PORTRETY PIERWSZYCH DAM

On 13 maja 2015 by DO

Jedne stoją w cieniu swych mężów i partnerów, inne – wręcz przeciwnie – stają się bardziej popularne niż oni sami. Odchodzą w zapomnienie lub przechodzą do legendy. Czy istnieje uniwersalny przepis na bycie pierwszą damą? Ile znaczyliby prezydenci, gdyby nie stały za nimi towarzyszki ich życia?

Określenie pierwsza dama po raz pierwszy padło w 1849 roku na pogrzebie Dolley Madison, wdowie po jednym z ojców amerykańskiej konstytucji. To właśnie wtedy Zachary Taylor, podczas swojej mowy pogrzebowej, nadał zmarłej to miano, które od tej pory na dobre zagościło w ustroju demokratycznym, choć nie jest to nazwa oficjalnego państwowego urzędu, a tytuł honorowy, stosowany zarówno w protokole dyplomatycznym, jak i potocznie. Od początku pierwsza dama sprawowała funkcję głównie reprezentacyjną i ceremonialną; współcześnie zwyczajowo już, z racji swej pozycji promują działania o charakterze kulturalnym, charytatywnym czy społecznym. Co ciekawe, w historii demokracji zdarzało się, że pierwszymi damami nie były żony prezydentów, a na przykład ich córki, bratowe czy synowe – tak było w przypadku owdowiałego Thomasa Jeffersona, który rolę gospodyni Białego Domu powierzył swojej córce Marcie.

W amerykańskim stylu

Paradoksalnie idea pierwszej damy w demokratycznej Ameryce zrodziła się dzięki innej formie rządów – monarchii. Jednak od samego początku problemem prezydenta i jego małżonki było pogodzenie życia w arystokratycznym luksusie z demokratyczną prostotą.  Niektóre gospodynie Białego Domu pełniły swoją funkcję w iście królewskim stylu, tak jak wspomniana wcześniej Dolley Madison – w organizacji balów i przyjęć nie miała sobie równych; zasłynęła z pięknych strojów, ekstrawaganckich upodobań, takich jak noszenie aksamitnego turbanu z piórami czy zażywanie tabaki, umiejętności prowadzania konwersacji oraz odwagi, jaką wykazała się podczas wojny z Wielką Brytanią w 1814 roku, ratując wyposażenie prezydenckiego domu, w tym jedyny ocalały portret George’a Washingtona.

Mary Todd Lincoln

Mary Todd Lincoln

W korowodzie pierwszych dam Ameryki nie brakowało postaci kontrowersyjnych. W jej osobie Mary Todd Lincoln, żonie Abrahama Lincolna, który w popkulturze stał się ostatnio pogromcą wampirów, skupiły się najbardziej odstręczające, stereotypowe cechy kobiety, takie jak upór, ambicja (przede wszystkim ta polityczna), rozrzutność, pycha i jędzowatość. W swoim kraju miała równie złą sławę, co Bona Sforza w Polsce Jagiellonów. O swojej roli mówiła: „Nie należę do świata publicznego. Jestem osobą prywatną i światu publicznemu nic do tego”. Chciała jednak w opinii publicznej uchodzić za wspaniałą żonę, olśniewającą gospodynię, kreatorkę mody i wzór do naśladowania na miarę Dolley Madison; nic z tego. Mary Lincoln została zapamiętana z bajońskich sum jakie wydała na wystrój Białego Domu (i to w czasach wojny domowej między Północą a Południem, kiedy Kongres nie miał pieniędzy na dozbrojenie żołnierzy), kiczowatego, wulgarnego stylu i głośnych awantur, które czyniła swojemu mężowi, rodzinie, a potem już każdemu, kto jej podpadł.       

Zdarzało się, że pierwsze damy angażowały się w politykę na równi ze swoimi mężami – jak Hilary Clinton (która nigdy nie ukrywała swych ambicji politycznych) i Michelle Obama (która stara się ten fakt ukryć) – a nawet posiadały realną władzę. Tak było w przypadku Edith Wilson, drugiej żony Thomasa Woodrow Wilsona, która po wylewie męża przejęła cały Biały Dom. Pisała później: „Studiowałam każdy dokument przychodzący od różnych sekretarzy i senatorów, po czym starałam się ująć w przystępnej formie to, co mimo wszystko musiało dotrzeć do prezydenta. Sama nie podjęłam żadnej decyzji dotyczącej spraw publicznych. Decydowałam tylko o tym, co jest ważne, a co nie”. Jednak niektórzy historycy uważają, że była „tajnym rezydentem” lub wręcz pierwszą kobietą na stanowisku prezydenta USA.

