MAREK SOBOLEWSKI

On 26 września 2015 by DO

Wielcy naukowcy często odchodzą w zapomnieniu. Warto zatem przybliżyć sylwetkę jednego z nich, który swe życie związał z Uniwersytetem Jagiellońskim.

natemat.pl

natemat.pl

Marek Sobolewski całe życie był związany z Uniwersytetem Jagiellońskim. Tu ukończył Wydział Prawa w 1948 roku, a od października 1949 zaczął pracę jako asystent w Katedrze Prawa Państwowego. Z biegiem lat zdobywał kolejne stopnie kariery naukowej, aż  do uzyskania tytułu profesora zwyczajnego i śmierci w 1983 roku. By jednak mógł rozwijać się naukowo w nowym systemie komunistycznym, wstąpił i współtworzył struktury nowej władzy. Najpierw był członkiem Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej, od 1947 Polskiej Partii Socjalistycznej. Następnie związał się z Polską Zjednoczona Partią Robotniczą. Nie był to jednak alians strategiczny, oparty jedynie o chłodną kalkulację zysków i strat, lecz, jak komentuje to prof. Jacek Majchrowski, Marek Sobolewski był socjalistą z przekonania i chciał aktywnie działać na rzecz realizacji socjalistycznej utopii. W trakcie swojego życia zrewidował jednak poglądy na szczerość socjalistycznego programu partii komunistycznej. Jak napisał, wspominając o początkach politycznej aktywności: „ideałem dla mnie był przymiotnik zawarty w nazwie mojej organizacji Związek Niezależnej…” Realne działania komunistów przeczyły postulowanym przez nich wartościom.

Zostawił niezwykle bogaty zasób prac, które wykraczały poza wąskie dziedziny wiedzy, łącząc w sobie refleksje nad prawem, ale również politologię, socjologię, czy historię. Nawet prace ze wczesnego okresu swojej działalności, jak na przykład Rola doktryny ustrojowej, austromarksizmu w utwierdzaniu burżuazyjnego ustroju Austrii w latach rewolucyjnych (1918-1920), którą bronił w 1955 roku, mimo tytułu stylistycznie przestarzałego, trącającego komunistyczną nowomową, nadal stanowi dobre źródło wiedzy.

Dość niskie wyposażenie, które otrzymywał jako pracownik jednej uczelni, wymusił na nim pracę w innych ośrodkach naukowych. Był współpracownikiem Wyższej Szkoły Nauk Społecznych, która była kuźnią nowych elit państwa w duchu marksistowskiej refleksji politycznej. Był również wykładowcą Akademii Górniczo-Hutniczej, Studium Dziennikarstwa UJ, a przez dwa lata pracował w Państwowym Wydawnictwie Naukowym w charakterze redaktora wydawnictw historycznych. Podejmuje również pracę w Polskiej Akademii Nauk, która umożliwia mu półroczny wyjazd stypendialny na uniwersytety we Fryburgu i Heidelbergu.

Mimo, że jego prace naukowe przewyższały często wymogi merytoryczne stawiane pracom podobnego ciężaru gatunkowego, co przyznawali utytułowani recenzenci, część z nich nie mogła doczekać się publikacji, a co za tym idzie, awans Marka Sobolewskiego był sztucznie zahamowywany „ze względów (…) niezależnych”. Dopiero w latach 70.,  na fali odwilży po czasach gomułkowskich, Sobolewski uzyskuje tytuł profesora nadzwyczajnego, kilka lat później profesora zwyczajnego, co w środowisku naukowym było od dawna oczekiwane, ze względu na wyjątkową wartość jego pracy naukowej.

Jak stwierdza prof. Jacek Majchrowski, Marek Sobolewski był typem myśliciela. Jego działalność pisarska wyraźnie oparta jest na rozbudowanym materiale faktograficznym, ale również, a może przede wszystkim, skierowana jest ku refleksji teoretycznej. Zajmowanie się dosyć szerokim spektrum zagadnień wyróżniało go spośród innych badaczy, zwłaszcza w tak zideologizowanym okresie, jak PRL. Dotykał takich tematów jak podstawy ustrojowe Francji, Niemiec, a także system partyjny tego drugiego kraju, ustrój innych państw demokratycznych, wówczas nazywane burżuazyjnymi, a także konstytucjonalizm nowych państw afrykańskich, co było znaczącym ewenementem. W tej pracy skupię się jednak na jego pracach związanych z doktrynami politycznymi, a zwłaszcza liberalizmem.

