KRAJ PRZEKWITŁYCH WIŚNI?

On 12 maja 2016 by DO

Miliony Japończyków codziennie podróżuje do pracy superszybkimi pociągami, kupuje jedzenie w automatach i zlewa się w jeden potok na ulicach wielkich konglomeracji miejskich, stając się przy tym przeźroczystą częścią środowiska.

jpnews.ru

jpnews.ru

Każdej wiosny nadchodzi czas, w którym mieszkańcy japońskich prefektur odrywają wzrok od smartfonów i napawają się obłędnymi widokami kwitnących wiśni w okresie Hanami. Nadejście wiosny oznacza również nadejście nowego roku podatkowego, który dla Japonii coraz częściej oznacza nowy rok nadziei.

Rakieta, która zwolniła

W drugiej połowie XX. wieku Japonia była uważana za jedno z największych mocarstw na arenie międzynarodowej. Kraj zrujnowany wojną w latach 40. bardzo sprawnie radził sobie z odbudowywaniem swojego potencjału. Tak sprawnie, że w latach 60. średnie tempo wzrostu wynosiło około 10 procent PKB. Cały świat spoglądał na pracowitych Japończyków z podziwem, ludzie pragnęli Nikonów, Toyot, Sony i kropli orientu, z którego słynął Kraj Kwitnących Wiśni. Jednak szybko okazało się, że bogacąca się elita wpadła w wir spekulacji i nieroztropnego wydawania swoich aktywów. Kraj popadł w szaleńczą gonitwę za jak najwyższą wyceną i oceną. Szacowano, że w latach 80. Wyspy Japońskie, które mogłyby być jednym ze stanów w USA, są czterokrotnie wyżej wycenione niż cały dobytek kraju Elvisa Presleya i Harleya Davidsona. W 1989 roku doszło do podniesienia stóp procentowych, a całe zastępy największych japońskich banków podzieliły los Titanica. Indeksy na giełdzie uległy gigantycznej implozji. Inwestorzy musieli liczyć się ze spadkami rzędu 70 procent.

Lost Decade

Gospodarka zwolniła, społeczeństwo zaczęło oszczędzać, a rząd subsydiować pieniądze na upadające molochy. Oczywiście krach nie oznaczał, że średnie opóźnienie pociągów wydłużyło się ponad zwyczajowe kilkanaście sekund, a Amerykanie przestali kupować sprzęt i samochody legendarnej japońskiej jakości. Wręcz przeciwnie, przykładem może być istny szał na punkcie Lexusa, który na amerykańskim rynku w segmencie aut luksusowych przez wiele lat bił na głowę swoją konkurencję z Europy i Stanów Zjednoczonych. Powrót do świetności wymagał wielu wyrzeczeń. Przez następne lata, pomimo wzmożonej pracy całego społeczeństwa, Japończycy musieli się pogodzić z utratą najwyższych miejsc na podium światowej gospodarki na rzecz Stanów Zjednoczonych, a w ostatnim czasie również Chin. „Stracona dekada” stała się faktem.

Yakuza w garniturach

Dziś Japonia to państwo ogromnego długu, które przewyższa dług wycieńczonej Grecji. Jednak tamten rząd pożyczki zaciągał głównie na rynku wewnętrznym i swoją pozycję uzależniał od swoich obywateli. Porównując Japonię ze Stanami Zjednoczonymi nie sposób pominąć kompletnie odmiennego podejścia do biznesu. Japończycy wolą tradycje, bezpośredni kontakt i stronią od pogoni za największym zyskiem na rzecz najmniejszego ryzyka straty. Ceniąc sobie hierarchię i bardzo konserwatywne praktyki, jak na przykład ograniczanie działalności kobiet w spółkach nadzorczych największych firm, stoją w opozycji do korporacyjnego modelu znanego ze Stanów Zjednoczonych. Kobiety częściej zarządzają i decydują o wielkich spółkach w Stanach Zjednoczonych, Chinach, a nawet…. Kuwejcie. Jako japońską bolączkę uznaje się również problem młodego pokolenia na rynku pracy. Głodna sukcesu „świeża krew” często musi dbać o to, aby nowa fala pomysłów nie zraziła elit i nie wystawiła jej na ostracyzm. Nie oznacza to, że Japończycy truchtają w miejscu z poczuciem, że stąpają pewnym krokiem do przodu. Pomimo, że młodzież rzadziej wybiera zagraniczne uczelnie, nie brakuje jej fantazji i kreatywności.

