Drugi Obieg » Od teraz jesteś aktorem

Od teraz jesteś aktorem

On 13 maja 2012 by Katarzyna Waligóra

Czy kiedykolwiek zaangażowałeś się w spektakl tak, że zapomniałeś, że jesteś w teatrze? Czy uważasz się za osobę często chodzącą do teatru? Czy kiedykolwiek wyobrażałeś sobie, że wszyscy uczestnicy spektaklu są nadzy? Tu nie ma dobrych i złych odpowiedzi. Nie ma historii, która zostanie opowiedziana. Nie ma publiczności. Prolog Wojtka Ziemilskiego to nietypowy spektakl, zabawa, który po kilku pokazach w ramach Krakowskich Reminiscencji Teatralnych miał niedawno swoją warszawską premierę.

Najpierw dostaniesz słuchawki do silent disco, a po ich założeniu, razem z czternastoma innymi osobami będziesz czekać na wejście do sali teatralnej. To sytuacja pozornie zwyczajna, przed każdym spektaklem przebywa się przecież we foyer. A jednak tutaj jest zupełnie inaczej, uczestnikom zabawy cały czas towarzyszy płynący przez słuchawki Głos Prologu. Z jednej strony, wytwarza się rodzaj wspólnoty, wszyscy znaleźli się w tej samej dziwnej sytuacji i teraz szukają potwierdzenia swoich działań w oczach innych. Z drugiej, za pomocą słuchawek, są odizolowani i każdorazowo muszą sami zdecydować, jak zareagować na Głos Prologu. Nieprzypadkowo komendy wydawane są przy użyciu sprzętu do silent disco, a nie na przykład poprzez głośniki. Chodzi o to, że każdy ma czuć się zobowiązany do ich wykonania, tu nie ma zbiorowej odpowiedzialności.

źródło: news.o.pl

źródło: news.o.pl

Oczekiwanie we foyer to dopiero początek, za chwilę uczestnicy zabawy zaproszeni zostaną do sali i wprost na scenę. Nie ma publiczności, fotele przeznaczone dla widzów świecą pustkami, za to każdy staje się aktorem. Ustawieni w jednej linii uczestnicy poproszeni zostaną o udzielenie odpowiedzi na szereg pytań dotyczących zachowań w teatrze. Jeśli mówią tak, krok w przód, jeśli nie, krok w tył. Wszystkie odpowiedzi obserwuje ktoś, niewidzialny, ukryty gdzieś w reżyserce Głos Prologu.
Wszyscy zgodnie dają się prowadzić temu Głosowi. Oczywiście, żeby zabawa miała sens, muszą przyjąć reguły gry. Po wejściu do sali zaczyna działać presja grupy, nikt nie chce być tym, który nie umie się bawić i nie chce czynnie uczestniczyć w projekcie. Dodatkowo wytwarza się presja bycia pod obserwacją, pokusa zrobienia czegoś wbrew poleceniom rozbija się o strach przed tym, że ktoś nas upomni przez słuchawki. Już tutaj widać, że mimo założonej dobrowolności wszystkich działań, tak, jak w każdej grze, istnieją pewne środki przymusu i kontroli. Nie chodzi jednak o to, żeby testować elastyczność reguł. Łatwo dajemy się więc wciągnąć w zabawę, która wcale nie jest tak niewinna, jak się pozornie wydaje.
Odpowiadać szczerze na pytania „Prologu”. Niepodpięci do wariografu uczestnicy mogą bezkarnie kłamać, udawać, że nie słyszą niewygodnych pytań, podpatrywać, jak odpowiadają inni. Po zakończeniu pierwszej części każdy znajdzie się w jakimś punkcie sceny i może dowiedzieć się czegoś o tym, jaki jest jego odbiór teatru. Wydaje się jednak, że to nasze zachowania w trakcie błądzenia do przodu i do tyłu mówią więcej o nas, niż samo końcowe położenie.

