Koncepcja szczęścia według Bertranda Russella

On 7 listopada 2019 by Drugi Obieg

Dążymy do niego przez całe życie, nie ustajemy w jego poszukiwaniach nawet w gorszych chwilach, często występuje w składanych przez nas życzeniach bliskim osobom, tuż za zdrowiem lub razem z nim. Już wiecie o czym mowa?….O szczęściu!  Szczęście jest jedną z niedoścignionych wartości przez człowieka. Jest dynamiczne, zmienne i nie trwa wiecznie. U niektórych znajduje się najwyżej w hierarchii potrzeb, u innych – niżej. Nie jesteśmy w stanie go opisać, gdyż dla każdego znaczy co innego. Może być chwilowym stanem, poczuciem spełnienia, wewnętrzną radością albo czymś zupełnie odmiennym. A w jaki sposób pojęcie szczęścia definiuje Bertrand Russell? Co pomogło mu czerpać radość z życia? Poniżej przyjrzymy się koncepcji brytyjskiego filozofa z przełomu XIX i XX wieku.

Bertrand Russell przyszedł na świat jako trzecie i zarazem najmłodsze dziecko hrabiego Russell. Kiedy miał dwa lata zmarła jego matka oraz siostra, a kolejne dwa lata później –  ojciec chłopca, później także dziadek. Od tego czasu wychowywaniem sześcioletniego Bertranda i jego starszego brata zajmowała się babcia. Rodzina Russellów należała do jednych z najbardziej wpływowych i zamożnych w ówczesnym Imperium Brytyjskim, dlatego też rodzeństwo często pozostawało pod opieką wykwalifikowanych guwernantek. Russell przyznawał, że jego dzieciństwo nie należało do radosnych. Wpajano mu restrykcyjne zasady moralne, izolowano od rówieśników. Życiem nauczył się cieszyć dopiero, gdy stał się dorosłym i dojrzałym mężczyzną. Wtedy też zbudował własną koncepcję szczęścia, która pozwoliła mu poszerzać horyzonty oraz zdobywać coraz to nowsze osiągnięcia.

Początek drogi

Dokonując retrospekcji, Russell mówił, iż w nastoletnim wieku wiele razy myślał o samobójstwie. Nie widział sensu egzystencji, uważał, że życie to ciągłe pasmo udręki. Czuł się zagubiony i samotny, nie mógł odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości. Mając indywidualne nauczanie, przez całe dnie przesiadywał w domu, dlatego też potrzebował odkryć pasję, która pomogłaby mu zacząć widzieć świat nie tylko w ciemnych barwach. Remedium na złe samopoczucie okazała się matematyka, a w szczególności geometria euklidesowa. Jak sam określił, była to „miłość od pierwszego wejrzenia”. Zgłębianie tajników klasycznej odmiany geometrii pozwoliło mu zrozumieć, że może posiąść pewną i dającą się udowodnić wiedzę.  Dziedzina matematyki pochłonęła go bez reszty i to właśnie dzięki niej odkrył swoje kolejne zainteresowanie – filozofię. Bertrand zrozumiał, że kluczem do szczęścia jest wiedza, natomiast do nieszczęścia – jej brak, czyli niewiedza. Wtedy też zaczął wyciągać wnioski ze swoich wcześniejszych doświadczeń.

Koncentracja uwagi na zewnątrz

Russell zdał sobie sprawę, że należy być wdzięcznym za wszystkie zdarzenia, które nas spotykają, gdyż każde z nich czegoś nas uczy. Nawet te przykre są lekcją, pokazującą w jaki sposób można uchronić się w przyszłości przed popełnieniem błędu. Powinniśmy doceniać fakt, że mamy rodzinę, przyjaciół, „dach nad głową”, możemy zobaczyć jak świeci słońce, usłyszeć szczekanie psa, pójść o własnych siłach do sklepu, powiedzieć ‘dzień dobry’ sąsiadce. Dla wielu osób taki stan jest oczywisty i nawet nie zastanawia się, gdyby nagle zaczął wyglądać inaczej. Nie każdy dostał taką szansę od losu i warto o tym pamiętać. Trzeba umieć radować się nawet najmniejszymi rzeczami, maleńkim gestem. Koncentrowanie się tylko na problemach czy porażkach nie przyniesie niczego dobrego, jest drogą donikąd. Poprzez rozmyślanie o tym, jak mamy w życiu źle, czego nam brakuje, sami nakręcamy spiralę smutku i wpadamy w błędne koło. Powinniśmy poświęcić uwagę na to, co dzieje się wokoło, a nie tylko na wewnętrzne „ja”. Próba dostrzeżenia powiązań i skupienia się na zewnętrznych aspektach rzeczywistości, takich jak praca, hobby i inne, ułatwi codzienne życie. Nie tylko stanie się ono łatwiejsze, ale przede wszystkim pełniejsze i bardziej urozmaicone. Będziemy bardziej zmotywowani i obdarzeni większymi pokładami energii.

