MIĘDZY OSOBĄ A JEDNOSTKĄ

On 2 kwietnia 2016 by DO

Człowiek jest najważniejszym elementem ładu społecznego. Jest jednocześnie podmiotem i przedmiotem swoich działań, gdyż każda decyzja wypływa z jakiegoś ośrodka decyzyjnego, nawet jednoosobowego i wraca do niego w postaci reakcji fizycznej lub psychicznej.

prsa.pl

prsa.pl

Filozofia św. Jana Pawła II nie bez przyczyny nazywana jest filozofią personalistyczną, gdyż stawia ona osobę ludzką w centrum zainteresowań, biorąc pod uwagę dobro i jej rozwój za nadrzędną zasadę. Przez pryzmat doświadczenia osobowego człowieka budowany jest koncept nie tylko antropologiczno-aksjologiczny, ale również rozpatrywane są założenia filozofii rodziny, społeczeństwa, kultury i dziejów. W tej pracy próbuję dokonać porównania z charakterystyką jednostki, która jest podstawowym elementem filozofii libertariańskiej, przyjmując za najbardziej reprezentatywne podglądy Murraya N. Rothbarda, który nie pojawia się często w opracowaniach dotyczących tego skrajnego nurtu liberalizmu. Podręczniki akademickie, a także wykładowcy skupiają się głównie na libertarianizmie reprezentowanym przez Roberta Nozicka, ale trzeba pamiętać, że Nozick jest wtórny wobec twórczości Rothbarda, a także wielokrotnie zmieniał on swoje poglądy, podczas gdy Rothbard pozostał najważniejszą osobą w ruchu libertariańskim aż do swojej śmierci w 1995 roku.

Osoba, czyli kto?

Poszukując odpowiedzi na kluczowe zagadnienie, nie możemy zapominać, że aby „zbadać” kim jest osoba, brać musimy pod uwagę to, że jedynie czyn osoby jest obiektywnym źródłem danych, na których możemy operować. Rozpatrywanie natury człowieka musi brać pod uwagę kontekst społeczny, chociaż tworzy się on nawet, gdy liczbowo mamy do czynienia tylko z jedną osobą. Ten pozorny paradoks wiąże się z pojmowaniem osoby przez pryzmat doświadczenia fenomenologicznego; „ujawnia człowieka jako tego, kto siebie samego posiada i równocześnie jest posiadany przez siebie samego. Ujawnia go także jako tego, kto siebie samemu panuje i równocześnie znajduje się pod swoim panowaniem”. Człowiek jest istotą relacyjną, pozostającą w relacji nie tylko do samego siebie, ale również, czy też może przede wszystkim, w kontekście eschatologicznym, w relacji z Bogiem. To sprawia, że nie możemy rozpatrywać osoby jako jednostki wyalienowanej z kontekstu wspólnotowego, nawet gdy pozornie wydawać się może, że nie jest on zależny od Innego. Dlatego tak ważne jest dostrzeżenie rodziny jako podstawowej komórki ładu społecznego, w którym człowiek wzrasta, ale także nabiera wiedzy życiowej, jak również doświadcza miłości. Wspólnota państwowa jest wspólnotą rodzin, w związku z czym konieczne jest, by państwo wspierało rodziny tam, gdzie one tego potrzebują, z uwagi na to, że rodzina nie jest miniwspólnotą autarkiczną. Koniecznie jednak należy pamiętać, że są kwestie, które przynależą wyłącznie do kompetencji rodziny i w tychże kwestiach rodzina pełni rolę subsydiarną względem państwa.

Jednostkowy Ja

W perspektywie libertariańskiej człowiek jest natomiast rozumiany jednostkowo, kwestie wymiaru duchowego nie odgrywają większej roli. W stosunku do otaczającej rzeczywistości społecznej, jak stwierdza sam Murray Rothbard: „Libertarianin jest indywidualistą; uważa, że jednym z naczelnych błędów teorii społecznej jest traktowanie społeczeństwa tak, jakby było ono rzeczywiście istniejącym bytem”. Wyłącznie jednostka posiada prawo do samoposiadania, tzn. jest ona jedynym właścicielem samej siebie, a także wszystkich swoich owoców pracy. To najważniejsze założenie w filozofii libertariańskiej zwane jest również aksjomatem, ze względu, że na nim wspiera się cała „nadbudowa”. Odrzuca z tego powodu wszelkie tezy, jakoby człowiek byłby winny posłuszeństwa społeczeństwu, narodowi czy innemu kolektywowi. Podlegać on jedynie może własnym, dobrowolnie powziętym zobowiązaniom. Jednocześnie podkreślana jest waga odpowiedzialności za decyzje. Człowiek, który chce być wolny, musi jednocześnie pamiętać o tym, że za swoje nieracjonalne decyzje odpowiada wyłącznie on sam i nie może zmusić innych, np. za pomocą instrumentów państwowych, do pomocy mu.

