NARODOWE CENTRUM RAPU

On 23 marca 2015 by DO

Narodowe Centrum Kultury zajęło się rapem. W zeszłym roku współorganizowało (wraz z miastem Wrocław) nagranie kawałka Prawo do kultury (Vienio, Bisz, Miuosh, Cheeba), następnie wydało książkę Raperzy kontra filomaci, którą promowała Wielka improwizacja w wykonaniu rapera Peji. Ukoronowaniem tych działań było stworzenie Antologii polskiego rapu.

Wydana zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej (wraz ze słownikiem i, w przypadku druku, płytą winylową z utworami DJ-Eproma i DJ-Falcona) publikacja podzielona jest na trzy części: wywiady, interpretacje tekstów oraz sylwetki. Zamierzeniem było przedstawienie całej panoramy polskiego rapu jako jednej z części hip-hopu (obok graffiti, breakdance’a, DJ-owania i ewentualnie beatboxu). Trzeba przyznać, plan ambitny. Można było liczyć na pracę z pola kulturoznawstwa, przedstawiającą korzenie, nurty, inspiracje, innowacje. Rozwój branży muzycznej, jej wpływ na całość kultury, zwłaszcza tej tak zwanej wysokiej czy narodowej, a w końcu jej przekształcenie, właściwie skomercjalizowanie.

Tymczasem czym innym okazała się to ta publikacja. Właściwie nie do końca wiadomo do kogo jest skierowana. Antologia to w gruncie rzeczy nostalgiczna opowieść, dziejąca się gdzieś na blokowisku około roku 1996-1997, kiedy to wszyscy chodzili w lenarach i słuchali pirackich nagrań na discmanach. Przewijają się przez tę opowieść dziesiątki nieznanych szerszej publiczności wykonawców, grup, DJ-ów (i to akurat wielki plus, chociaż z drugiej strony sprawia, że książka miejscami jest hermetyczna). Wspomina się o radiowcach, muzykach i producentach, którzy doprowadzili wielu wykonawców do sukcesu u sławy. Jednak w ogólności ta nieco anegdotyczna opowieść przypomina momentami swoją wiarygodnością 8 milę. Wszyscy są uczciwi, nie mają konfliktów z prawem, a ich główną cechą jest honor. Wszyscy uważają rap za jakąś ideę i odżegnują się od chęci zarabiania na nim (przynajmniej póki nikt im nie płaci). Są niezrozumiani przez większość ludzi, a ich jedynym pragnieniem jest „robienie muzyki”.

Moim zarzutem jest brak krytycyzmu, większego krytycyzmu, bo należy uczciwie przyznać, że autorzy nie są całkowicie bezkrytyczni. Jednakże, przynajmniej po części pochodzą ze środowiska rapu lub są z nim związani, nie zachowują więc, siłą rzeczy, odpowiedniego dystansu. Naprawdę nieco irytuje pobłażliwość wobec problemów z prawem niektórych wykonawców (no choćby Chada), to dziecinne (na pozór?) niezrozumienie, dlaczego wszyscy nie fascynują się rapem czy wreszcie, i to chyba najgorsze, usilne tłumaczenie różnymi zewnętrznymi przyczynami nieprzyzwoicie niski poziom części utworów (i ich nobilitację drukiem). Do tego dochodzą amatorskie analizy tekstów i garść kuriozalnych sformułowań – jako próbka: „Brytyjskie Official Chart Company definiuje „epkę” jako byt czteroutworowy” albo „Hip-hopolo charakteryzowało się ludycznym bądź rzewnym przekazem, nośnymi półamatorskimi refrenami, banalnymi melodiami i niezbyt skomplikowaną strukturą kompozycji”. Co do tego drugiego, to jest element charakterystyczny dla całej publikacji: bardzo autorytarny podział na „my” i „oni (którzy nie rozumieją)”. Bo co właściwie jest wyznacznikiem takiego „hip-hopolo”? Tekst? Jednocześnie autorzy bardzo pobłażliwie traktują tych, którzy „rapowali o rymach”, czyli po prostu o tym, że właśnie rapują. Zresztą, w tym samym haśle w słowniku za przedstawiciela hip-hopolo autorzy uważają Ascetoholix, którzy nie są znani ze zbyt „rzewnych” piosenek.

Podsumowując, jako historia środowiska, subkultury, a nawet kontrkultury – być może ostatniej tak wielkiej, jaka, póki co zaistniała – to całkiem niezła publikacja. Wrażenie psują nieznośne próby wybielania jej bohaterów, wywyższania jej i nadawania wielu jej produktom bezkrytycznego statusu dzieł sztuki – czasem „szorstkich”, półamatorskich, ale dzieł. W ostatecznej konkluzji w warstwie treści – to może być pozycja dla każdego, ale sposób jej podania, oceny, jakie tam padają, wreszcie ta niejasna, utrzymująca się przez całą opowieść granica na „my” i „oni” odbiera tej publikacji wiele z jej potencjalnej wartości.

a0da8004f61cbb2ecfb808ff1f62d174

Antologia polskiego rapu, D. Węcławek, T. Kleyff, A. Cała, K. Jaczyński, Narodowe Centrum Kultury, 2015.

//Tomasz Kolowca

Comments are closed.