Nowoczesne państwo opiekuńcze z perspektywy klasycznego liberalizmu

On 26 marca 2018 by Drugi Obieg

We współczesnym świecie opiekuńcza rola państwa nie podlega dyskusji. Celem władzy nie jest już wyłącznie ochrona podstawowych praw jednostki i zapewnienie jej możliwości działania w ramach wolności. Rządy ograniczyły liberalne zasady lub dokonały ich błędnej interpretacji. Ich celem stało się wprowadzenie powszechnego dobrobytu, likwidacja biedy. Do zrealizowania tego założenia wykorzystywany jest mechanizm państwowego interwencjonizmu na czele z redystrybucją dochodów. Żeby odnaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy musimy się cofnąć do początku wolnego rynku.

Pojawienie się kapitalizmu, czyli systemu ekonomicznego wynikającego z oświeceniowej, liberalnej wiary w indywidualizm jednostki, spowodowało szybki wzrost gospodarczy i rozwój państw europejskich. Jeszcze wyraźniejszy postęp można było zauważyć na kontynencie amerykańskim. Stany Zjednoczone stały się pierwszym państwem w historii opartym niemal wyłącznie na doktrynach klasycznego liberalizmu z pominięciem stanowych podziałów, wciąż silnie zakorzenionych w państwach starego kontynentu. Dzięki rozwojowi gospodarczemu miliony ludzi radykalnie poprawiły swój poziom życia. Stały wzrost produkcji skutkował powiększeniem siły nabywczej pieniądza i spadkiem cen towarów. Pomimo tak ogromnej zmiany w gospodarce i stylu życia, w niektórych społeczeństwach pojawiło się również zjawisko pauperyzacji. Nędza robotników i popularność ruchów socjalistycznych, które negowały podstawę wolnego rynku, czyli prywatną własność środków produkcji, skłoniła rządzących do stworzenia podwalin czegoś, co dzisiaj nazywamy państwem opiekuńczym. Państwem stawiającym na interwencjonizm i centralne rozwiązywanie problemów społecznych. Absolutny triumf tej koncepcji nastąpił po wielkim kryzysie z 1929 roku, za który obwiniono leseferystyczny, nieskrępowany regulacjami wolny rynek. Nowe koncepcje ekonomiczne Johna Maynarda Keynesa stały się dogmatem dla wielu rządów i podstawą ekonomiczną nowoczesnego państwa dobrobytu.

Oczywistym skutkiem keynesowskiej polityki interwencjonizmu prowadzonej przez Franklina Delano Roosevelta był rozrost biurokracji, rządowych programów społecznych i radykalny wzrost wydatków publicznych. Niepowodzenia socjalizmu w państwach bloku wschodniego przyczyniły się do likwidacji pomysłów nacjonalizacji i centralnego planowania w USA. Zamiast nacjonalizacji środków produkcji podjęto decyzję o nacjonalizacji rezultatów produkcji, czyli dochodów. Pojawiła się progresja podatkowa i ogromne programy społeczne skutkujące rozrostem aparatu biurokratycznego. Aż do wybuchu Wielkiego Kryzysu wydatki rządowe nie przekroczyły 12% dochodu narodowego. Polityka nowego ładu znacznie zmieniła ten wskaźnik. Po kilkudziesięciu latach od jej wprowadzenia wydatki rządowe osiągnęły rekordowy wskaźnik ponad 40% PKB na początku lat 80.

Jaki liberalizm?

Działania te były wdrażane głównie przez przedstawicieli Partii Demokratycznej, która w dyskursie publicznym uchodzi za partię liberalną. Liberalizm amerykańskich demokratów ma jednak niewiele wspólnego z liberalizmem klasycznym, zakładającym istnienie ograniczonego rządu. Odmienna jest podstawa ideologiczna, czyli rozumienie wolności. Wybitny brytyjski filozof Izajasz Berlin stworzył dwie koncepcje wolności, wolność negatywną i pozytywną. Klasyczny liberalizm zwraca większą uwagę na znaczenie tej pierwszej. Wolność rozumiana w ten sposób to brak arbitralnych ingerencji w czyjeś działania, wolność od przymusu ze strony państwa lub innych obywateli. Zapewnia ona możliwość wyboru, jednak możliwości te są różne w zależności od sytuacji, w której znajduje się dana jednostka. Nowi liberałowie skłaniają się bardziej ku koncepcji wolności pozytywnej, wolności do, która uzasadnia rozbudowywanie państwa opiekuńczego w imię tej samej idei, ale rozumianej w zupełnie odmienny sposób.    

Egalitaryzm przeciwko wolności

Równolegle do wolności pozytywnej w nurcie ideologicznym państwa dobrobytu pojawia się slogan równości szans. Równość ta w rozumieniu klasycznym oznaczała brak arbitralnych przeciwwskazań w wykonywaniu jakiegoś zawodu spowodowanych kolorem skóry, religią lub klasą społeczną. Jedynym czynnikiem warunkującym dostęp do rynku był talent i umiejętności jednostki. Współcześni socjaldemokraci i nowi liberałowie zastąpili tradycyjne rozumienie tego pojęcia równością pozycji, która oznacza sprawiedliwe udziały dla wszystkich. Z punktu widzenia klasycznego liberalizmu sprawiedliwość podziału dóbr nie jest tożsama z równością lub wyrównywaniem tego podziału, pogląd taki jest więc nie do zaakceptowania i kłóci się z wolnością negatywną. Klasyczny liberalizm akceptuje egalitaryzm w sferze prawnej (równość obywateli wobec prawa), ale sprzeciwia mu się w kwestii dochodowej – dochód jest przecież efektem wolności ekonomicznej jednostki, więc jego redystrybucja musi być ograniczeniem tej wolności. Porównując płaszczyznę ideologiczną państwa opiekuńczego i klasycznego liberalizmu należy stwierdzić, że obie idee są ze sobą sprzeczne. Współczesne państwo dobrobytu ponad wolność postawiło bezpieczeństwo socjalne i egalitaryzm dochodowy obywateli.    

