Gazprom litościwy, czyli obniżki brzemienne w skutkach

On 17 listopada 2012 by Grzegorz Cyganek

Rosyjski  gigant w dziedzinie wydobycia i dystrybucji gazu zawarł z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem Energetycznym, zdaniem polskich ekspertów, wyjątkowo korzystny kontrakt. Rzeczona obniżka cen gazu ma według polskich ośrodków opiniotwórczych zbawiennie wpłynąć na kondycję rodzimego sektora energetycznego. Jak wysoką cenę przyjdzie nam zapłacić za tę promocję?

O surowcach energetycznych słów kilka.

Gazprom jest kluczowym dostawcą gazu ziemnego dla Unii Europejskiej. Należy zaznaczyć, że koncern jest kontrolowany przez Federację Rosyjską, która posiada pakiet kontrolny (czyli ponad 50% akcji spółki). W związku z tym Gazprom jest jednym z głównych narzędzi rosyjskiej polityki międzynarodowej, która w dużej mierze opiera się na wydobyciu i dystrybucji surowców energetycznych.

źródło: RU

źródło: RU

Wielu dowodów na to, jak wielką siłę polityczną stanowi kontrola nad gazem czy ropą dostarcza nam historia. Doskonałym przykładem mogą być szoki naftowe, które w latach 80-tych i 90-tych wstrząsnęły najbardziej uprzemysłowionymi państwami świata. Kraje członkowskie OPEC pokazały wówczas zachodnim mocarstwom, że posiadanie kontroli nad surowcami energetycznymi można wykorzystać w bardzo nieprzyjemny sposób. Od tamtego czasu bezpieczeństwo energetyczne stało się priorytetem wielu zachodnich państw.

Gazprom może i nie posiada tak znaczącej pozycji na światowym rynku jak arabscy eksporterzy ropy, jednakże jest w stanie przysporzyć wielu kłopotów Unii Europejskiej, a już na pewno krajom Europy Wschodniej. Przykładem tego może być Białoruś, która obecnie jest niemalże w 100% zależna od rosyjskiego gazu. Gazprom zdominował także sieć dystrybucji tego surowca,  co prowadzi w prostej linii do pełnego monopolu białoruskiego rynku energetycznego. Dość łatwo się domyślić, że Federacja Rosyjska posiada w tym przypadku niemalże nieograniczone możliwości kontroli Białorusi. Poprzez podwyżki cen, czy nawet odcięcie dostępu do gazu, monopolista jest w stanie wpływać na decyzje państwa zależnego.

Dobra wola rosyjskiego potentata?

W ostatnich miesiącach Gazprom zaczął powoli tracić grunt pod nogami na rynkach europejskich. 4 września br. Komisja Europejska wszczęła wobec Gazpromu postępowanie antymonopolowe. Miało ono na celu zweryfikowanie bezpieczeństwa europejskich konsumentów oraz ewentualnych nadużyć na rynkach Europy środkowo-wschodniej. W świetle kroków podjętych przez KE także strona polska zdecydowała się na walkę o niższe ceny gazu. Należy zaznaczyć, że płacimy za rosyjski gaz najwięcej w Europie bo ponad 550 milionów dolarów za 1000 metrów sześciennych, dla porównania Niemcy płacą za tę samą ilość surowca 452 miliony USD. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo Energetyczne (PGNiG) zdecydowało się na wystąpienie o arbitraż w sprawie wygórowanych cen gazu do Stałego Trybunału Arbitrażowego (eng. Permanent Court of Arbitration) Ze względu na dobro postępowania nie ujawniono żadnych szczegółów, jego przebieg jest tajny, ujawniany jest jedynie wyrok. Strona polska uzasadniała swój pozew znaczącymi zmianami na europejskim rynku energetycznym i domagała się renegocjacji umowy zawartej w 1996 roku.

Porozumienie pomiędzy PGNiG a Gazpromem zakłada wycofanie wniosku o arbitraż i polubowne rozwiązanie sporu bez udziału trzeciej strony. Szczegółowe informacje dotyczące aneksu do umowy z 1996 roku są oczywiście tajemnicą handlową, niemniej jednak opinia publiczna została poinformowana, że obniżka znacząco przekroczy 10% aktualnej ceny oraz zostanie wypłacony zwrot nadpłaty za ubiegły rok. Polska utrzymuje, że zawarliśmy nadzwyczaj korzystny kontrakt, a jego skutki będą zbawienne dla sektora energetycznego. Według ekspertów obniżka cen przełoży się na zmniejszenie inflacji. W największym stopniu wpłynie to na koszty utrzymania mieszkań, ceny transportu oraz żywności.

Nie ma nic za darmo.

W zamian za obniżkę cen Gazprom liczy na realizacje projektów energetycznych w naszym kraju. Wiceprezes PGNiG Radosław Dudziński podkreślił, że rzeczone porozumienie otwiera drogę do dalszej owocnej współpracy z Rosyjskim monopolistą.

„Nie ukrywaliśmy, że jesteśmy zainteresowani budową elektrowni czy elektrociepłowni w Polsce. Nie widzimy przeszkód by współpracował z nami Gazprom”

Wedle różnych spekulacji dotyczących dalszej współpracy między stronami porozumienie może w przyszłości wpłynąć na import ropy z Rosji czy energii z elektrowni atomowej w Obwodzie Kaliningradzkim oraz ewentualnej eksploatacji polskich złóż gazu łupkowego.

Pewne kontrowersje budzi również rezygnacja z budowy elektrowni węglowej w Ostrołęce. Z jednej strony inwestycja, która pochłonęła już 200 milionów złotych byłaby nietrafiona w świetle europejskich standardów energetycznych. Niestety z drugiej strony wycofanie się z tej inwestycji zbiegło się w czasie, z prawdopodobnie sprzecznymi planami budowy elektrowni gazowej połączonej z gazociągiem Jamalskim, wspólnie z Rosjanami. Cała sprawa budzi niepokojące pytania, szczególnie w sytuacji kiedy większość informacji na jej temat jest tajna.

Czy podwyżka pożre obniżkę?

PGNiG złożył wniosek dotyczący podwyżki opłat za przesył gazu do Urzędu Regulacji Energetyki. Znaczy to ni mniej ni więcej, że mimo ponad 10 procentowego upustu cen gazu strona polska chce narzucić odbiorcom podwyżkę, która prawdopodobnie wyrówna spodziewaną różnicę.

Dyversify Or Die

Rynek i bezpieczeństwo energetyczne państwa są dość newralgicznymi punktami, zarówno w polityce wewnętrznej jak i międzynarodowej. W pełni niepodległe państwo powinno jak najlepiej dbać o niezależność energetyczną, jednocześnie zmniejszając ewentualne szantaże i próby nacisku ze strony swoich rywali. Zgodnie z popularną zasadą „Dyversify Or Die” (dywersyfikuj albo giń), czy „nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka”, mądrą decyzją jest utrzymywanie współpracy z jak największą ilością dostawców energii. Z logicznego punktu widzenia państwo powinno więc kupować energię od wielu dostawców aby ograniczyć ryzyko niedoborów energetycznych. Niestety w praktyce bywa to trudne. Biorąc pod uwagę renomę Gazpromu i agresywną politykę tego koncernu powinniśmy mieć się na baczności i w żadnym wypadku nie podążać drogą państw, które Rosja już uzależniła od swoich dostaw.

Dodaj komentarz