SPÓR O NARÓD

On 2 kwietnia 2016 by DO

Porównując koncepcje narodu w katolickiej nauce społecznej i konserwatyzmie dotykamy materii, która pozornie wydaje się podobna. Tymczasem ich jedynym punktem wspólnym jest przekonanie o posiadaniu przez pewną wspólnotę, w tym przypadku nazywaną narodem, zespołu cech charakterystycznych dla niej samej. Oba podejścia w znacznej mierze jednak się różnią.

ytimg.com

ytimg.com

Naród to „zbiorowość ludzi wyróżniająca się wspólną świadomością narodową, czyli poczuciem przynależności do wspólnoty(…)”. W tej definicji musimy zwrócić uwagę na 3 kwestie. Po pierwsze, naród to pewna zbiorowość, czyli zespół jednostek, które zdecydowały się dla osiągnięcia wspólnej korzyści połączyć w grupę. Po drugie, naród musi posiadać wspólną świadomość narodową, co oznacza konieczność posiadania pewnych wspólnych wartości moralno-etycznych, kierowania się podobnymi ideami w życiu społeczno-politycznym i wytworzenia bazy kulturowej, która stanowi pewnego rodzaju mit założycielski. Po trzecie, owa świadomość narodowa implikuje poczucie przynależności do wspólnoty. Najkrócej rzecz ujmując, oznacza to pełne utożsamienie się z pozycją narodu w świecie, świadomość jego przeszłości i teraźniejszości oraz działania na rzecz poprawienia jego statusu w przyszłości. Co więcej, w tym celu ważne jest uznanie prymatu działań kolektywnych nad indywidualistycznymi.

Naród a państwo

Pierwszym punktem spornym, który napotykamy w rozważaniach obu koncepcji, jest rozróżnienie między państwem a narodem oraz wzajemnymi oddziaływaniami na siebie tych dwóch tworów politycznych. W filozofii polityki Jana Pawła II mamy wyraźne podkreślenie faktu, że to naród tworzy państwo. Wychodząc od tej tezy, papież argumentuje swoje stanowisko koniecznością zaistnienia pewnej formy organizacyjnej, stanowiącej syntezę grup społecznych znajdujących się na jednym obszarze, które po ewolucyjnym uformowaniu się w tenże organizm są w stanie stworzyć konkretny mechanizm prawno-ustrojowy, pomagający w artykulacji koniecznych cech służących podtrzymaniu żywotności narodu. W tym właśnie momencie zacierają się granice między narodem a państwem – oba twory przeplatają się ze sobą, choć paradoksalnie jeden z nich, państwo jest uzewnętrznieniem procesów politycznych odbywających się na danym terytorium.

Z dziejów XIX wieku

Pomijając konsekwencje substancjalne dotyczące obu tych materii, warto spojrzeć na tę teorię z historycznego punktu widzenia. Opisuje ona bowiem postępowanie Polaków w okresie zaborów. Wiadomo powszechnie, że narody w dzisiejszym tego słowa znaczeniu są produktem XIX wieku – rewolucji francuskiej, Wiosny Ludów, a w przypadku Polski także dwóch powstań oraz pozytywistycznej pracy u podstaw. Z powodu braku państwa i tym samym warstw przodujących w narodzie, niemożliwym było wytworzenie naturalnej hierarchii uzasadniającej konieczność organizacji bytu narodowego w taki sposób, by w miarę jednolicie substancjalnie przejść przez okres niewoli. To zjawisko potęgował fakt, iż wszelkie elity polskie aspirujące do tego miana musiały żyć w komitywie z państwami zaborczymi, co automatycznie ustawiało dopiero tworzący się naród polski przeciwko nim. Łącząc ten fakt z funkcjonowaniem w przestrzeni mentalnej pewnych nabytych kulturowo przez Polaków cech, takich jak brawura, warcholstwo, nierzadko także i anarchizm, polityka prowadzona przez stronnictwa polskie musiała opierać się na podkreślaniu znaczenia i ciągłym uświadamianiu zagrożenia istnienia instynktu samozachowawczego, który w ówczesnej sytuacji był naginany do granic możliwości. Powstania były wynikiem właśnie obawy o przetrwanie narodu, na które nachodziła jeszcze kwestia obrony przed germanizacją/rusyfikacją. Nie wspominam tu o chęci odzyskania niepodległości, by było to celem oczywistym dla wszystkich ówcześnie żyjących.

