BUNT EMIGRUJĄCYCH MAS

On 2 kwietnia 2016 by DO

Przyglądając się współcześnie funkcjonującym społeczeństwom, może nasuwać się pytanie: czy bliżej jest im do życia szlachetnego czy może jednak do życia pospolitego? Czy kształtujące się współcześnie społeczeństwa masowe reprezentować mogą jakąś wysoką jakość czy jedynie bezmyślny tłum? Pytania te nabierają szczególnego znaczenia w obliczu postępującego zjawiska rozmywania się granic pomiędzy skrajnie różnymi narodami.

gestornoticias.com

gestornoticias.com

Próbę odpowiedzi na te pytania podjął Jose Ortega y Gasset, żyjący na przełomie XIX i XX w. Postawił on tezę, że w społeczeństwie wykształciła się jednostka, którą można określić jako „człowiek masowy” i która w mgnieniu oka zdominowała całe życie publiczne. Według Ortegi człowiek tłumny charakteryzuje się łatwością w rozwiązywaniu swoich problemów i w poszukiwaniu nieskomplikowanego i przyjemnego życia.

Szkodliwa ewolucja społeczna

Gdy w XIX w. częściowo zniesiono bariery społeczne, narody gwałtownie zaczęły się rozwijać, stopniowo zmieniając swój kształt. Coraz mniejsze znaczenie miały podziały społeczne. Demokracja i technika pozwoliły na zbudowanie całkiem nowego świata. W owym świecie bez barier w końcu pojawiła się nowa myśl, która radykalnie zmieniła ludzi. Zostali oni utwierdzeni w przekonaniu, że z każdym dniem ich życie będzie coraz lepsze. Niestety tym myślowym przemianom nie towarzyszył równolegle szacunek dla autorytetów, które przyczyniły się do zbudowania nowego porządku świata. Właśnie ta ewolucja społeczna ukształtowała człowieka masowego, który przestał postrzegać współczesne przemiany jako dorobek ludzkości, za który powinno się być wdzięcznym, a uznał je za element przyrody, który zawsze istniał i który mu się zwyczajnie należy z samego tytułu bycia człowiekiem.

Nie ma w nich nic wyjątkowego

Ludzie tłumni tworzą całe masy, które są nastawione jedynie na swój własny dobrobyt, nie patrząc ani w przeszłość ani w przyszłość. Na próżno szukać wśród mas poszanowania dla historycznego rozwoju cywilizacji ani też troski o to, by coś z tego wspaniałego dorobku przekazać kolejnym pokoleniom. Zrównanie ludzi wobec prawa doprowadziło w społeczeństwach do poczucia równości pod każdym względem. W ten sposób człowiek masowy dostał przyzwolenie na uważanie się za kogoś wyjątkowego, któremu wszystko od świata się należy, i który to sam jest panem swojego życia. Właśnie to różni ludzi masowych od prawdziwie wybitnych jednostek, że Ci drudzy wymagają od siebie, a nie od świata, pracują nad sobą, żeby właśnie światu coś od siebie dać. Czy zatem życie szlachetne współcześnie charakteryzuje społeczeństwa o nieograniczonych przywilejach czy może jednak ludzi, którzy znają swoje obowiązki i wiedzą, czego świat może od nich wymagać? Gasset charakteryzował życie szlachetne jako „synonim życia pełnego trudu i wyrzeczeń, zawsze gotowego do doskonalenia się, do przechodzenia od tego, co już jest, do wyższych jeszcze celów i obowiązków” i przeciwstawiał je życiu pospolitemu, określanemu przez niego jako „bezwładne, ograniczające się statycznie do siebie samego, skazanego na wieczne zaskorupienie w sobie, jako że żadna siła zewnętrzna nie zmusza go do wyjścia poza siebie samo”.

Współcześni asceci

Społeczeństwo masowe nie powinno być tak określane przez wzgląd na swoją liczebność, ale ze względu na charakter życia jakie prowadzi, bezwładnego i bezwolnego. Społeczeństwo jako masa jest hermetycznie zamknięte i postrzega siebie jako samowystarczalne, co ostatecznie doprowadza do tego, że tłum może stać się nie do okiełznania ani przez polityków, ani przez prawo, ani nawet przez ludzi, którzy sami tworzą tę masę. Egoistyczne myślenie masy sprawia, że człowiek tłumny przestaje uznawać jakiekolwiek autorytety. I choćby chciał się wychylić, zrobić krok w kierunku ambitniejszego życia, nie jest w stanie, gdyż masa ściśle go związała i ciągnie go za sobą. Ludzie masowi podejmują działania jedynie wtedy, kiedy zmusza ich do tego zewnętrzna konieczność. W ten sposób mamy do czynienia ze zjawiskiem wybuchającego buntu mas, który jest spowodowany tym, że ludzie masowi zamykają się w sobie i niczego w zamian nie chcą światu zaoferować. Ci zaś, którzy potrafią podjąć jakiś wysiłek nawet wtedy, kiedy nikt od nich tego nie wymaga, to ludzie wybitni, szlachetni, którzy zostaną ostatecznie architektami nowego świata. Ortega nazywa takich ludzi współczesnymi ascetami.

