NA OBRAZ I PODOBIEŃSTWO CZŁOWIEKA

On 19 grudnia 2014 by DO

Bóg japoński różni się od Boga europejskiego jednym, ale kluczowym atrybutem – płcią. Dla Japończyka to kobieta, a dla Europejczyka mężczyzna. I nie ma to nic wspólnego z biologią, której prawom istoty duchowe przecież nie podlegają.

Świąteczne kartki z Japonii / products-from-japan-with-love.blogspot.com

Świąteczne kartki z Japonii / products-from-japan-with-love.blogspot.com

W zrozumieniu japońskiego spojrzenia na wiarę polskiemu czytelnikowi pomóc mogą powieści Endō Shūsaku, m.in. Milczenie czy Samuraj. Autor podejmuje w nich tematykę grzechu, winy, wyrzutów sumienia. Napisane przystępnym językiem, a jednocześnie zmuszające do refleksji książki pokazują, kim dla Japończyków jest Bóg. A może raczej należałoby powiedzieć – kim on nie jest. Bo to zupełnie inna postać niż ta, do której przywykliśmy w kulturze europejskiej. Nie ma nic wspólnego z karzącym i dobrotliwym dziadkiem. To raczej istota, która kocha bezwarunkowo i jest w stanie zrozumieć wszystko. Przypomina bardziej matkę, która przytula syna – łobuza, niż surowego ojca, stawiającego sobie za punkt honoru wymierzenie kary. Te żeńskie cechy Boga mają związek z wierzeniami buddyjskimi, w których wzrastały pokolenia Japończyków. Chrześcijaństwo dotarło do nich dopiero w XVI w., kiedy w Japonii pojawili się pierwsi misjonarze z Europy Zachodniej, w tym św. Franciszek Ksawery. Dla porównania – buddyzm był tam obecny od VI w. p.n.e. a szintoizm już w prehistorii.

Franciszek Ksawery wyjechał z Japonii w 1551 r. Do tego czasu chrzest przyjęło ok. 2000 osób. Część z nich robiła to ze względów pragmatycznych. Początkowo władze Japonii (w osobie Ody Nobunagi) sprzyjały chrześcijaństwu. Celem Nobunagi było doprowadzenie do zjednoczenia Japonii. Poza tym chrześcijaństwo stanowiło pomost do nawiązania korzystnych kontaktów handlowych z kupcami z Europy Zachodniej.

Sytuacja zmieniła się w 1587 r. Szogun Toyotomi Hideyoshi dał chrześcijańskim duchownym dwadzieścia dni na wyjazd z Japonii. Nie można było również przyjmować chrztu. W 1597 r. ukrzyżowano 26 „męczenników z Nagasaki” (w tym dzieci!). Zostali oni kanonizowani w 1862 r. Obecnie w Nagasaki mieści się sanktuarium, które upamiętnia męczeńską śmierć zarówno duchownych, jak i świeckich.

Chrześcijaństwo zostało oficjalnie zakazane na mocy edyktu Tokugawy Hidetady (1614). Ochrzczonych zmuszano do wyrzeczenia się wiary poprzez nadepnięcie na tzw. fumi-e, obraz z wizerunkiem Jezusa lub Maryi. Taka scena została szczegółowo opisana w Milczeniu. Stanowi ona podstawę do refleksji nad tym czy formalne wyrzeczenie się wiary zawsze pociąga za sobą realną winę. W powieści ojciec Sebastian Rodrigo co prawda wypowiedział słowo korobi („wyrzekam się”), ale uczynił tak dlatego, żeby ochronić wierzących przed torturami.

Japońska wiara była przez długi czas izolowana. Przez 250 lat tzw. sakoku (zamknięcia kraju na wpływy z zagranicy) przejawy religijności były surowo karane. Tzw. kakure kirishitan (chrześcijanie w ukryciu) przez kilkaset lat strzegli wiary w Chrystusa, za co mogły ich spotkać liczne represje, z tą najokrutniejszą – śmiercią w męczarniach. Sytuacja zmieniła się w 1871 r. Wtedy Japonię zalała fala wpływów z zewnątrz. W 1873 r. wydano Edykt Tolerancyjny, na mocy którego dopuszczono pluralizm poglądów religijnych.

Dziś Japonia liczy 120 mln mieszkańców. Chrześcijanie to 1%. Część Japończyków decyduje się na quasi-chrześcijańskie śluby. Nie traktują ich jednak jak sakrament. Na tego typu ceremonie należy patrzeć raczej pod kątem kulturowym niż religijnym. Wpisują się w japoński synkretyzm religijny, tak samo jak obrzędy szintoistyczne czy buddyjskie.

Japończycy świętują też Boże Narodzenie. Nie siadają jednak do takiej kolacji wigilijnej jak my. Króluje tam kurisumasu keeki, czyli przypominające tort ciasto z kremem i czekoladą. Japończycy żyją szybko i kupują gotowce.

Bóg w Japonii powoli przestaje być mamą. Cierpliwą i troskliwą, wybaczającą wszystko dzieciom, które żałują. Dziś staje się kobietą nowoczesną i wybiera shopping – liczy się trendy opakowanie i łatwość konsumpcji. Japończycy dopasowują Boga do swoich oczekiwań na nowe czasy.

 //Marcelina Mrowiec

Comments are closed.