Europejska homo(r)ewolucja

On 1 kwietnia 2013 by Kamil Popiela

2013 to rok zmian w europejskim postrzeganiu związków homoseksualnych. Przez dużą część starego kontynentu przelewa się obecnie fala debat i protestów dotyczących: legalizacji małżeństw tej samej płci, adopcji dzieci przez osoby o odmiennej orientacji seksualnej oraz związków partnerskich, które umożliwiają także homoseksualnym parom wspólne życie w majestacie prawa.

Co kraj, to obyczaj

Zgodnie z art. 1 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych „wszystkie narody mają prawo do samostanowienia”. Ten zapis doskonale odnosi się do zróżnicowanego stosunku europejskich państw, na przestrzeni lat, do osób innego wyznania, koloru skóry, a w ostatnim czasie przede wszystkim do przedstawicieli mniejszości seksualnej. Od kilku miesięcy na starym kontynencie trwa zażarta dyskusja nt. związków homoseksualnych. W zależności od szerokości geograficznej debata ta przebiega na różnych płaszczyznach. We Francji po wygranych wyborach, socjaliści przystąpili do intensywnych prac nad zmianą prawa, mających na celu ułatwienie życia homoseksualistom. W Wielkiej Brytanii również udało się przegłosować projekt ustawy, umożliwiający zawieranie małżeństw przez  osoby tej samej płci. Co ciekawe, na Wyspach rządzi obecnie Partia Konserwatywna, a wywodzący się z niej premier David Cameron jest jednym z najzacieklejszych zwolenników tych zmian. Mimo sprzeciwu 175 konserwatystów, projekt został przekazany do dalszych prac, dzięki poparciu 400 deputowanych Izby. Jednak w przeciwieństwie do Francji. w Wielkiej Brytanii ustawę czeka jeszcze długa droga legislacyjna. Najpierw w komisji Izby Gmin, a później w sceptycznej do zmian Izbie Lordów. I Polska doczekała się dyskusji nt. związków, ale partnerskich. Momentami śmieszna, czasem burzliwa i prowadzona na niskim poziomie debata, z której niewiele wyniknęło. Strony zostały przy swoich przekonaniach, a projekty ustaw, w tym ten najbardziej konserwatywny trafił do kosza. W naszym kraju zmian na razie nie będzie, za to w Rosji i owszem, ale w drugą stronę.

fot. Etienne Laurent

fot. Etienne Laurent

Francja Hollande’a w lewo

Paryski plac Bastylii w tęczowych barwach. Według różnych danych od 120 do nawet 400 tysięcy ludzi. Tak wyglądała stolica Francji w styczniu. W miejscu gdzie 224 lata temu rozpoczęła się rewolucja, tłumy znów domagały się zmian. Tym razem obyczajowo-prawnych. Był to wiec poparcia dla legalizacji małżeństw homoseksualnych. Na początku roku, tyle że pod wieżą Eiffla, szacunkowo ok. 320-800 tysięcy osób ze środowisk prawicowych mówiło redefiniowaniu instytucji małżeństwa „nie”. Prawica żądała, by w tej sprawie prezydent François Hollande rozpisał referendum, ale szef państwa nawet nie chciał o tym słyszeć. Konsekwentnie powtarzał, że zrealizuje to, co obiecał wyborcom. Zapowiedział rychły koniec prawnej dyskryminacji osób nieheteroseksualnych. Słowa jak na razie dotrzymuje.
12 lutego Zgromadzenie Narodowe, czyli izba niższa francuskiego parlamentu, bez większych problemów przyjęła projekt ustawy pozwalającej na legalizację małżeństw homoseksualnych i adopcję przez nie dzieci. Warto nadmienić, iż badania opinii publicznej z początku marca wskazują, że 63% Francuzów popiera małżeństwa par tej samej płci. Połowa narodu jest jednak przeciwna adoptowaniu dzieci na identycznych zasadach, jak w przypadku par heteroseksualnych. Projekt ustawy „małżeństwa dla wszystkich” na początku kwietnia trafi do Senatu, w którym Partia Socjalistyczna jest drugą wiodącą siłą polityczną (po Unii na rzecz Ruchu Ludowego, która zmianom mówi „nie”). Do przyjęcia będą potrzebne zatem głosy centrystów, komunistów oraz ekologów, którzy przygotowali do projektu socjalistów kilka poprawek.  Jeśli w Senacie treść ustawy ulegnie zmianie, to zostanie ona ponownie poddana pod obrady Zgromadzenia Narodowego. Zarówno środowiska prawicowe jak i LGBT zapowiedziały kolejne protesty w największych miastach Francji.

