POCHWAŁA POPULIZMU

On 17 lutego 2014 by DO

1.

Źródłosłów tytułowego terminu to stosunkowo neutralne słowo popularis oznaczające tyle co ludowy. Takie znaczenie nadal się zachowało w Stanach Zjednoczonych, gdzie z końcem XIX wieku powstała partia polityczna, którą nieformalnie nazywano Populistami, a której właściwa nazwa brzmiała People’s Party lub Populis Party. Znaczenie tego słowa zmieniło się od lat 50. XX wieku, gdy w Ameryce Południowej zaczęły pojawiać się ruchy opierające się charyzmie przywódców, takich jak Juan Perón. Również powstałe w późniejszych latach ruchy opierające się na teologiach wyzwolenia były nazywane populistycznymi.

Zatem do lat 50. XX wieku populizm był nie tyle pojęciem wartościującym, co raczej opisowym. Pojawienie się ruchów społecznych w Ameryce Południowej i ich działalność doprowadziły do erozji pojęcia, którego znaczenie od tego momentu stało się jednoznacznie pejoratywne.

I nie bez powodu. Populiści z Partii Ludu, reprezentujący interesy farmerów i niższej klasy średniej, mimo że byli na amerykańskiej partyjnej scenie politycznej efemerydą, to w czasach swojej świetności tworzyli trzecią siłę poza republikanami i demokratami. Stanowili zatem groźny element naruszający nie tylko dualizm partii spod znaków osła i słonia, ale przede wszystkim cały system polityczny będący ściśle zespolony z takim a nie innym systemem partyjnym. Ruchy społeczne w Ameryce Łacińskiej również występowały przeciwko elitom, mobilizując w tym celu grupy zepchnięte na margines.

Tworzenie nowych jakości na rynku partyjnym czy też ruchów społecznych co najmniej postulujących zmiany, stanowi potencjalne zagrożenie dla elit funkcjonujących w ancient regime. Toteż elity, które dysponują siłą w nadawaniu znaczeń, skwapliwie wykorzystały swój przywilej do zdegradowania znaczenia populizmu.

2.

Zatem mamy dwie tradycje i dwa znaczenia. Populizm w Stanach Zjednoczonych ciągle jest terminem o szerokim i neutralnym znaczeniu. W Europie natomiast jego znaczenie jest nacechowane pejoratywnie. Obecnie zresztą trudno mówić o populizmie jak o ideologii. Raczej jest on zbiorem metod, za pomocą których ruchy społeczne i polityczne formułują swoje postulaty wobec potencjalnych zwolenników. Stosowanie metod populistycznych, do których należy na przykład głoszenie obietnic zmiany politycznej, jest używane instrumentalnie i cynicznie w celu osiągnięcia władzy przez charyzmatycznych przywódców. Osiągnięcie celu (jakim może być na przykład wejście partii do parlamentu) za pomocą populistycznej metody jest również momentem zaprzestania stosowania owej metod – chyba że wykorzystuje się ją okazjonalnie po to, by zmobilizować elektorat przeciwko przeciwnikom politycznym.

Jeśli jednak, w myśl tradycji amerykańskiej, zechcielibyśmy choć na chwilę skupić się na opisie populizmu jako ideologii, możemy dojść do ciekawych konstatacji. W tym kontekście populizm jest głosem „zwykłego człowieka” przeciwko zawsze zdeprawowanym elitom. Populizm odwołuje się do manichejskiego podziału my – oni. Nietrudno zatem zauważyć, że populizm jest w swych początkach głęboko związany z ruchami emancypacyjnymi, które próbują wypracować dla siebie, w ramach istniejącego konsensusu politycznego, pewną sferę autonomii.

Co ciekawe, w podanych przeze mnie kryteriach pojmowania populizmu, niezależnie czy przyjmujemy amerykańskie, czy też europejskie znaczenie terminu, znamienna jest niemożność umiejscowienia populizmu w podziale ruchów politycznych z uwagi na ich „lewicowość” lub „prawicowość”. Liczne krytyki negują podział ruchów społecznych na osi lewica – prawica i uznają je za bezużyteczną w obecnym demoliberalnym modelu sprawowania działalności publicznej, który nastawiony jest na technologię rządzenia tak jakby Fukuyamowski sen o końcu historii się ziścił. Populizm wobec podziału lewica – prawica ma następujący stosunek: lewica i prawica były pojęciami, które odnosiły się do normatywnego waloru polityki, dziś zaś odnoszą się raczej nie tyle do poważnych programów działania co okazjonalnych i instrumentalnych działań, które mają w sobie rzekomy pierwiastek „lewicowości” bądź „prawicowości”. Populizm zaś w stosunku do wartości politycznych jest niczym więcej tylko czystym normatywizmem, który zazwyczaj niezdolny jest to podejmowania działań, nawet wtedy, gdy zostaną jego apologetom dane ku temu prawne narzędzia (np. uczestnictwo w rządach i wpływ na ustawodawstwo).

