NA ZACHÓD ZWROT! KIERUNEK: UNIA!

On 6 kwietnia 2013 by Piotr Kaszczyszyn

Z powodu kryzysu w strefie euro unijna integracja w kształcie jaki znaliśmy dotychczas zaczyna chwiać się w posadach. Niepomni tego faktu eksperci polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych pozostają niewzruszeni. Główny wektor polskiej polityki zagranicznej wciąż skierowany jest na Brukselę. Z rządowych koncepcji wyłaniają się coraz wyraźniejsze kontury nowej federacyjnej Europy.

 

źródło: radeksikorski.pl

źródło: radeksikorski.pl

Rządowa makulatura

Papier przyjmie wszystko. Czyniąc zadość temu popularnemu powiedzeniu, kolejne polskie rządy od czasów transformacji tworzyły liczne programy, raporty oraz strategie, które  stanowić miały fundamenty ich proreformatorskich działań. Jednakże marne rezultaty podejmowanych przez te lata rządowych wysiłków nauczyły nas, że należy podchodzić do nich z daleko posuniętym sceptycyzmem, a wręcz pobłażliwością. I to bez względu na partyjne barwy ich autorów. Nie świadczy to bynajmniej przeciwko strategiom samym w sobie, lecz stanowi raczej kolejny już wyrzut w stronę polskiej klasy politycznej oraz państwowej administracji. Obie te społeczne instytucje są bowiem chronicznie niezdolne do wdrażania i realizacji jakichkolwiek szeroko zakrojonych reform.

Obok pełnych rozmachu rządowych planów, swoje dokumenty strategiczne wypuszczają również poszczególne ministerstwa. I to właśnie jeden z nich chciałbym poddać teraz krótkiej analizie. Dokument ten –  zatytułowany Priorytety polskiej polityki zagranicznej 2012-2016 (w całości dostępny na stronie internetowej ministerstwa spraw zagranicznych) – stanowi, w moim przekonaniu, wyjątek potwierdzający regułę. Jego postanowienia są bowiem nie tylko wyrazem pewnych pomysłów i koncepcji, lecz zapisem realnie podejmowanych działań autorstwa ministra Radosława Sikorskiego od początku jego urzędowania.

Unijna ziemia obiecana.

„Świat drugiej dekady XXI wieku będzie obfitował w wiele nowych trendów gospodarczych, politycznych i społecznych.(…) W szczególności Europa stanie przed trudnym dylematem: pogłębienie integracji czy jej spłycenie, a w konsekwencji obniżenie znaczenia Unii Europejskiej (UE) na arenie międzynarodowej.”

Najistotniejszą kwestią, na jaką warto zwrócić uwagę podczas pierwszej, pobieżnej lektury ministerialnego dokumentu jest jego systematyka. To właśnie wewnętrzny układ jego treści, konkretne uporządkowanie poszczególnych części oraz ich długość, dostarczają nam fundamentalnych informacji na temat przyjętej przez autorów hierarchii celów oraz wyznaczonych priorytetów. Analogicznie dzieje się w przypadku spisanych konstytucji, gdzie umieszczenie rozdziału o władzy prezydenckiej przed rozdziałem o parlamencie daje nam już zasadniczy rys charakteru ustroju danego państwa.

Jakich informacji w takim wypadku dostarcza nam systematyka Priorytetów polskiej polityki zagranicznej 2012-2016? Pierwszy i jednocześnie najobszerniejszy z jej rozdziałów, zatytułowany „Silna Polska w silnej unii politycznej”, poświęcony jest polskim koncepcjom funkcjonowania oraz przyszłego kształtu poszczególnych obszarów Unii Europejskiej. Ten uniocentryczny wektor nie jest niczym zaskakującym, jeśli weźmie się pod uwagę całość prowadzonej przez obecny rząd polityki zagranicznej, której kształt pozostaje niezmienny od roku 2007. Swoistą zapowiedź i jednocześnie syntezę opisywanej przeze mnie ministerialnej strategii, możemy odnaleźć już w programie wyborczym Platformy Obywatelskiej sprzed ostatnich wyborów parlamentarnych, w którym mowa jest o „interesie Polski wpisanym w interes Unii”. Swoją konceptualną kulminację znalazła ona natomiast w słowach Radosława Sikorskiego, który na słynnym już wystąpieniu w Berlinie nawoływał do wzmocnienia federalistycznej wizji dalszej unijnej integracji. W samej strategii ze słowami ministra korespondują słowa o „niepokojącej tendencji odkładania istotnych decyzji na później” oraz krytyka koncepcji „Europy dwóch prędkości”, forsowanej w ostatnim czasie w kontekście problemów strefy euro.