Kłopotliwe pytania uczestnicy kwitują śmiechem, a jednak muszą na nie jakoś odpowiedzieć. To bardzo perfidny zabieg, kwestie uznawane przez ogół za absurdalne (czy kiedykolwiek zwymiotowałeś w teatrze?) mieszają się z tymi, które prowadzą do odsłonięcia jakiejś sfery intymności człowieka (czy kiedykolwiek płakałeś w czasie przedstawienia?). Ta druga kategoria pytań wydaje się mijać niezauważona, gdy szybko musimy rozważyć, czy na przykład pokazać, że teatr prowokuje nas do fantazji erotycznych. Niepostrzeżenie godzimy się na ujawnienie własnej wrażliwości, czego być może nie chcielibyśmy robić w innej sytuacji. Pozostaje pytanie, na ile odpowiadamy szczerze, a na ile zależy nam na wykreowaniu jakiegoś wizerunku siebie wobec innych. Może być tak, że na pół świadomie nie pokazujemy tego, jakimi widzami jesteśmy, a tylko to, jakimi odbiorcami chcielibyśmy być. Zwłaszcza u wytrwałych teatromanów, mających swoje poglądy na to, jak powinien wyglądać odbiór sztuki, może pojawić się pokusa odpowiadania zgodnie z wyobrażeniami, a nie z rzeczywistością. Najciekawsze jest jednak to, że spektakl Ziemilskiego (o ile nie przyjmujemy go bezrefleksyjnie) zawsze prowadzi nas do odkrycia jakiejś prawdy o sobie. Jeśli bowiem przyjęliśmy, że przez cały czas trwania zabawy będziemy kłamać i udawać widza, którym nie jesteśmy, to musimy zadać sobie pytanie: dlaczego to zrobiliśmy? I przede wszystkim, w czym ten przekłamany obraz jest lepszy od prawdziwego? Równie ważne jest to, że każdy zostaje postawiony w sytuacji, gdzie działa na niego presja grupy i może samodzielnie ocenić, na ile tej presji się poddaje. Wszystkie te wątpliwości i kwestie do rozstrzygnięcia nabierają szczególnej wagi w czasie drugiej części przedstawienia, gdy zmieni się Głos Prologu.

„Prolog” jest czymś zupełnie nowym w polskim teatrze. W obliczu różnych sposobów aktywizacji odbiorcy, które często prowadzą do zażenowania i niechęci aktywizowanych, przedstawia propozycję, zakładająca obustronną zgodę na bycie aktorem przez czterdzieści pięć minut. Aktorem zgodnie z łacińską etymologią tego słowa (od ago, agere – działać), czyli osobą czynnie uczestniczącą w jakimś wydarzeniu. Ten spektakl, bez opowiedzianej historii, to narracja o nas, tworzona przez nas. Przede wszystkim jednak Ziemilski udowadnia nim, że można z humorem, inteligencją i lekkością zaproponować widzom doskonałą zabawę. Widzom ostatnio wielokrotnie torturowanym w teatrze rozmaitymi pseudointelektualnymi działaniami twórców i wielogodzinnymi produkcjami scenicznymi, gdzie przeznacza się im wyłącznie rolę gapiów. W Prolog wpisana jest ambiwalencja i prowokacyjność, podejmuje on po gombrowiczowsku trochę grę z uczestnikami, a trochę uczestnikami. Jest raczej nieco perfidnym eksperymentem niż w pełni niewinną rozrywką, ale dzięki temu staje się pogłębioną wypowiedzią sceniczną, teatralnym studium zachowań teatralnych. Na koniec uczestnicy zostaną uwolnieni z teatralnej sali i uwolnieni od Głosu Prologu, konwencjonalnych oklasków, kończących ten wszechstronnie niekonwencjonalny spektakl, nie będzie.

Prolog, reż. W. Ziemilski, Teatr Ochoty, premiera: 6.10.2011 – Krakowskie Reminiscencje Teatralne (premiera warszawska: 28.04.2012).

Dodaj komentarz