OLKU! NIE IDŹ TĄ DROGĄ!

On 15 maja 2013 by Kamil Popiela

W 2005 roku wydawało się, że w krajowej polityce Aleksander Kwaśniewski osiągnął już wszystko.  Pomimo tego po ośmiu latach były prezydent znalazł sobie niszę. Chce ponownie zjednoczyć polską lewicę. Pytanie tylko jak bardzo.

źródło: gazetaprawna.pl

źródło: gazetaprawna.pl

Powrót do bieżącej polityki musiał być dokładnie przemyślany, w końcu były prezydent miał na to prawie 8 lat (od zakończenia urzędowania przy Krakowskim Przedmieściu). Jednakże sam start projektu Europy Plus nie obył się bez zgrzytów. Niedopowiedzenia i niedomówienia pomiędzy liderami tej koalicji były i są widoczne na każdym kroku. A samo zachowanie Kwaśniewskiego nie mieści się w politycznym spektrum. Dotychczas zarządza tą lewicową koalicją raczej z doskoku. Po każdym wykonanym kroku do przodu, cofa się, jakby wciąż się wahał czy powrót do politycznej codzienności mu się opłaca.

Promile i procenty

A startu dobrego nie miał. Kontrowersyjna okazała się kwietniowa konferencja prasowa, podczas której Kwaśniewski zaprezentował pełnomocników Europy Plus w regionach. Prezentował nie tylko ich, lecz również siebie… w niezbyt korzystnym świetle. Zdaniem wielu polityków, od PiS po SLD, nastąpił u niego nawrót „choroby filipińskiej”. Wirus ten doskwierał już Kwaśniewskiemu w czasie kampanii parlamentarnej w 2007 roku. Wtedy to jako przywódca i mentor koalicji Lewicy i Demokratów wołał z mównicy podczas jednego ze spotkań z działaczami: „Ludwiku Dorn i Sabo! (pies Ludwika Dorna) Nie idźcie tą drogą!” Prezydent najwyraźniej nie wyciągnął wniosków z błędów, które zdarzały mu się w przeszłości i ponownie „poszedł tą drogą”. Nawet jeśli był podczas konferencji trzeźwy jak niemowlę – tak twierdzi Janusz Palikot – powinien zrezygnować z możliwości zadawania przez dziennikarzy pytań, aby uniknąć zbędnych komentarzy. Odradzał mu to jego najbliższy współpracownik – Marek Siwiec, jednak bezskutecznie.  Spotkanie z mediami odbyło się 12 kwietnia. Do tego dnia Europa Plus wydawała się poważnym konkurentem, przede wszystkim dla Platformy Obywatelskiej i SLD. Wydarzenia związane z domniemanym nawrotem wirusa filipińskiego pokrzyżowały nieco taktykę nowej formacji, a i sam Kwaśniewski zamiast informować i wyjaśnić czarno na białym jak było naprawdę, długo zwlekał z komentarzem, co również nasilało spekulacje. Dwa tygodnie później przemówił na antenie TVN 24. Prezydent zaznaczył, że w dniach poprzedzających jego wystąpienie odbył wiele spotkań i przeprowadził dużo rozmów. „Jednoczenie lewicy to męczące zajęcie, jak było widać po mnie”, dodał Kwaśniewski. Mleko się jednak rozlało. Jedna z bardziej obytych ze środowiskiem medialnym osób w Polsce popełniła błąd, który można byłoby przypisać politycznemu żółtodziobowi. 

Kwaśniewskiemu społeczeństwo jest w stanie wybaczyć jednak wiele niedociągnięć. Polacy szybko zapomnieli mu liczne wpadki, m.in. tę na cmentarzu w Piatichatkach w 1999 roku. Prezydent, jak po latach przyznał, był wówczas pod wpływem alkoholu, jednak jego kancelaria żeby uniknąć skandalu uzasadniała jego złe samopoczucie „pourazowym zespołem przeciążeniowym goleni prawej”. I tak „goleń prawa” ciągnie się za głową państwa do dziś. Musi on zatem uważać na zbyt gościnnych gospodarzy oraz na to gdzie i w jakim stanie się pokazuje.

Zapowiedzi zapowiedziami

Liderzy Europy Plus – Palikot i Siwiec długo musieli namawiać byłego prezydenta do stworzenia wspólnej formacji politycznej. Ten pierwszy nie zna się z Kwaśniewskim zbyt długo. Wspomina o tym Bartłomiej Lepa w 9. numerze Drugiego Obiegu. Pod koniec 2011 roku byli dla siebie obcymi osobami. Były prezydent określił wtedy lidera Ruchu Palikota mianem osoby inteligentnej, czasem ocierającej się o narcyzm. Z Siwcem za to Kwaśniewski zna się od lat. To z nim brał udział w tzw. incydencie kaliskim, w którym parodiowali razem papieża Jana Pawła II. Ta scena była wielokrotnie przywoływana w negatywnej kampanii tworzonej przez sztab wyborczy Mariana Krzaklewskiego w 2000 roku. 