Na tym chciałbym zakończyć wstęp i skróconą charakterystykę osoby Marka Sobolewskiego i nie będzie to przesadą, gdy użyjemy w stosunku do niego słowa „uczony”, bo takowym rzeczywiście był. Niestety jednak jego przedwczesna śmierć sprawiła, że nie jest on dzisiaj znany poza murami uniwersyteckimi, o czym świadczy dosyć niecodzienny miernik, ale oddający rozkład wiedzy powszechnej, mianowicie rozbudowanie artykułu na, popularnej wśród uczniów i studentów, Wikipedii. Trzy zdania o postaci tak zasłużonej dla polskiej nauki, a zwłaszcza refleksji politycznej, to zdecydowanie za mało.

Wspólnie z żoną, Barbarą, wydał książkę, która stanowiła zbiór tekstów klasyków myśli liberalnej XIX i XX wieku. Temat ten został przedstawiony niezwykle przekrojowo, od twórcy utylitaryzmu Jeremy’ego Benthama, przez obserwatora rodzącej się amerykańskiej demokracji Alexisa de Tocqueville’a, wybitnych amerykańskich prezydentów, takich jak Abraham Lincoln, czy Woodrow Wilson, nielicznych polskich liberałów, tj. Wincentym Niemojowskim, Aleksandrze Świętochowskim, Tadeuszu Romanowiczu, a na Friedrichu von Hayeku, reprezentancie austriackiej szkoły w ekonomii, skończywszy. Nie ograniczył się jednak tylko do przedstawienia polskim czytelnikom klasycznych tekstów liberalnych, lecz również przedstawił rys charakterystyczny dla „liberalizmów” ugruntowanych w odmiennych okolicznościach historycznych i społecznych, odpowiednich dla danego kraju, Anglii, Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemczech, Włoch i Polski.

Liberalizm XIX-wieczny nie był jednorodny. Dość powiedzieć, że było to wynikiem niezwykle prężnego rozwoju tej myśli. By nie stracić na aktualności, wobec dynamicznych przeobrażeń społecznych epoki industrialnej, do liberalizmu dokooptowano elementy postulatów demokratycznych, które na trwale zmieniły oblicze głównego nurtu tej ideologii. Równocześnie rozwijały się inne odnogi liberalizmu, takie jak liberalizm arystokratyczny, który był chronologicznie i ontologicznie pierwszy, a cechował wczesną myśl liberalną, przeciwstawiającą się zarówno despotyzmowi monarchii, jak i niekontrolowanym rządom motłochu, demokracji. Również pod koniec XIX wieku zaczął kiełkować sojusz niezwykle egzotyczny, zwany liberalizmem socjalnym, którego rozkwit to dopiero XX stulecie.

W artykule Burżuazyjna myśl liberalna w XX wieku, Marek Sobolewski opisuje przemiany, które zaszły w doktrynach liberalnych, przekształcając ten prąd intelektualny z klasycznego liberalizmu demokratycznego na liberalizm socjalny, charakterystyczny dla wysokorozwiniętych państw dobrobytu. Przedstawia pięć punktów, które składają się na Credo „wiary liberalnej”. Są to:

  1. Indywidualizm – jednostka jest podmiotem działań społecznych i politycznych, celem państwa powinno być zapewnienie ram do realizacji indywidualnego szczęścia.
  2. Wolność – podstawą tego szczęścia jest szeroko rozumiana swoboda działań i myśli.
  3. Prawo własności – prawo posiadania i korzystania z dóbr stanowi podstawę egzystencjalnej niezależności, a także rozwój gospodarczy społeczeństwa.
  4. Państwo minimalne – zadania państwa ograniczone być powinny do tych sfer, które wykraczają poza kompetencje jednostek, jak bezpieczeństwo publiczne.
  5. Podział władz państwowych – nadmiernie silna władza jest zagrożeniem dla wolności, dlatego liberałowie postulują cały rozbudowany, balansujący się i wzajemnie się kontrolujący mechanizm systemu politycznego, na który składają się nie tylko instytucje administracji państwowej, ale również partie polityczne, grupy lobbingowe, media.

W jego ocenie XX wiek przyniósł zmianę w punktach 3. i 4., jednakże zasadniczy zręb ideologiczny pozostał niezmienny, gdyż doszło jedynie do zwiększenia uprawnień państwa i ograniczenia nienaruszalności prawa własności, w celu realizacji wolności pozytywnej, utożsamionej z zabezpieczeniem socjalnym szerokich mas społecznych. Jak zauważa Sobolewski, stało się to zasługą Johna Maynarda Keynesa, który opracowując nową doktrynę liberalizmu socjalnego z silnym interwencjonizmem państwowym, zasypał rów ideologiczny dzielący liberalizm i postulaty społeczne socjalistów.

