Dopuszczalność stosowania tortur – czysta abstrakcja czy możliwa przyszłość?

On 16 listopada 2018 by Drugi Obieg

Według obowiązującego prawa międzynarodowego korzystanie z tortur jest zabronione. Zakaz ten nie podlega żadnym wyjątkom, niezależnie od sytuacji. Jest on niederogowalny i ma charakter absolutny. Do końca ubiegłego stulecia taki zapis był oczywisty i nie podlegał dyskusjom. Wraz z początkiem XXI wieku w debacie publicznej podjęto rozważania dotyczące możliwości dopuszczalności stosowania tortur w tzw. „wyjątkowych sytuacjach”. Co spowodowało podjęcie takiego tematu przez społeczność międzynarodową? Jakie zdarzenia można przyporządkować do kategorii „wyjątkowych sytuacji”? Czy ograniczona legalizacja tortur jest w ogóle możliwa?

Początek XXI wieku obfitował w wiele znaczących wydarzeń, jednak największym echem na arenie międzynarodowej odbiły się wydarzenia z 11 września 2001 roku w Stanach Zjednoczonych. Zapoczątkowały one szereg następujących po sobie ataków terrorystycznych w różnych częściach naszego globu. W obliczu ataków na World Trade Center świat stanął przed nie lada wyzwaniem – zwalczaniem rozwijającego się terroryzmu międzynarodowego. Państwa rozpoczęły poszukiwania skutecznego środka, który pozwoliłby na powstrzymanie szerzenia się powyższego zjawiska na masową skalę. Jednym z zaproponowanych rozwiązań było dopuszczenie stosowania tortur w prawie międzynarodowym. Zdecydowano się na wymianę poglądów odnośnie jego skuteczności w ramach „burzy mózgów” uczonych oraz publicznych konsultacji, co zaznaczyło się szczególnie na kontynencie amerykańskim i europejskim.

„Scenariusz tykającej bomby” Alana Dershovitza

Za Oceanem głównym przedstawicielem zwolenników zalegalizowania tortur okazał się Alan Dershovitz. Wykładowca na Harvardzie oraz amerykański prawnik w jednym swoją argumentację oparł na koncepcji tzw. „scenariusza tykającej bomby”. Przykładowo, zakłada ona sytuację, w której terrorysta został ujęty przez władze państwowe, ale nie ujawnił miejsca podłożenia bomby. Brak informacji o lokalizacji stanowi zagrożenie dla ludzi znajdujących się w pobliżu, gdyż służby nie będą mogły zapobiec wybuchowi. W konsekwencji wiele osób zginie. Dershovitz stoi na stanowisko, iż przywołane zdarzenie stanowi stan wyższej konieczności, a w takim przypadku powinno się zastosować tortury wobec terrorysty. Umożliwiłyby one uzyskanie zeznań oraz cennych informacji pozwalających na udaremnienie zamachów. Byłaby to też pewnego rodzaju forma nacisku, mająca skłonić potencjalnego przestępcę do przyznania się do winy.

Argumentacja Dershovitza

Dershovitz odwołuje się przede wszystkim do przesłanek natury pragmatycznej. Twierdzi, że skoro tortury i tak w wielu miejscach na świecie są bezprawnie stosowane przez funkcjonariuszy państwowych, a ich całkowite wyeliminowanie nie jest możliwe, to należy spróbować uzyskać kontrolę przynajmniej nad przypadkami, które są korzystne z utylitarystycznego punktu widzenia. Skala liczby potencjalnych ofiar jest nieporównywalna do naruszenia integralności fizycznej bądź psychicznej terrorysty. Bardziej opłaca się uratować setki, a może i tysiące ludzkich istnień niż kierować zachowaniem godności ludzkiej przez jedną jednostkę. Patrząc przez względy moralne, takie postępowanie oczywiście nie ma racji bytu. Jednak prawnik, uzasadniając swoją ideę, zwraca uwagę na działanie samego sprawcy. Terrorysta podkładając bombę nie myśli przecież o konsekwencjach swojego czynu dla osób trzecich, nie postępuje moralnie, lecz działa z premedytacją. Powinno się zalegalizować tortury w uzasadnionych sytuacjach, mogących przynieść pożytek dla społeczeństwa. Obowiązkiem państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom, a takie rozwiązanie przyczyniłoby się do jego zwiększenia. Każda sytuacja rozpatrywana byłaby indywidualnie, a o możliwości zastosowania tortur decydowałaby władza sądownicza, co pozwalałoby na zapobieżenie ewentualnemu nadużywaniu zalegalizowanych praktyk.