Bunt przeciwko samym sobie

Bunt mas polega na tym, że szeroki wachlarz ludzkich zdolności zostaje zamknięty przed światem i uniemożliwia jego dalszy postęp. Te jednostki, które nie poddają się władaniu mas, a otwierają się przed światem, ze względu na swą małą liczebność, są w stanie jedynie podtrzymać rozwój cywilizacyjny na jak dotąd osiągniętym poziomie. Pozostali ludzie, skupieni w masy, reprezentują pospolite poglądy złożone z pustych słów, jednocześnie roszcząc sobie prawo do nazywania ich „ideami”. Owe „idee” są kształtowane w szczególności przez masową opinię publiczną, którą następnie każda z jednostek tłumnych przyswaja jako swoją własną.
Współczesnemu społeczeństwu brakuje umiejętności słuchania, skupia się ono jedynie na wyrażaniu swoich racji i poglądów. Świat zbliża się do stanu barbarzyństwa, w którym będzie brakować wszelkich norm, zarówno prawnych, jak i moralnych, i w którym nie będzie żadnej możliwości sprzeciwu czy odwołania. Wówczas nastąpi totalny zanik kultury, która jest podstawą współżycia społecznego i cywilizacji. Bunt mas polega tak naprawdę na buntowaniu się przeciw ludziom, czyli w rezultacie masy buntują się przeciw samym sobie. Jednostki przestają reprezentować życie szlachetne, poddając się fali życia pospolitego, gdyż wiedzą, że większy ucisk spotka ich wtedy, kiedy spróbują się czynnie zaangażować w kreowanie lepszego świata. Masy złożone z biernych jednostek nie są zatem w stanie reprezentować jakichkolwiek pozytywnych wartości, a co za tym idzie, nie mogą być stawiane jako pewna jakość, do której świat powinien dążyć.

Emigrujący tłum

Obecnie mamy do czynienia ze swego rodzaju wybuchem buntu. Emigrująca z Bliskiego Wschodu masa domaga się lepszego życia w ukształtowanym przez tradycje europejskie społeczeństwie. Szansę jaką otrzymali w wyniku politycznej deklaracji przywódców Europy nie poczytują jako dar, a raczej jako prawo, który im się należy. Wśród przybyszów trudno znaleźć ludzi wybitnych, którzy pragną coś od siebie dać. Przeważająca większość to masa pospolitych jednostek, które oczekują przywilejów, jednocześnie nie wkładając żadnego trudu w rozbudowę współczesnego społeczeństwa wielokulturowego w Europie. Do zamknięcia tej tłumnej masy doszło jednak jeszcze przed rozpoczęciem ich wędrówki. Z tego względu nie udało mi się doprowadzić do rozstrzygnięcia wewnętrznego problemu, gdyż hermetycznie zamknięty tłum ograniczał jednostki szukające rozwiązania i sam nie przedstawiał żadnych alternatyw. Postęp cywilizacyjny został zatrzymany. Zewnętrzna konieczność, jaką jest wojna, zmusiła ich do podjęcia działania. Ideę wspólnoty, przez lata budowaną w społeczeństwie europejskim, rozpowszechnioną w ich kręgu za pomocą mas mediów, powzięli jako rozwiązanie ich problemu. W tym momencie nie ma już miejsca na sprzeciw czy odwołanie. Z każdą falą będzie dochodzić do zaniku przez lata budowanej w obszarze europejskim kultury. Z każdej strony sytuacja prowadzi do buntu ludzi przeciwko ludziom. Nikt już nie ma nawet chęci wychylić się spoza tych pospolitych ram.

Jedyna słuszna droga

Kondycja współczesnego społeczeństwa w zawrotnym tempie spada, dążąc do całkowitego upadku. Jedynie ludzie wybitni, odważni, skorzy do działania są w stanie zatrzymać tę machinę, wykorzenić z mas nienawiść i uwolnić związane umysły ludzkie, które następnie odbudują to, co same zepsuły i na nowo zaczną kreować świat, który będzie świadom tego, co było wcześniej i co będzie później. Przyszłością może być jedynie cywilizacja, oparta na mocnych i prawdziwie wartościowych podstawach. W obliczu obecnych wydarzeń rozwiązanie to wydaje się jedyną słuszną drogą. 

//Agata Supińska

Comments are closed.