NATURALNOŚĆ HIERARCHII

On 2 kwietnia 2016 by DO

Naturalne mechanizmy otaczającej nas rzeczywistości winny być źródłem cennych wskazówek dla każdego wprawnego obserwatora, mającego na celu wyartykułowanie zbioru praw polepszających organizację społeczną naszego gatunku.

broadstreetreview.com

broadstreetreview.com

Prawidła biologiczne, zasady fizyki czy – jeszcze nieodkryte – cuda natury kosmosu, nie pozostają obojętne dla bytów współistniejących pośród nich, związanych stałą relacją i nierozerwalną zależnością, zaś ludzkość jako specyficzny gatunek, na przestrzeni wieków rozwoju poznawczego zawartego w skumulowanej i skutecznie przekazywanej wiedzy wykształciła cywilizację, która od tysięcy lat boleśnie błądzi wiedziona – z jednej strony coraz bardziej rozumnym poczuciem postępu, zaś z drugiej… Apokaliptyczną w skutkach, acz również świadomą, destrukcyjną żądzą.

Naczelny imperatyw

Naczelna żądza, jaką jest chciwość, jak każdy – moralny lub niemoralny – bodziec, potrafiła być w przeszłości przekuta na ostrze oswobadzające ludzi z pęt niewiedzy, niosąc na swych plugawych barkach rozwój technologiczny, w myśl którego możemy nie tylko „czynić sobie ziemię poddaną” lecz „czynić sobie rzeczywistość poddaną”. Nie będzie specjalnie odkrywczym stwierdzenie, iż jako gatunek jesteśmy szybciej i dalece skuteczniej rozwiniętymi zwierzętami, których ja jest ustawicznie targane przez biologię oraz kulturę. Hormony, odruchy, instynkty, pierwotne i dotąd niezbadane mechanizmy. Oto, z czym przyszło się mierzyć ułomnemu stworzeniu, jakim jest człowiek. Naturę naszą dość sprawnie poskramia świadomość społeczna wyrażana w normach, kulturze czy prawie, zaś cały ten hamujący zestaw (w innych formach, jednak nadal kompleksowo usystematyzowanych) serwowany jest każdemu z nas, bez przerwy, od chwili narodzin, zaś zatrutym owocem zmagań natury z umysłem jest człowieczeństwo.
Podstawowym celem gatunku jest jego przetrwanie. Umysł udekorowany kulturą i religią hamuje naturę, nie pozwalając jej na bezrefleksyjne uleganie instynktom, co nazwać można „odpowiedzialnością”, czyli zdolnością istoty do świadomego formułowania odpowiedzi na potrzebę – począwszy od jej pełnego zidentyfikowania, przez ustalenie tego jak ma zostać zaspokojona, aż po świadomą odmowę realizacji (vide koncepcja celibatu). Ekstrapolując występujące na świecie skrajności można dojść do wniosków, które naszkicują obraz postaw gatunkowo pożądanych oraz tych, które patrząc przez pryzmat uprzednio postawionego celu jednocześnie stanowiąc powszechną normę, doprowadziłyby do jego wyginięcia – taką postawę reprezentują: wspomniana koncepcja celibatu czy choćby ruch antynatalistyczny, a także depopulacyjny negujący wartość naszej egzystencji zarówno w skali globalnej jak i lokalnej (w tym antyludzkim państwie). Na szczęście „ludzie mają swoje cele, swoje ambicje, swoje ideały…”, które zgodnie składają się na wyższe szczeble piramidy Maslowa i tworzą astronomicznie skomplikowany obraz ludzkiego potencjału gatunkowego. Potrzeba prokreacji, mimo że uparcie przesłania nam (naiwnie i zarazem ułomnie) trzeźwy ogląd na świat, nie jest już głównym motorem człowieczych działań, ponieważ stosując mechanizmy psychologiczne (freudowską sublimację popędu) zawędrowaliśmy do miejsca na mapie historii, w którym „potrzeby wyższe” stawiają nas na realnie wyższym poziomie świadomości w stosunku do każdego momentu z przeszłości. Nie zmienia to faktu, że niejednokrotnie rzeczone „potrzeby wyższe” trywializują się w pragmatyzmie osiągania potrzeb fizjologicznych, ale usprawiedliwia nas fakt iż nie do końca krystaliczne intencje ustępują pola szlachetnym efektom aktywności ludzkiej niosącej spełnienie duchowe, karmiącej poczucie estetyki czy oszczędzającym czas i wysiłek.

