E-Bycie w E-Świecie

On 30 kwietnia 2018 by Drugi Obieg

Internet, czyli medium o ogólnoświatowym zasięgu, a zarazem rozwój urządzeń elektronicznych, które służą komunikacji za jego pośrednictwem, sprawił, że niemal każdy człowiek jest w ciągłym dostępie online, czyli w nieograniczony sposób może być odbiorcą i kreatorem treści. 

pixabay.com

pixabay.com

Zgodnie z danymi na koniec 2017 roku ponad 4 miliardy osób na całym świecie posiadało dostęp do Internetu. Czyni to 54,4 proc. ogółu populacji Ziemi. Największy poziom penetracji Internetu występuje w Europie (85 proc.) i Ameryce Północnej – 95 proc. W Polsce poziom ten wynosi 73 proc. Wyprzedzają nas sąsiedzi: Niemcy, Czesi, Słowacy, Litwini, a nawet Rosjanie. Liczba polskich użytkowników Facebooka szacowana jest na 14 milionów.

Ewolucja tożsamości

Nauka wymusza na nas zatem ciągłą ciekawość i oczekuje od nas prób zrozumienia tego, co nas otacza. Nie można zatem przejść obojętnie wobec tego, w jaki sposób rewolucja cyfrowa wpłynęła na bytowanie człowieka, tworząc równoległą rzeczywistość cyfrową. Internauci, a szerzej użytkownicy usług sieciowych, posiadają niewspółmiernie duży zakres swobody, który może służyć kreowaniu własnej alternatywnej tożsamości wirtualnej. Douglas Kellner wyróżnił trzy rodzaje historycznych przemian, któremu poddawane było pojęcie tożsamości. Przez stulecia rozwoju społecznego człowieka tożsamość była powiązana z wypełnianiem ról społecznych narzucanych przez panujący system społeczno-gospodarczy. Dodatkowe uwikłanie w normy tradycji, religii, czy pochodzenia petryfikowały panujący stan rzeczy. Taki typ tożsamości nazywany jest tożsamością przednowoczesną. Kolejnym etapem rozwoju tożsamości jest tzw. tożsamość nowoczesna. Wiąże się ona z poczuciem niepokoju, który wynika z braku pewności co do miejsca i pozycji w świecie. Jest to skutek erozji tradycyjnych uzasadnień tożsamościowych. Przykładem jest wykształcenie nowych rodzajów tożsamości: narodowej i robotniczej, będących wynikiem przemian rewolucji przemysłowej. Najnowszy etap to tożsamość ponowoczesna, która objawia się kompletną dezintegracją pojęcia tożsamości kolektywnej, przy jednoczesnym braku niepokoju, który mógłby z tego wynikać. Jednostka jedynie płytko zanurza się w różnych rodzajach efemerycznych tożsamości. Mają one charakter substytutu, a przy tym są wybierane wedle własnej woli. To konsumpcja określa charakter „ja”, a media masowe prześcigają się w kreowaniu nowych tożsamości, których celem jest ukształtowanie idealnego konsumenta.

Zygmunt Bauman zauważa, że kwestia tożsamości jest współcześnie jednym z centralnych problemów socjologii, a także antropologii. Przy czym według Jacka Kochanowskiego tożsamość jest rozumiana przez tradycyjną socjologię jedynie w ramach ujęcia normatywnego, a więc ugruntowana w ujęciu fikcji mającej na cel utrwalanie i stabilizację ładu społecznego. Wskazuje on, że w modernistycznych definicjach tożsamości skupiano się na relacji pomiędzy jednostką a rolami społecznymi, które są wytworem kultury. Przykładem jest koncepcja Roberta Parka. Tożsamość będzie ograniczona do zinternalizowanych norm zachowania, których oczekują od nas inni ludzie. Dynamika zmian tożsamości jest możliwa jedynie przez zmiany na poziomie makrostruktur społecznych, które zmieniają kontekst społeczny. Inną normatywną definicję tożsamości zaproponował Talcott Parsons. Tożsamość, czyli zinternalizowane normy ról społecznych, pełnią funkcję podtrzymywania przez jednostki poziomu konformizmu, który niezbędny jest dla utrzymania stabilności systemu społecznego. System społeczny jako samoregulujący się mechanizm wymusza silną internalizację pożądanych wzorców normatywnych. Zarzut jaki stawia Kochanowski koncepcjom modernistycznym związany jest z pominięciem aktywnej roli jednostek w tworzeniu wzoru tożsamości. Teorie te wykluczają możliwość opisu za ich pomocą tożsamości grup mniejszościowych, a także posiadających normy sprzeczne z pożądanymi z punktu widzenia systemu.