fot. PAP

fot. PAP

Rosja Putina ostro w prawo

Rosyjska Duma przyjmując ustawę o „zakazie propagandy homoseksualizmu wśród nieletnich”, zradykalizowała prawo dotyczące przedstawicieli mniejszości seksualnej. Przeciwko niej głosował tylko jeden, z 450 deputowanych zasiadających w izbie. Od wejścia tej ustawy w życie, obowiązuje całkowity zakaz pokazywania całujących się par tej samej płci w miejscach publicznych. Za złamanie prawa grozi kara w wysokości 5 tysięcy rubli (ok. 520 złotych). Jeśli jednak osoba naruszająca przepisy sprawuje funkcję publiczną, grzywna może być nawet dziesięciokrotnie wyższa niż w przypadku zwykłych obywateli. Przyjęcie ustawy nie obyło się bez protestów zarówno zwolenników, jak i przeciwników zmian. Przed budynkiem Dumy Państwowej zebrało się kilkudziesięciu aktywistów ruchu LGBT oraz przedstawicieli środowisk prawicowych.  

A Polska stoi w miejscu

Spór wokół projektów ustaw o związkach partnerskich wyraźnie podzielił i tak skłócony na co dzień polski parlament. Niezamężna i bezdzietna prof. Krystyna Pawłowicz z PiS stwierdziła wówczas, że „społeczeństwo nie może fundować słodkiego życia nietrwałym, jałowym związkom osób, z których nie ma ono żadnego pożytku, tylko ze względu na łączącą je więź seksualną”. Partia Jarosława Kaczyńskiego mogła do tej debaty wybrać lepszą osobę. Lepszą, tzn. będącą w związku małżeńskim i posiadającą gromadkę dzieci – wtedy nie byłoby się do czego przyczepić, a tak z tej i wielu innych przyczyn na poseł Pawłowicz spadła lawina krytyki. Zarówno ze strony mediów jak i politycznych oponentów. Do głosowania zgłoszono trzy propozycje: Ruchu Palikota, Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Platformy Obywatelskiej. Odrzucono wszystkie. Głosami PiS, SP, większości posłów PSL oraz 46 parlamentarzystów partii rządzącej. Nawet tę najbardziej konserwatywną, złożoną przez posła Artura Dunina z PO. Jego projekt, w przeciwieństwie do tych przedłożonych przez SLD i RP, nie przewidywał możliwości zmiany nazwiska, wspólnego rozliczania podatków, wprowadzenia zasiłku opiekuńczego w związku z opieką nad chorym partnerem, renty po zmarłym partnerze ani prawa do odszkodowania w przypadku śmierci jednego z nich. Ponadto przyczynił się do burzliwej dyskusji pomiędzy przedstawicielami frakcji konserwatywnej i liberalnej wewnątrz PO. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin uznał go za niekonstytucyjny, a premier Tusk podkreślił, iż jest to subiektywna opinia posła Platformy. Według sondażu przeprowadzonego przez TNS Polska dla TVP, w lutym bieżącego roku, 55% Polaków jest przeciwna legalizacji związków partnerskich, 38% jest za, a 7 na 100 respondentów nie ma zdania na ten temat. Jarosław Gowin uważa, że wyniki tego badania pokazują, iż dla naszego społeczeństwa wciąż bardzo istotne są tradycyjne wartości, takie jak małżeństwo mężczyzny i kobiety. Zdaniem Janusza Palikota to i tak bardzo dobry wynik, ponieważ jeszcze 10 lat temu w Polsce nie było przyzwolenia nawet na myślenie o tego typu związkach. Istotne znaczenie ma fakt, iż projekty ustaw były skierowane przede wszystkim do osób heteroseksualnych, które nie wyrażają chęci zawarcia małżeństwa. Spór polityczny dotyczył jednak przede wszystkim, jeśli nie tylko i wyłącznie homoseksualistów.

