„DZIĘKI MOJEJ PRACY POLACY MOGĄ CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIEJ” – ROZMOWA Z JOANNĄ SENYSZYN

On 14 maja 2014 by DO

Rozmowa z profesor Joanną Senyszyn, deputowaną do Parlamentu Europejskiego starającą się o reelekcję z pierwszego miejsca na liście wyborczej SLD w okręgu nr 10.

 

źródło: Facebook Joanny Senyszyn

źródło: Facebook Joanny Senyszyn

Marta Orzechowska: Co Pani uważa za swój największy sukces w mijającej kadencji Parlamentu Europejskiego?

Joanna Senyszyn: Dzięki mojej pracy Polacy mogą czuć się bezpieczniej, a ich prawa są lepiej chronione. Oczywiście trudno mówić o indywidualnym sukcesie każdego europosła, to są raczej sukcesy frakcji politycznej, do której się należy. Dzięki mojej frakcji – Socjalistów i Demokratów – została odrzucona umowa ACTA, a unijny budżet na lata 2014-2020 jest zdecydowanie lepszy od pierwotnie wynegocjowanego. Jest w nim więcej środków na walkę z ubóstwem i na gwarancje dla młodych. Wbrew naszym wyobrażeniom o bogatej Unii, 27 milionów Europejczyków nie ma pracy, a 120 milionów żyje na granicy ubóstwa. To sprawy, które wymagają szybkiego rozwiązania. Moim sukcesem jest także działalność europoselska w Polsce. Prowadzę dwadzieścia dwa biura. W Małopolsce dwanaście, w Świętokrzyskim sześć, pozostałe tam, gdzie SLD nie ma europosłów, bo Polacy chcą mieć bliski kontakt z europejskimi sprawami. Mam również mobilne biuro, które jeździ po całym okręgu wyborczym. Zatrudniam ponad dwudziestu asystentów i kilku radców prawnych. Udzieliliśmy setek porad prawnych, pomagamy w staraniach o środki unijne. Prawie tysiąc osób było na moje zaproszenie w Parlamencie Europejskim, zapoznało się z pracą unijnych instytucji i zwiedziło Brukselę. Wielu studentów miało staż w moich biurach europoselskich w kraju i w PE. Ponad dwa tysiące kobiet uczestniczyło w szkoleniach, seminariach i konferencjach zorganizowanych przez moje stowarzyszenie „Polka potrafi”.  Współpracuję z licznymi organizacjami pozarządowymi. Piszę interpelację do Komisji Europejskiej i do polskiego rządu. Zapraszam na moją stronę senyszyn.eu oraz do czytania moich blogów. Od 9 lat, co tydzień, piszę też polityczny felieton do tygodnika „Fakty i Mity”. Można powiedzieć, że wszędzie jest mnie pełno!

W Parlamencie Europejskim działa Pani głównie w Podkomisji Praw Człowieka, Komisji Praw Kobiet oraz na rzecz rozdziału państwa i Kościoła.

Jestem wiceprzewodniczącą Podkomisji Praw Człowieka, członkinią Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia, a także wiceprzewodniczącą Platformy na rzecz Świeckiej Polityki. Często słyszę pytanie, dlaczego profesor ekonomii zajmuje się nie gospodarką, a prawami człowieka. Odpowiedź jest oczywista. Prawa człowieka to nie tylko prawa polityczne czy wyborcze, ale także prawa ekonomiczne. Zgodnie z Kartą Praw Podstawowych, ludzie mają prawo do pracy, mieszkania oraz wynagrodzenia i emerytury, które pozwalają godnie żyć. Rozwój gospodarki nie jest celem samym w sobie, a jedynie środkiem do pełniejszej realizacji praw człowieka. Pracuję na rzecz Europy bardziej sprawiedliwej, w której ludziom żyje się lepiej i mogą korzystać z pełni praw. Najliczniejszą z dyskryminowanych grup są kobiety. Trudno uwierzyć, ale w Unii Europejskiej prawie połowa kobiet doznała przemocy. Dwa miliony doznaje jej codziennie, a siedem Europejek dziennie umiera z powodu przemocy. Kobiety zarabiają średnio 16 proc. mniej niż mężczyźni, są bardziej zagrożone utratą pracy i bezrobociem. Dyskryminowani są też młodzi, seniorzy, niepełnosprawni, osoby LGBT. Jednym słowem zdecydowana większość obywateli UE. 

A w którym państwie Unii Europejskiej są największe problemy jeśli chodzi o dziedzinę praw człowieka?

