Solidarnościowy fenomen

On 17 sierpnia 2018 by Drugi Obieg

Sierpień to czas szczególny, aby podejmować refleksję nad zagadnieniem Solidarności. Strajki, brama Stoczni Gdańskiej, wizerunek Jana Pawła II i pokaźnych rozmiarów długopis Lecha Wałęsy. Te symboliczne obrazy-migawki przebiły się i na stałe zapisały w pamięci – jak sądzę – nie tylko Polaków. Bo choć Solidarność zawiązała się właśnie w Polsce – „najweselszym baraku w obozie” – to miała konsekwencje dla całej Europy znajdującej się za żelazną kurtyną dzielącą świat na blisko pół wieku. Nie była jedynie ruchem walczącym o zapisane postulaty socjalne i ekonomiczne, a dotykała samej istoty człowieczeństwa.

Solidarność 1

Rozpoczynając rozważania nad polskim doświadczeniem Solidarności nie sposób pominąć tła historycznego. Ustawienie go w tym kontekście pozwala na dostrzeżenie jego unikalności i wyjątkowości zarazem. Dwa totalitaryzmy będące owym tłem, bezsprzecznie były tragiczne i nakazały postawić pytanie o kondycję człowieka XX-go wieku. O jego naturę, o to do czego może się posunąć, chcąc zrealizować swoje założenia, ale i gdzie tkwią w nim te pierwiastki zła. O to jak pojmuje wolność. Gdzie jest dobro? Wreszcie, stawiały także pytanie o obecność Boga w tym wszystkim. Co mądrzejsi nie pytali. Sami dostrzegali, że nazizm i komunizm wzięły się właśnie z zanegowania cywilizacji ufundowanej na tradycji, chrześcijaństwie, dominującym znaczeniu prawa naturalnego, istnieniu prawdy obiektywnej i określonym archetypie natury ludzkiej. „Żyć tak jak gdyby Bóg nie istniał” – tak w skrócie brzmiał program dla architektów tych dwóch straszliwych dziejowych doświadczeń. Architektów, którzy samych siebie uczynili Bogami, przydając sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci.

Szaleńcze ideologie vs. Miłość społeczna

Wydawać by się mogło, że po tych doświadczeniach jedyną odpowiedzią na wyrządzone krzywdy będzie zło. Wobec drugiego człowieka, wobec otaczającego świata. Człowiek, szczególnie podług założeń ideologii komunistycznej sprowadzony miał być do bytu pojmującego rzeczywistość na wskroś materialistycznie. Nie wierząc w transcendencję, życie wieczne, potrzebę szacunku dla drugiego człowieka, etyczny wymiar relacji społecznych, godność pracy ludzkiej. Jednak to właśnie dążenie do życia w prawdzie i godności, do której podświadomie dążyło ludzkie sumienie pozwoliło na wykrystalizowanie się z ducha polskiej Solidarności.

Wielu badaczy analizując ideę Solidarność na poziomie filozoficznym, uwypukla jej wymiar republikański, który silnie zakorzeniony jest w polskiej tożsamości. Zwracają więc uwagę na społeczną gotowość stanięcia ramię w ramię, w obliczu walki o wspólny cel. W tym wypadku o wolność. Solidarnościowy zryw może być w tym sensie odczytywany jako pewna kontynuacja historycznych powstań czy szerzej – zrywów niepodległościowych.

Warto w tym miejscu także zaznaczyć, że założenia jakie przyświecały temu ruchowi nie powstawały na skutek zaczytywania się w podręcznikach z historii doktryn i idei politycznych. Wynikały z praktyki. Oto bowiem, zniewoleni kłamstwem, które przenikało każdą sferę życia ludzie, postanowili powiedzieć dość i stać się „solidarni z człowiekiem w człowieku”*. Wynikają z tego istotne konsekwencje.

Pierwsza z nich jest taka, że jak pisze w książce Przekroczyć nowoczesność. Projekt polityczny ruchu społecznego Solidarność, autor Krzysztof Mazur, Solidarność jest na swój sposób nieprzystawalna, niewczesna, awangardowa. Można by było również powiedzieć iście polska. Język, którym posługuje się dzisiejsza nauka z zakresu socjologii czy szeroko pojętych nauk politycznych, nie pozwala na pełne wytłumaczenie tego o co zabiegało pokolenie naszych rodziców. „Programowy dorobek Solidarności, łamiący wszelkie doktrynalne podziały tego typu i czerpiący z wielu wykluczających się nurtów myślenia, musiał w tym kontekście być postrzegany jako coś dziwacznego. Łatwiej było uznać program Solidarności za bezsensowny twór niewykształconych robotników, niż zmienić własne przyzwyczajenia intelektualne”**. To dość znamienny cytat, bo jak w soczewce pokazuje stosunek także polskiej nauki do Solidarności i jej dziejowego znaczenia. Choć ten wielomilionowy ruch spowodował rzeczywistą zmianę społeczną, mówi wiele o polskiej tożsamości i wskazuje na pewną zasadniczą postawę antropologiczną, to na zajęciach z historii idei chętniej sięgamy przecież po myśl Johna Rawlsa z analogicznego okresu. Trzeba w końcu doganiać zachód.