Jackie Kennedy

Jackie Kennedy

Mówiąc o amerykańskich pierwszych damach, trudno nie wspomnieć o Jackie Kennedy, która stała się prawdziwą ikoną stylu lat 60. XX wieku ­– słynny różowy kostium od Chanel, który nosiła na sobie w dniu zabójstwa męża Johna F. Kennedy’ego, stał się prawdziwym symbolem. O swojej funkcji mówiła tak: „Rola pierwszej damy polega przede wszystkim na opiekowaniu się prezydentem tak, by mógł on jak najlepiej służyć ludziom”. Jej wykształcenie, kultura, towarzyskie obycie, dobre maniery, umiłowanie sztuki i piękna, a nade wszystko oszałamiające kreacje sprawiły, że żona pierwszego „nowoczesnego” prezydenta USA była w społeczeństwie bardzo popularna. W głośnym artykule z „Evening Standard” pisano o niej: „Podarowała narodowi amerykańskiemu (…) to, czego mu zawsze brakowało – majestat”. Swoją osobą ujęła surowego prezydenta Francji Charlesa de Gaulle’a i samego Nikitę Chruszczowa. 

Don’t cry for me, Argentina

Evita Peron

Evita Peron

Chyba każdy kojarzy ten utwór z brodwayowskiego musicalu Evita, którego bohaterką jest piękna żona argentyńskiego prezydenta, Evita Peron. Pod względem charyzmy z powodzeniem można porównać ją do Hilary Clinton. To dzięki swojej żonie i jej płomiennym przemówieniom radiowym Juan Peron wygrał wybory w 1946 roku. Evita już wcześniej była znana nie tylko z filmów klasy B i słuchowisk radia El Mundo, ale również z działalności charytatywnej na rzecz ofiar trzęsienia ziemi w San Juan. Losy biedoty były jej szczególnie bliskie, dlatego że sama miała proletariackie korzenie. Szybko stała się łącznikiem między swoim kochankiem, (później mężem), a  robotnikami, tzw. descamisados („ludźmi bez koszul”), którzy stanowili zaplecze polityczne Juana Perona. Seks był narzędziem kariery Evity, pozwalał jej zdobyć upragnioną władzę i majątek. Kiedy została pierwszą damą, zatarła ślady swojej przeszłości. Przez Argentyńczyków była jednak kochana i szczerze opłakiwana, kiedy w 1952 roku zmarła na raka macicy w wieku zaledwie trzydziestu trzech lat. 

 Na europejskim podwórku

Carla Bruni

Carla Bruni

Zupełnie niestereotypową pierwszą damą okazała się Carla Bruni, która w 2008 roku wyszła za mąż za Nicolasa Sarkozy’ego podczas trwania jego urzędu prezydenta, co było wydarzeniem bezprecedensowym w historii Republiki Francuskiej. Podobnie jak Evita Peron, piękna Włoszka jest kobietą z przeszłością: w latach 90. XX wieku była znaną modelką i piosenkarką, ale również skandalistką, słynącą z licznych romansów m.in. z Claptonem czy Jaggerem. Nie przeszkadzało to jednak Francuzom, którzy pokochali ją za szyk i elegancję – pod tym względem okazała się francuską Jackie Kennedy. Nie zrezygnowała, jak to zwyczajowo czynią pierwsze damy, z kariery zawodowej i w trakcie sprawowania przez męża urzędu nagrywała kolejne płyty, a nawet zagrała w filmie Woody’ego Allena. Znana była również z otwartego głoszenia poglądów, m.in. na temat małżeństw homoseksualnych i ich praw do adopcji dzieci.

Pierwsze damy III RP 

Anna Komorowska

Anna Komorowska

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku, żony prezydentów nie były oficjalnie nazywane pierwszymi damami; również w czasach PRL-u towarzyszki życia sekretarzy KC nie posiadały żadnego tytułu honorowego. Pierwszą spośród pierwszych dam była więc dopiero Danuta Wałęsa, która dała się poznać społeczeństwu już wcześniej, dokładnie w 1983 roku, kiedy w imieniu męża odbierała przyznaną mu pokojową nagrodę Nobla. Po niej na długo zagościła w świadomości Polaków Jolanta Kwaśniewska, słynącej z działalności charytatywnej i fundacji, której prezes stał się bohaterem afery korupcyjnej. Nieco w cieniu swojego męża stała tragicznie zmarła Maria Kaczyńska. Aktualna małżonka prezydenta, Anna Komorowska nie budzi już tylu emocji co jej poprzedniczki. Czy zachowa tytuł pierwszej damy? Przekonamy się już wkrótce.

//Justyna Skalska

Comments are closed.