NIEPRZYPADKOWOŚĆ WSPOMNIEŃ W „OSTATNIM ROZDANIU” WIESŁAWA MYŚLIWSKIEGO

On 18 października 2013 by DO

Minął ponad miesiąc od ukazania się nowej powieści Wiesława Myśliwskiego. Jednak był to czas niezbędny do podsumowania Ostatniego Rozdania, gdyż zarówno sam autor każący czekać siedem lat na książkę, jak i czytelnik powinien nie tyle dorosnąć, ile gruntownie przemyśleć wielowarstwowość prawd powieści. Do tego potrzebna jest samotność.

Wiesław Myśliwski, dawniej kojarzony głównie z chłopomanią i mitem kultury chłopskiej, co niesłusznie zawęża tematykę jego twórczości, dzisiaj jest pisarzem kompletnym – jednym z ostatnich depozytariuszy, zaraz po (albo i przed) Rylskim tradycji wielkiej powieści. Co najciekawsze, zdolność pisarska Myśliwskiego przekłada się zarówno na literackie nagrody jak i uznanie czytelników w postaci ponadprzeciętnych nakładów książek: wystarczy przypomnieć, że ostatnia książka, Traktat o łuskaniu fasoli, sprzedała się w 85 tysiącach egzemplarzy. Tym samym autor wysoko zawiesił sobie poprzeczkę na obu płaszczyznach, również tej świadczącej o literackim kunszcie.

Pisać o prozie Myśliwskiego to tak, jakby potwierdzać oczywistość, duplikować aksjomat. Nie inaczej rzecz ma się z nową książką pod tytułem Ostatnie rozdanie. Dwukrotny (jedyny!) laureat nagrody literackiej Nike potwierdza pisarskie status quo, choć niektórzy mogliby zarzucić mu nudziarstwo. Dla tych, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z Myśliwskim należy zaznaczyć, że to autor niezwykle wymagający, któremu należy poświęcić skupienie. W tej nudności jak pisał Wiedemann „można się rozsmakować”. Taki jest Myśliwski – gawędziarz, który jednak misternie i powoli tka opowieść.

Ostatnie rozdanie powyższą tezę potwierdza. Głównym bohaterem jest bezimienny mężczyzna, nikt, łatwo identyfikowalny dla każdego – klasyczny everyman, który w dialogu z samym sobą pragnie podsumować swoje życie. Jednak miast, jak to miało miejsce w Traktacie o łuskaniu fasoli, obierać strąki fasoli, tak w Ostatnim rozdaniu porządkuje notes z adresami i numerami telefonów, wizytówkami czy karteczkami. Mocno zniszczony, opięty gumką dziennik stanowi klucz zarówno do fabuły jak i interpretacji powieści. To z niego bohater na nowo próbuje poskładać swoje życie. Adresy wyrzuca, próbuje znaleźć kolejne i rzecz najważniejsza – przywołuje zeń bohaterów powieści, których spotkał w młodości. To od nich czytelnik dowiaduje się nieco więcej o bohaterze. Architekt, profesor czy rzemieślnicy – szewc i krawiec, tak charakterystyczni dla zawodowej usługowości i małomiasteczkowości Myśliwskiego oraz najważniejsze w tym zestawieniu kobiety: matka oraz dawna ukochana Maria (z tym zastrzeżeniem, że jej numeru w notesie nie posiada), uzasadniają los bohatera od czasów studenckich. Niezwykle utalentowany, miał zostać słynnym malarzem, a stał się dorobkiewiczem, którego życie wypełniają jedynie biznesowe kontakty. Młodzieńcza miłość bohatera wciąż pisze do niego listy, które nie są opatrzone odpowiedzią. Nietrafione wybory zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym stały się przyczynkiem do próby życiowego rozliczenia. W Ostatnim rozdaniu nie chodzi o teraźniejszość, ta jest bez znaczenia, ważniejsza jest przeszłość – poskładanie jej z przypadkowych, fragmentarycznych momentów w całość. Szereg wspomnień bohatera organizuje rytm powieści, ciągle splatają się wyobrażenia o zmarnowanym życiu, czy zaduma nad utratą.

Temat Ostatniego rozdania, niemal identyczny jak w Traktacie o łuskaniu fasoli, implikuje jednak nowe perspektywy oraz spojrzenia. W tym tkwi siła powieści Myśliwskiego, że w pozornie prostych sprawach ludzkiego życia dostrzega drugie dno. Co więcej, autor Widnokręgu posiada niezwykłą zdolność tworzenia zdań niekoniecznie mających się podobać (to nie sztuka dla sztuki), za to w pierwszeństwie przywołujących stany emocjonalne: melancholię czy tęsknotę. Ponadto, tak widoczna u pisarza, wewnętrzna zdolność wyrażania pozwala w klasyczny sposób, bez nadęcia, formułować prawdy ostateczne oraz stawiać u czytelnika pytania graniczne: o egzystencję, przemijanie, porządek wspomnień; te ostatnie Myśliwski w hierarchii stawia najwyżej. Gdyż jak powiedział w audycji radiowej Trójki „wspomnienia mają podkreślić, że nie jesteśmy byle jacy, przypadkowi”. I taki w spotkaniu z Myśliwskim i jego Ostatnim rozdaniem powinien być czytelnik – poruszony, bez patosu szukający na stronach powieści transcendentalnego przekazu.

W. Myśliwski, Ostatnie rozdanie, Kraków 2013

// Rafał Czech

Comments are closed.