NOWY ROK PO ROSYJSKU

On 23 grudnia 2014 by DO

Na początku koncepcja tego artykułu była zupełnie inna. Zaczęłam sobie jednak przypominać różne tradycje Bożonarodzeniowe obchodzone w Rosji i nagle zrozumiałam, że potrafię wymienić prawie wszystkie tradycje katolików, ale nie mogę przypomnieć sobie swoich. Zajrzałam do Internetu, ale nic mi to nie dało, bo mamy inne podejście do tego.

f803183f-bd06-40fa-b8b9-e05856472e1e_900x

Bardzo poważnie traktuje się Boże Narodzenie do 1918 roku. W ogóle nasze święta były bardzo podobne do polskich – nawet data, która później zmieniła się, razem ze zmianą kalendarza, była taka sama. Ludzie uroczyście obchodzili Wigilię, przygotowywane było dwanaście potraw, stawiano jeden talerz więcej, niż było potrzebne, bo czekano na wyjątkowego gościa.
Ale niestety tradycje Bożego Narodzenia na jakiś czas prawie znikają. Co sprawiło, że teraz ludzie nie przywiązują do tego tak dużej uwagi, jak wcześniej? Próbując przypomnieć sobie, kto wśród moich znajomych tak na serio traktuje Boże Narodzenie, nikogo nie znalazłam. Zadzwoniłam do koleżanki, ale jej też nikt nie przyszedł do głowy. Tak smutne wnioski wynikają z tego, że podczas trwania Związku Radzieckiego tak naprawdę zakazano świętować, a ludzie w wieku moich rodziców już się tym jakoś specjalne nie przejmowali się. Chociaż nawet w tamtych czasach ludzie próbowali świętować na przykład w podpolach, jednak ich liczba była mała w porównaniu z nieświętującymi.

Do rewolucji tradycje świętowania Bożego Narodzenia były bardzo podobne do polskich. W czasach Związku Radzieckiego więcej uwagi przykładano świętowaniu Nowego Roku i to zostało do dzisiaj. Sylwester stał się tym samym ulubionym świętem dla wszystkich i jakby zajął miejsce Bożego Narodzenia. Po prostu została w duszach ta potrzeba – czekać na cud.
Dlatego zawsze należy się jak najlepiej przygotować. Wszystko zaczyna się jeszcze pod koniec października. Miasta ozdabiane są wszelkiego rodzajami iluminacjami, na placach centralnych stawiane są choinki. A głównym symbolem Nowego Roku jest śnieg, którego tak brakuje w Europie. W Rosji biały puch wtedy jest wszędzie i to jest naprawdę przepiękne.

Znajomych i bliskich zaprasza się do siebie, w domu stawia choinkę i ozdabia ją różnymi zabawkami. Wcześniej w latach 70. znalezienie choinki zawsze graniczyło z cudem, często z całą rodziną szło się do lasu i szukano tam najładniejszego drzewka. Teraz nie jest to tak „romantyczne”, bo przecież można je łatwo kupić, ale czasem jest bardzo ciekawe znaleźć jakieś gałęzie jodłowe w lesie i postawić w domu. Razem z mandarynkami tworzy się wówczas przepiękny aromat Nowego Roku.
Dzisiaj można już mówić o tradycjach noworocznych. Na stołach świątecznych głównym daniem jest salat oliwje, która pochodzi z czasów dzieciństwa naszych rodziców i jest bardzo tradycyjna dla krajów byłego Związku Radzieckiego. Nazwa zaczerpnięta została z języka francuskiego, a danie po raz pierwszy było przygotowane przez kucharza francuskiego, który na długo bawił w Rosji. Również popularnym daniem jest śledź pod szubą. Jest to jeden z symboli Nowego Roku. Drugim jest film, który jest ulubioną rozrywką dla Rosjan. Pokazywany jest przez cały dzień 31 grudnia na wszystkich kanałach, a potem jeszcze przez kilka następnych dni. To zdarza się co roku. Nikogo to nie denerwuje, wręcz przeciwnie: wszyscy ze zniecierpliwieniem czekają na możliwość odpoczynku przed telewizorem i ponownego zobaczenia starej historii. Wszystko zaczyna się, kiedy kompania kumpli jak zwykle w Nowy Rok idzie do bani. Cieszą się, że mają możliwość odpocząć. Jeden z nich poleciał samolotem do Leningradu. Tutaj zaczyna się skomplikowana historia o tym, jak architektura w socjalistycznym stylu, która nie była zbyt różnorodna, stała się przyczyną wielkiej miłości. Ten film jest tak bliski wszystkim Rosjanom, że w Nowy Rok nie możemy „wejść” bez niego. Być może stał się popularny dlatego, że widać w nim dobrze duszę Rosjanina, dla którego jest normalne wsiąść do samolotu, znaleźć się w innym miejscu, i nawet tego nie zauważyć.

Gotuje się w Rosji często i dużo. Nawet za dużo. Ferie świąteczne są długie i wtedy przez niemal całe dwa tygodnie wszyscy chodzą w gości i próbują zjeść to, co zostało po kolacji świątecznej. O północy w telewizji odbywa się transmisja orędzia prezydenta, który zwykle opowiada o tym, jak przeżyliśmy ten rok. Będziemy czekali na to, jakie tematy poruszy tym razem.

Z niecierpliwością będziemy nasłuchiwać także bicia kurantów głównego zegara w Rosji, który znajduje się na Placu Czerwonym w Moskwie. To on oznajmia, że przyszedł Nowy Rok, a razem z nim nowa nadzieja.

Mamy również różne przesądy. Mówią, że jak Nowy Rok spędzisz, takim on i będzie. Dlatego wszyscy starają się i nie żałują żadnych sił, żeby zrobić wszystko jak najlepiej, żeby przez cały rok być szczęśliwym i żyć w dostatku. Nie tak dawno przyszła nowa tradycja – o północy obowiązkowo należy wypić szampana, a najlepiej napisać na papierze swoje największe marzenia, a potem spalić je i dodać popiół do kubka. Jest to tradycja, która przyszła do Rosji z Zachodu. Ale świetne pasuje i u nas.
W noc z 31 grudnia na 1 stycznia dzieci czekają na prezenty. Przynosi je nie św. Mikołaj i nawet nie Santa Klaus, a słynny Dziadek Mróz. Jest to dziadek, który podróżuje razem ze swą wnuczką, która nazywa się Snieguroczka (Śnieżynka) i daruje dzieciom prezenty. Mogą to być przeróżne upominki, ale żeby być pewnym, że dostanie się to, czego się chce, trzeba pisać na początku grudnia listy do niego, w którym można zawrzeć wszystkie, nawet najskrytsze marzenia. Jeszcze dobrze jest nauczyć się jakiejś piosenki albo wierszy i jeżeli uda się zobaczyć tego samego Dziadka Mroza, który chowa prezenty pod choinką, to można mu jeszcze zaśpiewać.
Do dzisiaj otrzymuję prezenty chowane pod drzewkiem. Najlepsze dla mnie są cukierki wszelkich rodzajów, których jest tak dużo, że mogę je jeść przez prawie pół roku. Ale Dziadka Mroza niestety jeszcze nie udało mi się zobaczyć.

//Alisa Udodik

redakcja Lidia Prokopowicz

Comments are closed.