DYSKRETNY UROK WIECZNOŚCI

On 21 marca 2014 by DO

Po czterech latach milczenia Jarmusch powraca na ekrany w wielkim stylu.

źródło: csw.torun.pl

źródło: csw.torun.pl

Poznali się wieki temu i kochają się do szaleństwa, ale mieszkają po dwóch stronach globu. Nie zabijają ludzi – mamy przecież XXI wiek i banki krwi, w których można znaleźć człowieka na tyle skorumpowanego, żeby kupić od niego potrzebną dawkę pokarmu. W obawie przed światłem dziennym wybierają tylko nocne loty samolotem. Strach przed czosnkiem uznają za dawno niebyły przesąd, a samobójstwo mogą popełnić strzelając do siebie kulą wykonaną z odpowiedniego drewna. Tylko kochankowie przeżyją to jednak coś znacznie więcej, niż wampiryzm w prosty sposób przepisany na język współczesności.

Film jest przede wszystkim fascynującą opowieścią o trwaniu. Jarmusch bawi się wplatając w snującą się wolno narrację sceny-fantazje o tym, co mógłby zrobić człowiek, gdyby miał nieograniczoną ilość czasu. Poznać wszystkie języki i wszystkie alfabety? Nazywać rośliny ich łacińskimi imionami? Podawać datę powstania gitary po jednym jej dotknięciu? Nawet nudzie nadać pozór wzniosłości? Czytać, myśleć, tworzyć? Bohaterowie Jarmuscha, Adam i Ewa, jako wampiry dysponują przywilejem wiecznego życia. Życia, które w wizji reżysera jest niewyczerpywanym źródłem wrażeń i emocji, które jest subtelnie zmysłowe i pociągające. Błyszczące od świateł ulice Tangeru, gęsta cisza Detroit, złoto-żółte pokoje w domu Ewy, wypchany bibelotami gabinet Adama, pulsujący życiem nocny klub, namiętny śpiew pięknej Libanki, miękkie łóżka, ciężkie kotary, stylowe ubrania. I jeszcze krew – gęsta, bordowa, wypijana z kryształowych kieliszków – to ona jest źródłem ekstatycznej, erotyczno-narkotycznej rozkoszy bohaterów. Obrazy Jarmuscha uwodzą wikłając widza w hipnotyczny rytm scen.

To prawda, że Adam myśli o samobójstwie. Depresja jest jednak dla niego bardziej formą artystycznej kreacji, zakrzepłą pozą, niż faktycznym źródłem bólu. („Szkoda, że nie poznałem go zanim napisałem Hamleta! Byłby doskonałym pierwowzorem” – powie w jednej ze scen Marlowe.) Mówi się, że wampiry od momentu przeistoczenia pozostają niezmienione pod względem fizycznym (nie dorastają i nie starzeją się). U Jarmuscha dodatkowo zachowują swój charakter – Adam od stuleci jest więc egotycznym nihilistą. Jest też melomanem, muzykiem, kompozytorem i kolekcjonerem instrumentów. Narcystyczna melancholia bohatera nie kłóci się wcale z odczuwaniem przyjemności z życia i kochania, choć skłania go do nieustannego narzekania na ludzi, określanych pogardliwie mianem „zombie”. Mimo setek lat wizja końca przeraża Ewę – Jarmusch uderza w pięknoduchowskie przekonanie, że życiem można się znudzić, czy zmęczyć, że śmierć jest elementem naturalnym i pożądanym.

Tylko kochankowie przeżyją są ponadto precyzyjnie komponowanym dziełem intertekstualnym, wymagającym od widza sporego kapitału kulturowego. Kto nie wie, że istnieje teoria spiskowa, która przypisuje rzeczywiste autorstwo wielu dzieł Szekspira Christopherowi Marlowe`owi, straci sporą część zabawy. Świat wampirów jest hermetyczny i elitarny – tak samo hermetyczny jak sam film Jarmuscha. Wrażliwość na obraz, znajomość tematu wampiryzmu i literatury jest niemal niezbędna do rozczytywania wizualnych i tekstowych cytatów, aluzji i przekształceń.

Jedną z największych zalet filmu jest słaba, jakby ledwie naszkicowana fabuła, będąca raczej pretekstem do snucia opowieści niż jej celem. Dzięki temu sensy nie zostają przysłonięte przez linearną narrację. Kontemplacyjny charakter produkcji wzmacnia zrytmizowanie fabuły, na którą w dużej mierze składają się kolejne wejścia i wyjścia, przybycia i wyjazdy, niespodziewane powroty i ostateczne odejścia. W opowieści znajdujemy też sekwencje zdarzeń niedokończonych – u Jarmuscha pistolet nie musi wystrzelić, śpiew pięknej kobiety może istnieć sam dla siebie, a na kupionym instrumencie nie trzeba zagrać.

Adam i Ewa przeżywają swoją jednostkową historię na tle dziejów ludzkości – widzieli dżumę, inkwizycję, wojny – ich osobisty los silniej niż losy śmiertelników związany został z losami świata. W Tylko kochankowie przeżyją oglądamy ich zmierzch sygnalizowany przez szereg subtelnych sygnałów: oto grzyby rosną o złej porze roku, na Ziemi kończy się woda, wskutek zatrucia złą krwią umiera Christopher Marlowe…  Trudno orzec, czy zbliża się koniec wampiryzmu, uznanego w filmie za styl życia, czy tylko kolejny przełom, jeden z tych, które bohaterowie oglądali już wielokrotnie. 

//Katarzyna Waligóra

Comments are closed.