Media szczekają, karawana idzie dalej, czyli o tym jak przestępstwo korupcji zniknęło w cieniu stalinowskich zbrodni

On 11 stycznia 2013 by Sylwia Nowosińska

Nietrudno zauważyć, że nazwisko Tuleya w ostatnich dniach pojawiało się w mediach równie często jak Marta Grycan, czy Katarzyna W. Jest to nie lada wyczyn, bo „celebrytkom” takim jak one trudno dorównać w jakimkolwiek rankingu.

źródło: Agencja Gazeta

źródło: Agencja Gazeta

Wypowiedź sędziego Igora Tulei dotycząca porównania metod działań CBA do praktyk reżimu stalinowskiego stała się pożywką dla wszystkich mediów, od opiniotwórczych pism po tabloidy, które prześcigają się już w doniesieniach jakie papierosy sędzia pali, jakiego papieru toaletowego używa itd. I tak, „stalinowscy kaczyści” buntują się przeciw sformułowaniu użytemu podczas ogłaszania wyroku i postanawiają zająć się edukacją społeczeństwa w zakresie historii zbrodni stalinowskich, a samego sędziego ukarać wnioskiem o postępowanie dyscyplinarne. Natomiast Ci wszyscy, którzy mieli z CBA na pieńku, po cichu aprobują wypowiedź Tulei i zacierają ręce licząc na kolejny cios w plecy Kamińskiego.

Przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości prawdopodobnie zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Bodźcem do tego mógł być już wydany mu przez przełożonych zakaz wypowiedzi w mediach na temat wyroku w sprawie Mirosława G. Jak podaje portal wpolityce.pl, sędzia wycofał się również z decyzji o złożeniu zawiadomienia do prokuratury dotyczącego możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy CBA, a jedynie przekaże „zawiadomienie o zastrzeżeniach”. Wobec powyższych faktów ośmielę się zapytać, czy ktoś jeszcze pamięta, że najważniejsza w tej sprawie powinna być postać Mirosława G. i popełnione przez niego przestępstwo?  Kardiochirurg, który przyjmował korzyści majątkowe od pacjentów otrzymał karę zdecydowanie zbyt niską- rok w zawieszeniu na dwa lata i grzywna za przyjmowanie łapówek od pacjentów. Sąd orzekł także, że oskarżony powinien zwrócić przyjęte dobra.

Przy okazji wyroku mieliśmy okazję obserwować idiotyczną debatę na temat, kiedy otrzymany od pacjenta prezent jest łapówką, a kiedy dowodem wdzięczności. Dziennikarze trafnie wybrali osoby, które o to zapytać, bo kto jak nie posłowie, jest największym specjalistą od brania kopert pod stołem, i nie tylko? Większość parlamentarzystów po namyśle odpowiadała, że niezbyt drogie prezenty ofiarowane przez pacjentów są jeszcze w porządku, ale gotówka już kojarzy się z korupcją…

Czy dajemy dowody wdzięczności piekarzom, za to że nie dodali nam trucizny do chleba? Czy kupujemy koniak kierowcy, który łaskawie zatrzymał się na zielonym świetle i nie rozjechał nas na pasach? Czy wreszcie ofiarujemy kwiaty listonoszowi za to, ze nie podarł naszego listu, ale był tak miły i dostarczył go nam do domu? Czy któryś z tych ludzi składał przysięgę, że pracując w swoim zawodzie będzie przestrzegał zasad etyki i moralności?

Przy okazji tego wyroku zamiast przypatrywać się słabym rozgrywkom politycznym dotyczącym kilku zdań z wypowiedzi sędziego, zastanówmy się jak my, Polacy „wychowaliśmy sobie ” lekarzy? Jako wystraszeni swoim brakiem wiedzy i zaufania pacjenci sprawiliśmy, że polscy lekarze przestali czuć się po prostu pracownikami, których celem jest godnie wykonywać zawód i dokładać wszelkich starań, aby realizować powierzone im zadania z najwyższą starannością. Swoim zachowaniem codziennie dajemy im do zrozumienia, że powinni poczuć się panami życia i śmierci. Sami nauczyliśmy lekarzy haniebnego procederu przyjmowania łapówek. Dlatego powinniśmy wspólnie zastanowić się, jak sprawić, żeby te niechlubne tradycje w naszym kraju jak najszybciej stały się historią. W przeciwnym wypadku w dalszym ciągu często będziemy spotykać na swojej drodze bogatych, wykształconych i pozbawionych wszelkiej moralności ludzi. A oni dla kolejnych wczasów czy samochodu będą gotowi zasugerować nam, że jesteśmy poważnie chorzy i jednocześnie oczekiwać odpowiedniego dowodu wdzięczności za wyleczenie. Nie krytykuję tutaj wszystkich wykonawców tego, jakże szlachetnego zawodu, jednak osobiste doświadczenia pozwalają mi wnioskować, że jeżeli jako Polacy nie popracujemy nad swoim zachowaniem w tej i wielu innych kwestiach, życie w naszym kraju jeszcze przez długi czas nie zmieni się na lepsze.

Podobnej, choć może ujętej w łagodniejsze słowa konkluzji można by się spodziewać ze strony przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości. Niestety media również nagłośniając proces kardiochirurga, nie zdecydowały się na ukazanie jego edukacyjnej dla społeczeństwa strony.

Comments are closed.