SAAKASZWILI – ZBAWCA CZY OPRAWCA?

On 27 października 2013 by DO

Przez jednych szanowany, przez drugich opluwany. Dla zwolenników – gwarant prozachodniej orientacji i symbol demokratyzacji. Dla oponentów – karierowicz z autorytarnymi zapędami. Po dziesięciu latach kierowania Gruzją, Micheil Saakaszwili opuszcza pałac prezydencki.

Różany bohater
Micheil Saakaszwili wypłynął na szerokie wody w 2003 roku, kiedy to na fali protestów po sfałszowanych wyborach parlamentarnych obalony został ówczesny prezydent Eduard Szewardnadze. Stojący na czele opozycyjnego Zjednoczonego Ruchu Narodowego Saakaszwili stał się twarzą bezkrwawego przewrotu. Bezapelacyjne zwycięstwo w wyborach prezydenckich, które odbyły się w styczniu 2004 roku, potwierdziło sukces rewolucji róż. Na Saakaszwilego oddano aż 96 proc. głosów, przy frekwencji wynoszącej prawie 86 proc. Liczby mówią same za siebie. Od tamtego czasu przez dekadę nieprzerwanie rządził Gruzją. Aż do teraz. Jednak Saakaszwili nie wziął się znikąd.
Prezydent, nazywany przez Gruzinów Miszą, ukończył studia z zakresu stosunków międzynarodowych na kijowskim uniwersytecie. Potem zamienił Ukrainę na Nowy Jork. Prawnikiem został dzięki studiom na prestiżowym Uniwersytecie Columbia, a praktykę adwokacką odbył w jednej ze znanych nowojorskich kancelarii. Do polityki wszedł dzięki zachętom ze strony dawnego przyjaciela, Zuraba Żwanii. Pierwsze kroki stawiał w Związku Obywatelskim, będącym zapleczem Szewardnadzego. Szybko piął się po szczeblach partyjnej drabiny: najpierw został przewodniczącym klubu poselskiego, by następnie, w 2000 roku, zasiąść w fotelu ministra sprawiedliwości. Jednak już po roku Saakaszwili porzucił rządową karierę i zaczął działać na własny rachunek. W ten sposób powstał centroprawicowy Zjednoczony Ruch Narodowy – partia, która po rewolucji róż, stała się główną siłą polityczną w państwie. Misza może także pochwalić się doświadczeniem w lokalnej polityce – po wygranych wyborach samorządowych, w których startował jako kandydat bloku „Tbilisi bez Szewardnadzego”, został wybrany na przewodniczącego rady miasta.

W stronę Zachodu
W momencie zmiany na szczycie, Gruzja była klasycznym przykładem biednego, zaniedbanego, postkomunistycznego państwa, które nie zdążyło się jeszcze uporać z widmem przeszłości. Echa minionej epoki dawały o sobie znać w wielu dziedzinach: kraj był pogrążony w ruinie gospodarczej, szerzyła się korupcja, a pogarszający się poziom życia potęgował tylko i tak już ponure nastroje społeczne. Do tego dochodziły złożone relacje z Rosją. Przed 37-letnim wówczas Saakaszwilim, najmłodszym europejskim prezydentem, postawiono wielkie wyzwanie. Poparcie ze strony zdecydowanej większości gruzińskiego społeczeństwa okazało się bezcenne. Z drugiej strony młody prezydent musiał czuć na plecach ciężar odpowiedzialności, jaki na nim spoczął.
Na Zachodzie, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, o Gruzji mówiło się niewiele. Dla obytego w świecie Micheila, priorytetem stało się wyprowadzenie kraju na europejskie tory. Ekipa młodych, spragnionych sukcesu polityków, nawiązała kontakty z Unią Europejską i NATO, do których chciała dołączyć w nieodległej przyszłości. Głośno zrobiło się o przyjaźni Saakaszwilego z prezydentem George W. Bushem i udziale gruzińskich żołnierzy w misjach w Afganistanie i Iraku. W ostatnich latach wśród Europejczyków nastała swoista moda na Gruzję; liczni turyści, znudzeni zatłoczonymi greckimi, czy włoskimi kurortami, coraz częściej zaczęli wybierać kaukaską republikę, przyciągającą niższymi cenami, dobrym winem i nieskażoną przyrodą i przepięknymi krajobrazami.