Kazus Daschnera

Z kolei w Europie dylemat legalizacji tortur w prawie międzynarodowym zapoczątkował wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2010 roku w sprawie Gäfgen przeciwko Republice Federalnej Niemiec, zwanej potocznie „kazusem Daschnera”. Jesienią 2002 roku, 11-letni wówczas Jakub von Metzler, syn niemieckiego bankiera, został uprowadzony, a następnie uduszony przez znajomego rodziny, Magnusa Gäfgena. Mężczyzna tuż po porwaniu podrzucił rodzinie chłopca list, w którym zażądał okupu. Ze względu na jej stały kontakt z policją, podejrzany został szybko ujęty, jednak utrzymywał, że jest tylko pośrednikiem porywaczy. Miejsce przetrzymywania nastolatka wciąż pozostawało nieznane, a ze względu na chłodną porę roku, obawiano się o przeżycie uprowadzonego. W związku z tym, komisarz policji Wolfgang Daschner zezwolił swojemu podwładnemu na użycie groźby zastosowania tortur wobec zatrzymanego. W rezultacie podejrzany ujawnił lokalizację, w której przetrzymywał chłopca, ale po przybyciu służb, okazało się, że porwany nie żyje. Choć zatrzymanego skazano na dożywocie, kilka lat później sprawa powróciła na ścieżkę sądową.

Praworządność vs. ratowanie ludzkiego życia

W 2005 roku skazany oskarżył Wolfganga Daschnera oraz policjanta prowadzącego śledztwo o stosowanie bezprawnych metod podczas przesłuchań, celem których było wymuszenie na nim przyznania się do popełnienia przestępstwa. Gäfgen określił siebie jako „ofiarę agresji, zniewolenia i przymusu.” Taki obrót rzeczy wywołał poruszenie wśród niemieckiego społeczeństwa. Daschner w licznych wywiadach przyznawał, iż jego postępowanie było świadome. Gdyby nie zastosowano wobec przesłuchanego groźby tortur, mężczyzna wciąż nie ujawniłby miejsca przetrzymywanie chłopca. Chodziło jedynie o wywołanie strachu, a nie o przyznanie się do winy. Policjantowi zależało przede wszystkim na uratowaniu życia porwanego, a każda godzina zwłoki zmniejszała szanse na jego odnalezienie. By sprawdzić ocenę zachowania policjanta wśród niemieckiej opinii publicznej, instytut FORSA przeprowadził badanie wśród reprezentatywnej grupy tysiąca ankietowanych. 63 proc. osób opowiedziało się po stronie Daschnera i za jego uniewinnieniem. Odpowiedzieli też pozytywnie na możliwość stosowania tortur podczas prowadzenia śledztwa. Przeciw wypowiedziało się 32 proc. respondentów.

Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Choć początkowo śledczych skazano na karę grzywny w zawieszeniu na rok, Gäfgen złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, domagając się odszkodowania za doznane krzywdy. Ostateczny wyrok (wniesiona została apelacja po przegraniu sprawy w pierwszej instancji) przyznawał częściowo rację porywaczowi. Trybunał orzekł, po pierwsze – iż Niemcy naruszyli art. 3. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a po drugie – że zastosowali zbyt łagodne środki karne wobec policjantów. Stosowanie tortur jest bezprawne i niedopuszczalne, tak samo jak groźba ich użycia. Nie mogą być one motywowane nawet zagrożonym życiem jednostki. Podstawą absolutnej natury prawa płynącej z artykułu jest podstawa etyczna. Jednak Gäfgen nie może liczyć na ponowną wokandę, gdyż został już skazany prawomocnym wyrokiem.