Z doktryny konserwatywnej

Konserwatyści właśnie z tego punktu widzenia starali się akcentować problem rozważania: co było pierwsze – naród czy państwo? Dosadnie wyartykułował to Stanisław Cat-Mackiewicz stwierdzając, że „nie od narodu pochodzi państwo, lecz przeciwnie, władza tworzy państwo, a państwo tworzy naród”. To stwierdzenie łączy się z podkreślanym przez konserwatystów prymatem państwa nad narodem, co wynika z twórczej roli organizmu państwowego. Zdaniem Cata, sytuacja, w której kształtował się naród polski nie odpowiadała jego aktualnemu położeniu geograficznemu. Powstania w XIX wieku toczyły się nie tylko na terenach zamieszkałych przez ludność rdzennie polską, lecz także na tych, na których Polacy stanowili radykalną mniejszość. Wynika z tego, że powstania nie miały pobudek narodowych, lecz historyczno-kulturowe. Walka toczyła się nie o ideę narodową, lecz o ideę restytucji państwa polskiego w jego przedrozbiorowym kształcie. Siłą napędzającą powstańców do walki było bowiem stworzenie państwa nie podług przyszłych granic endecji, lecz podług granic Polski imperialnej. Wracając do cytatu, Mackiewicz miał na myśli istnienie w kształtującym się narodzie polskim pewnych zastanych cech kulturowych. W tym przypadku była to chęć powołania własnego państwa, motywowana przeszłymi wyobrażeniami o jego istnieniu. Z tego punktu widzenia, Cat twierdzi, że nie zaszła w narodzie żadna zmiana mentalno-społeczna, która pozwoliłaby nam stwierdzić, że naród polski kształtował się według nowożytnych koncepcji.

Co jest spoiwem narodu?

Powstanie narodu nie warunkuje jego prawidłowego funkcjonowania. Aby osiągnąć stan, w którym pewna wspólnota ludzi charakteryzująca się tożsamymi cechami, będzie w stanie pokonywać kolejne etapy cywilizacyjnego rozwoju, potrzeba czynników, które umocnią ją wewnętrznie. Jan Paweł II zalicza do nich poczucie sprawiedliwości oraz wiążące się z tym zabezpieczenie autonomii jednostki w kwestii praw, wolności i swobody działania. Sprawiedliwość jest rozumiana przez papieża-Polaka w ujęciu klasycznym, czyli jako „stała i niezmienna wola przyznania każdemu należnego mu prawa”. W ten sposób zabezpiecza on autonomię każdego z nas i podkreśla swobodę każdego człowieka. Ma to doprowadzić do zapobieżenia sytuacji, w której pewna jednostka/grupa działająca w obrębie narodu, będzie próbowała zapanować nad inną jednostką/grupą i podporządkować ją sobie. Innymi słowy, budowanie narodu musi opierać się na zasadzie dobrowolności, ponieważ to jedyna możliwość sprawnego funkcjonowania w przyszłości. Można się także dopatrzeć drugiego aspektu w tej klasycznej definicji sprawiedliwości. To także „cnota moralna, która polega na stałej i trwałej woli oddawania Bogu i bliźniemu tego, co im się należy”. Jest ona bezpośrednim wynikiem zastosowania klasycznego ujęcia, ponieważ uznaje i potwierdza możliwość samostanowienia człowieka. Ponadto, podkreśla zachowanie odpowiedniego stosunku wobec Boga, charakteryzującego się podporządkowaniem biblijnym zasadom moralnym oraz naukom wypływającym z Ewangelii. Zabezpieczenie praw i wolności człowieka jest potrzebne także po to, by różnice pomiędzy ludźmi nie stanowiły na tyle istotnego problemu we wzajemnym komunikowaniu, że przerodzą się w trwałą niechęć pomiędzy konkretnymi grupami. Ponadto, jest ono wynikiem wyżej wymienionych ujęć sprawiedliwości. W momencie zaistnienia warunków zabezpieczających wolność jednostek, mamy do czynienia z harmonijną i zgodną współpracą poszczególnych grup społecznych, która pod wpływem czasu doprowadza do wytworzenia się pewnych zwyczajów, nawyków i tradycji kultywowanych przez następne pokolenia. Pełne ukształtowanie świadomości danego narodu pozwala na uzewnętrznienie poczucia odrębności od innych nacji. Towarzyszy jej także wytworzenie się materialnych konstrukcji organizacji życia społecznego, politycznego i gospodarczego. Ujawnia się tu tzw. aspekt podmiotowości, który jest ostatnim krokiem do osiągnięcia przez naród suwerenności zewnętrznej. Koniecznym do jej osiągnięcia jest nie tylko możliwość samostanowienia, co na pierwotnym etapie powstawania narodu jest oczywistą konsekwencją działań, ale także uznanie przez inne narody, co będzie skutkowało nawiązaniem harmonijnej współpracy między nimi samymi.