Wielkie porządki
Saakaszwilego można lubić lub nie. Można wypominać mu nagłe przejście z obozu Szewardnadzego na przeciwległą stronę barykady, można zarzucać mu naiwność w stosunkach z Amerykanami. Jednak w kwestiach gospodarczych trudno jest się do czegoś przyczepić. Zaproponowana koncepcja reorientacji gospodarki przyniosła oczekiwane skutki. Liberalizacja, prywatyzacja, zmniejszenie liczby podatków z dwudziestu jeden do czterech – dały zielone światło dla biznesu. Po rewolucji róż odnotowano wzrost gospodarczy na poziomie 8 proc. PKB. W 2008 roku wskaźniki zaczęły się obniżać (6,3 proc. w 2010 roku), jednak już w 2011 roku powróciły do poziomu 7 proc. Należy pamiętać, że z kryzysu gospodarczego przez długi czas nie były w stanie podźwignąć się największe światowe potęgi. W rankingu „Doing Business 2013”, opracowywanego przez Bank Światowy na podstawie kryterium łatwości i prowadzenia biznesu, Gruzja zajmuje 9 miejsce na 185 uwzględnionych państw ( podczas gdy Polska uplasowała się na 55 lokacie). Z kolei według Wskaźnika Wolności Gospodarczej, ustalanego przez amerykański dziennik „The Wall Street Journal” i „Heritage Fundation”, Gruzja została ulokowana na 21 miejscu (Polska na 57.). W ocenie brane są pod uwagę takie wskaźniki jak interwencje rządu w gospodarkę, regulacje prawne, przypływ kapitału i inwestycje zagraniczne czy aktywność czarnego rynku. Warto podkreślić, że reformy gospodarcze nie okazały się jedynie chwilowym działaniem, wynikającym ze złożonych obietnic wyborczych. Świadczy o tym przyjęcie w 2009 roku Aktu Wolności Gospodarczej, zbioru ustaw konstytucyjnych, gwarantujących trwałość i nieodwracalność przyjętych założeń modelu ekonomicznego.
Z równie wielkim zapałem Saakaszwili rozprawił się z biurokracją. Wielkie wietrzenie zaczęło się w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Policjantom z drogówki postawiono ultimatum: albo w ciągu tygodnia przestaną wymuszać łapówki, albo wylatują z pracy. Wydział drogowy został zlikwidowany, a kilkaset osób skazano. Ministerstwo stało się symbolem zmiany; nawet nowo wybudowana siedziba została wykonana głównie ze szkła, co miało przypominać o przejrzystości działań publicznych. Kilkadziesiąt tysięcy urzędników państwowych zostało zwolnionych, zlikwidowano wiele instytucji. Pensje tych, którzy zostali, wzrosły niemal piętnastokrotnie. Korupcji miała zapobiegać także rotacyjność stanowisk.

Druga twarz
Z jednej strony za czasów Saakaszwilego Gruzja rozkwitła. Z drugiej strony, od kilku lat prasa rozpisuje się o aresztowaniach, dramatycznej sytuacji więźniów, zabójstwach w niewyjaśnionych okolicznościach. Przez duże miasta przelewają się fale demonstrantów żądających odejścia dotychczasowego prezydenta. Wciąż nie zapomniano o konflikcie zbrojnym z Rosją w 2008 roku, na skutek którego autonomiczne terytoria Abchazji i Osetii Południowej oderwały się od Gruzji. Wiele osób zarzuca Saakaszwilemu posługiwanie się metodami podobnymi do narzędzi swoich poprzedników. Mowa tu o prześladowaniach opozycyjnych działaczy, pacyfikacji antyrządowych demonstracji, cenzurze, zamykaniu niewygodnych mediów. Społeczeństwu gruzińskiemu nie podoba się też wystawne życie prezydenta – Saakaszwilemu zarzuca się wydawanie publicznych pieniędzy na własne rozrywki. Prasa donosiła o ekskluzywnych wakacjach w Dubaju, nocnych wypadach do kasyna, zakupie portretu nagiej amerykańskiej aktorki. Prokuratura gruzińska prowadziła nawet śledztwo w sprawie finansowania z publicznych środków zabiegu wstrzyknięcia botoksu w twarz prezydenta.

Co dalej?
Do zeszłej jesieni prezydent i rząd gruziński wywodzili się z jednego obozu politycznego. Przegrana prezydenckiego Zjednoczonego Ruchu Narodowego w wyborach parlamentarnych w 2012 roku była sporym szokiem zarówno dla Saakaszwilego jak i dla opinii publicznej. Tym bardziej, że wcześniej dokonano zmiany konstytucji, w efekcie czego w znacznym stopniu została ograniczona władza prezydencka na rzecz rządu i parlamentu. Nowym premierem został milioner Bidzina Iwaniszwili, przywódca koalizji Gruzińskie Marzenie, zacięty wróg prezydenta. Za kilka dni zakończy się trwająca prawie rok walka między dwoma zwalczającymi się ośrodkami egzekutywy.
27 października Gruzini pójdą do urn. Co prawda do wyścigu o fotel prezydencki zgłosiło się ponad dwudziestu kandydatów, jednak niemal pewne jest zwycięstwo Giorgi Margwelaszwilego z Gruzińskiego Marzenia. W ten sposób spełni się marzenie Iwaniszwilego o końcu epoki Saakaszwilego. Premier zapowiedział też, że po usunięciu obecnego prezydenta z polityki, sam złoży urząd; tak więc w najbliższych dniach dokona się personalna wymiana na dwóch najwyższych stanowiskach w państwie. W tym miejscu pojawia się pytanie, jaką drogę wybiorą nowi przywódcy. Wśród obserwatorów istnieje obawa, że w Gruzji może powtórzyć się scenariusz ukraiński po odsunięciu od władzy Wiktora Juszczenki. Inni w zmianie upatrują szansę na normalizację stosunków z Rosją, przy zachowaniu dobrych relacji z Zachodem. Wielce niepewna jest też przyszłość Micheila Saakaszwilego. Zapytany o to, co będzie robił po przejściu na polityczną emeryturę, Misza snuje marzenia o posiadaniu własnej winnicy albo stworzeniu szkoły nauk politycznych. Widzi się też w roli ambasadora Gruzji. Na przeszkodzie może stanąć mu jednak środowisko Gruzińskiego Marzenia, które będzie dążyć do ukarania prezydenta za nadużycia władzy w czasie sprawowania urzędu. Promocja państwa zza krat więzienia jeszcze nikomu nie przyniosła korzyści…

// Aleksandra Gieracka

Comments are closed.