Między wolnością a powinnością

Karol Wojtyła zauważa, że wolność pojawia się w momencie wyboru i samouświadomieniu, że „mogę – nie muszę”. Wolność nie jest wtedy, gdy osoba bezwiednie podejmuje decyzje, ale kiedy potrafi kontrolować własną wolę. Wówczas dochodzi do podporządkowania „chcenia” właściwym potrzebom osoby. Zatem człowiek nie jest jedynie w niewoli, gdy nie ma możliwości podjęcia tego działania, które chce, ale również wówczas, gdy podejmuje działanie sprzeczne z godnością osoby, jej naturą skierowaną ku dobru. Ayn Rand, filozof i twórczyni zbliżonej do libertarianizmu filozofii obiektywistycznej, mogłaby zgodzić się z tak postawioną tezą wolności, gdyby wyznacznikiem właściwych dla człowieka działań były racjonalne decyzje, których celem byłoby własne, racjonalnie pojmowane szczęście.
Rothbard stwierdza, że nie należy pojmować wolności w oderwaniu od prawa naturalnego. „Wolność to stan, w którym prawa jednostki do posiadania własnego ciała i uczciwie nabytej własności materialnej nie są naruszane, nie spotykają się z agresją”. Prawo naturalne jest według niego poznawalne rozumowo, a streszcza się do dwóch kwestii: a) samoposiadania oraz b) zawłaszczenia rzeczy „bezpańskiej”. W przypadku, kiedy ktoś dokonuje działań sprzecznych z prawem innych do wolnego dysponowania swoją własnością, nie robi tego w imię „wolności”, a ogranicza wolność innych. „Wolność i nieograniczone prawo własności prywatnej są ze sobą ściśle związane”. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy pozbawieni prawa do oceniania pod względem etycznym działań innych.

Tam, gdzie kończy się wolność

Czynem obiektywnie niemoralnym jest akt skierowany przeciw własnemu życiu i zdrowiu. Mamy zatem pełne prawo wyrażać swoje oburzenie, jak również odmawiać nawiązywania relacji handlowych i społecznych (tzw. ostracyzm społeczny), gdy czyjeś postępowanie jest w naszym mniemaniu niemoralne, ale nie mamy prawa, by w bezpośredni sposób zmuszać lub karać te osoby za własne działania, gdyż zakazane przez prawo powinny być czyny związane z ograniczaniem własności, a co za tym idzie wolności, innej jednostki.
Św. Jan Paweł II w swoim nauczaniu również podkreśla, że samobójstwo to akt głęboko niemoralny. Jednakże w odróżnieniu od libertarian, stwierdza, że rdzeń nieetyczności tego postępku wynika z pogwałcenia absolutnej władzy Boga nad życiem i śmiercią, a także odrzucenia miłości względem samego siebie, ale też wiąże się z uchyleniem się od obowiązku sprawiedliwości i miłości wobec bliźniego, różnego rodzaju wspólnot i ogółu społeczeństwa. Stoi to w dużej sprzeczności z libertariańską koncepcją roli człowieka w społeczeństwie, w którym relacje są dobrowolne i wynikają z racjonalnej chęci do zabezpieczania swojego bytu.
Nie tylko tak ciężki występek przeciwko naturze osoby jak samobójstwo, stanowi zagrożenie dla godności człowieka. Należy z całą stanowczością pamiętać, że człowiek żyje po to, aby być, a nie mieć. Posiadanie rzeczy materialny jest czymś przygodnym, służy przede wszystkim ułatwieniu życia, ale nie można doprowadzić do sytuacji, w którym wytwory pomysłowości ludzkiej, skumulowane przez pokolenia w postaci osiągnięć cywilizacyjnych, kulturowych i technicznych, sprawiły, że zatraca on własną celowość. Celem osoby jest prawda oraz dobro.

Człowiek w świecie materializmu

We współczesnym świecie, którego zasadą jest posiadanie coraz większej ilości wszystkiego, coraz mniej liczy się człowiek jako osoba. Jest ona zazwyczaj jedynie środkiem do celu, którym jest powszechny dobrobyt. Nie zważa się na to, jakie są koszty społeczne, a także duchowe galopującego postępu technologicznego. Samonapędzająca się machina wymusza na ludziach gotowość do ciągłego kupowania, a także konkurowania między sobą pod względem posiadanych rzeczy. Stanowi to poważne zagrożenie dla trwałości więzi społecznych, gdyż potrzeby materialne zastępują zdolność do miłości bliźniego, a także poświęcania się na rzecz wspólnoty, działań o charakterze altruistycznym. W dłużej perspektywie społeczeństwo, które niezbudowane będzie na trwałym fundamencie troski wynikającej z podkreślenia podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina, skieruje się ku dezintegracji, rozproszeniu i zatomizowaniu. Biorąc pod uwagę także słabość współcześnie panujących ideologii liberalno-lewicowych, społeczeństwo takie nie będzie zdolne samorzutnie wytworzyć idei, która odwróciłaby ten niebezpieczny trend. Dlatego tak ważne jest, by państwa, a także wspólnoty lokalne, doceniły wagę godności osoby, ale także rodziny. Libertarianizm jako ideologia nie daje odpowiedzi, jak radzić ma sobie wspólnota w czasach kryzysu wartości. Jeżeli ma on spełnić pozytywną rolę, nawet w wymiarze ograniczonym przestrzennie, to musi brać pod uwagę osiągnięcia Katolickiej Nauki Społecznej, a w ramach niej, refleksji nad osobą i wspólnotą poczynionej przez św. Jana Pawła II. Nadzieje budzić może nurt libertarianizmu nazywany anarchokonserwatyzmem, który nie odrzuca w zupełności wagi społeczeństwa, wręcz przeciwnie, oddolnie dąży do umacniania wzajemnych więzi, opartych na czymś więcej niżeli tylko rachunku zysków i strat.

//Wiktor Hunek

Comments are closed.