Spór w doktrynie

U podstaw konserwatyzmu tkwi przekonanie o ingerencji władzy w proces inicjacji i powstawania narodu. Wynika to z wcześniej opisanej sytuacji, w której to naród nigdy nie powstaje z samego siebie, lecz jest dziełem państwa. Jan Paweł II nie dopuszcza możliwości kształtowania kierunku rozwoju, ustanawiania zwyczajów czy też innych wyznaczników przez czynniki obce względem narodu. Konserwatyści zaś twierdzą, że skoro pewna instytucja wpływa na samą możliwość inicjacji pewnych mechanizmów narodowotwórczych, to tym bardziej musi mieć wpływ na kierunek, w jakim one podążają. Naród rozwija się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą z nich jest naturalny tok ewolucji, którą sam dla siebie ustala i którą decyduje się iść. Wówczas dąży on do rozwoju swoich sił moralnych na takiej samej zasadzie jak naród w filozofii Jana Pawła II. Niemniej jednak, nie jest on poddany swobodnym przekształceniom w duchu aktualnie panujących tendencji społeczno-politycznych, lecz może być korygowany przez osoby stojące na jego czele, które odpowiadają za cały mechanizm instytucjonalny kierujący społecznością. W takim przypadku władza może dobrowolnie kształtować przyszły ustrój polityczny, mechanizm społeczny, a nawet stosunki handlowe. Problemem trudnym do określenia jest stopień zaangażowania czynników rządzących, częstotliwość, z jaką wykonują one daną pracę oraz intencje, jakie nimi kierują. W zależności od tych czynników możemy zauważyć pewne uwarunkowania wpływające na dalszy wygląd kwestii ustrojowych – im władza miała większy wpływ na formowanie tkanki narodowej, tym bardziej utrwalała ustrój autorytarny/monarchiczny. Im ten wpływ był mniejszy, tym większe znaczenie dla rozwiązywania sporów miało ustalanie rozwiązania w gremiach przedstawicielskich poprzez chęć dojścia do kompromisu.

Konserwatywna wizja jednostki

W konserwatyzmie jednostka nie miała zasadniczo wielkiego wpływu na tworzenie narodu. O ile u Jana Pawła II jednostka wchodziła w skład narodu poprzez wszelkiego rodzaju wspólnoty i przyznawano jej szeroką autonomię, o tyle konserwatyści widzą jednostkę jedynie jako część składową wspólnoty, w której działa. Oczywiście nie świadczy to o odbieraniu jej pewnych przyrodzonych uprawnień. Zasadnicza różnica pomiędzy obiema koncepcjami dotyczy sposobu wpływu na rozwój wypadków, który konserwatyści negują. Spoiwem, które odpowiada za wykształcenie się poczucia własnej wartości w narodzie, jest harmonijny rozwój wspólnot poszczególnych grup interesu oraz naturalna rywalizacja pomiędzy nimi, która jest kontrolowana przez czynnik rządzący. W zależności od sytuacji, może on tylko nadzorować aktualny rozwój wypadków, ale może też czynnie interweniować i samemu kształtować sytuację. Koncepcja konserwatywna zmierza do równoważenia się wpływów wspólnot i władzy oraz rywalizacji pomiędzy nimi z uwzględnieniem praw i obowiązków, jakie posiadają obie strony wraz z zabezpieczeniem woli jednostki, która ma prawo podążać w swoim kierunku, lecz bez większej możliwości na czynny udział w tworzeniu wypadków.

Tak bliskie a tak dalekie

Mogłoby się wydawać, że doktryny funkcjonujące w podobnym rdzeniu ideologicznym winny być w wielu parametrach zgodne. Przykład narodu pokazał, że nie musi tak być. Nurt chrześcijańskiej demokracji, w którym funkcjonował Jan Paweł II oraz konserwatyzm kierują się bowiem innymi modelami praktyki politycznej, co nawet przy względnej bliskości sfery ideologicznej musi powodować rozbieżności w wielu kwestiach. Warto podkreślić, iż w wielu miejscach obie doktryny nie są sprzeczne. Pożytecznym zjawiskiem byłoby zatem wybranie zarówno z jednej, jak i drugiej strony tych najlepszych cech i utworzenie z nich systemu wartości, jaki jest niezbędny Polakom w XXI wieku.

//Mateusz Ambrożek

Comments are closed.