POLSKIE WYBORY, FRANCUSKIE KOMENTARZE

On 2 listopada 2015 by DO

Długa kolejka przy rue Saint Dominique w Paryżu w niedzielę 25 października zdziwiła wielu Francuzów. I prawdopodobnie nie tylko Francuzów. „Dobrze, że pogoda dopisała” – usłyszałam komentarz kobiety stojącej za mną. Głosowanie w budynku polskiej ambasady wymagało cierpliwości. Byłam tam dwukrotnie. Ostatecznie udało mi się wrzucić karty do urny wyborczej o 20.57.

lekier.com.pl

lekier.com.pl

Francuska prasa nie przeszła obojętnie nad decyzją Polaków. Jednak wśród komentarzy trudno znaleźć takie, które możnaby uznać za przychylne. Jedne są bardziej emocjonalne, a pozostałe bardziej wyważone. Ich cechą wspólną jest priorytet kwestii europejskich nad polityką wewnętrzną. Wybrałam 6 dzienników: Le Monde, Le Figaro, Libération, Les Echos, L’Opinion i La Croix.

Unia zaniepokojona zwycięstwem PiSu

Tak zatytułował wtorkowy artykuł na temat wyborów w Polsce dziennik Le Monde. Jednak obawy związane z wygraną Jarosława Kaczyńskiego podziela cała francuska prasa. Najbardziej krytyczny w swojej ocenie jest Libération, nazywając Polskę ‚niewdzięczną córką Europy’. Obecnie głównym wyzwaniem dla Wspólnoty Europejskiej, i jednocześnie najgłębszą spodziewaną przepaścią między Unią a przyszłym polskim rządem, są uchodźcy, masowo przybywający na Stary Kontynent. Pierwsze ustalenia dotyczące ich rozdziału między poszczególne kraje Unii już zapadły, jednak proces ten się jeszcze na dobre nie zaczął, a Polska zmieniła polityczny kurs. „Polscy konserwatyści nie kryją się ze swoją niechęcią wobec uchodźców. Kaczyński grozi nawet wizją chorób, które uchodźcy mogą przywieźć ze sobą w bagażach, odnawiając w ten sposób ksenofobiczne argumenty wykorzystywane w dyskursie lat 30. przeciwko ludności żydowskiej” – ocenia Maya Szymanowska z Le Figaro.

Jak zauważa Libération, relacje między UE a Polską mogą być tym bardziej napięte, jako że Radzie Europejskiej przewodniczy Donald Tusk, wieloletni rywal Kaczyńskiego. PiS zapewne będzie głuchy na próby ograniczenia wydobycia węgla kamiennego wymagane przez pakiet klimatyczny. Kandydatka tej partii na stanowisko premiera – Beata Szydło, prywatnie córka górnika, w czasie kampanii wyborczej obiecała, że żadne kopalnie nie zostaną zamknięte, przypomina w La Croix Witold Orłowski.

Polska B wybrała i wygrała

Program PiSu: o ile konserwatywny w swoich założeniach w sferze politycznej i społecznej, o tyle socjalny w zakresie świadczeń społecznych. Wolf-Fabian Hungerland z banku Berenberg dla dziennika Les Echos, określa go jako ‚narodowy konserwatyzm’. „Nową władzę w Warszawie wyróżnia połączenie polityki wydatków publicznych z odrobiną nacjonalizmu. Dodajecie łyżeczkę populizmu i otrzymujecie wyobrażenie o tym, co będzie się działo (w Polsce – przyp. autorki)”.

Liczne obietnice PiS-u skierowane były do Polaków mieszkających poza Warszawą. Do małych miast i wsi, gdzie roczny wzrost gospodarczy na poziomie 3,5% PKB, podobnie jak przejście suchą stopą przez kryzys 2008 roku nie robią na nikim wrażenia. Obniżenie wieku emerytalnego, podwyższenie minimalnego wynagrodzenia, ograniczenie zatrudnienia na umowach śmieciowych, wysokie dodatki na dzieci – to tylko najważniejsze z zaciągniętych zobowiązań. Do tego element narodowy, jak: obrona polskich przedsiębiorstw, opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych i brak zgody na wstąpienie do strefy euro.

 ”‚Polska B’ wygrała wybory”, pisze L’Opinion, definiując ten termin jako „wschodnią część kraju, naznaczoną wpływami rosyjskimi, bardziej tradycjonalistyczną i rolniczą, w porównaniu z ‚Polską A’, która jest prozachodnia oraz liberalna; ‚Polska B’ jest konserwatywna, niechętna wobec obcokrajowców i ulega wpływom Kościoła”. Weekendowe wydanie Le Figaro rozszerza to pojęcię, tłumacząc, że ‚Polska B’ zaczyna się już 60 km od Warszawy, podając za przykład Żyrardów. Francuskie media nie zapominają też o polskiej emigracji, liczącej od 2 do 2,5 miliona w większości młodych ludzi. Uproszczając to do jednego zdania, można powtórzyć za profesorem Kazimierzem Kikiem (wypowiedź dla Libération): „w odniesieniu do PKB Polska się wzbogaciła, jednak duża liczba Polaków zbiedniała”. I to właśnie w skutecznym dotarciu do tych wyborców, należy upatrywać przyczyny zwycięstwa PiS.

Węgry za wzór

Pogorszenie relacji z Unią Europejską może być odwrotnie proporcjonalne do ocieplenia stosunków z Grupą Wyszehradzką, informuje francuska prasa. Jarosław Kaczyński jest zafascynowany nacjonalistyczną polityką ekonomiczną premiera Węgier, Wiktora Orbana, upatrując przy tym również nadziei na to, że Polska zdobędzie przywództwo na osi od państw bałtyckich po Bułgarię – twierdzi w Le Monde Aleksander Smolar, przewodniczący fundacji Stefana Batorego. „Jednak państwa bałtyckie przyjmują euro, Orban przybliża się do Rosji Władimira Putina i nikt nie chce Polaków jako kierowników”, podkreśla Smolar.

Trudno znaleźć wśród francuskich komentatorów aprobaty dla przyszłych rządów Prawa i Sprawiedliwości. Nawet katolicki La Croix obawia się konserwatystów u steru władzy nad Wisłą. Politolog Jacques Rupnik, w swojej opinii dla tego dziennika, dopuszcza możliwość regresji demokracji w Polsce, tak jak ma to miejsce na Węgrzech.

Lewica za burtą

Les Echos wspomina o Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który rządził od 2001 roku, w wyborach cztery lata temu uzyskał wynik 8,2%, a teraz nawet nie przekroczył progu wyborczego. W Libération, Kazimierz Kik tłumaczy natomiast słaby wynik nowej lewicy, która jego zdaniem jest zbyt ‚zeuropeizowana’, podczas gdy Polacy dzisiaj mają już dość Europy.

//Olga Ulman

Comments are closed.