KOBIETY CONTRA FEMINISTKI

On 13 kwietnia 2014 by Lidia Prokopowicz

Kim jest feministka? Czym się zajmuje? Jak wygląda, co je i z kim sypia? Co to znaczy być feministką? Czy wystarczy mieć lewicowe poglądy, być weganką i walczyć o prawo do aborcji? Czy krótkie włosy, brak makijażu, zacięta mina i męski strój czynią z dziewczyny obrończynię praw kobiet? Na te i inne pytania łatwo udzielić odpowiedzi. Ale zawsze będą się od siebie diametralnie różnić: w zależności, z której strony barykady padną. Szukając złotego środka, wybrałam się na wycieczkę śladami najnowszych trendów, myśli i postulatów środowisk pro-kobiecych.

źródło: wiadomosci24.pl

źródło: wiadomosci24.pl

Dyktatura ciała

Żyjemy w kulturze gloryfikującej ciało. Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Zgrabne ciała sprzedają nam dżinsy, mydło i środki na biegunkę. Niemal każdy, w którymś momencie swego życia odczuł presję, by dostosować się do powszechnie panującego kanonu piękna. Propaganda wiecznej młodości i nieskazitelnej urody do kobiety adresowana jest znacznie częściej. Zgrabne, zadbane ciało to właśnie to, czego wszyscy pragniemy. A kto się nie dostosuje do wymogów i zechce ukazać swe niedoskonałości, narażony zostanie na ostrą krytykę i bluzgi ze strony otoczenia. Owej dyktaturze ciała – paradoksalnie – poddają się też artystki i działaczki powszechnie uważane za osoby walczące o prawa kobiet. W pułapkę o podłożu estetycznym wpadła amerykanka Lindsay Bottos, która postanowiła walczyć z przemocą w internecie, przedstawiając swoje zdjęcia opatrzone stosownym cytatem pełnym wulgaryzmów. Na jednej z fotografii kobieta pokazuje nieogolone pachy, dodatkiem jest wyreparowany komentarz jednego z użytkowników „you’re fucking disgusting!”. Artystka pozwoliła patrzeć na siebie przez perspektywę swojego ciała, postawiła je na pierwszym miejscu, stało się jedynie narzędziem dla osiągnięcia zamierzonego celu… Postąpiła tak jak autorzy seksistowskich reklam, wykorzystała urodę (a może jej brak), by sprzedać swój produkt, swoją myśl.

Z drugiej strony walka z kobiecym ciałem, nagim i publicznie eksponowanym, skazana jest z góry na niepowodzenie. A chciałaby ją podjąć zapewne niejedna konserwatywna działaczka. Choć o patriotycznej organizacji zrzeszającej kobiety i powiązanej z Ruchem Narodowym mówi się jeszcze niewiele, warto już teraz zauważyć, że niemal zawsze podkreślane jest, iż są to kobiety atrakcyjne. Od razu dostajemy jasny komunikat: „feministki to te brzydkie – prawdziwe kobiety są ładne i zadbane”.

Non! Laissez-moi!

Kolejnym tematem podejmowanym często w mediach jest problem przemocy skierowanej w stronę kobiet. Agresji wielorakiej, nie tylko fizycznej, ale i psychicznej oraz symbolicznej. Dziesięciominutowy film autorstwa Eleonore Pourriat Majorité Opprimée pokazuje świat, w którym mężczyźni przejęli kobiece role, a główny bohater poddawany jest ciągłym zaczepkom ze strony agresywnych pań. Na ekranie widzimy również pewną siebie policjantkę, traktującą swojego podwładnego jak dziecko, kobietę oddającą mocz w publicznym miejscu, pijaczkę bluzgającą na całą ulicę i czyniącą mężczyźnie seksualne aluzje… Dzień jak co dzień. Bohater zostaje w końcu napadnięty i zgwałcony przez grupę dziewczyn, a od swojej partnerki dowiaduje się, że zapewne je sprowokował – miał za krótkie szorty i japonki. Świat na opak.

Niemal codziennie rzesze kobiet spotykają się z podobną przemocą ze strony mężczyzn. Dziewczyny od najmłodszych lat uczone są, jak się zachowywać, by nie prowokować do ataku. Nikt nie przeciwdziała kulturze, która przemoc, molestowanie i gwałt uważa za coś trywialnego, coś z czego można się pośmiać. Wychodząc z domu, żadna z nas nie chce się bać i nie chce, by bano się o nią. Z jednej strony przyjmuję fakt, że żyję w dużym mieście i jest ono niebezpieczne, ale z drugiej niech nikt nie próbuje mi wmówić, że mój strój cokolwiek zmieni. O co walczą ruchy pro-kobiece w Polsce? Nie o spokój na ulicach i zaprzestanie eskalacji strachu. Całą energię spożytkowują, by walczyć o sprawy przeciętnemu obywatelowi obojętne, bądź spierając się między sobą. Żeby pokazać się wreszcie światu, Sekcja Kobiet Ruchu Narodowego musiała zacząć mówić o „feminazistkach”. Ale nie tylko one wypłynęły dzięki kontrowersjom; ich koleżanki po fachu z Femen również właśnie nietypowym działaniom zawdzięczają sławę.

Decydować o sobie, być jak mężczyzna

W artykule z „Wysokich Obcasów” poświęconym kobietom, które przez lata żyły w związku z homoseksualistami, czytam: „Kiedy kobieta dowiaduje się, że mąż zdradził ją z mężczyzną i że na dodatek on w ogóle woli mężczyzn – czuje wstyd, upokorzenie, myśli o samobójstwie. To dla niej życiowa katastrofa”*. Zastanawiające jest to, na jakim etapie rozwoju myśli feministycznej jesteśmy, skoro tego typu stwierdzenie nie wzbudza w nas protestów? W jaki sposób wychowane zostały całe rzesze kobiet, które w obliczu jakiejkolwiek głębokiej krzywdy, całą wzbudzoną nienawiść kierują ku sobie? Czy naprawdę żyję wśród potencjalnych samobójczyń, które całą winę za nieszczęście, jakie może na nie spaść, wezmą na siebie? O sposobach wychowania obecnych i przyszłych pokoleń można by mówić dużo, szybko jednak przerodziłoby się to w jałowe dyskusje, tak ulubione przez wszelkiego rodzaju działaczki. Dyskusję akademicką i zupełnie niepotrzebną. W obecnej chwili kobiety w Polsce wydają się oczekiwać konkretnych zmian. Nie rozmów na temat wyglądu i wspierania gejów w Ugandzie.

A to tylko wierzchołek góry lodowej. Ulubionym tematem kłótni feministek i kobiet związanych z Ruchem Narodowym jest aborcja. Młoda dziewczyna słyszy więc, że ma prawo do aborcji, do decydowania o własnym ciele, ale nikt nigdy nie powiedział jej, że powinna umieć zabezpieczyć przyszłość sobie i dziecku, żeby w razie potrzeby mogła żyć samodzielnie i szczęśliwie. By mogła zasadzić drzewo, zbudować dom oraz spokojnie urodzić. Niestety żadna z obecnie istniejących organizacji tego typu zdania nie zaprezentuje. Pozostało więc czekać – nam, bezpartyjnym dziewczynkom – na opcję numer trzy.       

*Maria Mamczur, Żona geja, „Wysokie Obcasy”

//Lidia Prokopowicz

TEKST z #DO13:

[str. 36-37]

OKŁADKA  (1)

 

Dodaj komentarz