RAK POLSKIEJ GOSPODARKI

On 17 kwietnia 2014 by DO

Kondycja naszej gospodarki pozostawia wiele do życzenia. Daleko nam do azjatyckich tygrysów czy północnoatlantyckich potęg. Przyczyniło się do tego źle skonstruowane prawo, które nie daje obywatelom zbyt dużo swobody gospodarczej. Lecz kto jest odpowiedzialny za ten stan rzeczy? Komu zależy, by wprowadzać w życie i utrzymywać wadliwe przepisy?

Między innymi na to pytanie próbował odpowiedzieć w niedawno opublikowanym raporcie Rola grup interesów w procesie stanowienia prawa w Polsce Krzysztof Rybiński – znany polski ekonomista. Po przebadaniu ponad tysiąca ustaw metodami analizy statystycznej i ekonometrycznej oraz zebraniu opinii i przeprowadzeniu wywiadów z osobami mającymi wpływ na tworzenie prawa w Polsce, wyciągnął on wniosek, że grupa najsilniej reprezentująca swoje interesy, kosztem całego społeczeństwa, to administracja publiczna.

Pracownicy aparatu państwowego stanowią, według danych Eurostatu, aż 6,8 proc. społeczeństwa. Jest to około pół miliona osób! Tak duża grupa, mająca jednocześnie dosyć zbieżne potrzeby, posiada potężny wpływ na kształtowanie prawa. Politycy, chcąc wygrać wybory, w zasadzie muszą się liczyć z administracją. „Budżetówka” potrafi zablokować każdą zmianę i skutecznie dąży do wprowadzania kolejnych przepisów niekorzystnych dla ogółu.

Niestety administracja w Polsce wciąż się rozrasta… W ciągu ostatnich pięciu lat zanotowano wzrost liczby urzędników aż o 10 proc., a ich liczba ciągle rośnie. W 1989 roku, w momencie upadku poprzedniego systemu, pracę w państwowym aparacie miało 160 tysięcy osób. Ich liczba podniosła się więc ponad trzykrotnie! Jest to zgodne z tak zwanym Prawem Parkinsona. Mówi ono o tym, że jeśli pracownik ma określony czas na wykonanie danego zadania, to zostanie ono wykonane w możliwie najpóźniejszym terminie. Twórca tej zasady, Cyril Northcote Parkinson, pokazał dzięki niej sposób, w jaki biurokracja się rozwija, generując kolejne bariery dla przedsiębiorczości i tworząc przy tym etaty urzędnicze. W dodatku proces ten nigdy się nie kończy, ponieważ rosnąca biurokracja ogranicza wolność gospodarczą, czego konsekwencją jest wzrost cen i bezrobocia, spadek płac i jakości towarów i usług oraz ogólnego poziomu życia. Narastające problemy z kolei próbuje się rozwiązać, tworząc następne przepisy i zatrudniając kolejnych urzędników mających się rzekomo zająć ich rozwiązywaniem. I kółko się zamyka.

Klasycznym przykładem powyższego mechanizmu są Państwowe Urzędy Pracy. Powołane zostały po to, by walczyć z bezrobociem i jego skutkami. Tymczasem ich pracownikom nie opłacało się zmniejszać bezrobocia, bo przecież zawdzięczali mu swoje istnienie. Stąd PUP-y robiły wszystko, żeby bezrobotnych nie ubywało i wkrótce stały się symbolem urzędniczej arogancji i braku uprzejmości wobec petenta. Oczywiście liczba pracowników Urzędów Pracy stale rosła i pochłaniała coraz więcej środków z budżetu państwa. Rosła także liczba przepisów regulujących stosunki pracy oraz różnych form dotacji i zasiłków dla osób poszukujących pracy. Generowało to kolejne etaty w PUP-ach. W ten sposób coraz bardziej malała swoboda gospodarcza, co skutkowało dalszym wzrostem bezrobocia. Tym samym instytucja powołana do usuwania trudnego, społecznego problemu, przyczyniła się do jego eskalacji.

Politycy oczywiście, zamiast deregulować gospodarkę i ograniczać ingerencję państwa w życie obywateli, wymyślają kolejne pomysły pozornych rozwiązań tego problemu pod demagogicznymi hasłami „walki z bezrobociem”. Szkolenia, dotacje, różne formy pomocy doradczej, merytorycznej i finansowej. Wszystkie nieefektywne i prowadzące jedynie do wzrostu biurokracji. Urzędnicy PUP-ów mogą sobie pogratulować. Niedawno mieli okazję świętować – 27 stycznia obchodzony jest Dzień Pracownika Publicznych Służb Zatrudnienia.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie Krajowej Izby Gospodarczej wynika, że polska gospodarka traci na biurokracji aż 200 miliardów złotych rocznie (pisaliśmy o tym w artykule Biurokracja zabija gospodarkę, dostępnym na naszym portalu). Możemy za to podziękować pracownikom administracji.

//Karol Sobiecki

TEKST z #DO13:

[str. 26]

OKŁADKA  (1)

 

Dodaj komentarz