Badanie opinii publicznej na świecie

Ośrodki badania opinii społecznej w różnych krajach systematycznie przeprowadzają badania na respondentach dotyczące dopuszczalności stosowania tortur. Z badań przeprowadzonych przez GlobeScan i PIPA dla BBC World Service w lipcu 2006 roku wynikło, że za wyłączeniem terrorystów z ogólnego zakazu tortur opowiadają się państwa azjatyckie oraz państwa afrykańskie: Indie (59 proc.), Kenia (58 proc.), Nigeria (54 proc.), Turcja (52 proc.) i Korea Południowa (51 proc.). W Stanach Zjednoczonych odsetek zwolenników był mniejszy i wyniósł 44 proc. Za całkowitym zakazem stosowania tortur optują przede wszystkim państwa europejskie, takie jak Hiszpania, Wielka Brytania i Francja (82 proc.), a oprócz nich także Meksyk (73 proc). Natomiast 18 proc. obywateli Turcji i Chin uważa, że tortury powinny być ogólnie dozwolone. Z kolei na podstawie badań prowadzonych w Polsce od grudnia 2007 roku do września 2008 roku przez CBOS stwierdzono, iż 62 proc. Polaków domaga się całkowitego stosowania tortur, 20 proc. wyraża akceptację ograniczonego stosowania tortur wobec terrorystów dla ocalenia niewinnych ludzi, a 7 proc. nie ma nic przeciwko, by tortury były legalne. Dla porównania, według badań Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w Polsce z przełomu września i października 2018 roku, 41 proc. deklarowało, że tortury mogą być uzasadnione, na przykład potrzebą wydobycia ważnych informacji.

Podsumowanie

Niewątpliwie kwestia dopuszczalności stosowania tortur jest dylematem trudnym, dlatego też można ją zaliczyć do tzw. hard cases. Zachodzi tu nierozwiązywalny konflikt pomiędzy prawem a moralnością. Z jednej strony tortury mogą przyczynić się do uratowania osoby i tym samym zachowania jej prawa do życia, a z drugiej – zawsze będą wiązać się z naruszeniem godności ludzkiej. Legalizacja tortur ograniczona do ekstremalnych przypadków wydawałaby się właściwa – używanie środków przymusu do zwalczania terroryzmu lub pozyskania cennych informacji mogłoby się przełożyć na zapewnienie bezpieczeństwa obywateli, co należy przecież do obowiązków państwa. Pojawia się tu jednak problem, gdyż zalegalizowanie tortur mogłoby się przyczynić do nadużywania ich stosowania. Nawet gdyby decyzję wydawała władza sądownicza, nigdy nie ma pewności, że jej wyrok byłby właściwy. Należy wziąć pod uwagę możliwy margines błędu, którego konsekwencja w przypadku tortur jest niedopuszczalna. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku stosowania tortur podczas przesłuchań. Otrzymane informacje mogłyby okazać się nieprawdziwe, gdyż wiadomym jest, że presja w połączeniu z zadawaniem bólu często skutkuje powiedzeniem tego, co kat chce usłyszeć. Tortury można porównać do zwrotu używanego w amerykańskiej teorii prawa. Jest to tzw. „slippery slope”, oznaczający w przenośni prostą drogę do niekoniecznie zamierzonego celu. Odpowiadając na pytanie, czy legalizacja tortur w ogóle jest możliwa, warto przytoczyć słowa J.E. Alvareza, iż „dyskutowanie o torturach oznacza torturowanie prawa”.

//Aleksandra Broja – autorka jest studentką III roku stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Źródła:

Wyrok ETPCz z dnia 1 czerwca 2010 roku w sprawie Gäfgen vs. Niemcy, app.no. 22978/05, http://hudoc.echr.coe.int/eng?i=001-99015 (dostęp: 05.11.2018 r.)

Niełaczna Maria, Wolność bezwarunkowa – wokół problemu tortur. Polemika z argumentami Alana Dershowitza, zwolennika stosowania przemocy przez państwo, „Czasopismo Prawa Karnego i Nauk Penalnych” 2008, z. 2, rok XII, s. 243-294.

Ploszka Adam, Zakaz tortur. Czy na pewno bezwzględny?, „Przegląd Prawniczy Uniwersytetu Warszawskiego” 2012, nr I-II, rok XI, s. 123-139.

Przygucki Paweł, Dlaczego rozważa się stosowanie tortur – o kolizji fundamentalnych zasad porządku prawnego, „Archiwum Filozofii Prawa i Filozofii Społecznej” 2013, nr 2, s. 63-70.

Zajadło Jerzy, Tortury jako problem filozoficzno-prawny? [w:] Jackowiak Urszula, Studia z zakresu prawa pracy, Gdańskie Studia Prawnicze, Gdańsk 2007, s. 627-637.

Comments are closed.