OSINOWY KOŁEK

On 13 maja 2015 by DO

Stosunki między Rosją a Polską od zawsze były skomplikowane. Wszystko zaczęło się od legendarnych: Lecha, Czecha i Rusa, którzy rozeszli się w różnych kierunkach i zaczęli budować państwa – każdy z nich według swojego zamysłu.

fot. A. Iwańczuk

fot. A. Iwańczuk

Pod koniec X wieku miało miejsce jeszcze jedno wydarzenie, które w istotny sposób wpłynęło na rozwój Polski, jak i Rosji, pogłębiając różnice i na wieki oddalając te kraje od siebie. W 966 roku Polska przyjęła chrzest Kościoła Rzymskiego, a razem z nim zachodnią drogę rozwoju. Dwanaście lat później Rosja została ochrzczona, ale bizantyńskim obrządku i stała się spadkobierczynią tej kultury.

Oprócz kultury i zmiany mentalności, wpłynęło to przede wszystkim na politykę. W źródłach historycznych trudno znaleźć przejawy przyjaźni między Rosjanami a Polakami. Dominują wzmianki o wojnach i walkach między sobą. Boje toczyli i przy Iwanie Groznym, i przy Piotrze I. Przy Katarzynie II i przy Aleksandrze III. Łatwiej byłoby powiedzieć, kiedy nie walczyli.

Jest to, mówiąc szczerze, smutny fakt. Stosunki pomiędzy współczesną Rosją i Polską również nie są takie proste, jakbyśmy chcieli. Chociaż w 1991 roku, kiedy Borys Jelcyn lekką ręką zniszczył najpotężniejszy Związek, jaki kiedykolwiek istniał, zdawało się, że będzie lepiej.

Borys Jelcyn był pierwszym prezydentem Rosji wybranym w powszechnym głosowaniu. Rządził od czerwca 1991 do 31 grudnia 1999. W 1999 sam zrezygnował ze stanowiska prezydenckiego, oddając władzę premierowi Putinowi. Na początku swojej działalności cieszył się dużym poparciem, ponieważ rozpoczął przemiany demokratyczne i otworzył Rosję na nowy świat, a mianowicie, zbudował podstawy wolnego rynku i kapitalizmu. W 1994 roku wysłał rosyjskich żołnierzy do Czeczenii, gdzie od 1991 roku rozgrywał się konflikt zbrojny, spowodowany zamiarem ogłoszenia niepodległości Czeczenii. Jelcyn przez wielu międzynarodowych działaczy politycznych oceniany jest pozytywnie, szczególnie jego dążenia do demokratyzacji sytuacji w kraju. Paradoksalnie, Rosjanie nie cieszą się zbytnio z wyników jego działalności. Jak pisze Wacław Radziwinowicz w „Gazecie Wyborczej”, niektórzy proponowali, by „w 80-te urodziny Jelcyna zebrać tłum na cmentarzu Nowodziewiczywym, rozkopać mogiłę i przebić ciało osinowym kołkiem”.

Czasopismo „Nowa Polska” w 2008 roku, w jednym ze swoich numerów, opublikowało fragment z książki Moja trzecia Rzeczpospolita, w której Lech Wałęsa opowiada o Borysie Jelcynie. Nie skąpił dobrych słów: nazywa Jelcyna przyjacielem Polski, któremu Polacy są bardzo wdzięczni. Był pierwszym i, jak stwierdzono we fragmencie, jedynym władcą Rosji, który wyciągnął rękę ku Polsce. Jelcyn jednak nie tylko podał Polakom rękę, ale wraz z nią niektóre z dokumentów potwierdzających udział ZSRR w masowych egzekucjach w Katyniu. Wyprowadził radzieckich żołnierzy z ziem polskich. Ponadto Jelcyn ogłosił, że Rosja nie jest przeciwko przystąpieniu Polski do NATO, chociaż później, pod presją rządu, musiał odwołać te postanowienia, które ogłosił w 1993 roku.  W rosyjskich źródłach trudno znaleźć jakąkolwiek wzmiankę na ten temat. Jedyne, co jest  ujęte w tym temacie w podręczniku historii Rosji to: „W Polsce zaczyna otwarcie działać „Solidarność”. W 1989 roku odbywają się pierwsze wybory demokratyczne”. Jednak słowa pierwszego prezydenta wolnej Polski mówią same za siebie: „Jest to dla nas bardzo ważne. Z pomocą Jelcyna zrobiliśmy bardzo duży krok naprzód. To był skok w nową erę. Niezaprzeczalne są zasługi Jelcyna: dla nas, Polaków, naszej części Europy, dla całej Europy i dla świata. Był człowiekiem z krwi i kości. Jest naszym przyjacielem, przyjacielem Polaków”. Uhonorowanie takimi słowami rosyjskiego polityka z ust lub spod pióra pierwszego prezydenta demokratycznej Polski, który ze wszystkich sił walczył z ZSRR, ma niewątpliwie duże znaczenie. Szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że w społeczeństwie rosyjskim rząd Jelcyna określają dość niejednoznaczne, częściej negatywnie.

