Czy kryzys jest już za nami?

On 25 lutego 2018 by Drugi Obieg

Ostatnie wydarzenia mające miejsce w Ameryce skłaniają do przemyśleń, bowiem po raz pierwszy od końca kryzysu z 2008 mamy do czynienia ze wzrostem stóp procentowych 10-letnich obligacji rządowych USA.

Ma to związek ze wzmożoną presją inflacyjną wynikającą z trwałego ożywienia gospodarczego przekładającego się na wzrost inwestycji sektora prywatnego, hossą na rynku notowań surowca kluczowego dla funkcjonowania gospodarki, jakim jest ropa naftowa, której notowania w pierwszym kwartale kształtują się średnio na poziomie 65 USD za baryłkę w porównaniu z 40 USD z zeszłorocznego, analogicznego okresu oraz niskie bezrobocie, które zwiększa presję płacową. Kolejną kwestią są oczekiwania wobec administracji rządowej, która zamierza przeznaczyć 1,5 biliona USD na modernizację infrastruktury w ciągu roku, natomiast w ciągu następnych 10 lat niebagatelną sumę ponad 200 bilionów USD.

Klimat proinflacyjny jest ponadto podsycany przez politykę ultraniskich stóp procentowych prowadzoną przez bank centralny Stanów Zjednoczonych (FED) będącą pokłosiem ostatniego kryzysu. Nie bez znaczenia pozostają pieniądze dodrukowane w ramach trzech programów luzowania ilościowego QE (ang. Quantitavie Easing) stanowiącego operację otwartego rynku, w ramach której FED odkupywał od banków komercyjnych, instytucji finansowych oraz rządu papiery dłużne w zamian za dodrukowane pieniądze. Założenia tych inicjatyw wyznaczyły kierunek i standardy jakimi zaczęli podążać wszyscy koordynatorzy polityki pieniężnej państw ogarniętych kryzysem. Były to między innymi Anglia, Japonia czy kraje strefy euro. Amerykański program zakończył się  29 października 2014 roku po pięciu latach jego trwania. Jego założenia oraz rozmiar stanowił ewenement na skalę światową bowiem żaden bank centralny do tej pory nie zdecydował się na tak dużą operację otwartego rynku, wynikało to z ekstraordynaryjnego położenia amerykańskiego sektora finansowego na przełomie 2008 oraz 2009 roku. 

Wpływ na rzeczywistość

Efekty w sferze realnej gospodarki takiego nowatorskiego rozwiązania, a w zasadzie eksperymentu monetarnego są dyskusyjne, jednak z całą pewnością możemy o nim powiedzieć to, iż przywrócił on płynność instytucjom finansowym, które określano, moim zdaniem słusznie, jako Too big to fail, czyli „Zbyt duże, aby upaść”. Przede wszystkim ze względu na ich znaczenie dla funkcjonowania rynku dłużnego, ubezpieczeniowego, oraz kapitałowego. Kolejnym jego bezdyskusyjnym efektem jest hossa na rynku akcji, który od 2012 roku bije kolejne rekordy notowań. Jednak nie tylko rynek instrumentów udziałowych przeżywa ożywienie, bowiem łatwość w pozyskaniu kapitału oddziałuje na inne sektory oraz wzrost stopy inwestycji, co sprzyja wzmożonej aktywności gospodarczej.

Jedną z przyczyn tej sytuacji jest zmniejszona awersja do ryzyka inwestorów wzmagana taką polityką pieniężną. W pogoni za zyskiem motywowanym ultraniskim kosztem kapitału możemy mieć do czynienia z narastaniem bańki spekulacyjnej, porównywalnej do tej sprzed dziesięciu lat na  rynku nieruchomości spowodowanej udzielaniem kredytów typu subprime dla osób o bardzo niskim dochodzie, które jak się okazało nie były wstanie wywiązać się ze swoich finansowych zobowiązań. Jej pęknięcie doprowadziło do wybuchu  ostatniego  wielkiego kryzysu finansowego porównywalnego do tego z lat 30. XX w.

Obawa kontynuacji wzrostów 

Banki centralne, walcząc ze skutkami poprzednich fluktuacji gospodarczych mogły bez rozmysłu doprowadzić do stworzenia kolejnych kryzysogennych czynników. W tych warunkach, należy sobie zadać pytanie, czy na kryzysy wynikające z nadmiernego zadłużenia polityka luzowania ilościowego się sprawdza?

