POŁUDNIOWA KOREA Z BLISKIEJ PERSPEKTYWY

On 3 października 2015 by DO

Korea Południowa to kraj daleki od Polski nie tylko geograficznie. Odmienność kulturowa, historyczna i gospodarcza czynią to państwo niezwykle interesującym z punktu widzenia Europejczyka. 

tumblr.com

tumblr.com

Okazją do bliższego przyjrzenia się mieszkańcom Półwyspu Koreańskiego jest moja podróż dookoła świata, w trakcie której jestem. Perspektywa autostopowicza umożliwia mi nie tylko dotarcie do miejsc widocznych również dla zwykłych turystów, ale przede wszystkim do bliższych kontaktów z ludźmi.

Do Korei Południowej dotarłem promem z Władywostoku w Rosji. Pierwszym miejscem, do którego trafiłem, było portowe miasto Donghae. Niemałym zaskoczeniem okazało się, że obcokrajowcy nie mogą wypłacać pieniędzy w publicznie dostępnych bankomatach, tylko w specjalnie oznaczonych skrótem ATM. Koszt połączeń telefonicznych dla turysty z Polski może okazać się zabójczy dla portfela. 8 złotych za minutę połączenia wychodzącego, a 5 złotych – odebranego. Na ratunek przychodzi Internet, ponieważ w Korei dostęp do Wi-Fi jest praktycznie wszędzie bezpłatny. Z uwagi zaś na bardzo ostry klimat, automaty z darmową wodą znaleźć można w każdym publicznym budynku, a ponadto buddyjskie świątynie oferują tradycyjną mocną i gorzką koreańską herbatę.

Przez większość czasu spędzonego w tym kraju, gościłem u koreańskiej rodziny w miejscowości Usang-Dong, z którą kontakt nawiązałem przez Internet. Zapewnili mi oni mieszkanie w osobnym domu nieopodal szkoły. Pierwsze chwile są zawsze niepewne. Rozmowy prowadzone łamanym angielskim, w których można odczuć obustronne spięcie. Jednak nic lepiej nie przełamuje lodów, jak wspólny posiłek w klimatycznej restauracji.

Kuchnia koreańska jest bardzo różnorodna, począwszy od smaków cierpkich, słodko-kwaśnych, przez słodko-ostrych do bardzo ostrych i słodkich. Pierwszy raz w życiu jadłem lody ze śniegiem, śmietaną i gotowaną fasolą albo hot doga w pączku z cukrem pudrem podanego z ketchupem. Tu też po raz pierwszy w życiu poczułem ból podczas jedzenia, spowodowanego nadmiernie ostrym sosem. Do jedzenia przystawek oraz mięsa zamiast widelca używa się pałeczek. Ryż natomiast powinno jeść się łyżką, a fukncję noża spełniają nożyczki. Nie należy obawiać się jedzenia pałeczkami, gdyż, wbrew pozorom, to naprawdę banalnie proste.

Mieszkańcy tego kraju, mimo słabej znajomości angielskiego, są bardzo hojni i pomocni, chociaż ich własna opinia o swoim narodzie jest bardzo sceptyczna – w tym podobni są Polakom. Udało mi się pokonać autostopem ponad 300 kilometrów do Seulu w rekordowo szybkim czasie, około 5 godzin. Dla porównania w Polsce na podobną drogę z Krakowa do Warszawy zdarzało mi się poświęcić cały dzień. W dodatku każdy napotkany kierowca dał mi coś od siebie, a w Seulu poznana przypadkiem dziewczyna opłaciła mi nocleg, gdyż sama nie mogła mnie przyjąć w swoim mieszkaniu.

Ciekawym miejscem, w którym można spędzić noc, jest… sauna. W większych miastach jest ich spora liczba, a są to faktycznie nie tylko sauny, ale i kuchnia, fryzjer, łazienka, dostęp do plazmowego telewizora i palarnia. Wszystko to w cenie za noc do 30 złotych, więc na studencką kieszeń bardzo ekonomicznie, a przecież i u nas kwestia zakwaterowania nie jest wcale tania.

Koreańczycy ściśle przestrzegają prawa. Nie zdarzyło mi się zobaczyć kogoś, kto przechodzi na czerwonym świetle albo wyrzuca śmieci na ulicę, co w Polsce jest zjawiskiem powszechnym. Być może z tego powodu nie potrzebują kontrolerów biletów, a konduktor w pociągu służy pasażerom wyłącznie po to, by w razie potrzeby sprzedać komuś bilet. Ponadto są owładnięci manią czystości i ekologii. Przyjętym zwyczajem jest, że na ulicy się nie pali, a palacze mają wyznaczone specjalne strefy, w których mogą oddać się nałogowi.

Mieszkańcy Korei nie boją się w rozmowach tematu nieobliczalnego sąsiada z północy. Zwykli Koreańczycy przyznają, że nie widzą realnej możliwości zjednoczenia obu państw, jednakże strona rządowa wydaje się być nieubłagana i wciąż rości sobie prawo do terytoriów zajętych przez KRLD. Z drugiej strony od kilku lat trwają przenosiny instytucji państwowych z oficjalnej stolicy Seulu do Sedżongu, który znajduje się w bezpiecznej odległości na południe od linii demarkacyjnej. Oficjalnymi powodami są zbyt duży rozrost Seulu i zanieczyszczenia związane z szybkim rozwojem metropolii. W rzeczywistości zaś Seul jest zagrożony przede wszystkim wznowieniem działań wojennych. Rakiety wystrzelone z rozkazu panującego Kima mogą bez problemu obrócić w gruzy stolicę.

Korea to kraj, w którym dominuje ateizm. Brak wiary w jakiekolwiek bóstwo deklaruje połowa społeczeństwa. Trzecia część ludności to chrześcijanie, zaś dopiero na kolejnym miejscu są buddyści. Widać to nie tylko w statystyce, ale także w porównaniu liczby kościołów do świątyń buddyjskich. Mimo to, Koreańczycy wielką wagę przywiązują do kultury i historii. W każdym mieście można trafić na muzeum lub miejsce pamięci poświęcone wojnie koreańskiej. Doprowadziła ona nie tylko do podziału politycznego, ale z czasem pojawiły się różnice lingwistyczne. Język południowo-koreański ewoluował, upodabniając się do angielskiego, natomiast w Korei Północnej przeważają wpływy z języka rosyjskiego.

Największy obiekt, który poświęcony jest tym tragicznym wydarzeniom, znajduje się na północy kraju, gdzie przez lornetkę można zobaczyć Koreę Północna, a także wielki podwójny płot z drutem kolczastym ciągnący się od pięknych dzikich plan aż do wysoko położonych w górskich szczytów. Całe to terytorium jest terenem wojskowym, więc żeby tam wjechać, trzeba uzyskać specjalną przepustkę. Niestety ze względów bezpieczeństwa obowiązuje zakaz fotografowania przedmiotów militarnych oraz reliktów w środku muzeum. Z polskiej perspektywy można porównać to miejsce z niemieckim obozem koncentracyjnym Auschwitz w Oświęcimiu i dla wielu historia tam uwieczniona jest wciąż żywym elementem tożsamości. Przy wejściu słychać strzały z karabinu i wydawane po koreańsku rozkazy. Cała galeria jest pełna zdjęć robionych w czasie konfliktu, a na wystawach można zobaczyć uzbrojenie z czasów wojny: stroje żołnierzy, czołgi, samoloty, a nawet jeden statek. Całość jest jednocześnie przerażająca, jak i fascynująca.

//Krzysztof Malaka

Comments are closed.