3.

Cokolwiek by nie powiedzieć o demoliberalizmie, jest on ciągle nurtem dominującym w polityce Europy. Ideologiczną podstawą Europy są: demokratyczne przekonanie o równości obywateli, republikański pogląd o potrzebie kształtowania ładu politycznego przez wszystkich świadomych obywateli oraz liberalną wiarę w indywidualizm, którego ekspresja jest w stanie utworzyć, w ramach wspólnie przyjętych podstaw, stabilne społeczeństwo. Mimo że Europa wyrosła na gruncie idei to sama „idea idei” zostaje odrzucona na rzecz sprawnego zarządzania oraz tworzenia różnych wariantów zarządzania, które mają charakter inżynieryjny. Wartości w tym systemie zostają wypchnięte ze sfery publicznej w prywatną. Mimo programowego włączenia jak największej liczby ludzi do politycznego decydowania, tworzy się klasy specjalistów, którzy dysponują tajemną wiedzą, niedostępną dla suwerena, jakim jest lud. Wobec stechnicyzowania sfery publicznej, uczynienie jej niedostępnym artefaktem, którego tajniki mogą zgłębiać magowie, parający się tą sztuką od najmłodszych lat oraz  zwykli obywatele, których ambicje wpływania na sferę publiczną zostały rozpalone przez ten sam program, który uczynił sferę publiczną niedostępną dlań twierdzą skłaniają się ku programom przywracającym status wartościom. Najważniejszą z nich jest możliwość emancypacji od technologii społecznej, która docelowo będąc narzędziem z czasem stała się celem samym w sobie.

Populizm, jako metoda emancypacyjna, może być wykorzystywany również przez cyników i hipokrytów w celu osiągnięcia własnych korzyści, które nie są uzasadnione przez programy polityczne. Jednak wracając do źródłosłowu terminu, którym się zajmuję – populizm jest jedynym widocznym sposobem w jaki lud może podejmować działania wymierzone w elity, które bezprawnie, w swoje własne imię, zagarnęły kluczowe instytucje sfery publicznej. Siłą populizmu nie jest odwoływanie się do wyrafinowanych teoretycznych uzasadnień, a do prostych haseł nośnych medialnie; podejmując akcje populistyczne możemy spodziewać się zysku w krótkim okresie, jakim jest telewizyjny news lub wzmianka w mediach społecznościowych.  

Siłą populizmu dla ludzi, którzy idą za jego głosem jest to, że jest zawsze nośnikiem wartości. Liberalizm zawsze pozostanie z piętnem prymitywnie rozumianego racjonalizmu, który pozwala na rzekome, matematyczne usystematyzowanie i zmienianie rzeczywistości niezależnie od przywiązania ludzi do spraw z punktu widzenia reform modernizacyjnych.

4.

Populizm, który nie jest zespolony z cynizmem, może być stymulujący dla elit władzy. Aby to ukazać, posłużę się przykładem zaproponowanym przez Williama Eastarliego z jego dzieła Brzemię białego człowieka. Autor posługuje się w nim pojęciami Planistów oraz Poszukiwaczy w kontekście pomocy międzynarodowej, a szerzej – w kontekście działań publicznych, nastawionych na cel. Podczas gdy Planiści zajmują się tylko i wyłącznie formułowaniem spektakularnych planów pomocowych, Poszukiwacze skupiają się na drobnych działaniach, które być może są żmudne i nie przynoszą w krótkim okresie sukcesów, jednak stają się zaczynem dla podejmowania dalszych działań pomocowych. Jednak wcale nie jest tak, że ci podejmujący mrówczą i niewdzięczną pracę Poszukiwacze są bardziej potrzebni od marzycielskich Planistów. W próbie zmiany rzeczywistości pełnią równie ważną rolę. Planiści, będący z natury rzeczy populistami, nadają kierunki działań, wskazują na drażliwe problemy, zaś Poszukiwacze, mający wnikliwy wgląd w narzędzia i instytucje (a przede wszystkim tworzący je), mogą wspomóc te kierunki, które nierzadko zgodne są z jakimś modelem dobrego współżycia w państwie.

//Maciej Wirmański

 

Comments are closed.