Wzrost akcji kredytowej miał miejsce dopiero pod koniec programu, w 2014 roku kiedy to przedsiębiorcy jak i konsumenci uwierzyli w trwałe ożywienie gospodarcze. Symbolem tego była odbudowa akcji kredytowej na rynku hipotecznym, którego wartość dopiero teraz powraca do wzrostów. Wyżej opisana sytuacja skłania do refleksji, czy dzisiejsza chwila na rynkach finansowych objawiająca się zwiększoną zmiennością indeksów giełdowych oraz wzrostem rentowności obligacji nie oznacza trwałego trendu inflacyjnego wymagającego prowadzenia polityki odmiennej od tej wdrażanej przez ostatnią dekadę.

Ponadto, możemy z dużą dozą pewności założyć że światowe strukturalne problemy, które przyczyniły się do ostatniego załamania nie zostały naprawione a jedynie zasypane tanim pieniądzem umożliwiając dalsze funkcjonowanie złego systemu. Doraźna polityka pieniężna zastąpiła spojrzenie na kłopoty związane z nieodpowiednio  zorganizowanym oraz nadzorowanym sektorem bankowym, w którym to dochodzi do nadużyć, czynów nieuczciwej konkurencji oraz zakłamanej polityki informacyjnej wobec konsumentów i akcjonariuszy, czego przykładem może być ostatnia afera w największym amerykańskim hipotecznym banku Wells&Fargo, który to sztucznie poprawiał wyniki sprzedażowe poprzez zakładanie fałszywych kont. W wyniku tej praktyki regulator rynku zamroził jego możliwości wzrostu ustalając maksymalną wartość aktywów na 1.95 miliarda USD. Problemy z zarządzaniem ryzykiem nie dotyczą jedynie Stanów Zjednoczonych, ale także państw europejskich. Ostatnie problemy Deutsche Banku w zakresie operowania instrumentami pochodnymi oraz problemy z utrzymaniem płynności w  tak dużej instytucji finansowej wskazują na słabość systemu regulacyjnego. 

Czy nasz statek ma kapitana?

Trwała zmiana trendu inflacyjnego na rosnący doprowadzi do wzrostu światowych stóp procentowych w konsekwencji doprowadzając do ograniczenia akcji kredytowej, na której oparta jest prosperity amerykańskiej gospodarki. Jednak nie tylko jej, bowiem słabość tamtejszego rynku automatycznie w dzisiejszej zglobalizowanej rzeczywistości wywoła skutki na całym świecie. Obecnie rządy kuszone niskim oprocentowaniem emitowanych papierów dłużnych są coraz bardziej skłonne do rozszerzenia swoich świadczeń socjalnych finansując je deficytem, podobnie jak czyniły to państwa południowej Europy przed kryzysem. Wiemy jednak jakie konsekwencje one poniosły.

Musimy sobie zadać pytanie czy era taniego pieniądza z jaką mamy dzisiaj do czynienia mająca uratować globalny wzrost gospodarczy nie doprowadziła do odsunięcia problemów w czasie oraz nie spowoduje kolejnego załamania?

 // Jan Ambroży 

Źródła: 

1. Alfred Adamiec, A jeśli Fed się myli…, http://www.parkiet.com/Felietony/311109971-A-jesli-Fed-sie-myli.html, 10.11.2017.

2. Brianna Gurciullo, Trump launches $1.5 trillion sales pitch, https://www.politico.com/story/2018/02/11/trump-infrastructure-plan-transportation-trillion-403248?lo=ap_a1, 02.12.2018.

3. Pete Schroeder, Fed orders Wells Fargo to halt growth over compliance issues, https://goo.gl/pAfdFJ, 03.02.2018

4. Patti Domm, Bond yields spike after hotter inflation signals Fed could be hiking rates for longer than expected, https://www.cnbc.com/2018/02/14/bond-yields-signals-more-fed-rate-hikes-after-biggest-cpi-jump-in-13-years.html, 14.02.2018

5. Jim Puzzanghera, Sen. Elizabeth Warren presses Wells Fargo on problems with consumer refunds, http://www.latimes.com/business/la-fi-wells-warren-letter-20180214-story.html, 14.02.2018

6.Carmen M. Reinhart, Vincent Reinhart, Are Oil Prices Heading for Another Spike?, https://www.project-syndicate.org/commentary/oil-prices-rise-as-dollar-depreciates-by-carmen-reinhart-and-vincent-reinhart-2018-01, 31.01.2018

Comments are closed.