Zachowanie wewnętrznej równowagi

Według filozofa nie możemy zapominać także o utrzymywaniu balansu pomiędzy sferą zewnętrzną a sferą wewnętrzną. Jest to konieczne do osiągnięcia harmonijnego życia. Z jednej strony powinniśmy zajmować się codziennymi obowiązkami, pokonywać napotkane przeszkody, a z drugiej – poświęcić czas sobie i swoim myślom. Można powiedzieć, że w koncepcji Russella jawi się swoista przestrzeń publiczna oraz przestrzeń prywatna. Są one indywidualne, gdyż każda jednostka jest odrębnym bytem. W pierwszej z nich, człowiek wchodzi w interakcje z innymi ludźmi, nawiązuje relacje, niejako wychodzi ze swej strefy komfortu. Natomiast w drugiej, człowiek przebywa sam ze sobą. Przekłada się ona na obszar psychiki ludzkiej, którą stara się zgłębiać. O obydwie sfery oraz wszystkie kwestie w nich się znajdujące należy dbać jednakowo. Wymaga to oczywiście poświęcenia czasu, co powinno się mieć na uwadze. Russell przypomina, że nawet jeśli uda nam się osiągnąć szczęście, wartość ta nie jest dana raz na zawsze. Należy ją pielęgnować, w czym pomoże nam zachowywanie jasności i otwartości umysłu. Tylko racjonalne myślenie pozwala na odpowiednią ocenę danej sytuacji i znalezienie wyjścia z ewentualnych gnębiących nas trosk. Dzięki niemu będziemy mogli dłużej cieszyć się chwilą, co przełoży się na wydajniejsze funkcjonowanie.

Pielęgnowanie dwóch cnót

Oprócz tego, że szczęście jest ulotne, Russell w swoich założeniach stwierdza, że nie przydarza nam się ono bez powodu ani samo z siebie. Nie przychodzi do nas z zewnątrz, lecz my sami musimy o nie zawalczyć. To nieustający proces, zmienny w czasie i przestrzeni. Jest wynikiem ciągu przyczynowo-skutkowego, który został osiągnięty dzięki podjętemu przez nas wysiłkowi. Osiągnięcie szczęścia jest możliwe jedynie wtedy, kiedy posiądziemy umiejętność jego zdobywania. Nie możemy się jej od nikogo nauczyć. Każdy z nas musi samodzielnie wypracować własny system, metodą prób i błędów, bazując na doświadczeniu. Wytrwałość i systematyczność to niezbędne cechy, którymi powinni odznaczać się wszyscy, chcący stać się spełnionymi osobami w życiu. Szczęście nie przyjdzie do nas od razu, wymaga czasu i ciężkiej pracy, dlatego też musimy skierować naszą energię na założone cele i uzbroić się w cierpliwość. Bertrand przekonuje, iż w uzyskaniu szczęścia niezbędna jest też akceptacja. W życiu spotykają nas nie tylko piękne chwile. Czasami dotykają nas przykre wydarzenia, które jednak są nieuchronną częścią ludzkiej egzystencji, więc musimy nauczyć się przyjmować je z godnością. Żywot człowieczy jest sumą radości i goryczy, czego  niestety, nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Pomimo wszystko, w każdej sytuacji powinniśmy umieć znaleźć pozytywny aspekt, a co najważniejsze – zawsze zachować spokój, spokój umysłu.

Pełnia szczęścia

Patrząc na koncepcję szczęścia zaprezentowaną przez Bertranda Russella, należy docenić jej walor uniwersalności. Choć pochodzi z ubiegłego stulecia, korzystać mogą z niej obecnie współczesne pokolenia. Wybitny filozof oparł ideę na własnych przeżyciach, co świadczy o jej wiarygodności. Russell z lękliwego chłopca i nieco nieśmiałego mężczyzny stał się radosnym i szczęśliwym człowiekiem, a wszystko to dzięki zmianie sposobu myślenia. Pisarz pokazał nam, że jeżeli naprawdę pragniemy czegoś, należy ze wszystkich starać się to osiągnąć. Tak samo jest ze szczęściem. Bez włożonego przez nas trudu, pozostanie ono jedynie naszym niespełnionym marzeniem. Jak to mawiał Dalai Lama: „Szczęście nie jest czymś, co przychodzi gotowe. Ono pochodzi z Twoich własnych działań.”

Źródła:

Russell Bertrand, Podbój szczęścia, Towarzystwo Wydawnicze Rój, Warszawa, 1933.

Bertrand Russell i jego koncepcja szczęścia, https://pieknoumyslu.com/bertrand-russell-koncepcja-szczescia/ (dostęp: 13.09.2019 r.).

Podbój szczęścia według Bertranda Russella, https://pl.sainte-anastasie.org/articles/psicologa/la-conquista-de-la-felicidad-segn-bertrand-russell.html (dostęp: 13.09.2019 r.).

Comments are closed.