Oczywiście, problemy istnieją do dziś. Ta część dokumentów katyńskich, która nie została oddana przez Jelcyna, miała być przekazana już przez następnego prezydenta Rosji – Władimira Putina. Jak wyszło – wszyscy wiemy. Splot przykrych okoliczności przyczynił się do pojawienia  nowego wątku w złożonej historii polsko-rosyjskiej. Debata na temat rozwiązania tych trudnych relacji trwa do tej pory i jest mało prawdopodobne, żeby skończyła się szybko.  W październiku zeszłego roku zaczął się nowy spór na temat katastrofy smoleńskiej. Tym razem głównym bohaterem stał się pomnik, który miał być zbudowany w miejscu wypadku. Projekt pomnika wiele razy był przedstawiany na poziomie ministerstw kultury obu krajów. Jednak ostatnio okazało się, że pomnik jest zbyt długi, a jego budowa stworzy zakłócenia dla ruchu samochodowego. Zamiast niego zaproponowana została okrojona, mniejsza wersja monumentu. Smoleńska tragedia zniszczyła wszystkie jakiekolwiek istniejące dotąd relacje między Polską a Rosją.

Od początku konfliktu na Ukrainie konktaku między obu państwami uległy jeszcze większemu zaostrzeniu. Rosja wykorzystuje wiadomości z Polski w swoich działaniach propagandowych. Głównym hasłem jest to, że zwykli ludzie chcą sojuszu z Rosją, ale zły rząd polski nie daje im takiej możliwości. Ostatni z takich przykładów: w Warszawie pod koniec lutego został przeprowadzony strajk rolników, którzy żądali zwrotu pieniędzy za straty spowodowane przez dziki. W Rosji jednak ukazał się reportaż, w którym pokazano, że polski rolnik zażądał zniesienia sankcji wobec Rosji i powrotu polskich jabłek na rynek rosyjski. Według tych doniesień, sprawa jest na tyle poważna, że rolnicy chcieli obalić rząd.

Kolejnym problemem w relacjach Polska-Rosja jest fakt, że nad Wisłą działa dużo różnorodnych akcji społecznych, które są skierowane na pomoc Ukraińcom. Nie jest tajemnicą, że dużo Ukraińców teraz wyjeżdża do Polski, Polacy robią wszystko, co jest w ich siłach, żeby pomóc im przyzwyczaić się do nowego życia. Tym samym stawiają siebie w opozycji do Rosji, która też chce pomóc Ukrainie, ale trochę w inny sposób.

W marcu został w Rosji opublikowany film, który opowiada o powrocie Krymu „do domu”. „Fakt” zwraca uwagę na to, że Putin w tym samym filmie oskarża Polskę, że na jej terenach zostali przeszkoleni wojskowo ukraińscy nacjonaliści. Po takich wypowiedziach nic nie wskazuje na to, aby relacje  polsko-rosyjskie miały w najbliższym czasie ulec poprawie.

Tak jak przed wiekami tak i teraz społeczeństwa obu krajów są podzielone. Polacy i Rosjanie, którzy powinni, jako rdzenni Słowianie, być razem, nie mogą znaleźć wspólnej płaszczyzny porozumienia. Wydaje się, że ten konflikt w najbliższej przyszłości nie będzie rozstrzygnięty. Nawet potężny niszczyciel Związku Radzieckiego, Borys Jelcyn nie miał na to większego wpływu. Zdaje się, że taki nasz historyczny los – zawsze walczyć z braćmi.

//Alisa Udodik//REDAKCJA: Kamil Popiela

Comments are closed.