BITWA O WARSZAWĘ

On 15 października 2013 by DO

Hanna Gronkiewicz-Waltz pozostaje prezydent Warszawy. Kilkumiesięczna bitwa została zakończona niewiążącym referendum.

W wyborach ludzie głosują dziś wedle emocji, a nie interesów. Ale potem oczekują, że władza, którą wybrali, będzie dbała o ich interesy. Zdobywanie władzy ma więc coraz mniej wspólnego ze sprawowaniem władzy, czyli z podejmowaniem decyzji dotyczących obywateli. Coraz częściej zdobywa się władzę dzięki emocjom jednych, a potem realizuje się interesy innych. Referendów lokalnych przybywa dlatego, że gdy wyborcze emocje opadają, wyborcy zaczynają sobie przypominać o swoich interesach

///to fragment artykułu autorstwa Jacka Żakowskiego, który ukazał się  w poniedziałkowej „Gazecie Wyborczej” i zaskakująco trafnie odnosi się do sytuacji na polskiej scenie politycznej i to nie tylko w kontekście referendum w Warszawie.  

źródło: plwolności.pl

źródło: plwolności.pl

Determinacja Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej (a potem także PiS-u i Ruchu Palikota) by zorganizować referendum była ogromna, co potwierdza zakrojona na szeroką skalę akcja zbierania podpisów prowadzona pod hasłem „Warszawy nie stać na Hannę Gronkiewicz-Waltz”. Przyniosła ona  pożądane rezultaty – komisarz wyborczy doliczył się wymaganej liczby podpisów – 133 575.

Wydawać by się mogło, że wszystko szło jak z płatka. Podpisy zebrane, uznane za ważne, termin został wyznaczony na 13 października. Przedreferendalne sondaże jasno wskazywały na przegraną pani prezydent. Co prawda Platforma Obywatelska i premier Tusk dużo wysiłku poświęcali przez ostatnie półtora miesiąca na zniechęcenie warszawiaków do pójścia do urn, jednak inicjatorzy referendum mieli duże poparcie wśród mieszkańców stolicy i wiele wskazywało na porażkę pani prezydent.

Zarzutów kierowanych pod jej adresem zebrało się sporo:  ogromne podwyżki cen biletów, druzgocące cięcia w oświacie, skandalicznie wysokie stawki za wywóz śmieci, gigantyczny rozrost administracji, słaby nadzór nad inwestycjami – przeciwnicy Gronkiewicz-Waltz wymieniali je niemal jednym tchem. Czołowe partie polityczne były tak pewnie przegranej pani prezydent, że już kilka tygodni wcześniej wysuwali nazwiska jej następców. Do objęcia władzy w stolicy przygotowywał się Andrzej Rozenek czy Przemysław Wipler, a także Piotr Gliński. Porażka Platformy Obywatelskiej w Warszawie, gdzie zawsze cieszyła się dużym poparciem, byłaby wspaniałym prezentem dla PiS-u, który zachęcał do wzięcia udziału w referendum, ale nie zawsze skutecznie. Na plakacie zaprezentowanym przez Prawo i Sprawiedliwość widniało logo kampanii czyli litera „W”. Hasło, które budzi skojarzenia z Godziną W, czyli początkiem Powstania Warszawskiego, miało wywołać w warszawiakach poczucie patriotyzmu i nawiązywać do wydarzeń sprzed 69 lat, kiedy też trwała walka o Warszawę. Kombatanci, uczestnicy Powstania Warszawskiego byli oburzeni takim działaniem PiS-u. Stwierdzili, że partia wykorzystuje historyczne symbole, aby prowadzić spór polityczny ze swoim największym rywalem – PO.

I tak wśród wielu burzliwych dyskusji doczekaliśmy 13 października. Co prawda 94,86 procent głosujących warszawiaków opowiedziało się za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale referendum zostało uznane za nieważne – problemem okazała się zbyt niska frekwencja, która wyniosła 25,66 proc. Aby uznać jego wynik za rozstrzygający powinni wynosić min. 29,1 proc. Gronkiewicz-Waltz pozostała na stanowisku prezydenta miasta stołecznego Warszawy. Jednak PiS już zapowiedziało przygotowanie raportów do Rady Europy i Państwowej Komisji Wyborczej. Prezes Kaczyński ocenił, że odbyło się ono w „warunkach niekonstytucyjnych” – premier Tusk namawiał warszawiaków, by nie szli do urn. Przez wielu zostało to uznane za zachowanie niedemokratyczne. Czy jest to powód, aby pisać specjalne raporty do wysokich rangą organizacji i organów państwowych i międzynarodowych? To kwestia kontrowersyjna, ale zapewne powinno to skłonić do dyskusji nad kondycją demokracji w Polsce, którą tworzą po części przedstawiciele władzy państwowej, a są oni przecież  wybierani przez Naród.

//Agata Piekarska

Comments are closed.