W PO batalia nt. związków trwa nadal. Pod koniec lutego doszło do kilku spotkań spierających się frakcji. Ustalono, że partia musi dojść do konsensusu i przedstawić wspólny projekt w tej sprawie. Będzie to bardzo trudne zadanie, a stanowczość premiera niewiele pomaga. Minister Gowin, przywódca frakcji konserwatystów w PO zachował stanowisko szefa resortu sprawiedliwości oraz dotychczasową pozycję w partii. Poglądów nie zmienił. Sytuacja jest dynamiczna, o tym jak będzie się rozwijała poinformujemy Was na naszym portalu.

źródło: rdc.pl

źródło: rdc.pl

Stosunek Kościoła do homoseksualistów

Katechizm Kościoła Katolickiego 2357-2359 traktuje o homoseksualizmie w następujący sposób: „skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości (…) stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji.” Jednocześnie w sposób wyraźny zaznacza, że „w żadnym wypadku nie może zostać zaaprobowany”. Kard. Stanisław Dziwisz w specjalnym liście do wiernych, wygłoszonym w parafiach Archidiecezji Krakowskiej zaznaczył, że „obowiązkiem chrześcijańskich parlamentarzystów jest udział w ustanawianiu godziwych praw i sprzeciw wobec prób tworzenia praw naruszających godność człowieka, zniekształcających obraz małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety”. Tym samym odniósł się do sporu w Sejmie, dotyczącego projektów ustaw o związkach partnerskich i podziękował tym posłom, którzy zagłosowali w zgodzie ze swoim sumieniem. Tak zarysowuje się sytuacja w Polsce, a w Stolicy Apostolskiej bez zmian. Nowy papież, 76-letni Franciszek raczej nie przeprowadzi oczekiwanych przez wiele środowisk reform. I nie chodzi tu tylko o jego podeszły wiek. Ma przed sobą ważniejsze z punktu widzenia Kościoła zadania do wypełnienia tj. zatrzymanie procesu laicyzacji, uporanie się ze zmniejszeniem liczby wiernych w europejskich świątyniach, rozwiązanie sprawy pedofilii wśród księży oraz reformę Kurii Rzymskiej. Trudno zatem spodziewać  się istotnych zmian w kwestiach światopoglądowych. Kościół od wieków jest silny, dzięki przywiązaniu do tradycji, a papież, przedstawiciel zakonu jezuitów w sposób szczególny będzie dawał temu wyraz. Wewnątrz tej instytucji pojawiają się jednak hierarchowie otwierający się na współczesny świat. Jednym z nich był zmarły w sierpniu ubiegłego roku kard. Carlo Maria Martini, były metropolita Mediolanu, wymieniany w gronie papabile (godnego pozycji papieża), podczas konklawe w 2005 roku. Kardynał ten wyrażał aprobatę wobec cywilnych związków homoseksualnych, jego zdaniem dzięki temu „dwóch ludzi może osiągnąć pewną stabilność”. Więcej kontrowersyjnych dla innych hierarchów myśli zawarł w swojej ostatniej książce „Credere e conoscere”.   

HomoEuropa

Instytucja związku partnerskiego w Europie pojawiła się po raz pierwszy w Danii w 1989 roku. Potem ruszyła lawina. Obecnie funkcjonują one w 17 europejskich krajach, m.in. w Niemczech, Czechach, Austrii, Irlandii, Finlandii oraz na Węgrzech. Pierwszym krajem na świecie, który w 2001 roku zalegalizował małżeństwa homoseksualistów była Holandia, charakteryzująca się liberalnym podejściem do spraw obyczajowych. Później do tego grona dołączyła w 2003 roku Belgia. Hiszpania dwa lata później, dzięki staraniom socjalistycznego premiera José Zapatero. Później były: Norwegia (2009), Szwecja (2009), Portugalia (2010), Islandia (2010) i Dania (2012). Obecny stan prawny obowiązujący we Francji uznaje małżeństwa par homoseksualnych zawartych poza granicami kraju. Jednak to, w wyniku działań podjętych przez socjalistów, wkrótce ulegnie zmianie. 

TEMAT Z NAJNOWSZEGO WYDANIA DO

Dodaj komentarz