EUROPARLAMENT BEZ TAJEMNIC – ROZMOWA Z DR AGNIESZKĄ NITSZKE

On 21 maja 2014 by DO

Rozmowa z doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce Agnieszką Nitszke.

Parlament Europejski

Parlament Europejski

Marta Orzechowska: Czym się zajmuje Parlament Europejski?

Dr Agnieszka Nitszke: Jego obszar działalności jest bardzo szeroki. Po pierwsze warto pamiętać, że dużą rolę odgrywa w rozporządzaniu finansami UE. W Polsce patrzymy na Unię przez pryzmat polityki rolnej i polityki spójności; przy okazji perspektywy finansowej, która teraz zaczęła obowiązywać – a była przez ostatnie lata negocjowana – przede wszystkim dużo się mówiło o tym, ile Polska dostanie miliardów euro dla tych właśnie obszarów. Jeżeli chodzi o perspektywy finansowe, to jego rola jest mniejsza. Natomiast w procedurze uchwalania budżetu rocznego jego pozycja jest równa pozycji Rady Unii Europejskiej: wtedy doskonale widać, jak deputowani poszczególnych frakcji walczą o zwiększenie środków na realizację polityki swoich państw – dotyczy to również Polski. Rada ma niestety tę tendencję, że chce ograniczać środki tak, aby państwa jak najmniej przekazywały do budżetu, Parlament – odwrotnie.

Drugi bardzo ważny obszar, którym zajmuje się Parlament Europejski, to prawodawstwo. Teraz, po traktacie lizbońskim, mamy dwie procedury prawodawcze: zwykłą i specjalną. W tej zwykłej Parlament Europejski jest zrównany w uprawnieniach prawodawczych z Radą. Oznacza to, że wszystkie akty prawne, które nas bezpośrednio dotyczą, jak na przykład rozporządzenia – bo one mają moc bezpośrednio wiążącą – są uchwalane wspólnie przez Radę i Parlament.

Kolejną ważną funkcją Europarlamentu, jest kontrola. Czasami pojawiają się zarzuty względem Unii Europejskiej, że jest nieprzejrzysta, a Komisja Europejska nie wiadomo czym się zajmuje. Otóż Parlament Europejski ma cały szereg instrumentów kontrolnych względem różnych instytucji Unii Europejskiej.

Również na arenie międzynarodowej wyraźnie zaznacza swoją obecność. Przyjmuje on wprawdzie niewiążące, ale rezolucje. Zwraca się w nich uwagę na kwestie łamania praw człowieka czy kwestie związane z demokracją – a właściwie brakiem demokracji – w niektórych państwach czy regionach świata. To też jest bardzo ważny instrument „miękkiej” polityki zagranicznej.

A jak działalność Parlamentu Europejskiego wpływa na życie przeciętnego Polaka?

Właśnie poprzez te kompetencje. Na co dzień tego nie dostrzegamy, albo sobie nie uświadamiamy. Cały system Unii Europejskiej jest systemem wzajemnych hamulców i wzajemnej równowagi. Ten check and balance jest bardzo widoczny – żadna instytucja nie może samodzielnie podjąć sama kroków. Gdybyśmy chcieli szukać odpowiedzi na pytanie jak Parlament na nas – obywateli – oddziałuje, to stwierdzilibyśmy, że robi to właśnie poprzez rozporządzanie środkami w budżecie czy współdecydowanie o wydawaniu tych środków. Decyduje również w ten sposób, że stanowi prawo wraz z Radą Unii Europejskiej. Ale decyduje również w sposób pośredni: na przykład ma wpływ na kształt Komisji Europejskiej, czyli decyduje o tym, kto jest przewodniczącym Komisji Europejskiej, kto jest komisarzem odpowiedzialnym za poszczególne działy i w ten sposób również wpływa pośrednio na ogólny kształt polityki europejskiej. A tym samym na nasze życie codzienne, ale – jak mówiłam – ciężko jest to sobie czasami uświadomić. Zwłaszcza jeżeli mamy niewielkie pojęcie o Unii Europejskiej, o jej systemie. Czasem myślimy, że eurodeputowani jeżdżą do tej Brukseli czy Strasburga – w zależności od tego, gdzie odbywają się sesje – i tylko podpisują kartki, pobierają diety. Ostatnia książka Marka Migalskiego, zresztą deputowanego do Parlamentu Europejskiego, Parlament Antyeuropejski, mogłaby wskazywać na to, że mamy do czynienia ze zgrają, mówiąc kolokwialnie, nierobów, którzy wykorzystują finansowo nas, obywateli. Ale to nie do końca – na szczęście – tak działa.

