Rosja, Niemcy- dwa bratanki?

On 23 listopada 2012 by Bartłomiej Lepa

„Rosja jest i pozostanie naszym sąsiadem oraz jest i pozostanie naszym partnerem.”- te słowa padły z ust szefa niemieckiej dyplomacji- Guido Westerwelle. Zdanie to odnosiło się do ubiegłotygodniowej wizyty Angeli Merkel w Moskwie.

W marcu wybrany, w maju zaprzysiężony na prezydenta. Mowa tu oczywiście o Władimirze Putinie. Były oficer KGB zajmuje najwyższe stanowisko w Rosji po raz trzeci. Od tego czasu o stosunkach na linii Kreml – Berlin mówiło się w kategoriach „mrocznej atmosfery”. Przed samą rozmową z Kanclerz RFN prezydent Rosji zaznaczył, że zdarzają się różnice zdań i poszukiwane są kompromisy. Nie jest to jednak powód, by tak nazywać relacje rosyjsko – niemieckie.

źródło: polscott24.com

źródło: polscott24.com

W jakim celu się spotkano?

Najważniejszymi tematami rozmów były: współpraca gospodarcza, sfera energetyczna, sytuacja w strefie euro i przewodnictwo Rosji w G20 w przyszłym roku. Dyskutowano także o sytuacji międzynarodowej.

Merkel mówiąc o strategicznym partnerstwie zauważyła, że w Rosji działa już ponad 6 tys. niemieckich firm. Putin zaznaczył, że w zeszłym miesiącu strony uruchomiły drugą nitkę Nord Stream (Gazociągu Północnego).

Podał też, że 40% rezerw rosyjskich jest w europejskiej walucie. Tym samym pokazał zaufanie i wiarę w żywotność zarówno Wspólnoty Europejskiej, jak i jej waluty.

Kanclerz Niemiec i prezydent Rosji długo rozmawiali o konflikcie między Izraelem a Autonomią Palestyńską. Warto zaznaczyć, że w ostatnich dniach sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardzo napięta. To niepokoi największych graczy międzynarodowych. Są oczywiście wśród nich zarówno nasi zachodni sąsiedzi, jak i Rosja.

Putin dodał, że oba państwa są ”bardzo bliskie w ocenie sytuacji (na Bliskim Wschodzie)”.

Nie obeszło się jednak bez krytyki ze strony Merkel. Kanclerz  pokazała swoją dezaprobatę w stosunku do zmian w polityce wewnętrznej Rosji. Przypomnijmy, że Kreml przyjął ustawy ograniczające rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Kanclerz nie uważa jednocześnie, by krytyka mogła wpływać niszcząco na stosunki obu państw. Sama wskazała przykład, że gdyby ona miała się obrażać za krytykę płynącą z gazet, to już dawno nie piastowałaby swego stanowiska.

Gra znaczeń?

Zaprzeczeniem tezy, iż jest to gra fasadowa między państwami, jest fakt, że z Merkel podróżowała cała „świta” – niemieccy ministrowie spraw zagranicznych, wewnętrznych, finansów, gospodarki, zdrowia, środowiska, rolnictwa, kultury oraz wiceministrowie oświaty i transportu. Politykom towarzyszyli także przedstawiciele rodzimych koncernów.

Od stuleci Niemcy z Rosjanami dogadywali się nad polskimi głowami. Nie chcę tu przytaczać paktu z 1939 lub rozbiorów, bo to cios poniżej pasa. Wytworzyła się dziwna, choć teoretycznie przewidywalna sytuacja. Nasi zachodni sąsiedzi reprezentują interesy swoje i Unii Europejskiej w stosunkach z Rosją. RFN może podać argument (należy się z nim zgodzić), że jest 4 gospodarką świata, a także niebagatelną siłą polityczną we Wspólnocie. W dobie kryzysu inwestycja na wschodzie, w tym przypadku w Rosję, może okazać się strzałem w dziesiątkę. Zdobycie „częściowego monopolu” wiąże się m.in. z dużym zyskiem. Rosja mimo swojej potęgi, jest krajem zacofanym. Nie mówię tu o potężnych miastach, takich jak Moskwa lub Petersburg, lecz o setkach tysięcy kilometrów niezagospodarowanych terenów wokół nich. Lekarstwem na bolączkę Rosjan może być niemiecki „zastrzyk” technologiczny i finansowy. Patrząc realistycznie obie strony mogą wyjść na tym tylko korzystnie.

Brakuje niestety polskiego akcentu. Polska gospodarka mimo wszystko jest stosunkowo stabilna. Nasi politycy dobrze dogadują się z, mającymi najwięcej do powiedzenia w Unii, przedstawicielami Niemiec i Francji. Powinniśmy zacząć „pchać” się coraz mocniej do czołówki. Obecnie gramy w ekstraklasie i zadowalamy się pozycją w środku tabeli. Może warto np. przyjąć strategię o kryptonimie „gaz łupkowy”?

Dodaj komentarz