BUNIO

On 22 lutego 2014 by Lidia Prokopowicz

Jak wiadomo okres okołosesyjny sprzyja wielu sprawom niezwiązanym z nauką. Można sprzątać (w cenie jest mycie okien, szorowanie dywanów i fug), imprezować, oglądać seriale, nadrabiać książkowe zaległości, być na bieżąco z portalami plotkarskimi, trzy razy dziennie sprawdzać na Wikipedii czy ktoś umarł, przewijać strony z obrazkami… i oczywiście Facebook. Przedstawiam Państwu subiektywny, posesyjny przewodnik po najlepszych fejsbukowych (buniowych) profilach, które niemal co dzień „robiły mi dzień”.

Sesja z facebookiem - najlepiej!

Sesja z facebookiem – najlepiej!

„Zmieniliśmy zdanie”

ONR, czyli Obóz Narodowo-Radykalny, niespodziewanie, 22 stycznia, zmienił zdanie. I tak zamiast biało-czerwonej flagi pojawiła się tęczowa. Zamiast haseł pełnych nienawiści dla środowisk LGBT, z tablicy płyną słowa wsparcia dla chłopców, dziewczynek i osób transseksualnych. „Zmieniliśmy zdanie”. Nie przesadzę ze stwierdzeniem, że profil powstał i niemal od razu setki osób kliknęło „lubię to!”, wyrażając swoją aprobatę… tak właściwie dla czego? Dla strony o charakterze satyrycznym, która na celownik wzięła sobie środowiska narodowców? Dla idei, które zaczęto prezentować? A może po prostu dla tak zwanej „beki”? Ile kliknięć, tyle stanowisk.

Nowy „nieoficjalny” fanpage  ONR-u tętni życiem. Szybko powstały również zamienniki dla charakterystycznych haseł, postulatów i symboli. I tak mamy „Chwała Wielkiej Polsce Wielokulturowej”, „Dziewczyna i dziewczyna – normalna rodzina” itp. Niemal każdy postulat prezentowany przez narodowców doczekał się już swojej satyrycznej realizacji. I oczywiście komentarzy internautów, nie zawsze poprawnych politycznie. Bo w Polsce lubimy się śmiać. A jeśli ktoś tu u nas pali tęcze, wyrywa drzewka i ogólnie jest agresywny, to trzeba się śmiać jeszcze głośniej. Nie ma tematów tabu. A jeśli ktoś się będzie obruszał – dostanie „Kwiatangą”.

Co na to wszystko narodowcy? Podobno się oburzają… Ale niestety polityka Facebooka jest twarda, każda strona nawołująca do nienawiści zostanie prędzej czy później usunięta, a fanpage satyryczny nie.

Zblazowane miasto Kraków

Kiedy już wszyscy przywykli do tego, że mieszkając w pięknym mieście Kraków wdychają smog i pewnie płuca mają czarne jak… smok wawelski, kiedy na nikim wrażenia już nie robiły kolejne doniesienia o zamaczetowaniu lub zasztyletowaniu losowego przechodnia (tu autor pozwala sobie  na dużą dawkę ironii i czarnego humoru), kiedy mgła spowiła ulice Krakowską i Starowiślną… – a konkretnie 19 stycznia – pojawiła się strona „Smutne miasto Kraków”. Profil, który jest tak smutny, że już śmieszniej być nie może. Każdy post wygląda podobnie – barwna, cudowna i radosna fotografia połączona z idealnie pasującym optymistycznym tekstem? Nie, wcale nie. Na każdym zdjęciu jest szaro i ponuro, jak to w Krakowie. Na mistrzowskim poziomie stylizacji utrzymany jest język postów, utrzymany w duchu słów „wszyscy umrzemy, a potem będzie gorzej”. Całość profilu prezentuje się przytłaczająco melancholijnie. Można się więc także śmiać z naszych małych krakowskich depresji… popijając czarną kawę i paląc papierosa.

Nie śpię, bo siedzę na fejsie

O trzecie miejsce na mojej liście walczą dzielnie strony takie jak „Lembasy – suchary dla nerdów”, z żartami tak dziwnymi i hermetycznymi, że nawet ja ich nie rozumiem, „Mistrzowie painta atakują PORNO” – tu komentarz jest niemal zbędny – za to poziom absurdu plasuje się naprawdę wysoko, a także cała grupa pomniejszych stron, które pojawiają się jak grzyby po deszczu, ale równie szybko znikają. A przecież zakładam, że to tylko wierzchołek góry lodowej i niezmierzone są przestrzenie Internetów. Gdzie jest granica dowcipu? Skoro profil taki jak „Rzeczy z celi Trynkiewicza, o których nie miałeś pojęcia” ma 51 tys. fanów? Z czego będziemy śmiać się za tydzień, za miesiąc? A jaki jest wasz numer jeden i co Freud, by na to powiedział?

//Lidia Prokopowicz

Dodaj komentarz