Pracowitość, pomysłowość i powolne wymieranie

Yomiuri Shimbun – gazeta o największym nakładzie na świecie (sięgającym 13 mln egzemplarzy), donosiła kilka lat temu, że w Japonii tylko 90% absolwentów znajduje zatrudnienie w swoim fachu po studiach. Tylko… W każdym innym kraju oznaczałoby to wielki sukces. W Grecji świętowano by miesiącem ustawowo wolnym od pracy, a w Polsce pewnie napisano nowy hymn albo chociaż pieśń pochwalną dla rządu, który „wyczarowałby” taki sukces. Ale nie w Japonii. Łączy się to z szacunkiem do rządu, budowaniem kapitału społecznego i pochwałą pracy. A Japończycy to najbardziej pracowity naród. Z raportu OECD „Society at a Glance” wynika, że Japończycy regularnie przepracowują zarobkowo najwięcej minut w ciągu doby, bo aż 471 minut, w porównaniu do 303 minut przepracowanych przez Polaków.  Po za tym Japonia boryka się z tym samym problemem co inne bogate (i nie tylko) kraje, a mianowicie niżem demograficznym, który wpływa na starzenie się i zmniejszanie populacji. Japoński Krajowy Instytut ds. Populacji i Badań Ubezpieczeń Społecznych publikuje coraz gorsze prognozy. Do 2060 populacja może zmniejszyć się o 28 procent. Już teraz co czwarty obywatel jest powyżej 65. roku życia. Już za 25 lat liczba ta wzrośnie do 33 procent obywateli w wieku poprodukcyjnym. W konserwatywnej Japonii nie myśli się jednak o imigrantach, którzy zaspokoiliby zapotrzebowanie na pracowników i pozwoliliby specjalistom od emerytur spać spokojnie.

Czy środowisko sprzyja Japonii?

Firmy w Japonii nie produkują ani dużo, ani tanio. Więcej wytwarzają państwa regionu, jak Chiny, Tajwan, Korea Południowa, Indie… Wielkie koncerny przestają być konkurencyjne nawet w Stanach Zjednoczonych i Europie. Wystarczy spojrzeć na wzrost sprzedaży samochodów z Korei Południowej na Starym Kontynencie. Wielu specjalistów sądzi, że to technologia utrzymuje japoński przemysł. Wielkie i silne Chiny mogą wytworzyć tanio i dużo, ale cały czas potrzebują zaplecza technologicznego, które trudno zbudować nawet najbardziej kosztowną reformą w ciągu kilku lat. Wyprzedzenie Japonii przez Chiny w kwestii gospodarczej paradoksalnie daje Japończykom szanse na zwiększenie swojego exportu, zdywersyfikowanie źródeł importu (zwłaszcza surowców naturalnych) i uwolnienie części kapitału na coraz bardziej chłonnym rynku Azjatyckim. Japonia to nadal kopalnia najnowszych technologii. To właśnie tam zbudowano statek Chikyu, który potrafi wwiercić się na rekordową głębokość ponad 2000 metrów poniżej dna oceanu w poszukiwaniu różnorakich złóż. Dokonano również przełomu w technologii wodorowych napędów, które uznawane są za przyszłość w transporcie oraz rozwinięto kolej magnetyczną, nie mówiąc już o innych dokonaniach w dziedzinie rozwoju technologii.

Falcon 9 wśród państw

Japonia staje się krajem nieco bardziej otwartym. Młode pokolenie dorasta w takiej samej globalnej rzeczywistości, a więc w dużym stopniu odrzuca niektóre zasady życia społecznego, może nie fundamentalne, ale na pewno tworzące kilka rys na tradycyjnym sposobie postrzegania świata. Nie grzebałbym Japonii, nie stawiał pośród państw, które muszą przegrać. Chętnie zagrałbym w piłkę nożną na dachu wieżowca, nie martwiąc się wcale o szalejące dookoła trzęsienie ziemi, a następnie pojechał swoim Lexusem na sushi do małej tradycyjnej knajpy w dzielnicy Roppongi lub odwiedził prowincję, aby poczuć się jak w powieści Murakamiego. Japonia wcale nie musi przepaść z kretesem, choć przyszłość jest bez wątpienia nieprzewidywalna. Może jednak Kraj Wschodzących Wizji jest w stanie wystartować po raz kolejny?

//Dariusz Borowiec

Comments are closed.