Madziarskim młotem w Trianon

On 30 grudnia 2011 by Maciej Wirmański

Odwiedzając w tym rok Budapeszt, swoje pierwsze kroki skierowałem do sklepu muzycznego. Moja pasja zaniosła mnie do małego lokalu, gdzie, oprócz dobrej muzyki, można było kupić również różne pamiątki. Gdy zapytałem sympatycznego sprzedawcy o dobry węgierski rock’n roll, ten odpowiedział pytaniem: A znasz może Kormorán? Po czym, jak puścił mi fragment ich ostatniego albumu, rzeczywiście przyznałem ? bardzo dobre folk-rockowe granie. Kormorán w swej twórczości wychwala Wielkie Węgry oraz ich bohaterów. Lider zespołu otrzymał nawet najwyższe cywilne odznaczenie ?  Wielki Krzyż Zasługi dla Republiki Węgierskiej. Z pamiątek, które mogli nabyć turyści, wiele przedstawiało granice Królestwa Węgierskiego sprzed 1920 roku.

fot. Bela Szandelszky, AP

fot. Bela Szandelszky, AP

Skrzywdzeni przez historię

Właściwie nie o muzyce tudzież nie o suwenirach miała być tu mowa. Rok 1920 jest dla Węgrów symbolem dziejowej niesprawiedliwości. Po I wojnie światowej, przegranej przez koalicję państw centralnych, Austro-Węgry rozpadły się. Ostatni Habsburg Karol I został wygnany. Wkrótce, bo w roku 1919, władza na Węgrzech została przejęta przez komunistów Beli Kumy. Dyktatura awangardy klasy robotniczej została jednak obalona przez interwencję m. in. oddziałów rumuńskich. Po tych licznych upokorzeniach, wynikających ze słabości państwa,  mocarstwa, które wygrały Wielką Wojnę oraz nowo utworzone państwa powstałe na zgliszczach CK, podpisały traktat pozbawiający Królestwo Węgierskie 2/3 terytoriów. Liczna mniejszość węgierska stała się udziałem jego sąsiadów, będących jednocześnie sygnatariuszami. Nic dziwnego, że to traumatyczne przeżycie sprzed ponad 90 lat nadal rozbrzmiewa w polityce naszych południowych bratanków. Tuż po podpisaniu ?absurdu z Trianon?, kraj pogrążył się w żałobie, czego wyrazem było żałobne bicie dzwonów w każdą rocznicę podpisania traktatu, czy permanentnie opuszczone flagi do roku 1938.

Ok. 3,5 miliona Węgrów, mieszkających w Europie, żyje poza granicami Republiki Węgierskiej, którą zamieszkuje 10,5 miliona ludzi. Wspomnienie wielkich narodowych zrywów ? Wiosny Ludów czy powstania węgierskiego z roku 1956, sentymenty związane z XIX-wieczną mocarstwowością w ramach unii realnej z Cesarstwem Austriackim oraz etniczna i językowa odrębność, są doskonałą pożywką dla rozwoju tendencji i ruchów nacjonalistycznych, które w doskonały sposób rozwinęły się w tej nowoczesnej, europejskiej demokracji.

W imię Wielkich Węgier

W tym momencie powinniśmy uściślić ten wieloznaczny termin, jakim jest ?nacjonalizm?. Otóż podążając za Leksykonem politologicznym, możemy określić nacjonalizm jako ?postawę społeczno-polityczną (?) stawiającą interesy własnego narodu ponad wszelkie inne wartości, postulujące podporządkowanie innych narodów interesom własnego narodu, głoszące niechęć, nietolerancję (?) jest przeciwieństwem patriotyzmu i internacjonalizmu.? Takie wyjaśnienie owej ?postawy społeczno-politycznej? może wzbudzać w nas zastrzeżenia, jednak jeśli weźmiemy na warsztat nacjonalizm węgierski, który ma swój znaczący udział na różnych płaszczyznach ?  również w parlamencie ? to definicja owa posuje jak ulał.

Największą partią nacjonalistyczną na Węgrzech jest Jobbik ? Ruch na Rzecz Lepszych Węgier. Jak mówi sam lider Gábor Vona, ?zawsze byliśmy i zawsze będziemy chrześcijańsko-konserwatywnymi nacjonalistami?.

Siła polityczna ugrupowania, formalnie tworzona od 2002 roku, jest znaczna. Jobbik odnosi szereg sukcesów. W 2004 roku, jako jedyne ugrupowanie na Węgrzech, sprzeciwiał się akcesji do Unii Europejskiej. Nie przeszkodziło to jednak startowi tej partii w 2009 roku do Parlamentu Europejskiego i zdobyciu prawie 15 % głosów, wprowadzając do PE 3 posłów. 2010 rok stał się dla Jobbiku rokiem ugruntowania pozycji na węgierskiej scenie politycznej ? partia zdobyła szesnastoprocentowe poparcie w wyborach parlamentarnych , co stanowiło trzeci wynik. Korzystny wynik wyborów samorządowych potwierdził, że poparcie Jobbiku w wyborach do parlamentu nie było incydentalne.