Druga z konsekwencji pokazuje wielką unikalność tego doświadczenia i jego wręcz „arcypolskość”. Przywołany na początku tego akapitu cytat z francuskiej filozof Chantal Delsol podnosi kwestię reakcji na „ideologię zła”. Wydobywanie się z człowieka pokładów dobra jako odpowiedzi na radykalne zło, przypomina w tym kontekście słynną maksymę Św. Pawła: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21). Taką właśnie postawę zbiorową przyjęli Polacy wobec aksjologicznego nihilizmu ideologii komunistycznej. Ideologii pragnącej przemieniać ludzkie dusze. Chcącej uczynić człowieka oderwaną od swojej tysiącletniej (z hakiem) tradycji chrześcijańskiej, ofiarą celnie określonego przez Aleksandra Wata zabiegu pierekowki duszy. Zakładała zbawienie człowieka na ziemi, stworzenie stanu świeckiej gnozy jak określał go Eric Voegelin.

Jak napisałam w powyższym wstępie, Solidarność dotykała samej istoty człowieczeństwa, w oczywisty sposób łącząc ją z pamiętanymi przez wszystkich postulatami ekonomicznymi i socjalnymi. Wiele osób popełnia jednak błąd sprowadzając ją tylko do powierzchownego wymiaru, a nawet o zgrozo, do ruchu o zabarwieniu na wskroś populistycznym. Przywoływany już wcześniej Krzysztof Mazur, analizując usytuowanie i znaczenie człowieka i społeczeństwa w projekcie Solidarności, wskazuje na antropologiczny wymiar tego ruchu, gdzie godność człowieka – fundamentalna kategoria z dziedziny katolickiej nauki społecznej była pojęciem pierwotnym. To z niego, zdaniem autora, wyprowadzano sposób patrzenia na demokrację, prawa człowieka, ustrój polityczny i wolność. 

Mentor i patron

Pisząc o polskiej Solidarności nie sposób pominąć Jana Pawła II i wpływu jaki wywarł on na ten ruch. Obudził i przypomniał ludziom czym jest poczucie godności, a nade wszystko dał braterskie poczucie jedności. „Byłoby to za mało powiedzieć, że jestem w tej sprawie najgłębiej z Wami solidarny, że to jest właśnie ta sprawa, którą ja nie tylko reprezentuję, ale której daję moje życie. Po to w ogóle istnieję jako taki, na tym miejscu, na tej stolicy”, mówił do Polaków w trakcie swojej pielgrzymki do Polski Jan Paweł II. Jak pisze Prof. Zbigniew Stawrowski, Papież był niewątpliwie wiernym mentorem i patronem Solidarności. Wsparcie przez niego okazywane miało wymiar zarówno duchowy jak i materialny. W trakcie pierwszej pielgrzymki do Polski w roku 1979, a więc rok po wyborze na Stolicę Apostolską, gdy wypowiedział znamienne słowa: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”, coś jakby na dobre się odmieniło. Z relacji naocznych świadków tamtych wydarzeń słowa te zabrzmiały w ustach Jana Pawła II z ogromną mocą. Bowiem w jego wypowiedziach w tamtym okresie najważniejsze było właśnie to co mówił i jak mówił. Jan Paweł kładł nacisk na epizodyczny charakter komunizmu, który w obliczu polskiej historii naznaczonej bliskością z tradycją chrześcijańską jest wydarzeniem, które musiało się wydarzyć, ale które nie jest nie do pokonania. Totalitarny charakter ideologii komunistycznej, która już od lat 50. traciła na znaczeniu, wprowadzała za przyczyną istniejącego aparatu przemocy wszechobecne kłamstwo. Odtrutką na nie był język jakim posługiwał się Jan Paweł II. Piękna polszczyzna pełna szacunku, właściwego wyważenia, miary i taktu, w kontrze do języka nachalnej komunistycznej propagandy. Oto co dawało wiarę w moc odnowy tej ziemi.

Warto zaznaczyć, że sama idea solidarności znajduje swoje głębokie zakorzenienie w zasadach chrześcijańskich. Jan Paweł II wyraźnie przypomniał wezwanie św. Pawła: „Jeden drugiego brzemiona noście” (Ga 6,2), które uczynił wymownym zaproszeniem dla wszystkich Polaków do budowy braterskiej współodpowiedzialności za wspólnotę ludzi będących świadomymi własnej niewystarczalności. Na moment powrócę jeszcze do unikalności tego doświadczenia i jego arcypolskości w kontekście Jana Pawła II. W trakcie wywiadu-rzeki w książce Pamięć i tożsamość, Papież wspomina rozmowę, którą odbył z kolegą, młodym flamandem z Belgii. Usłyszał od niego wtedy, że: „Pan Bóg dopuścił, że doświadczenie tego zła, jakim jest komunizm, spadło na was… A dlaczego tak dopuścił? I sam dał odpowiedź, którą uważam za znamienną: Nam na Zachodzie zostało to oszczędzone, być może dlatego, że my na zachodzie Europy byśmy nie wytrzymali podobnej próby, a wy wytrzymacie”. To zdanie, jak mówił Jan Paweł II silnie odcisnęło się w jego pamięci. Stało się na swój sposób prorocze i dające siłę jednocześnie. Hart ducha, sprzeciw wobec kłamstwa, odwaga, poczucie ogołocenia, wolność połączona z odpowiedzialnością, oparcie w kościele katolickim i niezłomność ludzi dobrej woli. Te elementy zbudowały i podtrzymywały Solidarność, pomagając jej odnieść bezsprzeczne zwycięstwo.