Janusz Palikot nieraz ogłaszał w mediach pewny powrót Kwaśniewskiego do polityki. Za to Marek Siwiec widział już byłego prezydenta w Europarlamencie, a sam zainteresowany raczej nie komentował tych zapowiedzi, wygłaszanych często przez, ogarniętych hurraoptymizmem, lewicowych polityków. Ryszard Kalisz, były szef kancelarii prezydenta, przez długi czas liczył na współpracę z dawnym pracodawcą. Jako jeden z niewielu polityków SLD, po 2011 roku, był zwolennikiem utworzenia centrolewicowej koalicji pod patronatem właśnie Kwaśniewskiego. Jednak po wyrzuceniu z Sojuszu, Kalisz nie zdecydował się na bezgraniczne poparcie dla Europy Plus. Postanowił wspierać z boku tę formację, założonym przez siebie stowarzyszeniem „Dom wszystkich Polska”. Nazwa tej organizacji z pewnością nie jest przypadkowa. To jedno z haseł kampanii prezydenckiej Kwaśniewskiego z 2000 roku. Kalisz woli mieć coś swojego, niż „dusić się” z trzema tenorami w Europie Plus. Co za dużo liderów to nie zdrowo. Widać to choćby na przykładzie Platformy Obywatelskiej.

Czarnym PR-em w Kwaśniewskiego

Pod koniec kwietnia, na ponad rok przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, były prezydent stanowczo zaprzecza jakoby miał ubiegać się o mandat europosła. Po co więc projekt Europa Plus bez tzw. „lokomotywy” na listach w roli Kwaśniewskiego, który mógłby zagwarantować tej koalicji dobry wynik? Zdaniem posła Ruchu Palikota, Łukasza Gibały, przedsięwzięcie to będzie miało sens tylko wtedy, gdy były prezydent wystartuje w eurowyborach. Na tak formułowane postulaty Aleksander Kwaśniewski wprost na razie nie odpowiada.

Pośrednim tłumaczeniem może być oskarżanie mediów i politycznych oponentów o przeinaczanie faktów. Ponadto były prezydent wyraża zaskoczenie skalą czarnego PR, który (jak sądzi) wytworzył się wokół jego osoby. A wszystko odnosi się do rozmów z premierem Tuskiem, podczas których miał lobbować na rzecz rosyjskich biznesmenów. W zeszłym roku Rosjanie złożyli ofertę kupna pakietu kontrolnego Zakładów Azotowych w Tarnowie. Aleksander Kwaśniewski miał reprezentować wtedy m.in. rosyjskiego oligarchę, właściciela Acronu. Były prezydent nazywa te rozmowy badaniem gruntu pod inwestycję i zarzeka się, że nie przyjmował żadnego wynagrodzenia. Kontynuując myśl o czarnym PR, przywódca Europy Plus zarzuca rządowi nieczystą grę, a wręcz próbę wyeliminowania już na samym starcie groźnego rywala po lewej stronie sceny politycznej, którym ma być nowo tworzona formacja.

Kwaśniewski po ośmiu latach przerwy zmienił się. Zachowuje się niczym Jarosław Kaczyński, który oskarża wszystkich wokół, w tym media, o swoje niepowodzenia. Nie zauważa wielu niedociągnięć w działaniu własnego środowiska. Taka sytuacja jeszcze żadnemu politykowi nie pomogła, a w wielu przypadkach przeszkodziła w zdobyciu władzy.  A przecież właśnie o to partyjnym działaczom chodzi.

Wschodnie doradztwo

Kolejnym problemem byłego prezydenta jest to, co robił po zakończeniu drugiej kadencji. Doradzanie prezydentowi Kazachstanu- Narsułtanowi Nazarbajewowi, który wsławił się krwawą dyktaturą za czasów ZSRR nie jest w Polsce pozytywnie odbierane. Zdaniem Radosława Sikorskiego, szefa polskiego MSZ, Kwaśniewski jako była głowa państwa ma prawo prowadzić doradztwo. Takie działanie jest przyjęte w świecie i nie powinno to budzić żadnych wątpliwości – dodaje polityk PO. Doradztwo doradztwem, jednak trzeba przemyśleć kwestię komu i w jakiej formie się pomaga.

Warto oddać Kwaśniewskiemu, że jego zaangażowanie na Ukrainie wraz z byłym szefem PE – Patem Coxem przynosi efekty. Na początku kwietnia prezydent Ukrainy, Wiktor Janukowycz, ułaskawił m.in. byłego ministra spraw wewnętrznych, Juria Łucenkę. Los Julii Tymoszenko wciąż jednak nie jest przesądzony, mimo to Aleksander Kwaśniewski może dużo ugrać w krajowej polityce w kontekście zaangażowania się w mediacje za wschodnią granicą.

Eurowybory sprawdzianem

– Witam w Europie Plus. Rozpoczynamy projekt, który wprowadzi nową jakość w naszej polityce. Polskiej i europejskiej – tymi słowami były prezydent zachęca na stronie internetowej Europy Plus do współpracy z tą organizacją polityczną. Na ile ta kooperacja okaże się owocna zarówno dla wyborców jak i Kwaśniewskiego? O tym przekonamy się już za rok, podczas pierwszego poważnego sprawdzianu – wyborów do Parlamentu Europejskiego. To wynik uzyskany przez Europę Plus w 25 maja 2014 roku stanie się bodźcem do dalszych ‘ruchów’ na lewicy.

Przed Kwaśniewskim zatem burzliwe i gorące lato oraz niemniej chłodne: jesień, zima i wiosna. Ten rok będzie więc dla niego decydujący: czy nastąpi po jego upływie katharsis czy może już czas na polityczną emeryturę?

KOREKTA: KSz | LP

Comments are closed.