XX wiek przyniósł myśli liberalnej zarówno ogromne zwycięstwa, jak ład wersalski i upadek licznych monarchii na rzecz liberalnych demokracji, ale również stworzył niezwykle silną opozycję wobec liberalizmu. Gdy w Europie Środkowej, na zgliszczach wielkich monarchii, powstały, zgodnie z ideą samostanowienia narodów, liczne republiki, w tym Polska, spodziewano się ostatecznego triumfu haseł wolności i równości. Tymczasem na wchodzie powstało państwo komunistyczne, którego ideologia była wroga liberalizmowi, Rosja Bolszewicka. Rzuciło ono wyzwanie republikom burżuazyjnym nie tylko na polu gospodarczym, czy militarnym, ale przede wszystkim ideowym. Ufundowane na pismach Marksa, Engelsa i Lenina, musiało stanowić realne zagrożenie dla porządku wersalskiego na świecie.

Drugie zagrożenie wywodziło się ze skrajnej prawicy, ze środowisk ultrakonserwatywnych, autorytarnych, militarystycznych i faszystowskich. Stali oni na stanowisku, że największym zagrożeniem dla cywilizacji jest komunizm. W takim wypadku słabe państwo liberalne nie ma dość sił, by przeciwstawić się prężnie rozwijającemu się ruchowi rewolucyjnemu. Dość szybko upadły rządy liberalne, zwłaszcza w nowych demokracjach, a władzę przejęły prawicowi ekstremiści, często faszyzujący. Tak się stało również w Polsce przedwojennej. Pozycja liberalizmu, jako realnego narzędzia budowy i zarządzania państwem, wydawała się być mocno zachwiana w wielu krajach, nawet we Francji, gdzie obronę demokracji liberalnej przed zakusami faszystów, podjęli socjaliści wraz z komunistami, gdyż liberałowie byli zbyt słabi do tego. Jedynie kraje anglosaskie, a także pozostające w neutralności, jak Szwajcaria, nie przeżywały wewnętrznego zagrożenia ideologicznego ze strony wrogów demokratycznego porządku.

Odrodzenie ideologiczne liberalizmu, a nawet przejście do kontrofensywy, wskazuje Sobolewski na okres od zakończenia II wojny światowej i upadku reżymów faszystowskich. Wówczas to, wraz z uchwaleniem Deklaracji praw człowieka przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, a także z początkiem „zimnej wojny”, liberałowie starali się narzucić dyskurs oparty na idei praw człowieka, a także nacechowany silnie antykomunistycznie. Karl Popper i Fryderyk von Hayek to dla Sobolewskiego myśliciele, którzy przywrócili liberalizm do klasycznych koncepcji, przy okazji również dozbrajając go ideowo do walki z marksizmem.

Można zadać pytanie, jaki walor naukowy mają dzieła Marka Sobolewskiego, dotyczące m.in. liberalizmu, a więc doktryny zasadniczo sprzecznej z duchem marksizmu-leninizmu w czasach, kiedy one powstawały. Trzeba przyznać, że nie mógł on ustrzec się przed wymuszonym, ze względu na panujący ustrój komunistyczny, językiem wyższości marksistowskiej ideologii. Słowa takie jak: „Pomińmy tu dyskusję z Popperowską krytyką marksizmu, jako całkowicie zbędą wobec oczywistej [podkreślenie moje – WH] bezzasadności stawianych marksizmowi zarzutów” wydają się świadczyć o całkowitym zideologizowaniu jego prac. Nic bardziej mylnego! Zaskakujące jest to, jak wiele niepoprawnych politycznie, z ówczesnego punktu widzenia, treści potrafił przemycić w swoich pismach. Z wielką szkodą dla polskiej nauki należy przyznać, że jego przedwczesna śmierć w wieku 58 lat, uniemożliwiła mu dożycie czasów wolności po 1989 roku i zredagowanie na nowo pism, już bez wymuszonego obiektywizmu marksistowskiego. Nie mniej jednak jego obserwacje nt. liberalizmu są ciągle aktualne i w części obecne w współczesnym dyskursie naukowym, jednakże częstokroć oderwane od osoby autora, którym był Marek Sobolewski.

//Wiktor Hunek

Comments are closed.