Po pierwsze energia.

Przechodząc już do analizy samego rozdziału podążajmy za autorami, którzy podzielili go na trzy tematyczne podrozdziały. W pierwszym z nich zatytułowanym „Konkurencyjność” mowa jest o potrzebie dokończenia budowy jednolitego rynku europejskiego oraz zwiększeniu nakładów na badania i rozwój. Ponadto rząd postanowił dokonać transferu swoich krajowych pomysłów na arenę międzynarodową. Jako remedium na kryzys gospodarczy w Europie zaproponował wprowadzenie oszczędności, podniesienie wieku emerytalnego, a także poszerzenie bazy podatkowej. Poruszana została również kwestia przystąpienia naszego państwa do strefy euro, które nastąpić ma w momencie spełnienia przez Polskę wymaganych warunków makroekonomicznych i prawnych oraz stabilizacji sytuacji wewnętrznej w samej strefie.

W drugim z podrozdziałów o nazwie „Solidarność” najwięcej miejsca poświęcone zostało wspólnej polityce energetycznej i kwestii bezpieczeństwa energetycznego krajów członkowskich UE. W tej materii dokument skupił się na dwóch sprawach. Po pierwsze znalazła się w nim subtelna krytyka, obecnie forsowanych przez tzw. „pakiet klimatyczny”, rozwiązań w kwestii konwencjonalnych paliw kopalnych (węgiel kamienny i brunatny) przy jednoczesnym poparciu dla rozwoju odnawialnych źródeł energii oraz promocji gospodarki niskoemisyjnej. Właściwsze według ministerialnych ekspertów byłoby położenie większego nacisku na specyficzny dla każdego państwa „energy mix” uwzględniający ich własną strukturę zasobów, zamiast narzucania odgórnych, arbitralnych ograniczeń. Druga z poruszonych problematyk dotyczyła rozwoju jednolitego rynku energii i związanej z nim budowy nowych sieci przesyłowych, a także rozbudowy połączeń między sieciami już istniejącymi przy pomocy tzw. „interkonektorów”. Autorzy dokumentu zwrócili także uwagę na potrzebę rozwoju nowoczesnych technologii, m.in. w zakresie przetwarzania gazu LNG i niskoemisyjnego spalania węgla. Obok zagadnienia energii podrozdział ten poruszył jeszcze m.in. kwestie: wyrównania dopłat bezpośrednim dla rolników, utrzymania dotychczasowej wysokości środków przeznaczanych na politykę spójności oraz poparcia dla rozwoju transeuropejskich sieci transportowych.

Ostatni z podrozdziałów zatytułowany „Otwartość” dotyczył działań UE na arenie międzynarodowej. Na tej płaszczyźnie rząd udzielił poparcia dla procesu dalszego rozszerzenia Unii Europejskiej o kolejne państwa, takie jak Ukraina, Mołdawia, czy Turcja. Aprobatą cieszy się również Europejska Polityka Sąsiedztwa i stworzona niedawno Europejska Służba Działań Zewnętrznych (swoiste „unijne ambasady”). We fragmencie tym znalazł się też dość oryginalny postulat przekształcenia, w długoletniej perspektywie, Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony w realny komponent transatlantyckiego systemu bezpieczeństwa, komplementarny wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego (czyżby unijne „NATO bis”?). Ministerialni eksperci nie zapomnieli również o kwestiach gospodarczych. W tym kontekście wart odnotowania jest postulat zacieśnienia handlowej współpracy między USA a UE m.in. poprzez usuwanie barier administracyjnych, a w przyszłości inicjację rozmów na temat umowy o wolnym handlu.

Trzy filary bezpieczeństwa.