Działania Jobbiku są niezwykle kontrowersyjne. W szczególności powstanie w 2007 roku Gwardii Węgierskiej, co wywołało oburzenie nie tylko wśród licznych obywateli węgierskich, ale również wśród społeczności międzynarodowej. Według tłumaczeń Gábora Vony, powstanie tej organizacji paramilitarnej było odpowiedzią na rządy socjaldemokratów Ferenca Gyurcsanya, którzy, w przekonaniu nie tylko Jobbiku, ale także obecnie rządzącego Fideszu, są nie tylko moralnymi, ale również faktycznymi spadkobiercami reżimu komunistycznego. Nawiasem mówiąc, obecny premier Viktor Orban, zaproponował głosowanie nad uchwałą, która by oficjalnie obciążała Węgierską Partię Socjalistyczną zbrodniami, popełnionymi przez komunistów, włącznie z krwawym stłumieniem powstania węgierskiego z 1956 r. Ponadto Gwardia Węgierska ma stanowić odpór przeciwko ?agresywnym atakom? mniejszości romskiej, która stanowi 10 % ludności węgierskiej. W swych oficjalnych spotach z 2010 roku, nacjonaliści węgierscy ukazywali Romów jako czynnik destrukcyjny, który zagraża stabilności państwa i bezpieczeństwa jego (węgierskich) obywateli. Jobbik oficjalnie odżegnuje się od programowego antysemityzmu, jednocześnie jednak wskazując na to, że największe spółki kapitałowe, działające na terenie Węgier, nie dość, że należą do Żydów, to jeszcze działają na szkodę narodu węgierskiego

Na Węgrzech dochodzi do licznych incydentów z udziałem nacjonalistów. W kwietniu 2011 roku w miejscowości Gyöngyöspata, doszło do brutalnych starć między ultraprawicową formacją Véderő a Romami. Gábor Vona całą odpowiedzialnością obarczył mniejszość romską i jednocześnie silnie akcentował, iż żaden z członków Gwardii Narodowej nie brał udziału w zajściach.

 ’Konstytucja Orbana’

Prawicowy rząd Fideszu, który posiada większość parlamentarną zdolną dokonywać zmiany konstytucji, jest również nacechowany nacjonalistycznie. W kwietniu tego roku projekt ?I-padowej konstytucji? (takie miano nadały ustawie zasadniczej media, ponieważ poszczególne jej elementy prezentowane były na rządowych konferencjach prasowych za pomocą popularnego tabletu), został przegłosowany przy bojkocie socjaldemokratycznej i liberalnej opozycji. Jobbik, który początkowo był skłonny wspierać zmianę konstytucji, ostatecznie  głosował przeciwko. Konstytucja, oprócz ważnych dla ustroju ograniczeń narzuconych Trybunałowi Konstytucyjnemu oraz realizacji instytucji demokracji bezpośredniej, wprowadziła szereg ?kosmetycznych? zapisów, które są niepokojące dla regionu. Występują w niej odwołania do Korony Świętego Stefana, mocarstwowości Węgier oraz porządku sprzed traktatu z Trianon. Co najważniejsze, nadaje wszystkim Węgrom żyjącym poza granicami Węgier (konstytucyjnie zamiast nazwy państwa ?Republika Węgierska? została wprowadzona nazwa ?Węgry?) czynne oraz bierne prawo wyborcze. Taki zapis to nie tylko zdobywanie politycznego kapitału na obywatelach innych państw, którzy czują więź z narodem węgierskim. Jest to również pstryczek w nos dla tych państw, które swoimi również niezbyt racjonalno-nacjonalistycznymi zachowaniami, ograniczały wolności mniejszości węgierskiej; np. rząd Meciara na Słowacji, który swego czasu wprowadził ?rasizm językowy? w formie ustawy, zakazującej posługiwanie się w miejscach publicznych językiem innym niż słowacki. Orban wykorzystując niekorzystną politykę Serbii wobec Węgrów, szantażuje Belgrad w sprawie wycofania poparcia integracji z UE.

Problem węgierskiego nacjonalizmu, nakreślony przeze mnie powyżej, jest niezwykle złożony. Wobec poważnego kryzysu gospodarczego, następuje również kryzys tożsamościowy Europy, która staje się coraz bardziej zamknięta na wielokulturowość. Do głosu częściej dochodzą ugrupowania skrajne, które swe programy opierają na populistycznym, dychotomicznym podziale: ?my-oni?. Powinniśmy pilnie śledzić działania Jobbiku, Véderő, ponieważ rodzime formacje, jak NOP, ONR, czy MW, zwracają ku nim swój wzrok, szukając tam wzorców działania i sojuszników. Szukają inspiracji wśród twórców nacjonalistycznych bojówek (tj. ?formacji samoobrony?), które noszą flagi Arpadów, będące niegdyś symbolem węgierskich faszystów. Nie dajmy się zwieść tłumaczeniom, że jest to flaga historycznej, węgierskiej dynastii, a krzyż celtycki to  pradawny ornament Celtów. W ten sposób łatwo również wyjaśnić, że niewinna swastyka to tylko starożytny symbol słońca, ognia i szczęścia.

Budapeszt opuściłem, nie zakupiwszy ani płyty Kormoránu, ani znaczka z olbrzymem, który rozbija płytę z napisem ?Trianon?.  Z niepokojem czekam na moment, kiedy to Węgrzy zrozumieją, że nie niepoważne roszczenia wobec Rumunów w sprawie Siedmiogrodu tworzą siłę państwa, lecz pluralistyczne, otwarte społeczeństwo.


 

Dziękuję Pani Doktor Agnieszce Kastory za pomoc w poszukiwaniu materiałów potrzebnych do opracowania artykułu.

Dodaj komentarz