SPRAWIEDLIWOŚĆ PO LATACH

On 27 czerwca 2015 by DO

Bywalcy pubu Stonewall Inn w nowojorskiej dzielnicy Greenwich Village mają nie tylko powód do radości, ale przede wszystkim do historycznego zadośćuczynienia. Tam, 46 lat temu, miał swój początek współczesny ruch emancypacyjny osób LGBT.

dawn.com

dawn.com

W nocy, z 27 na 28 czerwca 1969 roku, dziewięciu policjantów dokonało rutynowego nalotu na nielicencjonowany bar gejowski przy Christopher Street. Był to już trzeci tego typu lokal, który doczekał się inspekcji władz w tamtym czasie. Sposób, w jaki byli traktowani klienci i pracownicy, urągał podstawom dzisiejszej etyki zawodowej policji. Brutalność, spisywanie personaliów obecnych, a także pełne złośliwości komentarze były czymś powszechnym. Zgodnie z zasadami, które wyznaczały ówczesny model zachowania, geje nie mogli legalnie kupować alkoholu w pubach czy też tańczyć ze sobą. Nic więc dziwnego, że taka nietolerancyjna postawa władz przelała czarę goryczy.

Klienci, którzy byli już skontrolowani, zazwyczaj po opuszczeniu baru rozchodzili się do domów. Jednak tej nocy zgromadzili się przed nim. Tłum liczył około dwieście osób. Doszło do przepychanek z policją, gdy chciała ona zaprowadzić do wozu policyjnego dwóch pracowników baru, trzech transwestytów i lesbijkę. Zebrani krzyczeli „We want freedom, Gay power”. W trakcie zamieszania oswobodziła się zatrzymana kobieta, a na policjantów zaczęły lecieć butelki i kamienie. Policjanci schronili się wewnątrz baru, zaciągając do niego schwytanego przechodnia, którym był heteroseksualny muzyk. Ludzie wybuchli gniewem, gdy spostrzegli, że jest on bity przez funkcjonariuszy. Ci natomiast zagrozili użyciem broni palnej, gdyby ktoś wdarł się do środka. Tłum wkrótce urósł do tysiąca osób, zwabionych przez hałas ulicznej awantury. Dopiero przybyłe posiłki uwolniły oblężonych policjantów. Wybuchły zamieszki, które przybrały na sile następnego dnia i trwały przez kilka następnych. Przeciw władzy protestowało ponad dwa tysiące gejów i lesbijek. W celu przywrócenia porządku, policja sprowadziła specjalne jednostki porządkowe, a nawet ciężki sprzęt.

W konsekwencji to spontaniczne wydarzenie spowodowało mobilizację środowisk homoseksualnych w całych Stanach Zjednoczonych. W kilka dni zorganizowano pierwszy wiec „Gay Power”, a wkrótce potem powstał Gay Liberation Front, który zrzeszał ruchy walczące o prawa osób homoseksualnych.

Teraz, po 46 latach od wydarzeń w Greenwich Village, Sąd Najwyższy USA uznaje za niekonstytucyjny stanowy zakaz małżeństw jednopłciowych. Większością 5:4 sędziowie wyrazili pogląd, zgodnie z którym prawo nie może odbierać osobom homoseksualnym uczestnictwa w jednej z najstarszych instytucji cywilizacji – małżeństwa. „Proszą oni o równą godność w oczach prawa. Konstytucja im to zapewnia” – stwierdził sędzia Anthony Kennedy.

Z wyroku Sądu Najwyższego cieszą się nie tylko zainteresowani, ale też politycy. Swą radość z orzeczenia oficjalnie wyraził prezydent Barack Obama, czy aspirująca do bycia następnym prezydentem z ramienia Demokratów, Hillary Clinton. Wiele firm (Intel), a także portali internetowych (Reddit) zmieniło swoją szatę graficzną ozdabiając ją motywem tęczy.

Triumf na najwyższym szczeblu amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości zwolenników równych praw dla osób każdej orientacji seksualnej jest ważnym sygnałem. Prawa mniejszości w ciągu kilkunastu lat stały się tematem numer jeden w polityce najpotężniejszego mocarstwa światowego. Zatem państwa, które chcą być widziane jako spełniające standardy zachodnich demokracji, również powinny podążyć w tym kierunku. Niestety, nie zmienia to faktu, że jeszcze w wielu krajach homofobia dominuje w dyskursie publicznym, a wrogość wobec osób LGBT podsycana jest przez nieudolnych polityków.

//Wiktor Hunek

Comments are closed.