W dalszej części strategia porusza kwestię międzynarodowych komponentów, zarówno instytucjonalnych, jak i państwowych polskiego systemu bezpieczeństwa narodowego. Najważniejszym z nich wciąż pozostaje NATO. Polska powinna popierać jego rozszerzanie na kolejne państwa z obszaru Bałkanów Zachodnich i Kaukazu Południowego. Dalszego rozwoju wymagają również zdolności Sojuszu w zakresie obrony przeciwrakietowej. Drugim z kluczowych elementów są Stany Zjednoczone. Dlatego też niezwykle istotne jest utrzymanie dotychczasowego poziomu zaangażowania naszego zachodniego sojusznika w Europie i pełna realizacja, podpisanej między naszymi krajami w roku 2008, deklaracji o współpracy strategicznej. Ministerialni eksperci nie zapominają również o potrzebie ulokowania na terytorium naszego kraju elementów systemu obrony przeciwrakietowej (słynna „tarcza antyrakietowa”). Ostatnim z komponentów polskiego systemu bezpieczeństwa międzynarodowego winna być, wspomniana już wcześniej, unijna Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony. W jej ramach powinno dojść m.in. do rozbudowy grup bojowych UE oraz zwiększonej integracji polskiego sektora obronnego z sektorem europejskim.

Polsko-rosyjski reset.

Rządowa strategia nie mogła oczywiście pominąć wizji polskiej polityki wschodniej. W tej materii warta szczególnego zainteresowania jest autorska koncepcja stworzenia unijnego Partnerstwa dla Modernizacji. Program ten w swoim zamyśle byłby skierowany do państwa rosyjskiego, a jego celem miałoby być wspieranie reform w Rosji poprzez transfer technologii i przede wszystkim pomoc w budowie państwa prawa oraz wzmacnianie pluralizmu politycznego. Mowa jest również o poparciu dla rozpoczęcia negocjacji ws. umowy o wolnym handlu między UE a Rosją, oraz rosyjskich aspiracji dołączenia do państw OECD. Ministerialna strategia nie zapomniała również o projekcie Partnerstwa Wschodniego, w ramach którego należy dążyć do łagodzenia reżimów wizowych, tworzenia stref wolnego handlu oraz unijnych programów infrastrukturalnych i energetycznych. Wśród naszych wschodnich sąsiadów najistotniejszą rolę odgrywać ma Ukraina, określona w dokumencie jako nasz partner strategiczny. Dalszego polskiego wsparcia wymaga również niezmiennie prodemokratyczna opozycja na Białorusi.

Polska drugą Szwecją.

Ministerialni eksperci nie zapomnieli oczywiście o bilateralnych i multilateralnych formach naszej współpracy z pozostałymi państwami na arenie międzynarodowej. W tym kontekście jako kluczowi partnerzy wymienione zostały: Niemcy, Francja oraz Wielka Brytania. Szczególną formułą współpracy pozostawać ma wciąż Trójkąt Weimarski(grupujący Polskę, Niemcy oraz Francję), który winien być wykorzystywany jako forum wzmacniania rozwoju Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony oraz Partnerstwa Wschodniego. Przenosząc się na północ naszego kontynentu właściwym byłaby aktywizacja działań na forum Rady Państw Morza Bałtyckiego oraz współpraca z Radą Nordycką. Szczególnie istotną rolę odgrywa Szwecją, z którą (jak traktuje dokument) łączy nasz „strategiczny sojusz cywilizacyjny”. Mniejsze znaczenie w tym kontekście zdają się odgrywać państwa bałtyckie: Litwa, Łotwa oraz Estonia. Za naszą południową granicą najważniejszą rolę spełniać ma Grupa Wyszehradzka. Mowa jest o współpracy gospodarczej, handlowej oraz inwestycyjnej między jej państwami. Autorzy dokumenty podkreślają również wagę spotkań Grupy przed posiedzeniami Rady Europejskiej, a także zwracają uwagę na duże zapotrzebowanie na wspólne projekty energetyczne oraz proponują wzmocnienie integracji środkowoeuropejskiego rynku energii. W wymiarze globalnym natomiast został położony nacisk na aktywność na forach organizacji międzynarodowych m.in. WTO czy MFW, poparcie dla demokratycznych przemian w państwach północnej Afryki, a także rozwój współpracy z takimi krajami jak Brazylia, Chiny, Japonia czy Argentyna.

Czy tak sformułowana wizja polskiej polityki zagranicznej na najbliższe lata jest koncepcją , która przyniesie naszemu państwu wymierne korzyści? Czy przyjęcie przez Sejm, do ratyfikacji, paktu fiskalnego, będące kolejną emanacją federalistycznej wizji dalszego rozwoju UE, jest krokiem dla naszego kraju właściwym? Rozstrzygnięcie tej kwestii pozostaje już  poza ambicjami tego artykułu.

Comments are closed.