Gdy modernizm przestaje wyjaśniać

Koncepcje neomodernistyczne, które powstały w odpowiedzi na przemiany okresu „późnej nowoczesności”, próbowały uwzględnić rolę jednostek w kształtowaniu przemian tożsamościowych. Jednostka może wybierać, ale ograniczona jest przez to, co proponuje jej społeczeństwo. Możliwości wyboru są, ale zawężone. Ograniczenie nie dotyczy tylko elementów składowych tożsamości, ale również sposobu ich kompozycji. Kochanowski wskazuje przykłady koncepcji Goffmana i Giddensa. Pierwsza z nich określa tożsamość jako rodzaj interakcji, którą podejmuje aktor przybierając określoną rolę. Tożsamość kształtuje się w momencie przyjęcia maski/roli przez aktora i jej akceptacji przez publiczność. Publiczność zatem nadaje jednostce tożsamość poprzez akceptację lub nie jej wyborów. Obraz jednostki jest tak naprawdę obrazem narzuconym przez środowisko społeczne. Dla Giddensa proces kształtowania tożsamości jednostkowej jest warunkowany przez kontekst społeczny. Systemy eksperckie, czyli systemy wiedzy pośredniczone przez uznanych społecznie ekspertów, umożliwiają jednostce kształtowanie swojej tożsamości w świecie, a także pozwalają jej na odczuwanie bezpieczeństwa, wynikającego ze stabilizacji układu społecznego.

Tożsamości normatywne są zatem rodzajem tożsamości kolektywnej. Jednostkowa tożsamość jest rozumiana jako element większej całości, ale nie byt sam w sobie. Kochanowski zwraca uwagę na niebezpieczeństwo związane z pojęciem tożsamości normatywnej. Ułuda prostoty w deskrypcji świata społecznego bazuje tak naprawdę na uproszczeniach, które zasadzają się na procesie wykluczenia, przemilczenia, kulturowej przemocy i dominacji nad grupami mniejszościowymi.

Tożsamość nienormatywna

Jedynym rozwiązaniem byłoby zatem stworzyć model tożsamości nienormatywnej, która zrywa z ujarzmieniem jednostek w ramach systemu norm społecznych. Otworzyć może nowe możliwości opisu procesów tożsamościowych, które nie są możliwe w ramach modeli normatywnych. Tożsamość taka byłaby pozbawiona scenariuszy społecznych dotyczących pożądanego sposobu bycia i zachowania. Byłaby rodzajem czystej kreacji. Sam jednak Kochanowski zauważa, że nie jest możliwe, żeby społeczeństwo mogło funkcjonować w oparciu jedynie o tożsamość nienormatywną. Przestrzeń społeczna wymaga istnienia zaplecza normatywnego w postaci scenariuszy, które regulują różne aspekty życia. Zatem nie chodzi o to, żeby tożsamość normatywną odrzucić, ale żeby ograniczyć jej zasięg na różne sfery życia, w tym płciowego.

Według krytyków jest to jednak pomysł utopijny, ponieważ każda tożsamość, nawet ta, która poprzez transgresję wyrywa się z podziałów narzuconych przez normy społeczne, jest budowana w odniesieniu do nich samych. Rozwój społeczny ma charakter polemiczny względem wytworów kultury. Wystąpienie przeciw czemuś lub odwrócenie kategorii ma sens jedynie w ukazaniu opozycji, o czym pisała Hannah Arendt. Mamy do czynienia zatem z twórczą polemiką w trakcie tworzenia nowej tożsamości, a nie budową czegoś zupełnie nowego, bez jakichkolwiek odniesień do norm kulturowych. Byłoby to również o tyle trudne, ponieważ niemal każda działalność człowieka, a w świecie wirtualnym w szczególności, jest powiązana z językiem. Język ten, żeby nie być bełkotem, musi mieć zestaw znaków, symboli i znaczeń, które są powszechnie znane i podzielane w ramach danej wspólnoty językowej.

Jak stwierdza Jutith Butler, nawet w przypadku drag queen, nie mamy do czynienia z nową tożsamością, ale twórczą wariacją heteroseksualności i tradycyjnych cech kulturowo przypisywanej płci żeńskiej. Nie przeszkadza w tym fakt stania na stanowisku konwencjonalizmu płci przez Butler, ponieważ płeć ujmowana esencjonalnie nie jest w tym przypadku jakkolwiek istotna. Stwierdza również, że definicja normatywnego „ja”, a zatem tożsamości, budowana w ramach społeczności lesbijsko-gejowskiej, jest takim samym ograniczeniem jak „ja” pojmowane w homofobicznych praktykach społecznych.

//Wiktor Hunek

Comments are closed.