„HOUSE NIGGA” W BIAŁYM DOMU

On 21 stycznia 2014 by DO

Lee Daniels opowiada nam historię życia czarnoskórego Cecila Gainesa, który przez 34 lata był kamerdynerem w Białym Domu. W chwili, gdy urzędującym prezydentem USA jest Afroamerykanin a problemy na tle rasowym przez wiele lat były przecież kwestią dzielącą kolebkę demokracji, pomysł na film Kamerdyner wydaje się być strzałem w dziesiątkę.

źródło: studiosystemnews.com

źródło: studiosystemnews.com

Wszystko zaczyna się na plantacji bawełny, na której Cecil urodził się i wychowywał. To tam nasz bohater uczy się się podstaw jak być dobrym „house nigga”. Mając kilkanaście lat postanawia uciec i zobaczyć świat jakiego nigdy nie znał. Głód zmusza go do włamania się do hotelowej cukierni, w której nakrywa go czarnoskóry służący i postanawia mu pomóc. Cecil zaczyna pracować w owym hotelu i doszkala swoje umiejętności, a później znów, dzięki pomocy tej samej osoby, przenosi się do pracy w Waszyngtonie. O jego losie decyduje głównie przypadek i dobre serce innych ludzi. W stolicy wiedzie mu się dobrze, cały czas pracuje jako hotelowy służący, ma żonę i dwóch synów. Jest szczęśliwy. Pewnego dnia dostaje propozycję pracy w Białym Domu jako lokaj i tak zaczynamy obserwować najważniejsze wydarzenia z życia Stanów Zjednoczonych od Eisenhowera po Reagana. Głównym wątkiem tej historii jest  problem równości rasowej obywateli w bardzo podzielonym w tej sprawie kraju. Starszy syn naszego bohatera wyjeżdża na południe i angażuje się w działalność na rzecz praw czarnoskórych, co stoi w sprzeczności z oczekiwaniami Cecila, który jest oddany swojej pracy i po swoim bolesnym dzieciństwie chciałby wraz z rodziną wieść spokojne życie.

Fabuła jest oparta na faktach, chociaż zagłębiając się w historię Eugene Allen – prawdziwego lokaja – można odnieść bardziej wrażenie, że ledwie fakty musnęła. Znaczącą różnicą jest to, że rzeczywisty kamerdyner miał jednego syna, który nie był tak bardzo zaangażowany w politykę, a w filmie jest to najbardziej rozbudowany wątek.

W chwili, gdy urzędującym prezydentem USA jest Barack Obama a problemy na tle rasowym przez wiele lat były kwestią dzielącą kolebkę demokracji, sam pomysł wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Na pewno dla Amerykanów jest to ważny film, który będzie zapamiętany na długo. Z perspektywy starego kontynentu warto iść na seans jeśli ktoś interesuje się polityką, historią, albo po prostu lubi ciekawe, nasycone emocjami opowieści. Dla niektórych chwilami będzie ich za dużo i film wyda się ckliwy. Na pewno ci, którym podobał się film Nietykalni, nie będą czuć rozczarowania, oglądając Kamerdynera.

Wiele osób zwracało uwagę w swoich recenzjach, że jest to oskarowa produkcja, która jednak została pominięta przy nominacjach. Gra aktorska zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie, ale nie budzi też zachwytu. Same nazwiska, które pojawiły się w obsadzie, wskazują, że pod tym względem widzowie mimo wszystko nie powinni mieć większych zastrzeżeń: Forest Whitaker (Cecil Gaines), Oprah Winfrey (Gloria Gaines), John Cusack (Richard Nixon), Jane Fonda (Nancy Regan), Cuba Gooding Jr. (Carter Wilson). Zdjęcia są bardzo przeciętne, choć można to wytłumaczyć zamysłem twórców, którzy nie chcieli przyćmić opowiadanej historii.

Kamerdyner to niezły film o ciekawej fabule, choć chwilami nadmiernie emocjonalny. Polecam wszystkim, których zainteresowania pokrywają się z jego tematyką oraz tym, którzy lubią poznawać historie niepospolitych ludzi.

Ode mnie, w skali od 1 do 5, Kamerdyner za całokształt dostaje 3,5. 

//Marta Orzechowska

Dodaj komentarz