Czy zmarnowane zwycięstwo?

W tym miejscu warto postawić pytanie o znaczenie tych idei w toku neoliberalnej transformacji ustrojowej lat 90. Gdzie i czy w ogóle założyła solidarne współdziałanie, tworząc ku temu instytucje, rozwiązania prawne, długofalowy model rozwoju. Socjologowie, politolodzy i filozofowie coraz częściej zwracają uwagę na fakt, iż przyjęty wtedy model nie tylko stworzony został w kontrze do doświadczenia Solidarności, pogłębił społeczne nierówności, ale i przyjmowany bezkrytycznie sprawił, że zatraciliśmy zdolność racjonalnego oglądu rzeczywistości na wiele lat. Jak przyznała niedawno socjolog Prof. Anna Giza-Poleszczuk: „Stanowiły oczywistą przeciwwagę dla socjalizmu, więc musiały być dobre”.

Pewien kompleks wobec Zachodu, poczucie niezachwianej wiary w potrzebę bezrefleksyjnego dogonienia go, na długie lata uformował model „modernizacji przez kserokopiarkę”. Spychano więc na margines wszystko to co immanentnie polskie, co przyczyniło się do powstania Solidarności, a jednocześnie nijak nie pasowało do postępowego zachodu. Bo gdzie zmieścić religijność, tradycyjne wartości i sceptycyzm wobec progresywizmu? „Wystawały poza idealnie skrojony wzorzec, więc miały odejść w niepamięć” – zdaje się mówiło wielu orędowników przemian. Zadecydowano więc, że pytań o ideowe założenia nie będzie się zadawać, a grubą kreską odetnie się spuściznę PRL-u. Taka wizja była jednak infantylna i dość powiedzieć, że na skróty, a problemy które stworzyła wracają dzisiaj ze zdwojoną siłą.

Czy zawiodły elity, politycy i inteligencja? Warto w kontekście licznych artykułów, publikacji i książek poświęconych zagadnieniu Solidarności postawić takie pytanie. Szczególnie jeśli zauważymy, że związki zawodowe będące instytucjonalnym wyrazem poszukiwania solidarności, nie znalazły i nie mogły znaleźć sprzymierzeńca w osobie Jeffreya Sachsa – doradcy Leszka Balcerowicza i orędownika nieskrępowanego neoliberalizmu w wydaniu ekonomicznym. Jak więc nazwać taki dobór autorytetów w kontekście dziejowego doświadczenia Solidarności?

„Wszyscy z wszystkimi, wszyscy dla wszystkich. Zawsze człowiek dla człowieka, nigdy przeciwko drugiemu” – taką dziejową mądrość wysnuć można ze słów Jana Pawła II kierowanych do ludzi Solidarności. Tak budowana instytucjonalna przestrzeń wolności zakładałaby budowę na skale – na fundamencie prawdy i sprawiedliwości, czy parafrazując Prof. Stawrowskiego wybór nie padł jednak na budowanie na piasku?

 

//Agnieszka Tarnowska – autorka jest redaktor naczelną czasopisma „Drugi Obieg”, studentką III. roku stosunków międzynarodowych i I. roku niemcoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Przypisy:

*Ch. Delsol, Solidarność i miłosierdzie, [w:] Teologia Polityczna nr 10, Solidarność i Miłosierdzie, Teologia Polityczna, Warszawa 2018.

**K. Mazur, Przekroczyć nowoczesność. Projekt polityczny ruchu społecznego Solidarność, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2017, s. 11-12.

Źródła:

Mazurkiewicz P., Europa jako kinder niespodzianka, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2017.

Mazur K., Przekroczyć nowoczesność. Projekt polityczny ruchu społecznego Solidarność, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2017.

Stawrowski Z., Solidarność znaczy więź. W kręgu myśli Józefa Tischnera i Jana Pawła II, Instytut Myśli Jóżefa Tischnera, Kraków 2010.

Teologia Polityczna nr 10, Solidarność i Miłosierdzie.

Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tożsamości, Wydawnictwo Znak, Kraków 2005.

Wildstein B., O kulturze i rewolucji, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2018.

Zbigniew Stawrowski, Solidarność a idea doskonałej wspólnoty,   http://omp.org.pl/artykul.php?artykul=246 [dostęp: 16.08.2018r.]

Krzysztof Mazur, Wolność jako doświadczenie. Ruch społeczny Solidarność a współczesne rozumienie wolności., http://www.polskietradycje.pl/artykuly/widok/605 [dostęp: 16.08.2018r.]

 

 

Comments are closed.