Jak wyłaniany jest przewodniczący Parlamentu?

Jest to kwestia związana z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Trzeba wziąć pod uwagę to, że w Europarlamencie największe znaczenie mają ugrupowania polityczne, czyli coś, co potocznie nazywamy frakcjami politycznymi. Jeszcze nie zdarzyło się w historii, aby któraś z grup politycznych osiągnęła bezwzględną większość, zatem istnieje konieczność zawierania koalicji. Reguła polega na tym, że dwie największe grupy polityczne zawierają porozumienie. Kadencja przewodniczącego Parlamentu Europejskiego wynosi dwa i pół roku, czyli w trakcie pełnej kadencji Parlamentu mamy dwóch przewodniczących i to nie dlatego, że jeden stracił zaufanie izby, tylko właśnie takie są zasady. Przewodniczący jest wyłaniany przez członków Parlamentu Europejskiego w głosowaniu. Obecna kadencja pokazała, w jaki sposób dogadały się dwie wielkie frakcje chadeków i socjalistów: w pierwszej części kadencji przewodniczącym był Jerzy Buzek, a w drugiej Martin Schultz.

Jaka jest pozycja przewodniczącego? Ma jakiś wpływ na politykę Parlamentu?

To jest podchwytliwe pytanie, dlatego, że samodzielnie oczywiście nie może decydować, jest bardziej „twarzą” Parlamentu i pełni funkcję bardziej reprezentacyjną. Jest przedstawicielem Parlamentu w relacjach z innymi instytucjami – na przykład podczas wizyt zagranicznych. W ostateczności może być także arbitrem rozwiązującym spory zaistniałe w Parlamencie Europejskim. 

Jak nasi eurodeputowani radzą sobie w Parlamencie?

Różnie. To jest dosyć duża grupa – pięćdziesiąt osób. Jedni radzą sobie lepiej, inni gorzej. Z okręgu małopolsko-świętokrzyskiego warto wyróżnić Różę Thun, będącą w swojej komisji osobą, z którą pozostali członkowie komisji się liczą. Również Bogusław Sonik, jeżeli chodzi o kwestie związane z prawami człowieka, od lat wysoko stawia poprzeczkę innym deputowanym. Ta dwójka polityków działa w ramach Europejskiej Partii Ludowej. Z tej frakcji można także wymienić i pochwalić Czesława Siekierskiego, który też jest z naszego okręgu, z ramienia PSL. To osoba bardzo kompetentna, rzeczowa, zajmująca się kwestiami wspólnej polityki rolnej. Natomiast z innych opcji politycznych warto zwrócić uwagę na Konrada Szymańskiego z wielkopolskiego Prawa i Sprawiedliwości; wielka szkoda, że nie otrzymał szansy, by ponownie kandydować w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Pewnym rozczarowaniem w trakcie tej kadencji było słabe zaangażowanie Danuty Hübner, która wcześniej pełniła funkcję komisarza do spraw polityki spójności, natomiast jako eurodeputowana nie angażowała się zbytnio – czego od niej oczekiwano. Trudno jednak wskazać polityków, którzy by zdecydowanie wybijali się ponad przeciętną.

Czemu frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest taka słaba?

To fakt. Miejmy nadzieję, że te wybory ją podwyższą. W ostatnich wyborach byliśmy trzeci od końca. Gorzej od nas wypadli tylko Litwini i Słowacy. Generalnie w Unii Europejskiej frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest niższa niż w wyborach krajowych. To jest ogólna tendencja. Sytuacja polska może wynikać z tego, że mamy krótki staż w Unii Europejskiej. Niestety również wiedza na temat Unii Europejskiej oszałamiająca nie jest. Kolejną przesłanką być może jest to, że ciągle nie wierzymy, że nasz głos coś znaczy, że nawet jeżeli wybierzemy jakiegoś reprezentanta partii X czy Y, to on na forum tego Europarlamentu coś będzie mógł zrobić dla kraju. Ciągle żyjemy w przeświadczeniu, że nasz eurodeputowany musi robić coś dla Polski, że będzie reprezentować interesy tylko naszego kraju. Dobrze jeśli je pilnuje, ale nie może tylko i wyłącznie się na tym skupiać. A już zupełnym absurdem jest oczekiwanie, że deputowany będzie dbać o interesy okręgu wyborczego – to już jest zupełne nieporozumienie. 

//Marta Orzechowska

zdjęcie w tle facebook maj - Kopia

Dodaj komentarz