Nowa gra Dudy

On 29 lipca 2017 by Drugi Obieg

Andrzej Duda jest prezydentem Rzeczpospolitej od 2015 roku. Do tej pory wpisywał się w schemat „nowej prezydentury” w Polsce. Za początek tego zjawiska można uznać wybory prezydenckie z 2010 roku, kiedy to głową państwa został Bronisław Komorowski, nieznany szerszej publice polityk.

Prezydent ten współpracował z rządem bez większych spięć. Działo się tak ponieważ oba ośrodki wywodziły się z jednego obozu politycznego. Spośród 930 ustaw, które pojawiły się na jego biurku, prezydent zawetował tylko cztery. Dodajmy, iż nie były to kluczowe projekty rządu, dotyczyły między innymi Szkoły Wojsk Lotniczych itp.

Grzechy główne

Dlaczego zatem  był wykonawcą woli rządu? Odpowiedź jest złożona. Przede wszystkim musimy pamiętać, że zgadzał się z polityką swojej partii, więc ją wspierał. Po drugie, dobrze wiedział, że jeżeli będzie spierał się z rządem, to nie uzyska wsparcia od partii w walce o reelekcję. Po trzecie, wydaje się, iż jako polityk drugiego planu nie posiadał dużych ambicji politycznych. Z tego powodu był jednoznacznie kojarzony z obozem rządowym. Brak spięć z tym ośrodkiem skutkował bardzo wysokim poziomem zaufania społeczeństwa do prezydenta. Przed wyborami w 2015 roku niektórzy sądzili, że wygraną ma zapewnioną już w pierwszej turze. Ta pewność siebie, liczne wpadki, bezrefleksyjne wspieranie rządu i skuteczna kampania szerzej nieznanego polityka – Andrzeja Dudy, skutkowała zmianą na urzędzie prezydenckim. 

Zmiana schematu

Do 2017 roku prezydentura Andrzeja Dudy niczym nie różniła się od poprzednika. Wszystko zmieniło się 24 lipca 2017 roku, kiedy prezydent zapowiedział, iż zawetuje dwie sztandarowe ustawy dla obozu rządzącego (o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa). I tu powstaje pytanie dlaczego? Odpowiedź nasuwa się sama, nowy prezydent nie chce powtórzyć błędu swojego poprzednika. W Polsce by wygrać wybory prezydenckie nie wystarczy tylko elektorat partii politycznej, kandydat musi także przejąć głosy przeciwników. W związku z tym nie może być on tylko „strażnikiem żyrandola”, jakby chcieli tego liderzy partii. Mając tego świadomość, Andrzej Duda musiał zrobić coś, by zasłużyć sobie na reelekcję. Tutaj powstaje kolejne pytanie, dlaczego ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa zostały zawetowane ?

Andrzej Duda jest doktorem prawa i stoi na straży konstytucji, wydawałoby się zatem iż uznał on ustawy za wadliwe i nie wprowadził ich do systemy prawnego Rzeczpospolitej. Jednak to rozumowanie jest błędne, ponieważ równie wątpliwe były rozwiązania dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, a mimo to zostały one zaakceptowane przez głowę państwa.

Możliwe scenariusze

Co miało tak mocny wpływ na prezydenta by przeciwstawić się swojej partii? Może protesty towarzyszące tym ustawom? Otóż, nie były one tak wielkie – w skali kraju to ledwie paręnaście tysięcy ludzi. W moim rodzinnym mieście, liczącym 60 tys. mieszkańców, protestowało ok. 30 osób. Jednak, po zapowiedzi użycia veta na ulice wyszło ok. 120. Dzięki tej decyzji opozycja po raz pierwszy od wyborów dostała paliwo do działania od obozu rządzącego.

Wydaje się, iż to nie protesty wpłynęły na decyzje prezydenta. Dwoma najbardziej możliwymi scenariuszami są tak zwany kontrolowany sprzeciw lub powody osobiste prezydenta.  Pierwszy wariant to sytuacja, w której to prezydent po konsultacjach z osobami decyzyjnymi w partii odgrywa przydzieloną mu role. Możemy wyobrazić sobie sytuacje, w której prezes Kaczyński dochodzi do wniosku, że te dwie ustawy są wadliwe, a presja zewnętrzna za duża (nawet administracja Donalda Trumpa wyraziła zaniepokojenie) by ryzykować utratę poparcia. Dlatego upozorowano grę dzięki której zyska prezydent a partia nie straci (co pokazują sondaże po tych vetach).

Drugi wariant jest dużo bardziej niebezpieczny dla obozu rządowego. Po dwóch latach lekceważenia prezydenta, omijania go w sprawach dotyczących wojska i spraw zagranicznych rozpoczął on walkę o zmianę swojego wizerunku. Widzieliśmy to podczas obchodów Święta Wojska Polskiego kiedy mówił, że armia nie może być prywatną własnością nikogo. Słowa te możemy interpretować jako aluzję do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Jednak jeżeli to prawda to i tak prezydent nie odcina się od partii. W czasie przemówienia z 24 lipca swoje veta motywował tym iż: „Nie było takiego postanowienia w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości. Nie było też powiedziane, że o pracy Sądu Najwyższego będzie decydował Prokurator Generalny”. Można z tego wydedukować, że prezydent będzie wspierał rząd w realizowaniu programu wyborczego. Ale nie pozwoli na uszczuplanie swojego władztwa.

Który z tych scenariuszy jest prawdopodobny – tego nie wiemy, ale wszystko wyjaśni się kiedy prezydent przedstawi propozycje swoich ustaw dotyczących sądownictwa. Jeżeli zostanie udzielone im wsparcie przez partie rządzącą to będzie oznaczać, że mieliśmy do czynienia z pięknie zagraną grą polityczną w której prezydent i rządzący dostali to czego chcieli. Jeśli jednak ustawy nie przejdą w Sejmie to będziemy mieli nową „wojnę na górze” a co za tym idzie przegrane wybory przez Prawo i Sprawiedliwość w 2018, 2019 i w 2020.

// Paweł Kijanka

Comments are closed.