O LOŻACH MASOŃSKICH W KRAKOWIE

On 3 kwietnia 2013 by Krzysztof Rojowski

Masoneria w Polsce jest jak stara, zaniedbana książka leżąca gdzieś na strychu. Jest równie niedostępna, co tajemnicza. Jednak gdyby się w nią dogłębnie wgryźć, można by odkryć szereg bardzo ciekawych i interesujących informacji – jak choćby taką, że w naszym mieście istnieją trzy duże loże, a każda z nich przynależy do innego nurtu tradycji masońskiej.

W Krakowie ruch masoński jest z pozoru mało znany, chociaż jego historia sięga aż drugiej połowy osiemnastego wieku. Wtedy właśnie powstała pierwsza tutejsza loża, przeniesiona z Dukli na Podkarpaciu. Jakie stowarzyszenia wolnomularzy mamy w Krakowie obecnie?

fot. Krzysztof Rojowski

fot. Krzysztof Rojowski

„Przesąd zwyciężony”

Loża ta należy do obediencji Wielkiej Loży Narodowej Polski. Obediencja to nic innego jak pewna struktura kilku niezależnych lóż. W Polsce oprócz wyżej wspomnianej istnieją dodatkowo: Wielki Wschód Polski (do którego pierwotnie należał „Przesąd Zwyciężony”), czy Le Droit Human.

Powracając do „Przesądu Zwyciężonego” – jest ona najstarszą krakowską lożą, założoną jeszcze w końcówce XVIII wieku – dokładnie 9 marca 1786 roku. Od tamtego czasu wiele razy była likwidowana i powstawała na nowo. Jej najnowsza historia sięga roku 1991, kiedy to ponownie pojawiła się w Krakowie wskutek podziału warszawskiej loży „Kopernik”. Pierwszym jej przewodniczącym po 1989 roku był nie kto inny jak Bronisław Wildstein, znany krakowski publicysta. Powracając jednak do samego „Przesądu” – jest to jedyna z krakowskich lóż, która ma stałą siedzibę. Obecnie, rzecz jasna, nie wiadomo gdzie ugrupowanie to się spotyka, jednak w przeszłości (zwłaszcza pod koniec XIX wieku) miejscem spotkań był budynek przy ulicy Kopernika. Dziś mieści się tam katedra biochemii lekarskiej, istniejąca nieprzerwanie od 1905 roku.

„9 marca 1786 roku założono w Krakowie lożę wolnomularską. Nazywa się „Przesąd Zwyciężony” i mieści się przy Wesołej (dawna nazwa ulicy Kopernika – przyp. autor) w ładnym budynku zbudowanym specjalnie dla niej. Poinformowani, ale nie wiemy czy dokładnie, opowiadają że mularze chodzą w jakiś fartuszkach, ni nadzy ni ubrani, uderzają się szpadami i tym podobne ceremonie odprawiają. Czy to je zabawa jeno czy poważna rzecz – nie wiadomo” – to fragment pewnej krakowskiej gazety z końcówki wieku XVIII, pochodzący z książki 100 lat nieprzerwanej historii: miejsce, ludzie, wydarzenia Anny Bilskiej i Piotra Leidlera. Wyczytać tam również możemy, iż po rozwiązaniu loży w 1822 roku masoneria przekazała w geście dobroci cały budynek Uniwersytetowi Jagiellońskiemu.

Natomiast w książce Zdzisława Gajdy O ulicy Kopernika w szczególności, o Wesołej w ogólności, prawie wszystko przedstawiony jest m.in. opis pomieszczenia, w którym odbywała się ceremonia przyjęcia do zakonu. 

‘W Izbie, której ciemności rozpraszało jedynie światło małej lampki, kandydat widział trupią czaszkę i piszczele. Na ścianach mógł czytać napisy: „Jeśli ciekawość prowadzi cię do zakonu, uciekaj stąd czym prędzej”, „Jeśli nie lubisz napominających cię za przywary, będziesz nieszczęśliwy między nami”, „Jeśli usiłujesz pokrywać się dobrymi pozorami, obłudą, drżyj, tu cię na wskroś poznają”, „Jeśli żądasz dostojeństw światowych, nie łącz się z nami, bo my żadnych dostojeństw nie mamy”, „Jeśli dusza twoja czuje trwogę, nie idź dalej”; „Jeśli wytrwasz do końca, wyczyszczony zostaniesz przez elementa, wyjdziesz z ciemności i znajdziesz oświatę”.’

Mowa jest tam również o samym obrządku:

„Mistrz zlecał pouczenie kandydata o naczelnych cnotach masońskich jak: zaufanie, szczerość, miłosierdzie dla ubogich, posłuszeństwo, łagodność i cierpliwość, odwaga, milczenie, po czym wypytywano go jaką rolę każda z nich odgrywała w jego dotychczasowym życiu. Następnie poddawano go wymyślnym próbom, których zwieńczeniem była uroczysta przysięga przed Wielkim Budowniczym Świata, jak nazywano Pana Boga. Nowy współbrat otrzymywał imię, którym odtąd miał się posługiwać w loży”.

