Niccolo Machiavelli – zły dla większego dobra?

On 25 kwietnia 2018 by Drugi Obieg

Niccolo Machiavelli to tytan filozofii politycznej, który po dziś dzień wzbudza u jednych podziw i aprobatę, u drugich odrazę i obrzydzenie. Część polityków i filozofów uważa Machiavellego za autora, który w swych pismach przedstawił świat takim jakim jest, nie stosując moralizatorstwa czy eufemizmów. Uważany jest przez nich za realistę, historyka, człowieka, który empirycznie poznał działalność polityczną. Przez innych jest widziany jako wcielenie szatana, zło samo w sobie, człowieka niegodnego, cynika do szpiku kości, którego pisma nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.

Wcielając się w  adwokata „Florenckiego Diabła”, postaram się odpowiedzieć na pytanie: czy rzeczywiście Machiavelli był za brakiem moralności w polityce i używaniem wszelkich dostępnych środków w celu zdobycia i utrzymania władzy?

Na początku należy poczynić rozróżnienie pomiędzy dwoma głównymi dziełami Makiawela. Najsłynniejsze dzieło Florentczyka pt. „Książę”, które posiada najwięcej złowieszczych cytatów, jest opisem stanu nadzwyczajnego i swego rodzaju poradnikiem dla zjednoczyciela Italii. Dlatego przesłanie „Księcia” należy odnosić do działań skrajnych w czasach rewolucji, chaosu i zaprowadzania nowego porządku. Z kolei „Rozważania nad  pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Tytusa Liwiusza” są już dziełem, które dotyczy funkcjonowania państwa w bardziej stabilnym okresie, a poglądy w nim zawarte są zdecydowanie mniej radykalne i bardziej konserwatywne. 

Dzieła te jednak posiadają wspólne cechy. Po pierwsze, sceptyczne podejście do natury ludzkiej, przez które część myślicieli widzi Machiavellego jako pesymistę i cynika, dostrzegającego w ludziach jedynie złe cechy, które następnie sam propaguje w swoich amoralnych pismach, przez co doprowadza on do zdeprawowania umysłów swych czytelników. Jest to pewna nadinterpretacja, gdyż Machiavelli w swych dziełach nie demonizuje wszystkich ludzi z powodu niechęci do nich. On po prostu dokonuje strategicznego założenia odnośnie natury ludzkiej, aby zabezpieczyć prawnie i politycznie późniejsze funkcjonowanie państwa. Takie behawioralne założenie jest w gruncie rzeczy skuteczne, gdyż tworzy ono swego rodzaju prewencyjny system przeciwko zbrodni oraz występkom.

Drugą wspólną cechą pism Machiavellego jest ich oparcie na historii i realizmie. Machiavelli opisuje świat taki, jakim jest. Dzięki historii i empirycznym doświadczeniom z czasów politycznych, opowiada o dobru jak również o krzywdach wyrządzonych zarówno przez władców, jak i przez lud. Opisuje ludzi cnotliwych, ze  szczerymi zamiarami, którzy kierowali się jedynie prawymi myślami i ideami, ale jednak w ostatecznym rozrachunku wyrządzili zło – przykładem jaki ukazuje nam Machiavelli w tej sferze są rządy ojca Girolamo Savonarola we Florencji, dominikanina ze szczytnymi zamiarami reformy Florencji, który w ogólnym rozrachunku wyrządził więcej krzywd niż dobra mieszkańcom tej włoskiej komuny. 

Z drugiej strony Makiawel opisuje moralnie złych władców, którzy doprowadzili do rozwoju swych państw i wzrostu dobrobytu większości jego mieszkańców, w tym przypadku Machiavelli pochwala rządy części rzymskich cesarzy (którzy przecież byli autokratami) oraz Sułtanów osmańskich, którzy choć czasem używali terroru i stosowali regułę rządów żelaznej ręki, to jak wiemy z historii – Imperium Osmańskie w XV i XVI wieku przeżywało czasy rozkwitu i obfitości.

Trzecią, najważniejszą wspólną cechą dzieł Machiavellego była apoteoza skuteczności i pragmatyzmu w sprawach politycznych w celu dobrego i skutecznego funkcjonowania wspólnoty państwowej.
I tu dochodzimy do próby odpowiedzenia na główne pytanie niniejszej pracy: czy Machiavelli był za brakiem moralności w polityce i hołdował on jedynie zasadzie: „Cel uświeca środki”, nie bacząc na żadne wartości? Otóż w tej kwestii fenomenalnej interpretacji dokonuje Isaiah Berlin w eseju „Oryginalność Machiavellego”.

Czym jest moralność obywatelska?

