POLSKA W 49 CZĘŚCIACH

On 22 stycznia 2014 by DO

Kampanie wyborcze do europarlamentu, samorządów i parlamentu czas zacząć! Niesione wysokim poparciem w sondażach SLD  przez ostatni tydzień realizowało projekt pod roboczym tytułem „Polska x 49”. Liczba 49 odnosi się do liczby województw, na które Polska była podzielona w latach 1975-1998. Teraz postkomuniści chcą przywrócić ten stan administracyjny. Może im się to udać, gdy tylko dojdą do władzy, ponieważ bardzo realna wydaje się wizja koalicji PO-SLD po wyborach parlamentarnych w 2015 roku.

źródło: lubuskie.sld.org.pl

źródło: lubuskie.sld.org.pl

„Projekt <<Polska x 49>> to projekt, który ma być blisko ludzi”;  „SLD proponuje, aby Polska rozwijała się w sposób zrównoważony, aby na liście największych beneficjentów, które korzystają ze środków europejskich, były także dawne miasta wojewódzkie” – takich argumentów używają politycy lewicy. Wytaczają ciężkie działa, wskazując na problemy Polaków z dostępem do służby zdrowia czy niemożność znalezienia pracy. Trudno nie przyznać im racji – długie czekanie na wizytę u lekarza to już niemal codzienna praktyka – z kolei bezrobocie w grudniu 2013 roku wyniosło ponad 13 proc. Ponadto SLD zwraca uwagę na fakt, że gdyby przywrócono 49 województw skorzystałyby na tym miasta wojewódzkie, dostając środki finansowe z Unii Europejskiej. Politycy SLD w pozyskaniu nowych wyborców nie uciekają się też od gry na emocjach, argumentując, że Edward Gierek, tworząc 49 województw w 1975 roku, odszedł od „stalinowskiej reformy”, która przewidywała podział kraju na 16, a potem 17 województw. Jak zauważa ekspert ekonomiczny SLD doktor Wojciech Szewko, I sekretarz KC PZPR też robił to w celu zapewnienia zrównoważonego rozwoju państwa.      

Pomimo potencjalnych korzyści, jakie płynęłyby z tej reformy, nie należy zapominać, że większa liczba województw to automatycznie zwiększenie administracji kraju, która już dzisiaj jest bardzo rozbudowana i wiele Polaków wymienia ją jako jeden z głównych zarzutów wobec rządu Donalda Tuska. Co prawda Leszek Miller twierdzi, że tworząc nowe urzędy można zmniejszyć ową administrację, lecz prawdziwość tych słów zdaje się być wątpliwa. Warto również zwrócić uwagę, że każda reforma to ogromne koszty. Ekonomiści szacują, że zmiany legislacyjne mogłyby pochłonąć miliardy złotych (poprzednia reforma administracyjna wymagała nowelizacji 140 ustaw!).

Leszek Miller jasno i konkretnie przedstawia plany swojej partii politycznej, nie ucieka od trudnych tematów,  dzięki czemu zyskuje na wiarygodności w oczach potencjalnych wyborców. Nie jest tajemnicą jego bliska współpraca z premierem, co nie pozostaje bez znaczenia w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych. Pojawia się wiele opinii, że w przypadku zwycięstwa PO to właśnie SLD zostanie jej koalicjantem, ponieważ oczywiste jest, że ugrupowanie Donalda Tuska nie będzie stworzyć samodzielnego rządu. Już dziś mamy do czynienia z coraz większą współpracą obu panów – przytoczę choćby przykład koalicji PO i SLD w województwie śląskim. Mimo wyraźnego zacieśnienia stosunków między tymi partiami, Donald Tusk nieprzychylnie wypowiada się o reformie proponowanej przez SLD, stwierdzając, że jest ona nierealna. Obecnie trwają konsultacje społeczne w tej sprawie, ponieważ, jak mówią politycy Sojuszu, nie chcą robić nic bez zgody Polaków. Według sondaży większość obywateli nie popiera tego kontrowersyjnego pomysłu. Jak zareaguje na to SLD? Przypuszczam, że nie odstąpi od tego postulatu, który stał się najważniejszym elementem ofensywy przedwyborczej partii Leszka Millera.

 //Agata Piekarska

Dodaj komentarz