SEKSOWNY TRAGIZM

On 17 sierpnia 2013 by DO

W najnowszej książce Eustachy Rylski ponownie pisze o hedonizmie, męskości, mizantropii i upływającym czasie. Tym razem fabuła zbliża się do filmu sensacyjnego, ale to w żaden sposób nie zaciera najistotniejszych aspektów jego twórczości.

źródło: datapremiery.pl

źródło: datapremiery.pl

Lato 1963 roku było wyjątkowo upalne i suche. Tego roku w czerwcu Kennedy wołał pod Bramą Brandenburską „Ich bin ein berliner”, Beatlesi byli w trasie ze swoją pierwsza płytą, w Opolu odbył się I Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej, w czasie którego nagrodę zdobyła Ewa Demarczyk, a przebojami zostały Autostop Karin Stanek i Piosenka o okularnikach Osieckiej. Otwarto Zalew Zegrzyński. W lipcu we Wrocławiu wybuchła ostatnia w Europie epidemia czarnej ospy; miasto zostało otoczone kordonem i odcięte od świata.

Lato tego roku było też najważniejszym w życiu Eustachego Rylskiego. Zwierzał się z tego wielokrotnie, przede wszystkim w tomie Po śniadaniu. Wracał do niego w wywiadach, w czasie spotkań. To było lato, po którym już nigdy nie był tak sprawny, tak pełen życia; lato kilkudziesięciokilometrowych rajdów rowerowych i godzin pływania w jeziorach. Lato obfite w kilkudniowe romanse, wieczory w gospodzie, w zachwyty nad zapachem ajeru, kawy, nad przejściem poranka w południe. Lato spotkania z panną Holly Golightly, lato ostatnich bezkrytycznych rozmów o Hemingwayu. Wtedy także rozgrywa się najważniejsza część jego nowej powieści. Obok Julii to kolejna książka o mężczyźnie, pięknie i przyjemności. Główny bohater, Jan Ruczaj–Skode, po części alter ego pisarza, opowiada o swojej młodości w Sudetach, dojrzałości we Francji i starości w Warszawie, przez cały czas podkreślając: najważniejsza w życiu jest przyjemność. Jednocześnie cały czas konfrontuje się z wzorcami i poszukując tożsamości mężczyzny.

To także kolejna książka o wątpliwościach, niepewności i starciu szorstkiego, knajackiego, kumpelskiego wzoru męskości rodem z opowiadań Hłaski (Eustachy Rylski, pogrobowiec, potomek arystokratów i powstańców, wtedy krótko po maturze, rozpoczął pracę w bazie transportowej, zagubionej gdzieś w Sudetach — gdzie nawet lasy były poniemieckie) z tym melancholijnym, nostalgicznym, wręcz uliteraturyzowanym — jaki zdaje się przejawiać Ruczaj. Męcząca potrzeba udowodnienia zuchwałości i odwagi zdradza, że Ruczaj jedynie aspiruje do grupy „twardzieli”, jednocześnie wprost przyznając się do tchórzostwa i innego pojmowania męskości. Za dużo w nim czułości, delikatności. Przyjemność jest istotą jego życia. Poza tym pisze o „melancholii jako męskiej codzienności”, dopuszcza wybór pomiędzy życiem niebezpiecznym a nieżyciem, odczuwa dumę z niezależności, dostrzega swoje zuchwałe życie i niezrozumiały, zaciągnięty za nie dług. Najpiękniejszymi fragmentami książki są impresje i przemyślenia bohatera o drobnych zachwytach, przypominające opisy z poprzednio wydanego utworu. Pełne spokojnego uwielbienia dla piękna, dla każdej drobnostki, dla każdej chwili i tak samo dla rzeczy wielkich.

Z upływem czasu ta zdolność zanika. Im główny bohater jest starszy, tym mniej jego umysł jest zdolny przerabiać każde doznanie na przyjemność. Los z czasem zepchnął go, jak sam o tym pisze, w sferę mizantropii, niewiary, pesymizmu i pustki, jaka przepełnianiała jego dojrzałe życie (a imał się różnych zawodów, nigdy nie studiował, zadebiutował w wieku 39 lat mikropowieściami Stankiewicz i Powrót). A może po prostu dojrzał i usłyszał wreszcie starca z Florydy, który tak naprawdę mówi „a gówno, to wszystko iluzja, prawdziwa jest tylko śmierć”, a piękno, zachwyt, przyjemności jedynie odwracają uwagę od niewiary, poczucia pustki, braku Boga, czy jak tam się to jeszcze inaczej nazwie. Dostrzegł pozę „urojonego świata twardych mężczyzn podszytego seksownym tragizmem”.

I kiedy dzisiaj pytają Rylskiego, jakie jest jego największe marzenie, odpowiada: powrót do młodości. Chociaż pewnie dziś ten człowiek w wieku blisko siedemdziesięciu lat, o astenicznej, „mędrcowej” sylwetce i rysach pociągających swoim spokojem i głębią, jest znacznie bliżej odpowiedzi na pytanie „co to jest męskość” niż tamtego długiego i upalnego lata 1963 roku.

// Tomasz Kolowca

/// Eustachy Rylski, Obok Julii, Wielka Litera, Warszawa 2013, 130 x 215, ss. 381, oprawa twarda, ISBN: 9788363387891.

 

 

Dodaj komentarz