Berlin twierdzi, że Machiavelli nie jest amoralny, nie dokonuje rozdziału polityki i moralności, a ukazuje on zamiast tego obok chrześcijańskiego kodeksu etycznego, kodeks etyczny pogański, który możemy nazywać wymiennie – obywatelskim lub republikańskimKodeks ten opiera się na wartościach starożytnych - virtu. Cnotą czyni odpowiedzialność, waleczność, oddanie, męstwo, roztropność, umiarkowanie i sprawiedliwość. Stawia on patriotyzm, doczesność i dobro państwa, a co za tym idzie skuteczność na pierwszym miejscu. Dlatego Kodeks obywatelski jest w tym zdecydowanie przeciwny kodeksowi chrześcijańskiemu, który stawia w centrum Boga, przestrzeganie jego praw, działanie według sumienia, które ma doprowadzić do zbawienia, a nasz obecny świat traktowany jest jedynie jako pomost do następnego.

W tych przemyśleniach Machiavellego, Isaiah Berlin doszukuje się stworzenia dwóch odrębnych kodeksów etycznych, będącymi dwiema ścieżkami moralnymi dla człowieka – gdzie to jednostki decydują, według którego z nich chcą postępować w swoim życiu. Kodeksy obywatelski i chrześcijański są wobec siebie równorzędne w tym sensie, że nie są absolutne – co automatycznie odrzuca relatywizm moralny, tak często zarzucany mu przez oponentów. Gdyż żaden kodeks nie jest od drugiego ani moralnie gorszy, ani moralnie lepszy – jest zupełnie inną drogą, przez co Berlin widzi w Machiavellim prekursora pluralizmu, a nie kogoś promującego relatywizm moralny.

Jednak dlaczego Machiavelli radzi swym „upolitycznionym” czytelnikom życie według Kodeksu obywatelskiego? Głównie ze względu na kryterium utylitaryzmu tego Kodeksu w stosunku do działalności politycznej. Twierdzi on, że cnoty obywatelskie, republikańskie są skuteczniejsze w dziedzinie polityki, natomiast chrześcijańskie przy całej swej wielkości etycznej, są po prostu środkami rozmiękczającymi obywatelskość (zdaniem Florentczyka głównie z powodu ich złej interpretacji przez część Doktorów Kościoła). Według Makiawela, Kodeks chrześcijański prowadzi do ascetyzmu i braku zainteresowania życiem doczesnym, a przez swoje niezwykle trudne do przestrzegania zasady często zmusza do hipokryzji, lub nieskuteczności podczas działania w sferze publicznej. 

Moralność Machiavellego a cnoty Fryderyka Nietzschego

Dla porównania rozprawę nad moralnością starożytnych i chrześcijan widzimy również w filozofii Fryderyka Nietzschego, a konkretnie w jego słynnym traktacie „Dobry zły, dobry lichy”, Nietzsche dokonuje laudacji cnót starożytnych, siły, męstwa, bezwzględności – co robi w sposób skrajny, często generalizując przedstawicieli tej epoki. Z drugiej strony dokonuje on deprecjacji wartości chrześcijańskich lub jak często on wskazuje, judeochrześcijańskich, które doprowadziły do pełnego spaczenia „człowieczeństwa” i służą one jedynie słabym. Machiavelli natomiast nie neguje wszystkich wartości chrześcijańskich. Nie dokonuje ataku na nie w sposób tak bezwzględny jak Nietzsche. Makiawel widzi w nich często niewygodne, niezgodne z rzeczywistością ograniczenie skuteczności decydentów oraz doprowadzenie ludzi polityki do pełnej hipokryzji. Warto również zaznaczyć stosunek obydwu autorów  do Kościoła Katolickiego. Machiavelli uważa Kościół powszechny i samo Państwo Kościelne, za czynnik destabilizujący – unikatowy organizm polityczny w Europie i Italii, który przez swoje „boskie” naznaczenie jest przeszkodą w doprowadzeniu do jego wielkiego marzenia – zjednoczenia Półwyspu Apenińskiego. Samo postrzeganie religii przez Florentczyka, jest czysto pragmatyczne, gdyż widzi on funkcjonowanie instytucji religijnych jako instrumentu państwowego. Dlatego jeśli Machiavelli dożyłby końca Reformacji i miałby szansę zobaczyć następstwa ruchów protestanckich – mianowicie, mniejsza zależność od religijnych dogmatów ciążąca na władcach świeckich, zwiększenie zależności protestanckich duchownych od monarchów, oraz późniejszą sekularyzację, to zapewne sam pochwaliłby jej dzieło. Natomiast Nietzsche widzi w protestantyzmie kolejny element zatracenia cnót starożytnych, w pewnym momencie dokonuje on nawet pochwały Kościoła Katolickiego, w którym widział instytucje starającą się przywrócić w Europie „stare”, przed reformacyjne wartości.