Zdolni do kreacji

Popęd, działanie, ruch… Niestrudzenie pchają one ludzkość ku niepewnej przyszłości, zaś połączone wydają owoc w postaci stworzenia – wynalazku, dzieła sztuki, a często również arcydzieła biologii, jakim jest nowy człowiek: nowy promyk nadziei lub nowa iskra mająca rozpalić kolejne już piekło na Ziemi. Połączenie dwóch pierwiastków, dające życiu możliwość rozwoju, jest pierwszym dowodem zależności, a kolejnym jest szczęśliwe brzemię, które Kobieta nosi w sobie przez circa dziewięć miesięcy. Gotów jesteś, Szanowny Czytelniku, pomyśleć, iż powyżej wspomniane zjawiska są tak banalne w swej powszedniości, że pochylanie się nad nimi jest stratą cennego czasu, spróbuj jednak dostrzec w nich wskazówkę, lub wręcz pierwotny dowód na zależność, z której wywodzi się szereg wartości wtórnych, na których zbudowano świat, który znamy: na przykład wspólnotę oraz władzę. Wspomniane pierwiastki, by zwiększyć szansę na zdrowy rozwój, winny pochodzić od Kobiety i Mężczyzny połączonych w akcie nienoszącym znamion kazirodztwa, co dowodzi konieczności występowania zróżnicowanej genetycznie populacji lub wręcz wspólnoty, wewnątrz której dochodzi do samego aktu powołania życia, a następnie procesu jego kształtowania.

Konieczność hierarchii

Rzeczone zróżnicowanie, które dostrzegamy w bogactwie otaczającego nas świata, tworzy w przyrodzie naturalną hierarchię, którą jako ludzie modyfikowaliśmy w toku dziejów dostosowując ją do tworzonych przez nas systemów, te zaś kreowane były na fundamencie aktualnej świadomości społecznej. Prawo pięści, „kult” starszyzny, prymitywne wierzenia wynikające z fascynacji niezrozumiałymi zjawiskami i sprytni beneficjenci niewiedzy ogółu, monarchie i feudalizm, religie z ich kompleksowymi wizjami świata, imitacje demokracji, ochlokracje, tyranie i dyktatury, a ostatnio korporacyjny merkantylizm ubrany w szaty demokracji liberalnej i globalnego kapitalizmu. Od zawsze mieliśmy potrzebę tworzenia hierarchii, zaś samo jej istnienie i związane z nią konsekwencje nie charakteryzują się immanentną pogardą, nienawiścią wobec bliźniego, chciwością i przymusem ślepego posłuszeństwa wobec autorytetów. Od formy systemu i rozwoju świadomości społecznej ludzkości zależeć będzie moralna kondycja hierarchii, a także stopień zbliżenia do urzeczywistnienia idei sprawiedliwości, do której każdy system winien dążyć. Zwyrodniałe koncepty, czego dowodzi zarówno historia jak i wnikliwa obserwacja status quo, potrafiły wyzwolić w ludziach pokłady najniższych odsłon zdolności przystosowawczych – począwszy od epoki zabójczo zbrutalizowanej i przesiąkniętej prymitywną przemocą, przez okres absolutnego uprzedmiotowienia jednostek, stworzenie homo sovieticusa, a skończywszy na wykreowaniu karnych żołnierzy zachodniego konsumpcjonizmu, do których w opozycji stoi coraz potężniejsza i bardziej żądna dominacji ideologia Islamu. Potrzeba podporządkowania się autorytetowi, który gwarantuje jednostce bezpieczeństwo i poczucie przynależności do ekskluzywnej wspólnoty jest silnie zakorzeniona w kulturze, która rzeczone wspólnoty tworzy – w imię zasady divide et impera – na liniach podziałów: rasowych, etnicznych, religijnych, czy ostatnio (od czasów niesławnej Rewolucji Francuskiej 1789 roku) również narodowościowych. Owe podziały są czymś absolutnie naturalnym, jednak warto zdać sobie sprawę z ogromnego potencjału, jaki dają ludzkości nauka wraz z technologią, dzięki którym wspomniane granice przenoszą się na niewartościującą płaszczyznę gatunkową dzięki uniwersalnemu językowi wiedzy.

Triumf pokory

Naturalnym jest, iż Człowiek może błądzić, może należeć do gorzej rozwiniętego kręgu kulturowego, do gorzej rozwiniętej cywilizacji, może być fizycznie słabszy, wolniej myśleć – może, ma do tego prawo wynikające z właśnie naturalnej różnorodności świata, zaś wyżej wymienione przymioty nie mogą nikomu jawić się jako usprawiedliwienie dla świadomie szkodliwego wykorzystywania Bliźnich. Hierarchia sprawiedliwa to ta, w której każdy stojący wyżej czuje przede wszystkim nie dumę, a ogromną odpowiedzialność za poprawę losu słabszych i potrzebujących przy zachowaniu absolutnie pierwotnego i zarazem słusznego ordo caritatis (nie można wymagać od matki, by w sytuacji skrajnej – musząc dokonać tragicznego wyboru pomiędzy ratowaniem życia jej potomka, a ocaleniem dziecka kompletnie obcego, wybrała niezwiązaną ze sobą istotę). Istota systemu jest przyczyną i skutkiem świadomości społecznej, zaś podejmowana przez światłe jednostki praca organiczna mająca na celu uświadomienie ludzkości popełnianych aktualnie błędów jest jedyną deską ratunku dla gatunku galopującego ku społeczno-ekologicznej apokalipsie.

//Com! Paweł Ernst

Comments are closed.