Dziura

On 5 grudnia 2012 by Maciej Wirmański

Lepsza rada od dziada niż oralna pieszczota od akademickiego robota. Wychodząc z tego założenia można przeżyć szaleństwo, które wyrosło wokół żarcia – choć jak wiadomo finalnie wszystko do jednej dziury idzie.

1. Trybunał Konstytucyjny orzeka o tym, jakoby rozporządzenie ministra finansów w sprawie uboju rytualnego było niezgodne z ustawą zasadniczą i ustawą o ochronie zwierząt. Później słucham w Trójce wypowiedzi oburzonego rabina, który wyjaśnia, że już samo pojęcie „ubój rytualny” jest niewłaściwe, bo tu się nie odprawia żadnych modłów nad zwierzakiem, ale za to bierze się rzezak, którym przecina się tkanki od skóry, przez mięśnie, przez nerwy i tak dalej aż do twardego kręgosłupa. Tym samym zwierzę traktujemy humanitarnie, bo jest świadome swojej śmierci. O tak, rabin jest tak szlachetny jak mieszkańcy planety Pandora, którzy mówią „sorry” za każdym razem, gdy muszą zastrzelić jakieś zwierzątko, które chce im odgryźć głowę; rabin zaś robi to, a w zasadzie mówi o tym, bo lubi befsztyki. Racja – to żaden ubój rytualny, bo to po prostu goły biznes – Polska uchodzi za głównego producenta mięsa z uboju szechita lub halaal.

2. Dobrze, że rabin, który tłumaczył, że ogłuszanie zwierzęcia przed śmiercią jest nieludzkie, brał udział w mordowaniu zwierzęcia dla uciechy ludzkich kiszek. Gdybym nie miał okazji patrzeć w oczy świni (rabin nie miał, bo świnie to zwierzęta nieczyste), która chwilę później była dwoma przerżniętymi półtuszami (śmiesznie wygląda ryj świni przerżniętej na pół – od pola jest ona uśmiechnięta, z wpół przymkniętymi, jak Budda na licznych przedstawieniach, oczętami, a od środka mogłaby stanowić doskonałą okładkę Cannibal Corpse) wówczas moja wypowiedź w ogóle nie miałaby racji bytu. Świnię trzeba wypatroszyć (nic przyjemnego na początku, bo śmierdzi i paruje jeszcze co-nie-co), trochę wygolić i spalić palnikiem włosy (chociaż podobno golonka bez kudłów to nie golonka) i rozebrać (skóra świni jest w dotyku i fakturze podobna do ludzkiej). Trzeba wyjąć wątróbkę, nereczki, wyciąć to i owo, po to aby naszym oczom ukazały się żeberka, schabiki, goloneczki i inne cudeńka. Dla wszystkich oburzonych – karkówka nie bierze się z drzewa, a ubój gospodarski jest najbardziej przyzwoitym aktem odbierania zwierzętom życia.

3. Wiem też, że przemysłowe mordowanie zwierząt jest okrutne, choć niestety nigdy nie miałem okazji odwiedzić rzeźni. Biorąc jednak pod uwagę to, że codziennie sam przemysłowo morduję się bez żadnej umowy, nawet śmieciowej i bez nadziei na awans, to los zwierzaków jest mi szczególnie drogi i bliski, błogosławię im z całego serca i współczuję. Później wracam do domu, kupuję w Tesco piersi z kurczaka za 12 złotych kilo, nie łudząc się już, że zamordowany kurczak biegał sobie ot tak po łące, aż któregoś dnia przyszedł gospodarz i kulturalnie skręcił mu kark. Nie, kurczak za 12 złotych kilo nie byłby wówczas wart swojej ceny.

4. Całej wiwisekcji pewnej psychozy na temat żarcia dopełnia dyskusja nad GMO. Za czasów mojej młodości skrót ten oznaczał „Giertych musi odejść”. A tu okazuje się, że Giertych tylnymi drzwiami wraca (i o dziwo staje się komentatorem GW!), ale to już inna historia. GMO dla jednych jest zbawieniem, inni znowu protestują, ci krzyczą, tu debata, tu pikieta, tu Greenpeace, tam minister rolnictwa, jedno lobby, trzecie anty… GMO to duże obawy i jeszcze większe pieniądze. GMO to nadzieja na wyżywienie przeludniającej się Ziemi (to wszystko przez duże miasta) oraz technologia, która kosztuje i na którą stać nielicznych. GMO, jak łatwo zauważyć to również antytezaskrótu OMG. A Watykan, jak wiadomo, w tej kwestii milczy.

5. Oprócz zamachowca Brunona K., który w końcu zwrócił uwagę Polski na krakowskie środowisko akademickie, hitem polskich mediów pozostały chińskie świnie, które przed tym jak miały być zarżnięte (ja jednak uważam, że strzał ze pistoletu pneumatycznego do uboju jest najlepszym rozwiązaniem kwestii świńskiej), były zmuszane do kąpieli, dzięki czemu były zrelaksowane, wypoczęte i wysportowane. Chińskie świnie mają lepiej niż Chińczycy, Polacy poniżej średniej krajowej i polskie świnie. Gorzej jedynie od Breivika, któremu nie pozwalają grać na konsoli i nie podają eskalopek i kaszanki. Kaszankę zaś robi się z kaszy, krwi i podrobów (wątroby i nerek). Nie ma się co obrażać – wszystko idzie do jednej dziury i być może jedynie kanibalizm jest dobrym rozwiązaniem dla problemu głodu na świecie. Świnia w przemysłowym uboju zje martwą świnię, a i tak te piękne i smaczne zwierzęta bywają piękniejsze i lepsze od człowieka.

Appendix.

Świadome niejedzenie mięsa w rozmięsionym polskim społeczeństwie jest pewnego rodzaju heroizmem.  Jeden z moich znajomych wegetarian uważa, że aby być etycznie usprawiedliwionym mięsożercą należy chociaż raz w życiu samemu pozbawić życia zwierzęcia. On sam tak robi – zakłada wnyki na króliki, łowi ryby, zarzyna owce. A poza tym leczy zwierzęta, bo jest z wykształcenia weterynarzem. Nie, nie jestem weterynaryjnym doktorem Mengele.

 Więcej:  KULTURA STAROCI

Sepultura | Roots Bloody Roods

Comments are closed.