Moralność Machiavellego a totalitaryzm

Dlaczego Machiavelli nie orędował za brakiem moralności w polityce? Ponieważ według kodeksu obywatelskiego absolutem była pomyślność i dobro swego państwa, a także jego mieszkańców. Ktoś może oskarżyć powyższą tezę, że podobną „moralnością” kierowały się nurty totalitarne – nazistowskie czy faszystowskie – kroczące ścieżkami krwi dla „dobra państwa”. Jednakże Machiavelli nigdy nie poparłby żadnego totalitaryzmu z powodu jego opresyjności wobec jednostki ludzkiej podczas stanu pokojowego. Florentczyk wskazuje w swoich pismach, że dobre państwo poznaje się po spokoju życia  w nim jego mieszkańców, po ewolucyjnych zmianach oraz umożliwieniu prostego życia swym obywatelom, m.in. nakazuje zachowanie własności i wolności prywatnej. Natomiast ideologie totalitarne dążyły do pełnej kontroli nad jednostkami,  na co Machiavelli nigdy by nie przystał.

Kolejnym z argumentów ukazujących pozytywną stronę Machiavellego jest jego laudacja Dobrych Cesarzy i Republikanów w Rzymie, pochwały dla założycieli religii oraz dla reformatorów państw. Nie hołduje on tyranom, demagogom, skrajnym fanatykom religijnym czy rewolucjonistom. Co prawda opisuje on ich czyny oraz sposoby dojścia do władzy (szczególnie w Księciu), ale podkreśla, że często zdobywali oni tylko władzę, ale nie zasługiwali na chwałę, przez co wskazuje on, że tak naprawdę nie okazali się oni godni i dobrzy według moralności obywatelskiej, jak również historii. Samą rewolucję uważa on za dopuszczalną jedynie przy kompletnym zepsuciu państwowym, natomiast w innych przypadkach, jest on zawsze za ewolucyjnymi, prawie niezauważalnymi reformami, które zachowują ciągłość i stabilność – co ukazuje nam głęboki konserwatyzm tego myśliciela. 

Cel uświęca zło dla większego dobra?

Co do  pochwały Machiavellego „zła dla większego dobra”. W tej kwestii musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy prawe zamiary oraz zgodne z moralnością środki zawsze doprowadzały do dobrych rezultatów? Czy brutalne, a czasem wręcz złe środki nigdy nie doprowadziły do dobra? Czy nie były one czasem kluczem do zwyciężania zła, złem w celu zyskania większego dobra?
Na te pytania wielokrotnych odpowiedzi udziela nam słynna „Nauczycielka życia”, cytując Cycerona – historia. Ukazuje nam ona sposób działania tego świata, w którym mężowie stanu musieli i muszą podejmować ciężkie decyzje, w celu, nie ukrywajmy, skuteczności, chwały zwycięstwa oraz pomyślności państwa i jego mieszkańców – co jak wiemy jest ostatecznym celem polityki. Oczywiście ktoś może zarzucić, że ci władcy często sami dążyli do spełnienia własnych egoistycznych pobudek – pragnienia posiadania władzy czy prestiżu –  dlatego walczyli czy reformowali państwa, a wypowiadane przez tych polityków słowa, takie jak: „dobro kraju”, czy „racja stanu” – były jedynie pustymi frazesami, używanymi przez nich w celu spełnienia partykularnych interesów. Jednak jeśli ci politycy nie byli krwawymi tyranami, szaleńcami, którzy niszczą struktury międzyludzkie i całe narody, a ich działania doprowadzały w ostatecznym rozrachunku, do poprawy życia wspólnoty w ich państwie, to czy jakieś znaczenie miały ich osobiste motywacje? W ocenie Machiavellego na pewno nie miałyby żadnego, jeśli tylko rezultatem byłyby korzyści Ojczyzny i jej mieszkańców – czyli absolut moralności obywatelskiej.

Tak jak już wyżej wspomniałem frazę „dobro Ojczyzny” można uważać za cyniczny zwrot ze strony Makiawela. Jednak myślę, że Niccolo Machiavelli żyjąc w tak niebezpiecznym oraz pełnym zamętu okresie, jakim były wojny włoskie – czas najazdów, gwałtów, okupacji, głodu – naprawdę rozumiał czym jest dobro i dążył do jego ustanowienia w swej Ojczyźnie. Chciał pokoju i pomyślności jej mieszkańców, a wybór drogi moralności obywatelskiej, którą ukazał i propagował w swoich pracach, miał być najskuteczniejszym środkiem do wytworzenia tego stanu. 

//Marcin Hubicki

 

Źródła:

Berlin Isaiah, Podprąd: eseje z historii idei, red. Henry Hardy, przeł. Tomasz Bieroń, Zysk i S-ka, Poznań, 2002.

Kimla Piotr, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego: Tukidydes, Polibiusz, Machiavelli, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 2009.

Machiavelli Niccolo, Książę; Rozważania nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza, przeł. K. Żaboklicki, Państwowy Instytut Wydawczniy, Warszawa, 1987.

Nietzsche Fryderyk, Z genealogii moralności, przeł. Grzegorz Sowinski, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 2011.

Comments are closed.