Prawa człowieka są gorzej przestrzegane w krajach, które później przystąpiły do Unii Europejskiej, a także tam, gdzie Kościół katolicki miesza się do polityki. Przykładów jest wiele. Obowiązująca w Polsce restrykcyjna ustawa antyaborcyjna jest formą instytucjonalnej przemocy państwa wobec kobiet i łamaniem ich prawa do samostanowienia. Brak ustawy o związkach partnerskich łamie zapis Karty Praw Podstawowych, że każdy człowiek ma prawo do założenia rodziny, a brak edukacji seksualnej w szkołach łamie życie wielu młodym ludziom.

Uważa Pani, że są jakieś szanse na zmianę obecnej sytuacji w najbliższym czasie?

Dopóki biskupobojna prawica będzie miała większość w Sejmie, takiej szansy nie ma, gdyż w tych sprawach decydują parlamenty krajowe. W PE przyjmujemy wprawdzie w tych sprawach liczne rezolucje, ale nie mają one mocy wiążącej w krajach członkowskich, a jedynie wskazują pożądany kierunek rozwoju prawodawstwa. Przykładowo w rezolucji o równości kobiet i mężczyzn jest zapis o prawie kobiet do bezpiecznej aborcji, a w rezolucji o niedyskryminacji środowiska LGBT o uznawaniu na terenie całej Unii związków partnerskich zawartych w krajach, w których jest to prawnie uregulowane.

Jakie są Pani priorytety na nadchodzącą kadencję Parlamentu Europejskiego?

Mam pięć priorytetów, które ujęłam marketingowo, jako pięć P: praca, poprawa jakości życia Polaków, prawa człowieka, polityka świecka i przybliżanie Unii Europejskiej mieszkańcom województwa małopolskiego i świętokrzyskiego.

Dlaczego frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest tak niska w Polsce?

Polacy, podobnie jak większość obywateli Unii Europejskiej, nie uświadamiają sobie, że ponad 60 proc. prawa obowiązującego w krajach członkowskich uchwalamy w Parlamencie Europejskim. Jest zbyt mało informacji o naszej pracy i jej wpływie na codzienne życie. Z mediów Polacy dowiadują się, ile zarabiają deputowani, ile oszczędzili, jaki mają majątek, a nie co robią. A przecież decydujemy o sprawach, które mają wpływ na codzienne życie ponad 500 mln obywateli Unii, w tym 38 mln Polaków. Kilka przykładów: znacznie tańszy roaming, a od 2015 r. jego całkowita likwidacja, dwuletnia gwarancja na wszystkie towary, trzymiesięczny urlop rodzicielski do wyboru dla matki lub ojca dziecka.

Zapewne w jakimś stopniu do braku zaufania Polaków do Parlamentu Europejskiego przyczyni się książka Parlament Antyeuropejski Marka Migalskiego.

Marek Migalski walczy o życie, chce zwrócić na siebie uwagę i opisuje jakieś przekręty, które zna tak dokładnie, że jest aż zastanawiające skąd.

A w Pani oczach dochodzi do tak dużych nadużyć przez eurodeputowanych?

Nadużycia są wszędzie, więc Parlament Europejski z pewnością nie jest od nich wolny. Natomiast w stosunku do poprzednich kadencji zostały bardzo zaostrzone zasady rozliczeń finansowych. Trzeba przedstawiać dokumenty na prawie każdy wydatek. Są one dokładnie kontrolowane i jeżeli cokolwiek się nie zgadza, OLAF (Europejski Urząd do spraw Zwalczania Nadużyć Finansowych) prowadzi dochodzenia.

Jakie jest Pani zdanie na temat celebrytów starających się o miejsce w Parlamencie Europejskim? Są oni tam potrzebni?

Celebryci nie są nigdzie potrzebni. W Parlamencie Europejskim trzeba ciężko pracować i być kompetentnym politykiem. Jestem autorką 97 rezolucji, 51 pytań do Komisji Europejskiej, sześciu opinii. Ponad 200 razy występowałam na sesji plenarnej, przeczytałam tysiące stron dokumentów.

Co Pani uważa o swoich bezpośrednich kontrkandydatach z okręgu małopolsko-świętokrzyskiego: Ryszardzie Legutko, Róży Thun, Jarosławie Gowinie, Zbigniewie Ziobro?

Ważne, co o nich sądzą wyborcy.

Jakie są prognozy dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej na nadchodzące wybory?

Chcemy przynajmniej utrzymać dotychczasową liczbę deputowanych, czyli siedmiu. Wszystko jest w rękach wyborców.

A jaki wynik by Panią satysfakcjonował?

Dziesięciu i aby moja frakcja polityczna, czyli Socjaliści i Demokraci, była najliczniejsza w PE, bo wtedy nasz kandydat Martin Schulz zostanie przewodniczącym Komisji Europejskiej, co stworzy zupełnie nowe perspektywy rozwoju Unii.

//Marta Orzechowska

TEKST z #DO14:

[str. 4-5]

zdjęcie w tle facebook maj - Kopia

Comments are closed.