Polityczne Oscary

On 21 lutego 2013 by Bartłomiej Lepa

„Oskara za najlepszego aktora drugoplanowego dostaje Janusz Palikot” – Takie słowa mogłyby paść przy wręczaniu statuetki „Politycznych Oskarów” dla polityka, który swoimi czynami, niczym płaszczem, osłania problemy Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska.

Ku zaskoczeniu samego premiera, który twardo grał i wywalczył na deskach Europarlamentu ponad 100 mld euro, notowania rządzącej ekipy nie poszły w górę. Wręcz odwrotnie, to PiS przybliżył się na jeden punkt procentowy do Platformy. Komentatorzy polityczni wskazują wiele czynników utraty zaufania społeczeństwa do PO, na rzecz głównie PiS i SLD. Warto na marginesie zaznaczyć, że Sojusz uplasował się w sondażach na 3 miejscu z 15 proc. poparciem. Większość przyczyn jest jednak bardzo ogólnikowa. Przykładem może być zmęczenie społeczeństwa Tuskiem i PO oraz błędy, które są nieuniknione w czasie sprawowania kadencji, czy wewnątrzpartyjne niesnaski między, jak twierdzą polityczni przeciwnicy, zwolennikami Tuska, Gowina i Schetyny.

fot. Focus

fot. Focus

Palikot w światłach reflektorów.

Gdzie w tym zamieszaniu postać lidera Ruchu Palikota? Janusz Palikot stał się dla Tuska – chcąc nie chcąc – Jokerem. Gdy w sejmowych kuluarach wrze, gdy zwalnia lokomotywa utrzymująca do tej pory PO na czele sondaży, gdy „gowinowcy” i „schetynowcy” wyłamują się spod premierowskich skrzydeł, na scenę wkracza dawny członek Paltformy – Palikot. Lider RP kreuje głośną sprawę wokół Wandy Nowickiej, wicemarszałka Sejmu, należącej do jego partii. „Joker Tuska” chciał pozbawić Nowicką piastowanego urzędu, gdyż ta nie zrobiła jak zalecił i przyjęła premię w wysokości 40 tys. złotych. Na jej miejscu w Prezydium Sejmu miała pojawić się Anna Grodzka.

Chciałbym tu stanąć ponad podziałami i przedstawić, dwa jakże odmienne stanowiska. Pierwsze z nich „pro – PO” mówi, że Palikot sam sobie strzelił w kolano, gdyż chcąc zrobić szum wokół siebie i swojej partii, co niewątpliwie się mu udało, stracił część swego elektoratu. Czyniąc krok, który z politycznego punktu widzenia był nieunikniony – wycofał rekomendację dla Nowickiej i usunął ją z partii. Po wcześniejszym głosowaniu parlamentarnym, w którym Sejm postanowił utrzymać status quo w Prezydium, Nowicka po raz kolejny nie zastosowała się do polecenia Palikota i w swym przemówieniu zaznaczyła, że stoi za nią demokratyczna większość i nie zamierza ustępować z urzędu. Co było ciosem dla samego Palikota i mimo wszystko trudną do przełknięcia porażką. Przedstawiając krótką metryczkę Nowickiej należy zaznaczyć, że jest feministką oraz  przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Co oznacza, że Palikot pozbawił się 2 – 4 proc. głosów. Mimo wszystko, gdyby wybory miały się odbyć dziś, jego partia uplasowałaby się ponad progiem wyborczym.

Janusz Palikot bardzo przeżył swoje niepowodzenie. Na pytanie, czy groził Nowickiej, odpowiedział, że ta niszczy samą siebie, pokazując opinii publicznej, że jest przywiązana do pieniędzy i stanowiska, a nie do zasad. Dodał, że w naszych czasach ostrą wymianę słów nie uważa się za formę przemocy.

Drugie stanowisko „pro – PiS” zakłada, że wydarzenia poprzedniego tygodnia związane z Wandą Nowicką i Januszem Palikotem były zasłoną dymną dla będącego w kryzysie rządu, który tym samym pozostał chwilowo w ciemnej części sceny politycznej, by podleczyć rany.

Rekonstrukcja rządu

Donald Tusk niejednokrotnie mówił o zmianach w rządzie. Coraz popularniejsze staje się stwierdzenie, że premier nie lubi mieć wokół siebie fachowców, by ci swoją dobrą pracą nie zyskali uznania w partii, a potem w społeczeństwie. Nie można powiedzieć, że Donald Tusk boi się konkurencji. Można natomiast podkreślić, iż starannie podcina skrzydła lub odsyła na niezagrażające mu stanowiska wybijających się polityków. Przykładami mogą być Schetyna, Kopacz, Gowin czy Kwiatkowski. Grzegorz Schetyna, który zyskiwał uznanie jako wicepremier z teką MSWiA, czy jako wicemarszałek, zostaje tylko przewodniczącym klubu parlamentarnego. Jarosław Gowin mający swój silny i wysoki elektorat dostaje jedno z najtrudniejszych tek ministerialnych, Ministerstwo Sprawiedliwości. Ewa Kopacz, która Ministerstwo Zdrowia zmieniła na laskę marszałkowską, raczej nie zagrażającą Tuskowi. Wreszcie Krzysztof Kwiatkowski, który przeprowadził wiele udanych reform jako Minister Sprawiedliwości, był jednym z niewielu ministrów, którzy nie byli poddawani krytyce. Wzrost popularności zaniepokoił Tuska. Wypadkową tej sytuacji była zmiana na stanowisku Ministra Sprawiedliwości w 2011 roku.

Tusk uczy się na błędach swoich poprzedników, którzy sami wyhodowywali sobie narybek, który z czasem stawał się politycznym przeciwnikiem. Pojawia się pytanie, jak szeroka będzie skala rekonstrukcji rządu? Mówi się, że Gowin, który głosował wbrew poleceniom partyjnym przeciwko projektom o związkach partnerskich, nie utrzyma stanowiska Ministra Sprawiedliwości. Inne spekulacje wskazują na dymisję jednego z nielicznych fachowców w rządzie – Rostowskiego. Minister Finansów w wielu kwestiach, takich jak strategia wchodzenia do euro, OFE czy sprawa unii bankowej, ma odmienne zdanie niż Tusk.

Jednego na pewno nie można odmówić premiowi Tuskowi – umiejętności balansowania między silnym rządem, a członkami rządu którzy mogliby potencjalnie zagrozić jego pozycji w klubie. W polskim systemie politycznym wykształciła się niepisana reguła mówiąca, że silna władza w klubie ma swoje odzwierciedlenie w silnej władzy Przewodniczącego Rady Ministrów.

Comments are closed.