Przymus na straży dobrobytu

Francuski myśliciel polityczny Alexis de Tocqueville zauważył, że rządowe programy socjalne nieuchronnie skutkują osłabieniem więzi społecznych i rodzinnych. W Raporcie o pauperyzmie wykazał, że w systemie przymusowej dobroczynności jałmużna przekazywana poprzez rządową redystrybucję traci to, co najważniejsze – zostaje pozbawiona moralności. Nie wytwarza się związek emocjonalny między potrzebującym a darczyńcą. Dla zamożnej osoby, zobligowanej państwowym aparatem przymusu do pomocy drugiemu, ubogi człowiek jest jedynie szkodliwym pasożytem na jego majątku. Główny teoretyk neoliberalizmu Milton Fredman, zwrócił uwagę, że podobny mechanizm wytworzył się w nowoczesnym systemie emerytalnym. Przed jego powstaniem dzieci pomagały swoim rodzicom z miłości i poczucia obowiązku. Obecnie, będąc elementem rządowego mechanizmu redystrybucji, wspierają rodziców nieznanych sobie ludzi. Nie wytwarza się tutaj podstawowa relacja społeczna. Więzi rodzinne zostają osłabione, dzieci przestają bowiem być odpowiedzialne za los rodziców, zrzucając tę odpowiedzialność na państwo, czyli w praktyce na innych obywateli. Podatki od funduszu płac, zwane w socjalnej, rządowej terminologii składkami, w rzeczywistości pełnią funkcję podatku celowego na emerytury obecnie wypłacane. Porozumienie międzygeneracyjne, czyli fundament współczesnego systemu emerytalnego, a co za tym idzie – państwa opiekuńczego, stoi w jawnej sprzeczności z klasyczną doktryną liberalną. Odbiera całym pokoleniom ludzi wolność negatywną, ponieważ jest oparte na przymusie, na straży którego stoi przemoc państwa. Rozrastający się rząd uzależnia od siebie coraz szersze masy ludzi. 20 lat po inauguracji programów pomocowych w ramach rooseveltowskiego nowego ładu, w 1950 roku, na jedną osobę otrzymującą zasiłek przypadało dwunastu zatrudnionych. Kolejne 20 lat później, w 1970 roku – tylko trzech. Pomimo wzrostu gospodarczego i ciągle rosnącej zamożności społeczeństwa coraz więcej ludzi korzystało z rządowego wsparcia, które rozrastało się na kolejne dziedziny życia i wymagało wzrostu wydatków rządowych finansowanych z deficytu budżetowego i nowych podatków. Zmiana kierunku nastąpiła w 1980 roku w momencie dojścia do władzy Ronalda Reagana, który realizował założenia monetaryzmu w polityce pieniężnej oraz fiskalnej, czego skutkiem był powrót silnego wzrostu gospodarczego. Klasyczny liberalizm odrodził się w kraju, który został zbudowany na jego ideach.

Triumf paternalizmu

Pomimo neoliberalnych reform na Zachodzie w latach 80. i późniejszych sukcesów gospodarczych niektórych państw Europy Środkowej, które zostały oparte właśnie na tej doktrynie, państwo opiekuńcze przetrwało, zwiększając wpływ na życie jednostek i uzależniając od siebie kolejne pokolenia. Stanowi ono zagrożenie dla wolności rozumianej jako niezależność od przymusu, silnie akcentowanej przez współczesnych konserwatywnych liberałów. W ramach opartego na wolności pozytywnej systemu demokratycznego wszechobecny stał się państwowy paternalizm, który pozbawił ludzi odpowiedzialności za swoje życie i decyzje, zrzucając ją na barki aparatu władzy. Po niemal dwustu latach od wydania słynnej powieści Alexisa de Tocquevilla O demokracji w Ameryce, zagrożenia w niej opisywane stały się faktem. Społeczeństwa odrzuciły wolność na rzecz bezpieczeństwa. Na koniec wypada przytoczyć słowa jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych Benjamina Franklina: gdy dla tymczasowego bezpieczeństwa zrezygnujemy z podstawowych wolności, nie będziemy mieli ani jednego, ani drugiego. Nowoczesne państwo opiekuńcze z perspektywy klasycznego liberalizmu nie ma więc racji bytu.

// Szymon Sacha

  

Źródła:

  1. Friedman Milton, Friedman Rose, Wolny Wybór, przeł. Jacek Kwaśniewski, Aspekt Wydawnictwo, Sosnowiec 2009.
  2. Odkrywając Wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów, pod red. Leszka Balcerowicza, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Warszawa 2012:
  • Bastiat Frideric, Państwo.
  • de Tocqueville Alexis, Jaki rodzaj despotyzmu zagraża demokratycznym narodom?
  • de Tocqueville Alexis, Raport o pauperyzmie.
  • Kelley David, Narodziny praw opiekuńczych. 

Comments are closed.