenia ukraińskich więźniów politycznych za granicą”, której powstanie zainicjowano pod naciskiem europejskich włodarzy. Sprawa dotyczyła przede wszystkim uwolnienia byłej premier, Julii Tymoszenko. Verkhovna Rada (parlament ukraiński) jednak nie przyjęła żadnej z sześciu opcji dokumentu. Tego samego dnia rząd wydał decyzję o wstrzymaniu przygotowań do podpisania współpracy z UE, argumentując, że Ukraina nie jest na to gotowa. Wieczorem o 22:00 w Kijowie zebrało się 150 tysięcy protestujących, którzy wyrazili niezadowolenie z działań władz.

UkrainEUkraine

„Ukraina to Europa. Europa zaczyna się od ciebie”, – ten i inne slogany wznosiła młodzież popierająca eurointegrację. Wielu studentów zgromadziło się na placach Kijowa, Lwowa, Iwano-Frankowska, Odessy, Charkowa, Czerkas, a nawet Doniecka. W „mieście prezydenta” zebrało się ponad 200 protestujących. To i tak dużo, biorąc pod uwagę, że jest to najbardziej sprzyjająca ukraińskiej głowie państwa metropolia.

Dzięki Internetowi i portalom społecznościowym wielu obywateli Ukrainy mogło wziąć czynny udział trwającej dyskusji, podejmować działania aktywizujące innych i rozpocząć protesty. We Lwowie zorganizowała się kilkutysięczna kolumna studentów. Mer miasta, Andrij Sadowy, wyraził swoje poparcie i solidarność dla protestujących. Do wieczora 21 listopada, cały kraj został objęty euroentuzjastycznym nastawieniem, powróciły również wspomnienia z „pomarańczowego 2004 roku”.  

Z dnia na dzień znaczenie #EUROmajdanu rosło. Od ponad tygodnia ludzie manifestowali. W Kijowie ten publiczny zryw określa się mianem rewolucji myślicieli - nie został on zainicjowany przez polityków, a przede wszystkim przez ludzi (przez osoby młode, studiujące). To oni domagali się EUROmajdanu bez polityków i stanowczo chcieli, aby Ukraina stała się częścią Wspólnoty Europejskiej. Ze sceny swe przesłanie kierowali do nich przede wszystkim: muzycy, poeci, pisarze i artyści.

Wkrótce zaczęły się, początkowo nieduże, naciski ze strony władz. Jednostki specjalne Berkut  usunęły kilka namiotów na placu w Kijowie. 27 listopada, w przeddzień szczytu, prezydent wygłosił telewizyjne orędzie. Zapewnił swój naród, że Ukraina zmierza w kierunku Europy. Tym samym ponownie zaszczepił nadzieję w sercach rodaków.

Rzeczywistość demokracji

29 listopada ostatecznie postanowiono, że umowa stowarzyszeniowa z UE nie zostanie podpisana. Przynajmniej nie teraz. Wywołało to pogłębienie protestów. Opozycja w osobach Arsenija Jaceniuka, Vitalija Klitschko i Olega Tiagnyboka zaangażowała się w organizację masowych demonstracji. Społeczeństwo wyraziło swoje niezadowolenie i czuło się niejako oszukane przez prezydenta, a rząd obwiniało o zmianę polityki.

W nocy z piątku na sobotę, o około 4:00 nad ranem, 300 osobowy oddział sił specjalnych MWD Berkut zaczął bezlitośnie bić pokojowych demonstrantów. Efekt? 35 rannych, w tym dwóch Polaków.

Wszystkiemu winna choinka

Prezydent, być może, nie zrozumiał powagi sytuacji. W kolejnym przemówieniu do narodu, tym razem na oficjalnej stronie internetowej, wyraził swe oburzenie z powodu działania sił Berkutu. Zapowiedział śledztwo w tej sprawie. Następnie podkreślił, że ważny jest europejski rozwój Ukrainy ze względu na trudną sytuację gospodarczą. Kreślił też jasną, demokratyczną (!) przyszłość państwa.

Deputowany z Partii Regionów Mychajło Czeczetov tak skomentował zajścia na majdanie: „Nie mogliśmy przez demonstrantów zainstalować choinki i lodowiska. Odebraliśmy skargę od komunalnych służb i zareagowaliśmy kulturalnie usuwając uczęstników protestu.” W sobotę wieczorem na placach Kijowa studenci zapalili świece pamięci, by solidaryzować się z ofiarami ataku ze strony władz. Później protestujących obiegła wiadomość o studentce, która zmarła w szpitalu z powodu odniesionych obrażeń w starciach z Berkutem.

„Back to USSR”

Wicepremier Ukrainy Serhij Arbuzov tak mówił o zajścia na majdanie: „Musimy się uspokoić, czekać, zebrać się i zrozumieć, co się stało. Na pewno to zdarzenie nie jest niemożliwe do wyjaśnienia.” Władze zdawały się na tyle lekceważyć protestujących, że doprowadziły do masowych demonstracji w niedzielę. Niedemokratyczne zdarzenia z nocy 30 listopada oznaczają ustanowienie totalitarnego reżimu Janukowycza i jego pragnienia skonsolidowania władzy.

Dziś Ukraina to kraj, w którym poszkodowani są niewinni obywatele, a gwaranci Konstytucji, czyli władze, mówią: „nic się nie stało” lub „ludzie nie pozwalali nam zainstalować choinki” – jakby to choinka, a nie naród była najważniejsza.

W niedzielę o 12:00 na Placu Mychajliwskim rozpoczął się wielki marsz w kierunku EUROmajdanu. Do Kijowa przybyło blisko pół miliona ludzi, którym nie podobają się decyzje władz. Tłum domagał się odwołania rządu Azarowa i impeachmentu prezydenta. Niestety nie wszyscy brali udział w pokojowych manifestacjach. Część osób starła się z milicją pod pałacem prezydenckim i w innych rejonach stolicy. Mimo apeli ze strony opozycji sytuacja w Kijowie wciąż jest napięta.    

 //Światosław Czernij//Kamil Popiela

 

Dodaj komentarz