Opary z czarnej teczki

On 2 marca 2017 by Drugi Obieg

Kiedy w 1990 roku Stanisław Tymiński, przeciwnik Lecha Wałęsy w II turze wyborów, pojawiał się na konferencjach prasowych ze słynną „czarną teczką”, wielu było zainteresowanych, co znajdowało się wewnątrz. Po dwudziestu sześciu latach zawartość teczki, a przynajmniej co powinna zawierać, staje się jasna. 

Mogłoby się wydawać, że potwierdzające agenturalną współpracę byłego Prezydenta, a wcześniej przewodniczącego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, ze Służbą Bezpieczeństwa opinie grafologów zakończą wywołujący po różnych stronach skrajne emocje ferment. Wydarzenia kilku ostatnich miesięcy zdają się jednak temu zaprzeczać.

Pogrobowe widmo ancien régime’u

Duchem sprawczym powrotu do sprawy teczki Wałęsy było ujawnienie przez wdowę po generale Czesławie Kiszczaku przechowywanych w domu dokumentów. Pomimo zapewnień generała z 1993 roku, jakoby nigdy teczki „Bolka” nie widział, po jego śmierci zostają ujawnione pochodzące z prywatnych zbiorów materiały obciążające legendę Solidarności. Kuriozalne okoliczności zaistniałej sytuacji – próba sprzedaży dokumentów Instytutowi Pamięci Narodowej – czynią sprawę niezmiernie intrygującą. Popychają do zadawania pytań. Przede wszystkim nurtująca jest kwestia, czy wdowa zdecydowała się pozbyć dokumentów, mając w pełni świadomość konsekwencji, a także co mogłoby się wydarzyć, jeśli tego nie uczyni? Skoro dane dokumenty mogłyby kogoś zainteresować, kto to w takim razie jest? Najważniejsze jednak jest pytanie, jak mogłaby te dokumenty wykorzystać? Zapewne przez długi czas pozostanie to zagadką.

Twardy opór

Idąc w zaparte przez ciągłe zaprzeczanie współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, pozycja Lecha Wałęsy się nie polepsza. Z drugiej strony nie upada gwałtownie. Im bardziej wypiera się agenturalnej przeszłości, tym więcej wywołuje medialnego szumu, który aktywizuje przychylnych ludzi z kręgów mediów i kultury, czego przejawem był niedawno napisany przez przedstawicieli Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970 w Gdańsku, list broniący Wałęsę, pod którym podpisali się między innymi Krystyna Janda i Daniel Olbrychski.

Widziane w niedalekiej perspektywie dalsze skutki 

Spadek zaufania do byłego prezydenta możemy zaobserwować nie tylko w kraju, ale również za granicą. Niezaproszenie Wałęsy na coroczny Bal Polonijny w Miami, na którym był honorowym gościem, przez milionerkę polskiego pochodzenia BlankęRosenstiel można odebrać jako symboliczny gest dezaprobaty wobec czynów Wałęsy. Sama organizatorka balu stwierdziła, że prezydent powinien najpierw rozliczyć się ze swoją przeszłością, dopiero wtedy wówczas będzie mógł się ponownie na balu pojawić. Ciężko wierzyć w przejście bez echa tej informacji w prasie zagranicznej, podobnie jak w utrzymanie się autorytetu byłego przewodniczącego „Solidarności” również poza granicami Polski. Wydaje się, że wynikłe z tego osłabienie wizerunku naszego kraju jest nieuniknione, wszak obok Jana Pawła II, Wałęsa jest jedyną osobistością, z którą kojarzona jest Polska za granicą.

// Michał Kuć

Comments are closed.