„Gabriel Narutowicz”

To druga z krakowskich lóż. Jest zdecydowanie młodsza, bowiem funkcjonuje od 1991 roku i należy do obediencji Wielkiego Wschodu Polski. Warto jednak zaznaczyć, że w przeciwieństwie do innych stowarzyszeń funkcjonujących w ramach WWP jest ona blisko związana również z Wielkim Wschodem Francji, podobnie jak loża „Ignacy Paderewski” w Poznaniu. „Gabriel Narutowicz” nie ma stałej siedziby, spotkania wolnomularzy odbywają się w lokalach wynajmowanych – trudno obecnie powiedzieć gdzie.

Wielki Wschód Polski – cóż to takiego?

Jest to obediencja, która zrzesza 10 polskich lóż, w większości umiejscowionych w Warszawie. Jak możemy wyczytać na stronie internetowej wolnomularstwo.pl celami tejże formacji są m.in. poszukiwanie prawdy, pogłębianie moralności, stosowanie solidarności międzyludzkiej, praca nad poprawą sytuacji materialnej i moralnej, nauczanie szacunku do pracy zarówno fizycznej jak i umysłowej, propagowanie wśród swych członków zasad pomagania słabym, czy też obrona ideału i Instytucji Świeckich. Jest to obediencja bardziej liberalna w stosunku do Wielkiej Loży Narodowej Polski, która kieruje się w rejony konserwatywne. Tradycje Wielkiego Wschodu Polski sięgają XVIII wieku. Federacja ta miała też niebagatelny wpływ na kształt Konstytucji 3 maja, co potwierdza Waldemar Gniadek, Wielki Mistrz WWP:

„Nie zdajemy sobie sprawy, że Konstytucję 3 maja, pierwszą europejską konstytucję, Polska zawdzięcza wolnomularzom. Spośród czterech głównych autorów i redaktorów tekstu konstytucji tylko jeden – ksiądz Hugo Kołłątaj – nie był masonem. Pozostali – król Stanisław August, jego sekretarz Scipione Piattoli i Ignacy Potocki – należeli do masonerii. Ignacy Potocki był pierwszym Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Narodowego Polski, który powstał w 1784 r. Uchwalenie Konstytucji 3 maja przypominało spisek, który został dokonany głównie rękoma masonów. Tekst przygotowywano w tajemnicy, do ostatniej chwili sekretem była data zwołania Sejmu.” – mówił w rozmowie z serwisem Wirtualna Polska.

„Braterstwo pod Wawelem”

Jest to najmłodsza krakowska loża, powstała w 2006 roku. Podobnie jak „Gabriel Narutowicz” nie ma ona stałej siedziby, a jej spotkania odbywają się w wynajmowanych lokalach. Stowarzyszenie to funkcjonuje w ramach obediencji Le Droit Human – jest to jedyna formacja, która dopuszcza udział kobiet w ramach struktur wolnomularskich. Z tego powodu nie jest uznawana przez Wielką Lożę Narodową Polski, natomiast utrzymuje przyjazne stosunki z liberalnym Wielkim Wschodem Polski – jak informuje gazetakrakowska.pl. Sama nazwa obediencji oznacza nic innego jak prawa człowieka, a główna siedziba ów Międzynarodowego Mieszanego Zakonu Wolnomularskiego mieści się w Paryżu. Jak informuje oficjalna strona Le Droit Human:

„Międzynarodowy Mieszany Zakon Wolnomularski Le Droit Human afirmuje równość kobiet i mężczyzn. W swej nazwie zakon proklamuje pragnienie, aby kobiety i mężczyźni na całym świecie osiągnęli równość wobec sprawiedliwości społecznej w ramach ludzkości zorganizowanej w wolnych i braterskich społeczeństwach.”. Dalej czytamy: „Zakon składa się z Wolnomularzy obydwu płci połączonych więzami braterskimi z pominięciem podziałów rasowych, etnicznych, filozoficznych, czy religijnych”.

Czy masoneria to dobra perspektywa na przyszłość?

W Krakowie działa (podobno) kilkudziesięciu członków. Samo słowo „podobno” jest wręcz przypisane działalności wolnomularskiej, bowiem w naszym kraju masoneria pozostaje jedną z najbardziej niedostępnych struktur dla przeciętnego obywatela. Nie ukrywa tego nawet, wyżej wspomniany, Waldemar Gniadek, Wielki Mistrz WWP mówiąc: „jesteśmy stowarzyszeniem elitarnym, do którego nie można się zapisać. To my zapraszamy do stowarzyszenia.” W Stanach Zjednoczonych wizerunek lóż jest zgoła inny: masoneria jest absolutnie jawna, przeprowadza kampanie naboru nowych członków, obrady można śledzić w internecie.

Aby zostać członkiem loży masońskiej w Polsce trzeba mieć ukończone 25 lat i być popartym przez dwóch aktywnych członków. Nie wspominając o tym, że takich członków trzeba znaleźć, zadanie łatwym się nie wydaje. Mimo wszelkich tych trudności chętnych nie brakuje, a najwytrwalsi nawet przez rok zabiegają o pozytywne rozpatrzenie ich próśb. Czy zatem warto otworzyć tą starą, zaniedbaną książkę na strychu? Odpowiedź każdy musi znaleźć sam.

 

TEMAT Z NAJNOWSZEGO WYDANIA DO

 

Comments are closed.